Była redaktorka L'Osservatore Romano nie poddaje się w walce o prawa kobiet. Ujawnia swoje dalsze plany

Karol Wilczyński
(fot. Lucette Verboven / youtube.com)

"Jeśli kobiety wygrają tę walkę, wygrają wszystko" - mówi Lucetta Scaraffia w reportażu Angeli Giuffridy opublikowanym 8 maja br. przez The Guardian. 

 

Tekst poświęcony jest redaktorce comiesięcznego magazynu "Donne, Chiesa, mondo" wydawanego przy watykańskim dzienniku "L’Osservatore Romano".

 

Lucetta Scaraffia poinformowała w marcu br. czytelników, że kierowany przez nią zespół postanowił zawiesić współpracę z "L’Osservatore Romano".

 

"W Kościele pracuje o wiele więcej kobiet niż mężczyzn. Kobiet, które robią ciekawe i inteligentne rzeczy, ale nikt o tym nie wie" - mówi Scaraffia - "Magazyn postanowił oddać głos tym kobietom".

 

Scaraffia opowiada również autorce reportażu o osobistych problemach z wiarą, które przeżywała mając około 20-30 lat - przestała ona chodzić do kościoła, gdy rozpoczęła studia na uniwersytecie. Scaraffia była również aktywistką działającą na rzecz legalizacji aborcji we Włoszech. Jak tłumaczy, do dziś jest przeciwniczką karania za przerywanie ciąży: "jestem przeciw aborcji, bo uważam, że jest zła. Ale nie uważam, że kobiety należy za to karać".

 

W reportażu znajdziemy również jej świadectwo bycia ofiarą molestowania seksualnego: "w tamtych czasach się tego nie zgłaszało. Siedziałaś cicho i próbowałaś unikać tego człowieka [który cię molestował". Jak mówi, teksty z jej magazynu dotyczące gwałconych przez duchownych zakonnic oraz wykorzystywania ich pracy w Kościele wywołały "wiele zażenowania i wrogości wśród członków hierarchii katolickiej".

 

"Księża myślą, że mają prawo do nieodpłatnej zakonnicy jako służącej" - przyznaje Scaraffia - "Wierzą, że kobiety stają się zakonnicami, aby im służyć; to błędne przekonanie, ale jest bardzo zakorzenione w Kościele".

 

To dzięki tekstom opublikowanym na łamach magazynu Scaraffi papież Franciszek sam przyznał, że jeśli chodzi o wykorzystywanie seksualne zakonnic, to "byli księża, a także biskupi, którzy to zrobili. I myślę, że dalej to się dzieje. Nie jest tak, że w momencie, gdy ktoś to sobie uświadomi, to się kończy. To trwa".

 

Autorka reportażu krytycznie spogląda jednak na pracę Scaraffii w kwestii walki z molestowaniem seksualnym i akcją #MeToo, nazywając jej reakcję "kontrowersyjną". Przywołuje również jej ocenę tej akcji: "W niektórych kwestiach #MeToo miało pozytywne skutki, na przykład w ujawnianiu [czynów] ludzi (...), ale jest również problem fałszywych oskarżeń. To problem, który musimy rozwiązać, gdyż nie wszyscy ludzie mówią prawdę" - tłumaczy Scaraffia.

 

W tekście dawna redaktorka "L’Osservatore Romano" mówi również krytycznie o ruchu feministycznym (na tę krytykę wskazywała m.in. Zuzanna Radzik). Z drugiej strony przyznaje wprost, że "największym zwycięstwem feministek była edukacja". 

 

"Kobiety są teraz znacznie bardziej wykształcone - i jeśli wygrają [w tej kwestii], to wygryją wszystko" - mówi Scaraffia.

 

Jak podkreśla autorka reportażu, dla Scarafii najbardziej jasne jest jednak to, że kobiety nigdy nie powinny działać przeciwko sobie.

 

O Scaraffi zaczęło być szczególnie głośno, gdy pod koniec marca ogłosiła dymisję całego zespołu dodatku kobiecego do "L’Osservatore Romano". 

 

"Nie odczuwamy szacunku i uznania, niezbędnych do kontynuowania naszej współpracy" - napisała wówczas. Jej zdaniem wraz z zamknięciem magazynu kończy się, a raczej ulega przerwaniu nowe, wyjątkowe doświadczenie dla Kościoła, gdy grupa kobiet mogła pracować w sercu Watykanu i komunikacji Stolicy Apostolskiej, z wolną inteligencją i sercem, dzięki zgodzie i poparciu dwóch papieży (kobiecy magazyn pojawił się w Watykanie dzięki Benedyktowi XVI). 

 

"Wracają do zwyczajów doboru kobiet, które wykazują się podporządkowaniem" - pisze Scaraffia.

 

"Do klerykalnego samoodniesienia i porzucenia parezji, czyli wolności słowa, której papież Franciszek tak często poszukuje" - dodaje ceniona watykanistka, która przypomina, że dodatek ten odniósł sukces i był publikowany także w języku angielskim, hiszpańskim i francuskim.

 

"Choć czas Scaraffi w Watykanie się skończył, to jest ona zdecydowana kontynuować swoją pracę" - czytamy w reportażu zamieszczonym w The Guardian, w którym Scaraffia przyznaje, że planuje utworzenie fundacji i kształcenie kobiet pracujących w Kościele. "Plan polega na tym, aby móc uczyć wszystkiego, co zgromadziliśmy" - mówi Scaraffia. 

 

"Wygląda na to, że bardzo wiele będzie potrzeba, aby uciszyć Scaraffię" - podsumowuje swój tekst Angela Giuffrida.

 

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl. Współtwórca islamistablog.pl i inicjatywy Rethinking Refugees. Członek wspólnoty Hanna działającej na rzecz wykluczonych przy parafii św. Mikołaja w Krakowie

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.26

Liczba głosów:

77

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Anakin 16:06:22 | 2019-05-09
czasem poczucie misji pozbawia możliwości spotrzegania rzeczy we własciwych wymiarach. Utrata stanowiska może stresować. Ale reakcje na pograniczu paranoi nie ddodają wiarygodności tego co chce przekazać.

Oceń 32 5 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?