Papież o orzekaniu o ważności małżeństwa

Radio Watykańskie
(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Niech Kościół nie każde czekać latami na orzeczenie w sprawie ważności zawartego małżeństwa - powiedział dziś Ojciec Święty uczestnikom kursu zorganizowanego przez Trybunał Roty Rzymskiej. Franciszek zaznaczył, że jest to nie tylko kwestia sprawiedliwości, lecz także miłosierdzia.

 

W improwizowanym przemówieniu Ojciec Święty przypomniał, że kwestia usprawnienia procesu kanonicznego jest nie tylko przedmiotem prac ustanowionej przez niego we wrześniu specjalnej komisji, ale była także często poruszana podczas ostatniego Synodu Biskupów. Chodzi tu o sprawiedliwość, aby sprawiedliwe były procedury ale także o zapewnienie sprawiedliwości osobom oczekującym przez lata na orzeczenie. Trzeba też tutaj dostrzec wymiar miłosierdzia, bo wiele osób oczekuje orzeczenia Kościoła odnośnie do swojej sytuacji - czy zawarte małżeństwo było od samego początku ważne czy też nie. Franciszek zauważył, że niektóre procedury są tak uciążliwe, że wiele osób z nich rezygnuje. Przypomniał, że w archidiecezji Buenos Aires niektórzy wierni, by dotrzeć do trybunału kościelnego muszą pokonać dystans 200 km. Jest to praktycznie niedostępne dla zwykłych ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na utratę pensji, czy premii i żyją dalej niosąc w sercu ciężar.

 

Jednocześnie Ojciec Święty przestrzegł przed dorabianiem się przez ludzi nieuczciwych na "biznesie" stwierdzania nieważności. Wspomniał o sytuacji, w której zmuszony był zwolnić z trybunału kościelnego osobę domagającą się 10 tys. dolarów za załatwienie jednocześnie rozwodu cywilnego oraz kanonicznego stwierdzenia nieważności małżeństwa. "Kiedy łączy się interes duchowy i ekonomiczny - to nie pochodzi od Boga" - stwierdził Franciszek. Przypomniał, że podczas Synodu pojawiły się głosy za bezpłatnym stwierdzaniem nieważności małżeństwa. Zauważył, że Pan Jezus darmo nas zbawił i dlatego należy oddzielić sprawy duchowe i interes ekonomiczny. Na koniec papież podkreślił, że naczelnym zadaniem trybunałów kościelnych jest zbawienie dusz.

 

 

Więcej»

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (70)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~hanka 13:31:52 | 2014-11-06
A mi się wydaje, że problem jest dużo głębszy. Sama jestem po rozwodzie (cywilnym) i nie wydaje mi się, że to małżeństwo nie jest (a raczej nie było sakramentem). Problem w tym, że prawdopodobnie jest (a raczej było), a nieważnić chce każdy, kto myśli o przyszłości z drugą osobą, to oczywiste. Inna sprawa to, co się z tym sakramentem stało?? Bo może był ważny, ale został sprofanowany przez różne czynniki? Bo choć sakrament jest wieczny nie można wykluczyć, że jak każdą sferę sacrum można go niestety profanować (gestem,uczynkiem,słowem). Wtedy sam się unieważnia. I nie trzeba do tego żadnych sądów.

Oceń 2 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~adam 13:31:27 | 2014-11-06
ja jestem za!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~adam.z 13:30:48 | 2014-11-06
Super sprawa!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Magda42 12:40:50 | 2014-11-06
Moja sprawa o stwierdzenie nieważności trwa już 4 lata... i to w pierwszej instancji, a potem jeszcze druga instancja.. Dobrze by było, żeby sąd wprowadził do działania to co powiedział papież.

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Słaba 11:40:27 | 2014-11-06
"Co Bóg złączył. tego człowiek niech nie rozdziela"

Orzekanie nieważności małżeństwa dotyczy (w każdym razie powinno dotyczyć) pierwszej części tego zdania, wypowiedzianego przez Jezusa.
Powinno być sprawdzeniem tego, czy o konkretnym związku dwojga ludzi, można powiedzieć, że "Bóg złączył", jeśli są poważne wątpliwości w tej sprawie.

To, że dwojga ludzi "nie złączył Bóg" może być spowodowane czyjąś winą, np. groźby, świadome zatajanie istotnych spraw, lub nie być niczyją winą, np jakaś choroba psychiczna, uniemożliwiająca stworzenie wspólnoty.

Dla mnie pytaniem jest, czy proces orzekania nieważności musi być procesem sądowym? Zwłaszcza w przypadku, kiedy wątpliwość dotyczy czegoś, co nie jest niczyją winą...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Eilinel 10:54:40 | 2014-11-06
Świetny tekst. Dedykuję KiT-owi i nie tylko:)

http://www.fronda.pl/a/o-sile-wiary-cd,43642.html

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~hanka 22:22:46 | 2014-11-05
A mi się wydaje, że problem jest dużo głębszy. Sama jestem po rozwodzie (cywilnym) i nie wydaje mi się, że to małżeństwo nie jest (a raczej nie było sakramentem). Problem w tym, że prawdopodobnie jest (a raczej było), a nieważnić chce każdy, kto myśli o przyszłości z drugą osobą, to oczywiste. Inna sprawa to, co się z tym sakramentem stało?? Bo może był ważny, ale został sprofanowany przez różne czynniki? Bo choć sakrament jest wieczny nie można wykluczyć, że jak każdą sferę sacrum można go niestety profanować (gestem,uczynkiem,słowem). Wtedy sam się unieważnia. I nie trzeba do tego żadnych sądów.

Oceń 2 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Warto przeczytać 21:51:10 | 2014-11-05
Warto przeczytać. Zwłaszcza powtórkę z historii nt herezji ariańskiej i św Atanazego. Historia się powtarza.
http://www.pch24.pl/na-przekor-faryzeuszom,31935,i.html

Oceń 6 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Śliczna 18:13:41 | 2014-11-05
Chialabym mieć cię za męża jazmig...

Oceń 3 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 17:32:45 | 2014-11-05
Przecież to on powinien wprowadzić procedury, które uważa za akceptowalne. Narzeka, jakby to należało do nie wiadomo kogo. Dlaczego jako arcybiskup Buenos Aires nie wprowadził właściwych, jego zdaniem, procedur? A jako papież, zamiast narzekać, niech je poprawi.

Oceń 7 2 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook