Warszawa: debata o kryzysie w Europie

 Politycy, duszpasterze, naukowcy wzięli udział 20 kwietnia w wieczornej debacie w staromiejskim klasztorze dominikanów w Warszawie, której temat brzmiał: "Europa: początek czy koniec kryzysu?". Spotkanie było okazją do uhonorowania Tadeusza Mazowieckiego, obchodzącego 85. rocznicę urodzin.

 

W mowie na cześć jubilata o. Maciej Zięba OP dziękował mu za książkę "Rozdroża i wartości", która w czasach PRL-u, kiedy było wiele rozdroży, a mało wartości, była punktem odniesienia dla młodego pokolenia inteligencji katolickiej. Dominikanin wyraził też wdzięczność Tadeuszowi Mazowieckiemu, że w tamtych czasach uczył jak odważnie, mądrze i uczciwie żyć. Dziękował także, że uczył Kościoła - bezkompromisowego, wiernego wartościom i otwartego. O. Zięba przytoczył słowa Jana Pawła II, który powiedział: "Pan Mazowiecki to wielki mąż Kościoła w Polsce". Zgromadzeni, którzy wypełnili po brzegi dominikańską salę prowincjalską zgotowali Jubilatowi długotrwałą owację.

 

W błyskotliwym wystąpieniu ks. prof. Tomas Halik z Pragi z dezaprobatą odniósł się do kaznodziejskiego i moralizatorskiego pasożytowania na kryzysie tych chrześcijan, którzy przed załamanym człowiekiem "wystawiają stragany ze swoim towarem mesjanistycznych propozycji, czy też tabletek z opium, w postaci uświęconych pocieszeń i obietnic". Przyznał, że "obawia się raczej boga, który wraca w postaci politycznej religii".

 

Ks. profesor wyznał, że bliższa jest mu droga wytyczona przez żydowskiego myśliciela Emmanuela Levinasa wskazująca, że Bóg "bezwarunkowo" objawia się w bliźnim, w człowieku, za którego ponoszę współodpowiedzialność. "Nie można nie zobaczyć, że u korzeni współczesnego kryzysu ekonomicznego jest właśnie fatalna absencja odpowiedzialności" - zauważył ks. prof. Halik. Jego zdaniem, w obliczu obecnego kryzysu głos chrześcijaństwa nie powinien jedynie powtarzać oklepanych frazesów nieskutecznego moralizatorstwa o kapitalizmie jako kulcie mamony i złotego cielca, lecz pokusić się o głębsza teologiczno-religioznawczą analizę finansowego panteizmu dzisiejszego świata, gdzie pieniądz stał się "naprawdę sakramentem, widzialnym znakiem niewidzialnej łaski".

 

"Kryzys, zarówno osoby, jak i społeczeństwa, nie musi koniecznie budzić strachu i histerycznych reakcji. Kryzys jest naturalnym przewodnikiem w życiu, jest jak kamienie w korycie rzeki, które biegowi życia nadają rozwój, dynamikę i atrakcyjność. Kryzys jest okazją do wzrostu i dojrzewania, tak jak jest teraz i jak było zawsze. Warunkiem jest jednak to, że uświadomimy sobie także swoją własną odpowiedzialność i uznamy swoje winy i to, co nam się nie udaje. Tym, co w świecie jest nie w porządku jesteśmy (a często przede wszystkim) my sami" - powiedział ks. prof. Halik.

 

Tadeusz Mazowiecki wyszedł od stwierdzenia, że czas obecny to ani początek, ani koniec kryzysu. Podkreślił, że politycy europejscy muszą być odpowiedzialni nie tylko za strefę euro, samą strukturę Unii Europejskiej, ale za jej wszystkie państwa. Pierwszy niekomunistyczny premier po wojnie zwrócił uwagę na kryzys kultury i cywilizacji, który bazuje na dezawuowaniu aspiracji światopoglądowych, powszechnym relatywizmie, często nihilizmie. Próbę rozwiązania tego kryzysu Tadeusz Mazowieckim widzi w propozycji o. Macieja Zięby, postulującego "koalicję aksjologiczną", zakładającą współistnienie i dialog różnych systemów wartości, szanującą personalistyczną wizję człowieka. Jest tu miejsce do działania dla chrześcijaństwa otwartego, nie zacieśnionego do nacjonalizmów i prowincjonalizmów, które naprawdę słucha Pana Boga - przekonywał Mazowiecki.

 

O. Ludwik Wiśniewski OP na początku wystąpienia postawił dramatyczne pytanie: czy moja matka, mój Kościół, nie przyczynił się do kryzysu w Europie? "Może byliśmy zbyt agresywni, zbyt nietolerancyjni wobec inaczej myślących?" - pytał legendarny duszpasterz akademicki. Jego zdaniem, współczesna Europa boi się katolicyzmu, papiestwa, biskupów, księży. Jeśli chodzi o "nasz polski kryzys", o. Wiśniewski nie ma wątpliwości, że Kościół, biskupi, kler, klerykalni katolicy przyczynili się do tego kryzysu. Jako przykład ludzi śpiewających dzisiaj "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie" przy aprobacie kapelana, albo intencję ze Mszy św., aby wszyscy Polacy stali się katolikami na wzór taki, jaki wskazuje Radio Maryja. "Bardzo chciałbym, żebyśmy budowali Kościół, który pomaga ludziom być sobą, pomaga państwu i Europie, aby zachować oblicze naprawdę ludzkie" - zakończył o. Wiśniewski.

 

O. Maciej Zięba zauważył, że naturalne źródła integracji starego kontynentu już wyschły, czego efektem jest kryzys tożsamości europejskiej. Nie można jej dzisiaj budować na dobrobycie. Zdaniem dominikanina, filozofia polityki wymaga dzisiaj głębokich zmian i pogłębionego dialogu.

Debacie, którą prowadził o. Tomasz Dostatni OP, przysłuchiwali się metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz i emerytowany biskup włocławski Bronisław Dembowski.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook