Rektor katowickiego seminarium: wielu kleryków korzysta z terapii, widzę pozytywne zmiany

(fot. flickr.com/ Catholic Church of England and Wales)

"Praca z człowiekiem jest nieprzewidywalna. Łatwo stawia się pytania i przy okazji feruje wyroki, typu: jak to? W seminarium tego nie widzieli? Wielu rzeczy w seminarium można nie dostrzec. Realia są inne. Kiedy młodzi księża trafiają na parafię, nie mają takiego wsparcia jak tutaj, nie jest wszystko na dzwonek, zdarza się wiele sytuacji nieprzewidzianych, zaskakujących, trudnych" - mówi rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Katowicach, ksiądz Marek Panek.

 

W wywiadzie udzielonym Justynie Kaczmarczyk z portalu Interia, ks. Marek Panek opowiada o formacji seminaryjnej i związanej z nią problemami. Na jakie ściany w relacjach z alumnami trafiają przełożeni? "Wiem z własnego doświadczenia, że pomimo tego, iż jest się z kimś pod jednym dachem przez sześć lat i stara się go poznać na różne sposoby, to jak on sam się nie chce dać poznać do końca, stoi się przed swoistą ścianą" - odpowiada rektor WSD w Katowicach. Jego odpowiedź pada w kontekście historii dk. Grzegorza N. z diecezji tarnowskiej, który został zatrzymany tuż przed święceniami za posiadanie pornografii pedofilskiej. Sprawa ta odbiła się szerokim echem w mediach. Wiele osób zadawało pytanie, jak to możliwe, że nie dostrzeżono tego przez 5 lat formacji.

 

Według ks. Marka Panka nie tylko sama pedofilia jest problemem, który należy wyeliminować, ale także pewne wewnętrzne warunki sprzyjające rozwojowi różnych patologii. "Wprowadzając [w archidiecezji katowickiej - red.] różne zasady formacyjne, nie kierowaliśmy się tylko problemem pedofilii, w tym sensie, że my teraz musimy zrobić wszystko, żeby chronić przed pedofilami. Pedofilia to tylko wycinek całości, pewien przejaw (...) niedojrzałości. My się staramy w seminarium prowadzić tych chłopaków do szeroko rozumianej dojrzałości, która między innymi pozwoli uniknąć takich sytuacji" - mówi rektor.

 

Katowice jako jedna z niewielu diecezji w Polsce rozszerzyła formację o dodatkowy siódmy rok, który ma służyć przede wszystkim tzw. formacji ludzkiej czyli poznać i kształtować kandydata pod kątem jego zdolności do budowania relacji interpersonalnych z otoczeniem, pomagać mu w zdobywaniu wglądu we własne uczucia i życie wewnętrzne, a także pogłębiać duchowość. "Przeznaczamy cały rok na pracę tych chłopaków nad swoim człowieczeństwem, w tym nad rozpoznaniem pewnych zranień, które przynoszą ze świata, w którym dotychczas się wychowywali. Każdy z nas je ma, ale często jesteśmy ich nieświadomi. Formacja odbywa się przede wszystkim poprzez indywidualne towarzyszenie ojca duchownego, 45 minut rozmowy raz w tygodniu, ale jest też wspierane przez psychologów, terapeutów" - mówi ks. Panek.

 

Kandydaci są prowadzeni przez ojców duchownych we współpracy ze świeckimi specjalistami w zakresie psychologii i psychoterapii. Ramy tej współpracy reguluje dokument "Ratio fundamentalis" wydany dwa lata temu przez Stolicę Apostolską. Rektor WSD w Katowicach przyznaje, że na wybór psychologów wpływ mają nie tylko ich kompetencje zawodowe, ale też akceptacja tzw. antropologii chrześcijańskiej, w której zawarte jest to, jak Kościół postrzega człowieka. Jak w praktyce wygląda ich zadanie? "Ta praca rozpoczyna się od warsztatów komunikacji społecznej, dynamiki grupy. Potem są także badania testowe, diagnoza psychologiczna, którą przeprowadzają psychologowie, oczywiście za zgodą każdego z kandydatów. Kandydaci wyrażają także zgodę, by wyniki tych badań zostały przedstawione rektorowi, więc mam w nie wgląd" - mówi ks. Marek Panek.

 

Przełożony WSD w Katowicach podkreśla jednak, że nawet wobec tak zaawansowanej pracy psychologicznej z klerykami, nie można mieć stuprocentowej pewności, że przyniesie ona efekt. Zdarzają się rozczarowania: "Przychodząc do seminarium, [klerycy - red.] zgadzają się na pewne realia, które tu panują. Psycholog z każdym z tych kandydatów rozmawia przez kilka godzin, mając w ręku wyniki badań testowych, i przygotowuje profil osobowości każdego z nich. Jest on znany już tylko kandydatowi i za jego zgodą ojcu duchownemu. Pokazuje, jakie każdy z badanych ma przed sobą obszary do pracy, to taki drogowskaz. Tylko psychologia to nie matematyka, gdzie jeden plus jeden daje dwa. Zawsze pozostaje margines niepewności, różnych możliwych interpretacji" - czytamy w wywiadzie na portalu Interia.pl.

 

W katowickim seminarium dodatkowo prowadzone są zajęcia dla kleryków z psychologami i lekarzami nt. ich rozwoju psychoseksualnego. Alumni zapoznają się z różnymi trudnymi zagadnieniami. Ks. Marek Panek przyznaje, że przychodząc tu z różnych światów, klerycy posiadają też różny zasób wiedzy na ten własnej seksualności i seksualności w ogóle. Szkoła i dawne środowiska nie dają im odpowiedzi na pytania, które zadają. Na wiele z nich odpowiedź uzyskują dopiero w seminariach.

 

Formatorzy zdają sobie też sprawę, że wielu alumnów ma problemy i zranienia, z którymi mogą się uporać w psychoterapii. Seminarium wspiera ich leczenie. "Bardzo wielu kleryków z tego korzysta. Słowo terapia jest trochę obciążone, bo sugeruje, że ktoś jest chory, a tutaj chodzi o terapię, która prowadzi do rozwoju, bo pozwala człowiekowi poznać samego siebie, mechanizmy, które nim powodują. Z tego poznania wynika potem również korekta zachowania. Ta praca z psychologiem to praca wewnętrzna. Jako rektor nie mam z tych działań żadnych informacji. Natomiast widzę zmiany, jakie się dokonują w klerykach; w ich funkcjonowaniu, sposobie wchodzenia w relacje z innymi" - podkreśla ks. Panek.

 

Duży nacisk kładzie się również na to, by nie izolować kleryków od środowiska ludzi świeckich, do których zostaną wysłani po święceniach. "Staramy się, żeby klerycy nie byli odizolowani od świata. To dobrze, że wydział teologiczny znajduje się w innym gmachu niż seminarium i klerycy idą tam na zajęcia, które odbywają razem z innymi koleżankami i kolegami" - mówi rektor. Zaznacza również, że w czasie całej formacji klerycy odbywają praktyki wakacyjne w różnych placówkach: w duszpasterstwach, szpitalach, parafiach. "Inne środowisko poza naszym seminaryjnym może przyjrzeć się kandydatowi. Zawsze prosimy księży z danej parafii o opinię. To wszystko razem zebrane daje nam pewien obraz. Na podstawie tego obrazu, także korzystając ze swojego doświadczenia i intuicji, podejmujemy decyzję" - podsumowuje.

 

Tego typu praktyki pomagają również walczyć z klerykalizmem, któremu władze seminarium są stanowczo przeciwne. "Przede wszystkim staramy się tworzyć w seminarium klimat, który z klerykalizmem nie ma nic wspólnego (…) Klerykalizm to jedno z najbardziej realnych zagrożeń w Kościele. Taka świadomość kastowa, bronienie kolegi dlatego, że jest właśnie kolegą. Klerykalizm to też pewne zamykanie się we własnym kręgu, brak otwarcia na głosy innych. To myślenie z perspektywy władzy, która rzekomo wynika z sakramentu święceń, władzy źle rozumianej. Mówię o bardzo prostackim myśleniu, które jednak jest wciąż gdzieś obecne" - mówi rektor katowickiego seminarium. Jego zdaniem klerykalizm jest źródłem wielu problemów, z którymi dziś mierzy się Kościół. Dotyczy to nie tylko spraw tuszowania i źle rozumianej obrony Kościoła, ale też myślenia wielu starszych księży, że pewne problemy nas nie dotyczą: "Mówienie, że u nas jest źle, ale gdzie indziej też albo jeszcze gorzej, to bardzo niedojrzała postawa".

 

W wywiadzie o stanie formacji seminaryjnej nie mogło obejść się bez odniesienia bezpośrednio do problemu pedofilii. Czy seminaria radzą z nim sobie i są wrażliwe na kandydatów, którzy przejawiają to głębokie zaburzenie? "Problem jest zakorzeniony w przeszłości, często odległej, pewne rzeczy będą wychodziły po czasie. Kiedy ja byłem w seminarium, nie było takich jak dzisiaj możliwości korzystania z pomocy psychologa. Dzisiaj jest inaczej, są wyszkoleni i przygotowani ludzie, więc trzeba z ich pomocy korzystać. Każde działanie prowadzące do większej dojrzałości człowieka jest pewną profilaktyką" - mówi rektor.

 

Według nowych przepisów z 2017 roku również na klerykach spoczywa obowiązek zgłaszania przestępstw seksualnych, o których mają wiedzę i jest to egzekwowane. "Powoli wprowadza się różnego rodzaju szkolenia. Myślę, że większość przełożonych nie była w ogóle świadoma, że z tego może wyniknąć jakiś problem. Na moim przykładzie mogę przyznać - nawet nie dochodziło do mojej świadomości, że osoba dorosła, na dodatek ksiądz, może wykorzystać dziecko seksualnie. Teraz wiem, że jest inaczej".

 

Wiele wątków poruszanych w pytaniach, szczególnie mocno wypłynęły w ostatnich tygodniach przy okazji premiery filmu "Kler". Wśród wiernych i duchowny zdania na temat dzieła Wojciecha Smarzowskiego były podzielone. Od skrajnie negatywnych po te pochwalające obraz. Rektor katowickiego seminarium choć sam filmu nie widział, mówi, że nie ma odgórnego zakazu oglądania go przez kleryków. Rozmówcom nie umknął też wątek zranień, z jakimi zmagali się główni bohaterowie. A jak jest w życiu? Czy seminaria są wrażliwe na takie sytuacje? "Na pewno jest im [klerykom - red.] oferowana pomoc terapeutyczna. Mówimy o skrzywdzonych nie tylko i nie przede wszystkim przez molestowanie seksualne. Jest bardzo wielu ludzi, także przychodzących do seminarium, którzy mają różne zranienia".

 

"Praca z człowiekiem jest nieprzewidywalna. Post factum łatwo stawia się pytania i przy okazji feruje wyroki, typu: "jak to? w seminarium tego nie widzieli?". Wielu rzeczy w seminarium można nie dostrzec (…) Wydaje mi się, że robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby ich dobrze przygotować i poznać" - podsumowuje rozmowę ks. Marek Panek.

 

Cały wywiad możecie przeczytać na portalu Interia.pl.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.4

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Oriana 22:51:52 | 2018-10-24
"My się staramy w seminarium prowadzić tych chłopaków do szeroko rozumianej dojrzałości" - mówi rektor.
Zastanawia mnie słowo: "prowadzić" . Czy człowiek nie powinien samodzielnie osiągać dojrzałości?

"Staramy się, żeby klerycy nie byli odizolowani od świata." Ale chyba jednak klerycy są zdecydowanie bardziej odizolowani od świata niż ich rówieśnicy?

"Klerycy posiadają też różny zasób wiedzy na temat własnej seksualności i seksualności w ogóle. Szkoła i dawne środowiska nie dają im odpowiedzi na pytania, które zadają. Na wiele z nich odpowiedź uzyskują dopiero w seminariach."
Czyli decydują się na celibat oraz na wstrzemięźliwość seksualną nie znając dobrze własnych potrzeb seksualnych?

Odnoszę wrażenie, że lepiej byłoby, gdyby mężczyźni podejmowali decyzje o zostaniu księdzem poźniej, gdy już to wszystko o sobie wiedzą. Może więc byłoby lepiej, gdyby najpierw studiowali razem z innymi studentami i studentkami na uniwersytecie, a póżniej podejmowali ostateczną decyzję o zostaniu księdzem?

Oceń 15 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewa_Z 18:15:43 | 2018-10-24
Dobrze się stało, że  Grzegorz N. został zatrzymany za posiadanie pornografii pedofilskiej jeszcze przed święceniami jako diakon, niż za 5 lat jako wikary czy proboszcz za np. molestowanie nieletnich.

Oceń 16 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook