Ekonomiczna sterylizacja rodzin we Włoszech

Radio Watykańskie

Włosi to naród, który kocha dzieci, ale ich nie ma. Statystycznie rzecz biorąc Italia jest dziś najstarszym narodem w Europie. Na świecie starsi są tylko Japończycy. A przy tym, jak pokazują badania, Włosi chcą mieć więcej dzieci niż ich mają. Co zatem stoi na przeszkodzie, skąd wynika ten paradoks?

 

Odpowiedzi na te pytania postanowił poszukać włoski episkopat. Aby nie być posądzonym o stronniczość, najął do tej pracy najlepszych, niekwestionowanych specjalistów od demografii. W ubiegłym tygodniu opublikowano ich raport.

 

Wyniki badań są wprost niewiarygodne. Wyjaśniają jednak, dlaczego nikt, żaden z politycznych think tanków nie podjął się poważnej refleksji nad tym problemem. Okazało się bowiem, że włoscy politycy od lat inwestują w starsze pokolenia, a zaniedbują rodziny. Środki budżetowe, przeznaczane pierwotnie na politykę prorodzinną, zostały poświęcone na wsparcie systemu emerytalnego.

 

Raport włoskiego episkopatu podkreśla, że żadna partia polityczna nie ma tu czystego sumienia. Tytułem przykładu podaje jedno z rozporządzeń rządu Lamberto Diniego z 1995 r., które pozwoliło na drenaż w wysokości 120 mld euro. Środki te miały trafić do rodzin. Ostatecznie jednak zasiliły portfele emerytów, a konkretnie wyborców na emeryturze. W konsekwencji takich posunięć Włochy znajdują się na szarym końcu Europy pod względem odsetka produktu krajowego brutto przeznaczanego na rodziny. Idzie na ten cel 1,2 proc. PKB, podczas gdy na starców i rencistów ponad 17 proc., najwięcej w Europie.

 

Zdaniem przewodniczącego episkopatu badania pokazały, że we Włoszech dokonuje się powolne demograficzne samobójstwo. Jego skutkiem jest już aktualny kryzys gospodarczy. Nie da się bowiem zwiększyć konsumpcji i produkcji bez wzrostu liczby obywateli. Migracja rozwiązuje problem tylko na bardzo krótką metę. Bo także imigranci, którzy tymczasowo zapychają demograficzną dziurę, już po paru latach poddają się demograficznym tendencjom i sami stają się dodatkowym obciążeniem. Jedynym ratunkiem dla Włoch jest dzisiaj odwrócenie dotychczasowych trendów poprzez zainwestowanie w rodziny, potraktowanie dzieci jako dobra publicznego. To jest interwencjonizm, którego nam dzisiaj najbardziej potrzeba - podkreślił kard. Angelo Bagnasco w czasie prezentacji raportu.

 

Szef włoskiego episkopatu zaznaczył, że nie chodzi tu o to, by zmuszać kogoś na siłę, by rodził niechciane dzieci, lecz by umożliwić narodziny dzieciom, których rodzice pragną. Dziś na jedną Włoszkę przypada 1,4 dziecka. Badania pokazują natomiast, że pragnienia młodych rodziców są znacznie wyższe, na poziomie 2,2 dziecka na matkę. Zdaniem autorów raportu pozytywny stosunek Włochów do dzieci jest czynnikiem, który może pomóc w demograficznym odrodzeniu kraju. Niezbędny jest jednak pakt międzypokoleniowy, który umożliwi przekierowanie środków budżetowych na rodziny. Dla polityków wszystkich frakcji jest to temat tabu. Można bowiem na nim stracić poparcie starszych, ale bardzo licznych wyborców.

 

Zdaniem episkopatu Włochy nie mają jednak wyboru. Kilka lat temu liczba dziadków (powyżej 65 lat), przekroczyła liczbę wnuków (poniżej 20 lat). A już niebawem liczba pradziadków, czyli osób powyżej 80. roku życia, przekroczy liczbę prawnuków, czyli dzieci poniżej 10. roku życia. Włoskie rodziny zostały poddane ekonomicznej sterylizacji i trzeba to wreszcie zmienić - podsumował Francesco D’Agostino, jeden z autorów raportu o demograficznym kryzysie we Włoszech, przygotowanym na zamówienie miejscowego episkopatu.

 

Na zakończenie dodajmy, że sytuacja w Polsce wcale nie jest lepsza niż we Włoszech. Mamy niemal identyczny, czyli niski współczynnik dzietności, a przy tym odsetek PKB przeznaczany na rodziny jest jeszcze niższy niż we Włoszech. U nas 1 proc., w Italii 1,4. Pod tym względem Polska jest ostatnia w Unii Europejskiej, a Włochy przedostatnie. Jedyna różnica między Polską i Włochami wynika z faktu, że u nas zapaść demograficzna rozpoczęła się nieco później. Jej skutki odczujemy w pełni dopiero za kilka lat.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (6)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~polon 15:10:40 | 2012-05-30
Wciąż tylko o tym piszemy i piszemy, a tak naprawdę nic się nie zmienia! Jestem ponad dwa lata po ślubie ale ani myślę przy polskich zarobkach mieć dzieci, po prostu mnie nie stać!

To po co sie żenić? Żeby sobie "legalnie" pokopulować ? Bezsens.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomasz 13:33:34 | 2012-05-30
Naszych przodków jeszcze mniej było stać na dzieci, a mieli ich znacznie więcej. Można stąd wysnuć paradoksalny wniosek: czym mniej stać na dzieci, tym jest ich więcej. Pytanie: czy stać Polaków, by nie mieć dzieci?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomasz 13:32:33 | 2012-05-30
Naszych przodków jeszcze mniej było stać na dzieci, a mieli ich znacznie więcej. Można stąd wysnuć paradoksalny wniosek: czym mniej stać na dzieci, tym jest ich więcej. Pytanie: czy stać Polaków, by nie mieć dzieci?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sugar kowalczyk 13:09:13 | 2012-05-30
 Dziecko to nie przedmiot jak samochód czy inne dobra konsumpcyjne.Dlatego śmieszne są takie stwierdzenia "nie stać mnie na dziecko".Gdyby tak myślały pokolenia wcześniejsze,nigdy byśmy się nie narodzili.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:( 08:08:52 | 2011-10-12
Wciąż tylko o tym piszemy i piszemy, a tak naprawdę nic się nie zmienia! Jestem ponad dwa lata po ślubie ale ani myślę przy polskich zarobkach mieć dzieci, po prostu mnie nie stać!

Dziecko jest skarbem, więc współczuję.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~minia.. 20:47:28 | 2011-10-11
Wciąż tylko o tym piszemy i piszemy, a tak naprawdę nic się nie zmienia! Jestem ponad dwa lata po ślubie ale ani myślę przy polskich zarobkach mieć dzieci, po prostu mnie nie stać!

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?