Zawiniona bezradność Piłata

W relacji św. Mateusza Piłat ukazany jest dość łagodnie. Szala odpowiedzialności za śmierć Jezusa wyraźnie przechyla się w stronę oskarżycieli i tłumu. Z pytań Piłata możemy wywnioskować, że wcześniej został poinformowany o tym, kim jest Jezus. (Mt 27, 11-26; J 18,28 - J 19,1)

 

W oskarżeniu padają dwa tytuły: Król Żydowski i Mesjasz, do których rzekomo Chrystus uzurpuje sobie prawo. Ale Piłat nie wydaje się za bardzo przejmować tymi zarzutami. Raczej dąży do uwolnienia Jezusa. Na podstawie tego, co się mówi o Jezusie i spotkania z Nim nie widzi w takim Królu i Mesjaszu żadnego zagrożenia. Zdaje sobie również sprawę, że arcykapłani przez nienawiść chcą się pozbyć Chrystusa.

 
Piłat wychodzi z założenia, że dopóki rzekomy Mesjasz nie działa politycznie i nie próbuje obalić władzy, niech sobie robi, co chce. A przecież wiemy, że wszelkie działania wyzwoleńcze zaczynają się od słów, przekonywania, idei. Najwyraźniej Jezus nie sprawiał takiego wrażenia. Być może Piłat uznał Go po prostu za jakiegoś religijnego obłąkańca, a idea króla żydowskiego w okupowanej Palestynie wydała mu się śmieszna.
 
Dopiero chęć uniknięcia rozruchów, bo narastało wzburzenie, skłania Piłata do podjęcia ostatecznej dramatycznej decyzji. Jednostka przegrywa w konfrontacji z ogółem i zaistniałymi okolicznościami. Jezus staje się środkiem do celu, jakim jest spokój za wszelką cenę. Piłat, myjąc ręce, zrzuca odpowiedzialność na Żydów i zadowala tłum.
 
 
Wysłuchaj rozważania
 
 
 
Najgłębszą, bo teologiczną, relację z procesu Jezusa przed Piłatem pozostawił nam św. Jan. Ostatecznie wychodzi na to, że Piłat został zaprowadzony przez arcykapłanów w kozi róg. Nie mógł podjąć innej decyzji, bo bał się utraty swojej pozycji i władzy.
 
Punktem spornym, który uwidacznia się szczególnie podczas procesu przed Piłatem jest pytanie o to, jak zdefiniować relację człowieka do Boga. Arcykapłani odrzucając Chrystusa, nalegają na możliwość innej drogi do Boga. Ale Jezus powtarza wcześniej w Ewangelii:„Ja jestem jedyną Drogą”. „Nikt nie przychodzi do Ojca, inaczej jak tylko przeze Mnie”. Odrzucając Jezusa jako króla, odrzuca się Boga jako króla, czyli nieuchronnie staje się poddanym innego monarchy – Cezara.
 
W dialogu z Piłatem Jezus wyraża raczej jakim królem nie jest niż to, że jest królem. Polski przekład nie oddaje tego niuansu. Ale w greckim tekście na pytanie namiestnika „Czy Ty jesteś królem?” Chrystus odpowiada: „Ty mówisz, że jestem królem”. Tymi słowami Jezus próbuje zdemaskować to, co się o Nim potocznie sądzi. Opisuje za to, czym jest Jego królowanie, a nie królestwo usytuowane w konkretnym miejscu. „Królestwo moje nie jest z tego świata”, to znaczy, źródłem mojego królowania nie jest świat w znaczeniu sił sprzeciwiających się Bogu. „Świat” symbolizuje opór wobec objawienia Boga w Jezusie. Ciemność, która lęka się światła.
 
Ci, którzy poddani są ciemności, zabezpieczają swoją pozycję siłą, bo mrok chce stłamsić światło. Panowanie oznacza wówczas podporządkowanie, dominację, ograniczanie wolności. Kiedy tacy władcy czują się zagrożeni, wymuszają posłuszeństwo przemocą, wypowiadają wojny, zabijają tych, którzy chcą obalić ich rządy, stają się podejrzliwi, zazdrośni. Używają wszelkich środków jak kłamstwo, oszustwo, przybieranie fałszywych masek, byleby dopiąć swego.
 
Chyba nie ma lepszego, a zarazem tragicznego przykładu Janowego „świata” w nowożytnej historii niż Stalin oraz Hitler wraz z ich okrutnym aparatem terroru, strachu i mordu. Co ciekawe, „ królestwo świata”, czyli moce przeciwne Bogu, nie liczą się z człowiekiem, który staje się jedynie pionkiem, trybikiem machiny, istotą pozbawioną godności, z którą można robić, co się komu podoba. Pogarda wobec człowieka, która bierze swój początek w „zapomnieniu o Bogu”, jest charakterystyczną cechą działania sił ciemności.
 
„Każdy kto jest z prawdy słucha głosu mego”. Czytelnik wie, że Jezus nawiązuje tutaj do obrazu Pasterza i owiec, które znają Go i słuchają Jego głosu. Właśnie tam porównuje siebie do Pasterza-króla, który oddaje swoje życie za owce. Natomiast władca ciemności działa dokładnie na odwrót: niszczy owce, bo jest najemnikiem, rozbójnikiem i złodziejem. Wielu władcom tego świata tylko się wydaje, że sprzyjają dobru swoich poddanych, gdy w istocie dążą do zrealizowania swoich żądz.
 
Piłat nie wie, co począć z Jezusem i Jego dziwnymi odpowiedziami. Postanawia więc wyśmiać i zignorować owego „króla nie z tego świata”. Przez swoje pytanie „Cóż to jest Prawda”, Piłat odrzuca objawienie i ujawnia, kim sam rzeczywiście jest. Namiestnik bardziej miłuje ciemność, bo nie chce drążyć tego pytania i od razu wychodzi na zewnątrz do Żydów, ucieka przed samym sobą. Nie chce wejść do swojego wnętrza i zastanowić się. Woli zdać się na opinię innych i odsunąć od siebie ciężar odpowiedzialności.
 
Jeden z największych paradoksów Męki Chrystusa polega na tym, że śmierć została Mu zasądzona nie dlatego, że Jezus był zły, ale dlatego, że był dobry. Tłum i faryzeuszów raziła dobroć Jezusa, która nie pasowała do ich schematów. Wzięli ją za złą monetę. Często pojawia się w sercu ludzkim taki przewrotny mechanizm. Dobry człowiek drażni, bo mamy poczucie, że jest od nas lepszy. A ponieważ nie potrafimy mu dorównać, stajemy się agresywni, dążąc w ten sposób do pomniejszenia w sobie istniejącego dobra.
 
Z drugiej strony, zły człowiek zawsze może być gorszy niż my. Barabasz okazuje się atrakcyjniejszy, bo jego widok uspokaja, daje poczucie, że przecież aż tacy źli nie jesteśmy. Złego należy uwolnić, bo wtedy łatwiej się usprawiedliwić i zachować status quo.
 
Grzech uwolnienia Barabasza udziela nam odpowiedzi na pytanie, dlaczego zło sprzedaje się lepiej niż dobro. Ma rację Jacek Filek, pisząc, że „jeśli stacja telewizyjna epatująca złem i skupiająca sporą widownię zmieni politykę programową i zacznie eskponować dobro, jej wysoka oglądalność spadnie”. Śmierć pociąga bardziej niż cud narodzin. Wysoka podaż zła odpowiada na jego wysoki popyt. Dobro, pisze krakowski filozof, nie czuje się dobrze w roli towaru wystawionego na sprzedaż. Dlatego Chrystus zostaje odepchnięty.
 
Jakie ciemności zamieszkują moje serce i próbują zdusić we mnie światło Chrystusa? Co mnie nęka i oddziela od Chrystusa? Gdzie się gubię i błąkam? W jakich sytuacjach kieruję się logiką świata jako siły wrogiej Bogu i człowiekowi? Czy potrafię dostrzec w codziennym życiu różnicę między światem jako dziełem Boga, z jego wszystkimi zdobyczami, a światem, który symbolizuje siły ciemności? Kiedy ulegam pokusie dominacji i manipulacji innymi? Jak słucham drugiego człowieka? Jakim królom i cezarom składam hołd? Czy ofiaruję siebie często Bogu razem z moimi dobrymi pragnieniami, czynami, ciemnościami i grzechami? Czy Chrystus, który nie podbija i nie potępia pociąga mnie? Czy rzeczywiście chcę stanąć po Jego stronie?

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.95

Liczba głosów:

19

 

 

Komentarze użytkowników (17)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~. 17:04:43 | 2011-04-05
Na szczęcie nie masz mocy wykluczenia kogokolwiek z Kościoła.

Zapomniałeś brutalnie zaatakować jeszcze wpisu pod "zdradą Judasza": https://www.deon.pl/religia/rekolekcje/wielki-post-z-deonpl/rekolekcje-z-chrystusem/art,3,zdrada-judasza.html

Co masz czynić, czyń. Obnażaj nie-/swoją ignorancję, arogancję, sekciarstwo, działanie ego-tyzmu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 22:07:02 | 2011-04-04
Czy wiesz, że piszesz o sobie?
:)

A w którym miejscu zacząłem się nakręcać w pisaniu głupot?

We wściekłych komentarzach znajduje się jeden z powodów wystąpień z Krz-k. Niektórzy nie wytrzymali takiej atmosfery. A szkoda. Nauczyliby się nieco cierpliwości, pokory, a przynajmniej obojętności na szczekanie. Niełatwa to nauka.

Dobre sobie. Gdy nie zgadzam się z tym co piszesz i obnażam absurdalność tego co piszesz to nazywasz to wściekłymi komentarzami? A w moim przekonaniu wściekłymi atakami na Kościół są Twoje wypowiedzi w stylu 'niektórzy nie wytrzymywali takiej atmosfery'.
Ale zdradzasz ciekawą mentalność, specyficzną dla ofiar przeróżnych sekt. Wg Ciebie nie jest ważne gdzie leży prawda, a ważniejsza jest nie-wściekła atmosfera. No więc całkiem logiczne że Ty i Tobie podobni z Kościoła uciekacie do różnych sekt, bo dla Was decydujące znaczenia ma to aby było miło a nie gdzie jest prawda...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~. 21:46:18 | 2011-04-04
Czy wiesz, że piszesz o sobie?

:)

We wściekłych komentarzach znajduje się jeden z powodów wystąpień z Krz-k. Niektórzy nie wytrzymali takiej atmosfery. A szkoda. Nauczyliby się nieco cierpliwości, pokory, a przynajmniej obojętności na szczekanie. Niełatwa to nauka.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 21:13:23 | 2011-04-04
Piłat pytał o prawdę racjonalą - tzw. naukową, dotykalną zmysłami, opisywalną słowami. Jezus mówił o prawdzie transracjonalnej, pozazmysłowej, nieopisywalnej - trudnej do opisania słowami.

A jak żeś to sobie wymyślił? Miałeś jakieś widzenia? Bo ani Ewangelie ani cały NT nic takiego nam nie przekazują.
Nie ma żadnych prawd racjonalnych i transracjonalnych. Prawda to jest prawda. Albo coś jest prawdą albo nie jest.

Poznanie tej Prawdy do głębi odmienia człowieka, wyzwala. To poznanie
jest doświadczeniem wewnętrznym, a nie badaniem szkiełkiem i okiem.
Mówią o niej w różnych aspektach mistycy wszystkich religii.
JP II polecał Jana od Krzyża.

Myslisz że jak powołasz się na mistyków to Twoje teksty nabiorą sensu?

Ciekawe, że również dzisiaj ludzie używają pojęcia prawdy w rozumieniu piłatowym. Np. poznacie prawdę o jakimś wydarzeniu (kto, jak i co zrobił), a prawda was wyzwoli. Z czego wyzwoli? Do takiej prawdy dążą również poszukiwacze tzw. historycznego Jezusa.

Pleciesz...

Jest to ciekawe, szczególnie gdy budują wiarę, bo prawdy zbawcze są
najważniejsze. I takich prawd szukają w swoich świętych księgach ludzie
religijni.

To nie prawdy są najważniejsze. Ale fakt, że są ludzie tak zaślepieni że szukają w różnych księgach tego czego tam nie ma...
Widzę że zaczynasz się rozkręcać w swoim bajdurzeniu...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~. 20:37:48 | 2011-04-04
Piłat pytał o prawdę racjonalą - tzw. naukową, dotykalną zmysłami, opisywalną słowami. Jezus mówił o prawdzie transracjonalnej, pozazmysłowej, nieopisywalnej - trudnej do opisania słowami. Poznanie tej Prawdy do głębi odmienia człowieka, wyzwala. To poznanie jest doświadczeniem wewnętrznym, a nie badaniem szkiełkiem i okiem. Mówią o niej w różnych aspektach mistycy wszystkich religii.
JP II polecał Jana od Krzyża.

Ciekawe, że również dzisiaj ludzie używają pojęcia prawdy w rozumieniu piłatowym. Np. poznacie prawdę o jakimś wydarzeniu (kto, jak i co zrobił), a prawda was wyzwoli. Z czego wyzwoli? Do takiej prawdy dążą również poszukiwacze tzw. historycznego Jezusa. Jest to ciekawe, szczególnie gdy budują wiarę, bo prawdy zbawcze są najważniejsze. I takich prawd szukają w swoich świętych księgach ludzie religijni.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 02:33:31 | 2011-04-04

Jeden z największych paradoksów Męki Chrystusa polega na tym, że śmierć została Mu zasądzona nie dlatego, że Jezus był zły, ale dlatego, że był dobry. Tłum i faryzeuszów raziła dobroć Jezusa, która nie pasowała do ich schematów. Wzięli ją za złą monetę. Często pojawia się w sercu ludzkim taki przewrotny mechanizm. Dobry człowiek drażni, bo mamy poczucie, że jest od nas lepszy. A ponieważ nie potrafimy mu dorównać, stajemy się agresywni, dążąc w ten sposób do pomniejszenia w sobie istniejącego dobra.

Mało tego! Dobry człowiek jest pewnym wyrzutem sumienia. Ale wcale nie próbuje się mu dorównać lecz usiłuje się jego zrównać z resztą, tzn. że usiłuje się dowieść że on wcale nie jest taki dobry na jakiego wygląda.
Otoczenie podejmuje cały szereg działań mających obnażyć to, że ta dobroć rzekomo wcale nie jest prawdziwa, że jest wyłącznie udawana, na pokaz. W razie potrzeby będzie się tego dobrego tak długo w jakiś sposób dręczyć, aż wreszcie pęknie i zachowa się w sposób mający pokazać, że wcale nie jest lepszy od innych.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~. 21:52:38 | 2011-04-03
Czy te różne nurty w katolicyzmie mogą współistnieć pokojowo, czy muszą ze sobą walczyć?

Na szczęście już nie dochodzi do takich tragicznych wydarzeń: http://info.wiara.pl/doc/826156.Pakistan-Zamach-na-suficka-swiatynie

Sufizm jest traktowany podejrzliwie, a nawet wrogo przez inne odłamy islamu, widzące w ekstatycznych praktykach sufich przejawy pogaństwa.

Ale podejrzliwość jest np. w stosunku do TP, do dialogu międzyreligijnego, do wschodnich technik medytacyjnych itp. itd. Najlepiej zamknąć się twierdzy. Razem z Piłatem ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bliźni 21:41:25 | 2011-04-03
Biedna Anna nie wie, co mówi. Tak ją nauczyli w Radio Maryja. Ona też jest częścią Kościoła, chociaż zagubioną nieco. Więc trzeba jej przebaczać, jak Pan Jezus na krzyżu i iść dalej...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~. 21:38:08 | 2011-04-03
Być zgodny z nauką Kościoła czy podobać się Tobie?

Ktoś powiedział kiedyś, że ci duchowni, którzy uważani są w Polsce za liberalnych, za przedstawicieli "katolewicy", masonerię kościelną itp. itd na Zachodzie uchodziliby za konserwatystów.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anna 21:18:42 | 2011-04-03
Albo można też stosować wobec mnie cenzurę czyli brak dostępu do serwera jak to własnie zastosował Deon. Wolno wszystkim dokładać na Deonie, nawet biskupom i duchownym. Nie wolno tylko zwracać uwagi jezuitom z Deonu (szczególnie o. Dariuszowi). No i trzeba mieć "nowoczesne", amerykańskie poglądy filozoficzne i liberalny stosunek do życia. Nie musi się za to cytować z oryginalnych źródeł np. JP2 czy BXVI a także np. wiadomości z życia Jasnej Góry czerpać z PAP a nie z samej Jasnej Góry. A wiadomości koniecznie goniące za sensacją i dające możliwość siania nienawiści w komentarzach. To widać co jest najliczniej komentowane. A jezuicki Deon nie ma się podobać tylko być zgodny z nauką Kościoła.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?