"Odrzucenie niepełnosprawnych przez kościelne struktury jest skandaliczne"

Więź
(fot. shutterstock.com)

Osobiście znam wypowiedzi rektorów seminariów w stylu: «chory ksiądz jest nam niepotrzebny» - pisze ks. Tomasz Szałanda na łamach "Więzi".


"Reprezentujące Kościół osoby, które decydują o przyjęciu kandydatów do seminarium duchownego, są kompletnie nieprzygotowane do akceptacji powołania u niepełnosprawnych" - pisze ks. Tomasz Szałanda - "Utopijna wizja kleryka bez fizycznej skazy (zmarszczki mogą być), niczym Dawid dłuta Michała Anioła, nadal pokutuje w kręgach seminaryjnych decydentów".

 

Duchowny wskazuje, że owi decydenci "będą się pochylać nad niepełnosprawnymi na ulicy, będą współczuć, płomiennie głosić «dźwiganie krzyża» jako formę zjednoczenia z Panem, gromko domagać się normalnego traktowania ich przez świat, ale jednocześnie z nie mniejszą stanowczością wypowiedzą wręcz sakramentalne «nie masz szans»".

 

Autor wskazuje również na dosyć arbitralne podejście do tego, jaka niepełnosprawność ma wykluczać z możliwości realizacji powołania w katolickich seminariach. "Jak to jest, że np. otyłość, która pozostaje przecież niepełnosprawnością, nie stanowi powodu nieprzyjęcia do seminarium czy usunięcia z niego, a niepełna sprawność ruchowa realizację powołania do kapłaństwa paraliżuje i uśmierca?" - pyta retorycznie ks. Szałanda.

 

Z sytuacjami wykluczenia zmagają się również księża pracujący już na parafiach (bądź innych wyznaczonych funkcjach: "Niestety osobiście znam wypowiedzi rektorów seminariów w stylu: «chory ksiądz jest nam niepotrzebny». I na własne oczy widziałem, jak młody ksiądz - na wniosek proboszcza zatwierdzony przez «górę» - opuszczał parafię i wracał «do mamy», bo nagle wykryta choroba powaliła go na tyle, że czasowo jedynie na leżąco, a potem na siedząco mógł odprawiać msze w swoim pokoju".

 

Autor powołuje się również na badania przeprowadzone w 2008 roku na Uniwersytecie Łódzkim. Aż 67,4 procent badanych księży, kleryków i byłych kleryków potwierdziło, że "przeciwwskazaniem do kapłaństwa jest niepełnosprawność fizyczna".

 

"To niestety odzwierciedla myśl silnie i powszechnie zakorzenioną w kapłańskich głowach" - komentuje wyniki ks. Szałanda. Autor wyjaśnia również, że takie myślenie jest zakorzenione w uznaniu, że wartość człowieka wynika z jego fizycznej sprawności.

 

Problemów jest jednak więcej. Jak stwierdza ks. Szałanda, wyzwaniem jest również architektura sakralna: "świątynie i budynki kościelne w większości także są niegotowe na obecność powołanych niepełnosprawnych" - pisze - "To pokazuje nader wyraźnie, że przez wieki nie brało się (i nadal nie bierze) pod uwagę możliwości wyświęcenia niepełnosprawnych". Ks. Szałanda stwierdza jednocześnie, że odrzucanie powołań kapłańskich z powodu niepełnosprawności jest skandaliczne.

 

"Zbyt łatwo nie dopuszczamy niepełnosprawnych do grona prezbiterium. Zbyt łatwo" - komentuje obecny stan autor tekstu - "To nasze głowy, seminaria, plebanie i kościoły nie są gotowe na obecność niepełnosprawnych powołanych".

 

Tekst ks. Szałandy pojawił się w ramach cyklu artykułów dotyczących niepełnosprawności w Kościele publikowanych przez Więź. Wcześniej informowaliśmy o tekście Damiana Jankowskiego, który jako niepełnosprawny mężczyzna, opisał swoje nieprzyjemne doświadczenia podczas prób zostania kapłanem w kilku polskich seminariach.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.3

Liczba głosów:

20

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

organekmonika820 14:22:31 | 2018-09-25
szkoda gadac i tak zrobicie po swojemu a krzyz kazdy ma

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

organekmonika820 14:16:16 | 2018-09-25
szkoda gadac na ten temat

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook