Jeden ze swoich listów Albert Einstein napisał o Bogu. Właśnie sprzedano go za rekordową sumę

(fot. Orren Jack Turner, Princeton, N.J. Modified with Photoshop by PM_Poon and later by Dantadd. [Public domain], via Wikimedia Commons)

Ta niezwykle szczera, prywatna korespondencja została napisana rok przed śmiercią Alberta Einsteina i była najbardziej jasnym wyrazem jego poglądów religijnych i filozoficznych.

 

Tak zwany "list o Bogu" genialnego fizyka Alberta Einsteina został sprzedany na aukcji w Nowym Jorku za ok. 2,9 mln dolarów. Informując o tym 4 grudnia media USA nie wiedziały jeszcze, kto w telefonicznej aukcji zalicytował najwyżej i został właścicielem rękopisu dokumentu laureata Nagrody Nobla.

 
Brytyjski dom aukcyjny Christie’s nazwał dwustronicowy dokument "najbardziej znanym listem Einsteina o Bogu", o jego żydowskiej tożsamości i wiecznym poszukiwaniu przez człowieka sensu istnienia.
 
 

Niemiecko-amerykański noblista Einstein (1879-1955) napisał w 1954 r. list do niemieckiego filozofa Erica Gutkinda. "Słowo Bóg jest dla mnie niczym innym jak tylko słowem i wytworem ludzkich słabości, a Biblia zbiorem czcigodnych, ale dość dziecinnych legend", podkreślił, dodając że "żadna wyrafinowana wykładnia" tego nie zmieni. Twórca teorii grawitacji określił religie ogólnie jako "wcielenie prymitywnych przesądów", natomiast "naród żydowski, którego jestem przedstawicielem i w którego mentalności czuję się głęboko zakorzeniony, nie ma innej godności niż wszystkie inne narody".

 

Według domu aukcyjnego, "ta niezwykle szczera, prywatna korespondencja została napisana rok przed śmiercią Alberta Einsteina i była najbardziej jasnym wyrazem jego poglądów religijnych i filozoficznych".

 

Poniżej możecie przeczytać cały list zmarłego noblisty:

 

Princeton, 3 stycznia 1954 r.

 

Drogi Panie Gutkind,


Zainspirowany wielokrotnymi sugestiami Brouwera przeczytałem znaczną część Pana książki i bardzo dziękuję za pożyczenie mi jej. Uderzyło mnie następujące: jeśli chodzi o faktograficzną postawę wobec życia i społeczności ludzkiej, mamy bardzo wiele wspólnego. Pana osobisty ideał z jego dążeniem do wolności od skierowanych na ego pragnień, do uczynienia życia pięknym i szlachetnym, z naciskiem na czysto ludzki element. To łączy nas jako posiadaczy "nie-amerykańskiej postawy".


Niemniej bez sugestii Brouwera nigdy nie zabrałbym się intensywnie za Pana książkę, bo jest napisana w niedostępnym dla mnie języku. Słowo Bóg jest dla mnie niczym innym, jak tylko słowem i wytworem ludzkich słabości, Biblia zaś to zbiór znakomitych, ale raczej prymitywnych legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić. Dla mnie żydowska religia jest, podobnie jak wszystkie inne religie, wcieleniem prymitywnych i dziecięcych przesądów. A naród żydowski, do którego chętnie należę i do którego tradycji myślenia mam głęboką sympatię, nie ma dla mnie jakiejkolwiek innej godności niż inne narody. Jeśli chodzi o moje doświadczenie, nie są także lepsi od żadnej innej grupy ludzi, chociaż przed najgorszymi rakami broni ich brak władzy. Inaczej nie widzę w nich niczego "wybranego".  


Ogólnie odczuwam jako bolesne Pana twierdzenie o uprzywilejowanej pozycji i próba obrony tego przez dwa mury dumy, zewnętrznej, jako człowieka i wewnętrznej jako Żyda. Jako człowiek rości Pan sobie, że się tak wyrażę, zwolnienie z przyczynowości zaakceptowanej w innych wypadkach, jako Żyd - przywilej monoteizmu. Ale ograniczona przyczynowość w ogóle nie jest dłużej przyczynowością, jak nasz wspaniały Spinoza rozpoznał z pełną przenikliwością, prawdopodobnie jako pierwszy. A animistyczne interpretacje religii natury w zasadzie nie zostają anulowane przez monopolizowanie. Z takimi murami możemy osiągnąć tylko pewne samooszustwo, ale nie pomaga to naszym moralnym staraniom. Wręcz przeciwnie.  


Teraz, kiedy całkiem otwarcie pokazałem nasze różnice przekonań intelektualnych, nadal jest dla mnie jasne, że jesteśmy sobie całkiem bliscy w innych zasadniczych sprawach, tj. w naszej ocenie ludzkiego zachowania. Tym, co nas dzieli, są tylko intelektualne "rekwizyty" i "racjonalizacja" w języku Freuda. Dlatego sądzę, że zrozumielibyśmy się wzajemnie zupełnie dobrze, jeśli rozmawialibyśmy o konkretnych sprawach.


Z przyjacielskimi pozdrowieniami i najlepszymi życzeniami,

Oddany,
A. Einstein

 

(fot. Public Domain)

 

Licytację otwarto ceną 750 tys. dolarów i oczekiwano, że list zostanie sprzedany za ok. 1,5 mln. Ostatecznie poszedł pod młotek za cenę niemal dwukrotnie wyższą. "Myślę, że jest to wyraz przeprosin wobec Boga", zażartował licytator.

 

Ważne myśli Alberta Einsteina<<

 

Informując o tym wydarzeniu światowe media przypomniały, że już w październiku 2017 r. odręczne notatki Alberta Einsteina na temat szczęścia były hitem aukcji w Jerozolimie. "Teorię szczęścia" sprzedano za 1,3 mln dolarów. Według domu aukcyjnego Winner’s podczas wizyty w Japonii w 1922 r. Einstein dał kartkę z zapiskami jednemu z chłopców hotelowych jako napiwek, gdyż nie miał przy sobie pieniędzy. Na kartce napisał: "Ciche i skromne życie daje więcej szczęścia niż zwieńczone sukcesem dążenie połączone z nieustannym niepokojem". Również w ubiegłym roku notatka napisana przez Einsteina do włoskiego studenta chemii została sprzedana za 6,1 tys. dolarów, zaś jego zapiski z 1928 r. za 103 tys. dolarów. Jednak zapiski o Bogu i religii okazały się znacznie droższe od wszystkich dotychczas licytowanych rękopisów.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook