Jezuita opublikował tabelki do bierzmowania i napisał "gubimy Boga Żywego". Zareagował też ks. Draguła

(fot. youtube / Zjazd Gnieźnieński / facebook)

Nie wiem, jak nazwać wiarę, której wyrazem miałby być proponowany formularz: kalkulacją, buchalterią, algorytmem uczynków pobożnych i dobrych? - pisze ks. Andrzej Draguła na portalu "Więzi". 

 

Grzegorz Kramer opublikował na Facebooku tzw. tabelki do bierzmowania. Opatrzył je takim komentarzem:

 

Ciągle nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, co zostaje w młodym człowieku, który chce przyjąć sakrament bierzmowania i dostaje takie tabelki.
Gubimy Boga Żywego.

 

Ciągle nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, co zostaje w młodym człowieku, który chce przyjąć sakrament bierzmowania i dostaje takie tabelki. Gubimy Boga Żywego.

Opublikowany przez Grzegorz Kramer Poniedziałek, 8 października 2018

 

Poniżej publikujemy tabelki:

 

(fot. facebook.com/grzegorzkramer)

 

(fot. facebook.com/grzegorzkramer)

 

Na post jezuity zareagował ks. Andrzej Draguła. Postanowił on pogłębić temat i na portalu czasopisma "Więź" opublikował tekst zatytułowany "Wiara w Excelu albo ziewanie na Krzyżu".

 

Publicysta zaczyna od nakreślenia okoliczności, w jakich postanowił odnieść się do całej sprawy. 

 

Kiedy zobaczyłem na profilu o. Grzegorza Kramera SJ formularze dotyczące przygotowania do bierzmowania (oczywiście nie z jego parafii…), byłem akurat w trakcie lektury fragmentów "Pokusy istnienia" Emila Ciorana. A ten francusko-rumuński intelektualista pisał tak: "Chrześcijaństwo, doszczętnie zużyte, przestało być źródłem zadziwienia i skandalu, straciło zdolność wywoływania kryzysów lub zapładniania inteligencji. Nie pobudza już umysłów, nie nakłania do postawienia najbłahszego nawet pytania; niepokoje jakie wywołuje, podobnie jak proponowane przez nie odpowiedzi i rozwiązania, są rozmyte, usypiające; nie spowoduje żadnego rozdarcia przyszłości, nie wywoła żadnego dramatu. Przeżyło się: już teraz ziewamy na Krzyżu…". Wiem, brzmi okrutnie, ale - w obliczu takich "eksperymentów duszpasterskich" jak te formularze sprawdzające stan kandydata do bierzmowania - brzmi prawdziwie.

 

Ks. Draguła krytykuje takie formularze i zastanawia się, jak nazwać wiarę, której wyrazem są tego typu formalności. Jego zdaniem "u jej źródeł [wizji wiary autora - red.] stoi przekonanie, że oczywistością jest sama przynależność kandydata do Kościoła, a teraz należy tylko wyegzekwować zobowiązania wynikające z tej przynależności". Wówczas bierzmowanie może stać się "nagrodą" za wypełnienie zobowiązań.

 

Czytaj też: Przesunąć bierzmowanie o kilka lat? "My się tego panicznie boimy" »

 

Wśród nich znajdują się: Msze niedzielne i świąteczne, Msze dodatkowe, nowenny, rekolekcje adwentowe, pierwsze piątki, a nawet czytanie prasy katolickiej. Dodatkowo trzeba zdobyć wiele podpisów, od katechety, przez rodziców aż po proboszcza. Ks. Draguła w tym kontekście przypomina o głębokim kryzysie wiary młodego i średniego pokolenia Polaków. Podkreśla: "kartką się ludzi do wiary nie zagoni". Zastanawia się nad tym, z jakim doświadczeniem Kościoła młodzi przystąpią do sakramentu i czy zechcą w takim Kościele pozostać.

 

Co według autora jest źródłem obecnego kryzysu? Podkreśla, że nie są nim "kolejne afery i uwikłania Kościoła". Podsumowuje to tak: "religia staje się we współczesnym świecie po prostu coraz bardziej zbędna, a błędy Kościoła jedynie legitymizują dokonujące się porzucenie wiary i odejście ze wspólnoty Kościoła". Zaznacza, że przy słabej i nieugruntowanej wierze odejście z Kościoła jest dużo łatwiejsze. Kluczowa teza to: "Kościół będzie tak długo nieprzydatny jak długo nie postawi w centrum swego działania zbawienia człowieka". Dodaje: "Wszystkie te punkty do zaliczenia w formularzu do bierzmowania nabierają sensu pod jednym warunkiem - że się w nich uzna środki pomocne do zbawienia".

 

Czytaj też: Sakrament chrześcijańskiej (nie)dojrzałości »

 

Ks. Draguła zwraca także uwagę na to, na ile tradycyjne formy pobożności, które pojawiły się w zupełnie innych uwarunkowaniach kulturowych, są dzisiaj aktualne. Pokazuje od czego można zacząć: "Młodzieży trzeba dać pragnienie Boga. Ona już sobie znajdzie drogę, by to pragnienie zaspokoić".

 

Wymyślanie tabelek nazywa "policyjną reakcją, która zdradza poczucie utraty kontroli, utraty władzy, która wymyka się z rąk. Wtedy zaostrza się regulamin, wzmacnia kontorling, próbuje motywować systemem kar i nagród". 

 

Na koniec podkreśla, że "o dramacie zbawienia mogą mówić tylko ci, którzy sami ten dramat przeżywają, którzy nim żyją, którzy nie zadowalają się zadowoleniem, ale podsycają w sobie ten zbawczy i jednocześnie zbawienny niepokój". Dodaje: "może go nam po prostu brak i dlatego tak łatwo zastępujemy go kartkami".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.03

Liczba głosów:

80

 

 

Komentarze użytkowników (16)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

qjpus 07:25:03 | 2018-10-15
Katolewakom żywy Bóg myli się z rewolucyjnym podniecaniem mas najnowszymi lewackimi stymulatorami.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 00:49:18 | 2018-10-12
Bardzo proszę, by Grzegorz Kramer rozejrzał się szerzej i pokazał pozytywne przykłady. Jeśli tego nie zrobi to będzie tym ewangelicznym człowiekiem z belką we własnym oku. A tak przy okazji kiedy o. Grzegorz przeprosi za oszczerstwa wypisywane na stronach DEON-u? Czy jezuici mają monopol na kłamstwa bez konsekwencji?

Oceń 19 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 18:48:13 | 2018-10-11
Nic dodać nic ująć ze słów Ciorana. Upada kultura zachodnia a z nią jej siła sprawcza- chrześcijaństwo. A co zrobi każdy z nas by to choć trochę naprawić?

Oceń 8 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

galk 18:38:22 | 2018-10-11
Jaka jest alternatywa? Ważne jest, aby poznać inne sposoby prowadzenia młodzieży sakramentu  bierzmowania niż przez zaliczanie wpisów do indeksu. Może więc po negatywnej ocenie "tabelek" czas na przedstawienie metod pozytywnych i oceny ich skuteczności. Pytanie jak się to robi w parafiach jezuickich (np. u o. Kramera) jest zasadne. Trzeba próbować znaleźć rozwiązanie, aby tylko krytukując nie "wylać dziecka z kąpielą". Drodzy księża to Wy rozpocznijcie pozytywną dyskusję!

Oceń 28 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewa_Z 17:44:09 | 2018-10-11
Te tabelki to świetny przykład dlaczego religii nie powinno być w szkołach publicznych.

Oceń 7 25 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Dariusz Piórkowski SJ 16:34:20 | 2018-10-11
To są ostatnie spazmy Kościoła konstantyńskiego, w którym liczą się liczby. Ale to się kończy. Niestety bezradnością, która każe przymuszać.  Przyjdzie czas, że zaczniemy od nowa, od małych grupek. I to się właściwie już dzieje. Dopóki jednak nie będzie ostatecznego rozwodu z Kościołem, w którym wszyscy muszą, nieważne czy chcą, to tak to będzie się działo. 

Jak tu jednak zachęcić do przyjmować bierzmowania, które jest później "wymagane" do małżeństwa czy chrztu? Jeśli wszystko pozostawić wolności, to większość by nie przyjęła w ogóle tego sakramentu? A jeśli przyjmuje przymuszona, to czy sakrament działa w sposób automatyczny? Przyznam, mam więcej pytań niż odpowiedzi

Oceń 45 51 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook