Miłość bez cierpienia. Niemożliwe?

s. Ewa Bartosiewicz RSCJ
(fot. shutterstock.com)

Post kojarzy się nam z cierpieniem, z jakimś wyrzeczeniem, często nawet z cierpiętnictwem, a tymczasem w poście chodzi o to, by wzrastać w miłości. Tylko czy może istnieć miłość bez cierpienia?

 

Święty Paweł pisze, że miłość "wszystko przetrzyma". Czy Wy też widzicie w tym sugestię, że nie zawsze będzie łatwo? Jeśli nasz obraz prawdziwej miłości kończy się na głębokich spojrzeniach i motylkach w brzuchu, to rzeczywistość prędzej czy później sprowadzi nas na ziemię. Jeśli wydaje nam się, że cierpienie powoduje tylko brak miłości i nieodwzajemnione uczucia, to nie wiemy jeszcze, co tak naprawdę oznacza kochać. Miłość to przede wszystkim całkowite otwarcie się na drugiego człowieka, a nie da się odsłonić siebie do końca bez możliwości, by dać się zranić.

 

C.S. Lewis w książce "Cztery miłości" pisał: "Kochać w ogóle znaczy wystawiać się na zranienie. Pokochaj cokolwiek, a twoje serce z pewnością odczuje ból, a może nawet zostanie złamane. Jeśli chcesz mieć pewność utrzymania serca w stanie nienaruszonym, nie wolno ci go ofiarować nikomu, nawet zwierzęciu. Otul je ostrożnie swoimi hobby i odrobiną luksusu, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatule lub trumnie własnego egoizmu. Ale w tej szkatule - bezpieczne, w ciemności, w bezruchu, bez powietrza - ono się zmieni. Nie będzie złamane, nie, ono stanie się nie do złamania, nieprzystępne, zatwardziałe… Jedynym miejscem poza Niebem, gdzie możesz być doskonale zabezpieczony przed wszystkimi niebezpieczeństwami… miłości, jest Piekło".

 

Jeśli spojrzymy na Jezusa, który kochał miłością doskonałą, znajdziemy wiele momentów, w których z pewnością nie było Mu łatwo. Wiele razy nie był rozumiany przez swoich najbliższych, uczniowie opuścili Go w najważniejszym momencie. Przede wszystkim jednak to nieskończona miłość do nas wszystkich zaprowadziła Go na krzyż.

 

Jego przebity bok przypomina nam, że ta rana na Jego Sercu nigdy się nie zabliźni, jest otwarta, by przyjąć każdego, kto potrzebuje schronienia. W słynnej modlitwie "Duszo Chrystusowa", przypisywanej św. Ignacemu, prosimy Jezusa: "w ranach swoich ukryj mnie", bo to one są miejscem odkrywania prawdziwej miłości. Serce, które przeszło przez cierpienie, powiększa się, jest zdolne do poświęcenia i szukania dobra drugiej osoby.

 

Dlatego nie możemy bać się naszych ran. Każda z nich kryje historię, w której wyszliśmy z czymś do drugiego człowieka i choć nie zostało to przyjęte, nasze serce nauczyło się przez to trochę bardziej kochać. Nie było skamieniałe, bo dało się zranić. Podobnie jak blizny po czasach wojny nasze rany mogą przypominać, że walczyliśmy, że na kimś nam zależało. Ważne, by odkryć ich piękno i zapamiętać lekcję, jaką nam dały, a nie ból, który odczuwaliśmy. Cierpienie samo w sobie nie jest dobre, jest skutkiem grzechu pierwszych ludzi i zła, które pojawiło się w świecie. Bóg jednak przemienia je w łaskę. Jeśli odkryjemy przesłanie naszych ran, staną się błogosławieństwem.

 

Obyśmy tylko nie wpadli w jakiś rodzaj masochizmu. Jeśli cierpimy dla kogoś bez powodu lub z niezdrowego przywiązania, warto krytycznie spojrzeć na relację, która do tego doprowadziła. Jeśli jednak nasz ból i trud wynikają z tego, że bierzemy na siebie ciężary innych, pewnie oznacza to, że niedaleko jesteśmy od poznania prawdziwej miłości. Ona to bowiem wymaga zapomnienia o sobie i niedopominania się o to, co nam się należy, stawiania dobra drugiego ponad nasze własne. To wielka sztuka, ale Jezus zaprasza nas, by właśnie taką drogą podążać.

 

Spróbuj dzisiaj spojrzeć na swoje rany, zapytaj Jezusa, czego Cię nauczyły.

 

*  *  *

 

40 dni, by odnaleźć miłość - to cykl tekstów Ewy Bartosiewicz RSCJ i Karola Wilczyńskiego. Chcemy Wam pokazać, że miłość jest przeznaczeniem każdego chrześcijanina, a Wielki Post do dobry czas, by ją odkrywać.

 

Bez względu na to czy jesteś w związku czy nie, znajdziesz tutaj coś dla siebie. Masz 40 dni. Do dzieła!

 

>>Najlepsza pomoc w poszukiwaniu swojej połówki

>>Czystość - najbardziej niemodne słowo świata

>>Zapomnieliśmy, na czym polega miłość

>>Właśnie dlatego w miłości nie oczekuj wzajemności

>>Śmierć z miłości to nie koniec

 

S. Ewa Bartosiewicz - zakonnica ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). Prowadzi bloga Spojrzenie Serca.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook