Nawrócenie to zobowiązanie i trwa całe życie

Radio Watykańskie
(fot.Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Nawrócenie nie jest tylko wydarzeniem jakiejś chwili czy danego okresu liturgicznego, ale jest to zobowiązanie, które trwa całe życie - w ten sposób papież Franciszek skomentował rozbrzmiewający w Wielkim Poście apel o nawrócenie.

 

28 marca po południu w Bazylice Watykańskiej rozpoczął nabożeństwo i święto przebaczenia "24 godziny dla Pana Boga", które odbywa się równolegle w wielu kościołach na całym świecie. Również papież, ubrany w komżę i stułę, poszedł do jednego z konfesjonałów Bazyliki św. Piotra i przystąpił do sakramentu pojednania.


W homilii Ojciec Święty mówił o dwóch zasadniczych momentach życia chrześcijańskiego. Pierwszym z nich jest dokonujące się na Chrzcie przyobleczenie się w nowego człowieka. "Więcej wart jest człowiek ze względu na to, kim jest niż z uwagi na to, co posiada. Oto zasadnicza różnica między życiem zniekształconym przez grzech a oświeconym przez łaskę" - powiedział kaznodzieja.

 

Wyjaśnił, że "z serca człowieka odnowionego według Boga wypływają dobre zachowania: zawsze mówić prawdę i unikać kłamstwa; nie kraść, lecz raczej dzielić się tym, co posiadamy, z innymi, szczególnie z potrzebującymi; nie ulegać gniewowi, nie chować urazy i pragnienia zemsty, ale być delikatnym, wielkodusznym, gotowym do przebaczenia; nie obmawiać niszcząc dobre imię drugiego, ale raczej dostrzegać pozytywną stronę każdego".

 

Drugim ważnym elementem życia chrześcijańskiego jest, według papieża, trwanie w miłości. Franciszek podkreślił, że miłość Chrystusa trwa wiecznie, nigdy się nie kończy, ponieważ jest ona samym życiem Boga. "Miłość ta zwycięża grzech i daje siłę, by się podnieść i zacząć na nowo, ponieważ przez przebaczenie serce się odnawia i odmładza. Nasz Ojciec nigdy nie przestaje kochać, a Jego oczy niestrudzenie wpatrują się w drogę do domu, by zobaczyć, czy ten syn, który się zagubił, powraca. Możemy tu mówić o nadziei Boga, który wciąż na nas czeka. Nie tylko zostawia nam otwarte drzwi, ale czeka na nas cierpliwie" - tłumaczył Franciszek.

 

Zaznaczył, że "ten Ojciec nie przestaje bynajmniej kochać także drugiego syna, który, choć zawsze był w domu, to jednak nie współuczestniczy w Jego miłosierdziu i w Jego współczuciu. Bóg nie tylko jest źródłem miłości, ale w Jezusie Chrystusie zaprasza nas do naśladowania Jego sposobu miłości: «Tak, jak Ja was umiłowałem, żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie». W zależności od tego, w jakim stopniu chrześcijanie żyją tą miłością, stają się w świecie wiarygodnymi uczniami Chrystusa. Miłość nie znosi zamknięcia w samej sobie. Ze swej natury jest otwarta, rozprzestrzenia się i jest owocna, zawsze rodzi nową miłość".

 

Papież wskazał na zakończenie, że "musimy świadczyć o miłosiernym Ojcu. Musimy dzielić się z innymi doznanym miłosierdziem".

 

Święto przebaczenia z Ojcem Świętym i pod jego przewodnictwem miało charakter nabożeństwa pokutnego. Po Spowiedzi Powszechnej, dwóch czytaniach biblijnych, kazaniu i odmówieniu Modlitwy Pańskiej liczni księża udali się do konfesjonałów w bazylice watykańskiej, aby spowiadać wiernych. Również papież, ubrany w komżę i stułę, poszedł do jednego z konfesjonałów, najpierw jednak sam podszedł do jednego z konfesjonałów i przystąpił do sakramentu pojednania.

 

Zgodnie ze zwyczajem przyjętym w wielu krajach na południu Europy, a także w Ameryce Łacińskiej nie wszedł do konfesjonału z boku, ale uklęknął naprzeciwko spowiednika i w ten sposób przez dłuższy czas się spowiadał. Na zakończenie kapłan udzielił mu rozgrzeszenia i pocałował odchodzącego Franciszka w rękę.

 

Następnie papież zasiadł w jednym z konfesjonałów i wyspowiadał kilka osób. Większość penitentów spowiadała się klęcząc naprzeciwko Franciszka, który otworzył nawet na oścież drzwi konfesjonału, aby ułatwić wiernym tę czynność. W tym samym czasie w wielu miejscach Bazyliki Watykańskiej kapłani sprawowali sakrament pojednania w różnych językach.

 

Po mniej więcej pół godzinie Ojciec Święty opuścił konfesjonał, wrócił przed ołtarz, aby dokończyć nabożeństwo pokutne, a na zakończenie udzielił wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego. Cała uroczystość zakończyła się odśpiewaniem hymnu maryjnego "Salve Regina".

 

 
 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

AGNES 21:49:04 | 2014-03-28
"24 godziny dla Pana Boga"

Nawrócenie nie jest tylko wydarzeniem jakiejś chwili czy danego okresu liturgicznego, ale jest to zobowiązanie, które trwa całe życie

Dobrze, że pojawiło się chociaż to dopowiedzenie i trochę zatarło tą idiotyczną i urągającą Panu Bogu nazwę tego nabożeństwa.
Niesmak i tak pozostał: 24-godzinny ochłap rzucony Panu Bogu.
Nie wolno nam wydzielać czasu dla Pana Boga. Do Niego należy całe nasze życie. Przynajmniej powinno. Zwłaszcza w Kościele. 
"jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana." (Rz 14,8)

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook