"Kara dla McCarricka nic nie znaczy". Czy przeniesienie kardynała do stanu świeckiego jest obrazą świeckich?

(fot. EmanueleCapoferri / Shutterstock.com)

Do takich wniosków m.in. doszli dziennikarze The Washington Post. Analizie tego, co się stało, poświęcili obszerny materiał.

 

Papież Franciszek i Kongregacja Nauki Wiary zadecydowali w minioną sobotę, że Theodore McCarrick, były kardynał i arcybiskup-emeryt Waszyngtonu, zostanie przeniesiony do stanu świeckiego. Decyzja ta została podjęta po procesie przeprowadzonym przez Kongregację, która uznała McCarricka za winnego "nagabywania w sakramencie spowiedzi oraz popełnienia grzechów przeciwko szóstemu przykazaniu z nieletnimi i dorosłymi, z czynnikiem obciążającym wykorzystywania władzy" podaje komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej.

 

Kara ta choć nazywana jest jedną z najsurowszych, jaka może dotknąć kapłana, budzi kontrowersje wśród katolików. "W prawie kanonicznym przeniesienie do stanu świeckiego jest czasami nazywane «karą śmierci dla kapłana». Zwolnienie z funkcji kapłańskich jest trwałe - czego nie można powiedzieć nawet o ekskomunice. Księżom, którzy zostali zlaicyzowani nakazuje się odejść i - o ile nie jest to konieczne - milczeć o powodach ich usunięcia, aby uniknąć zgorszenia wśród reszty katolików. Brak pracy w parafiach, seminariach, szkołach katolickich. Twoja poprzednia tożsamość zostaje wymazana" - pisze w swoim materiale Michelle Boorstein. Dodaje jednak, że sam "znak święceń kapłańskich nigdy nie może zostać usunięty. Metafizycznych zmian nie można cofnąć".

 

Dziennikarka Washington Post przygląda się tej decyzji z punktu widzenia dzisiejszego Kościoła w USA. "W erze skandali z udziałem duchownych (…) wielu katolików nie uzna tego za wystarczającą sprawiedliwość dla ofiar McCarricka" - pisze Boorstein. O ocenę zapytała również Jennifer Haselberger specjalizującą się w prawie kanonicznym. "Co to za różnica dla McCarricka? Kiedy myślimy o sprawiedliwości, to czego on właściwie doświadcza? W głębi sercu wie, że ​nadal jest kapłanem" - komentuje prawniczka. Haselberger sugeruje również, że przeniesienie byłego kardynała do stanu świeckiego "nie jest tak miażdżącą karą, jak mogłoby się wydawać".

 

"McCarrick był jednym z najpotężniejszych i najbardziej popularnych duchownych w USA. (…) [Haselberger - przyp. red.] przewidywała już wcześniej, że ​​McCarrick nie ucierpi finansowo i nie pójdzie do więzienia, a wielu nadal będzie traktować go jak księdza" - opisuje w swoim tekście Michelle Boorstein.

 

Zarówno księża, którzy zostali przeniesieni do stanu świeckiego jak i specjaliści prawa kanonicznego mówią, że laicyzacja wywołuje różne reakcje wśród wiernych i odbierana jest w różny sposób również przez samych zainteresowanych. "Dla niektórych jest to rodzaj osobistej tragedii. Dla ludzi przygniecionych celibatem, któremu nie mogli sprostać, może okazać się ulgą. Wielu [byłych księży - przyp. red.] twierdzi, że wciąż czasami są traktowani jak księża, nawet jeśli nie mogą nosić stroju duchownego ani udzielać sakramentów" - czytamy w The Washington Post.

 

"Prawo kanoniczne pozwala biskupom pozbawić zdeprawowanych duchownych wszystkich korzyści materialnych, chociaż prawo cywilne [w USA - przyp. red.] wymaga wypłacania im emerytur. Niektórzy nie otrzymują niczego, podczas gdy inni mogą negocjować na opiekę zdrowotną lub edukacyjną, która umożliwi im podjęcie nowej pracy" - tłumaczy Boorstein.

 

Heiselberger zauważa również, że przeniesienie do stanu świeckiego było najczęściej w podobnych przypadkach wykonywane "na prośbę samych zainteresowanych", więc można przypuszczać, że jest traktowane nie jako kata, ale jako forma pewnego uwolnienia się od kościelnych struktur i obowiązków. "Czasami bardziej skupiamy się na oskarżonym niż na sprawiedliwości dla jego ofiar" - podsumowuje Haselberger w rozmowie z The Washington Post.

 

***

 

Theodore McCarrick, były arcybiskup Waszyngtonu nadal będzie mieszkał w klasztorze św. Fidelisa, do którego przeprowadził się w zeszłym roku - informuje "Catholic Herald". W oświadczeniu wydanym po przeniesieniu go do stanu świeckiego pojawiły się również słowa bpa Geralda Vince’a, który "wyraża wdzięczność dla kapucynów z klasztoru św. Fidelisa za ich miłość i współczucie dla wszystkich, którzy szukają schronienia w Kościele, jak również dla wyjątkowych ludzi z Wiktorii za ich miłosierdzie w tej trudnej sytuacji".

 

Theodore McCarrick nadal będzie mieszkał w klasztorze. Wciąż nie jest jasne, z czego będzie się utrzymywał<<

 

Jak informuje "CH" wciąż nie wiadomo, z czego były arcybiskup będzie się utrzymywał. Portal utrzymuje, że 88-letni były duchowny dysponuje środkami finansowymi, które zgromadził w czasie swojej ponad 60-letniej posługi w Kościele.

 

***

 

Podobne głosy pojawiają się również w Polsce. Sprawę skomentował m.in. Marcin Gajda, diakon stały, terapeuta i rekolekcjonista: "Może się czepiam, ale zbyt długo byłem świeckim: jak się czują świeccy, gdy czytają takie newsy? Degradacja do stanu świeckiego... No rzeczywiście, niżej nie można upaść" - czytamy na jego profilu Facebookowym.

 

"Papież Franciszek i Kongregacja Nauki Wiary zadecydowały, że Theodore McCarrick, były kardynał i arcybiskup-emeryt...

Opublikowany przez Marcin Gajda Sobota, 16 lutego 2019

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.67

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (17)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

trytytka 23:24:42 | 2019-02-20
Na początku też mnie oburzyła ta sprawa - dlaczego wrzucono go do stanu świeckiego, czy wśród biskupów nie może być pedofilów ale już wśród świeckich to żadna przeszkoda...

Ale przypomniałem sobie jedno - trwa prokuratorskie śledztwo w sprawie pana McCarricka. Oby szybko się zakończyło i resztę swojego parszywego żywota (bo tak je prowadził) zakończył w więzieniu, otoczony przez ludzi, którzy mu odpłacą za jego czyny.

Oceń 286 29 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

efka47 19:22:33 | 2019-02-20
Czy nie zapominamy przypadkiem, że Jezus i apostołowie to nie byli żadni "kapłani" ani "księża", ani "hierarchowie", ani "kler" (wówczas ich odpowiednikami byli faryzeusze), tylko zwykli "świeccy"? To taki wstyd być świeckim? A tak nawiasem mówiąc - może to właśnie świeccy powinni znowu kierować Kościołem, skoro są w nim większością i dzisiaj mają lepsze wykształcenie niż kler?

Oceń 3 33 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Dariusz Piórkowski SJ 13:57:41 | 2019-02-20
Pan Marcin Gajda ma rację. "Degradacja" do stanu świeckiego tylko wtedy jest karą, jeśli uzna się, że bycie kardynałem i duchownym jest czymś "wyższym". Tylko dla hierarchii jest to kara, ale w oczach wiernych, cóż to za kara? Niemniej, jeśli ciągle pokazuje się biskupstwo jako "awans" i tytuł książęcy... Ostatni jeden z nowych biskupów, po nominacji powiedział, że to "najważniejszy dzień w jego życiu". Św. Augustyn powiedziałby, że najważniejsze to w ogóle jest to, że człowiek zaczął istnieć, a potem że stał się chrześcijaninem. Ale w systemie klerykalnym są inne kryteria ważności:)

Na podobnej zasadzie pozwala się księdzu zawierać małżeństwo, bo przecież celibat nie jest sakramentem, ale ponownego małżeństwa nie można zawrzeć pod żadnym pozorem. Argument jest taki, że małżeństwo to sakrament, a celibat nie. Ale z punktu widzenia świeckiego wiernego jakie to ma znaczenie, że ksiądz pozostaje metafizycznie księdzem, jeśli w ogóle do śmierci nie żyje jak ksiądz i nie sprawuje swoich obowiązków, lecz żyje jak normalny świecki, mąż i ojciec. Przyznam, że ja tej argumentacji nie rozumiem. Po prostu ciągle są dwa standardy w Kościele.

Oceń 99 998 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook