"Jak długo będą szabrować Kościół?" Najważniejsi watykaniści odpowiadają na zachowanie hierarchów

(fot. EmanueleCapoferri / Shutterstock.com)

Na przemilczenia i sprzeczności w świadectwie abp. Carla Marii Viganò zwrócił uwagę watykanista turyńskiego dziennika "La Stampa" Andrea Tornielli w swej analizie tekstu opublikowanego przez byłego nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych.

 

Hierarcha ten oskarżył papieża, że choć już od 2013 r. wiedział od niego o nadużyciach seksualnych kard. Theodore’a McCarricka, to dopiero po pięciu latach nałożył na niego karę kościelną. Dlatego domaga się dymisji Franciszka.

 

Viganò rozmija się z faktami i szuka skandalu?

 

Analizując przytoczone przez abp. Viganò fakty, watykanista zwraca uwagę, że do ówczesnego nuncjusza apostolskiego w USA abp. Gabriela Montalvo pierwsza informacja o pogłoskach, jakoby abp McCarrick "dzielił łoże z klerykami" dotarła dzień po tym, jak został on mianowany przez Jana Pawła II metropolitą Waszyngtonu. Nuncjusz przesłał ją do Sekretariatu Stanu, kierowanego wówczas przez kard. Angelo Sodano, lecz - zdaniem abp. Viganò, który pracował w tej instytucji, zajmując się personelem nuncjatur - nie miała dalszych następstw.

 

Rok później abp McCarrick został kardynałem, za co były nuncjusz zrzuca winę na kard. Sodano. Tornielli pyta, czy ta pierwsza informacja, za którą nie stali osobiście oskarżyciele, została uznana za niewiarygodną i czy przed nominacją kardynalską nie przeprowadzono dochodzenia. - A może kard. Sodano nie przekazał wiadomości papieżowi? I dlaczego nuncjusz, jeśli był tak pewny nadużyć seksualnych popełnionych [przez abp. McCarricka] wobec kleryków i księży (pełnoletnich) nie nalegał na audiencję u Jana Pawła II? - zastanawia się dziennikarz.

 

Benedykt XVI nie ukarał kard. McCarricka

 

Odnosząc się do wspomnianych przez abp. Viganò sankcji, jakie Benedykt XVI miał nałożyć na kard. McCarricka, wówczas już emeryta, Tornielli przypomina, że papież przyjął jego rezygnację dopiero rok po ukończeniu przezeń wieku emerytalnego. Gdyby pogłoski o molestowaniu przez byłego arcybiskupa Waszyngtonu były szeroko znane, czy McCarrick nie zostałby przeniesiony na emeryturę rok wcześniej, zaraz po ukończeniu 75 lat? - pyta watykanista.

 

W 2006 i 2008 r. pojawiły się nowe zarzuty wobec kard. McCarricka, które kolejny nuncjusz w USA abp Pietro Sambi przekazał swym przełożonym w Watykanie. Benedykt XVI miał interweniować "w 2009 lub 2010 r." - choć daty abp Viganò nie jest pewien, gdyż nie pracował już w Sekretariacie Stanu, lecz był sekretarzem Gubernatoratu Państwa Watykańskiego.

 

Nałożone przez papieża sankcje miały obejmować życie w odosobnieniu i wyprowadzkę z seminarium neokatechumenalnego "Redemptoris Mater", w którym kard. McCarrick mieszkał. Nie ogłoszono ich publicznie, lecz miał je ustnie przekazać ukaranemu nuncjusz Sambi.

 

Tornielli zastanawia się, dlaczego Benedykt XVI tak łagodnie potraktował byłego arcybiskupa Waszyngtonu i sam odpowiada, że widocznie dowody przeciwko niemu nie były wystarczające, a ponadto nie było jeszcze wówczas mowy o molestowaniu małoletnich, choć zapraszanie pełnoletnich kleryków do łóżka było już molestowaniem seksualnym i nadużyciem władzy. - Można się zastanawiać, dlaczego wobec tak poważnych czynów nie nałożono na kardynała przykładnej i publicznej kary, prosząc go [tylko] o życie w odosobnieniu i pokucie - podkreśla włoski dziennikarz.

 

USA: przewodniczący episkopatu odnosi się do listu abpa Viganò i apeluje o wizytację apostolską >>

 

Jego zdaniem uzasadnione są wątpliwości co do sankcji, szczególnie w świetle faktu, że wbrew temu, co sugeruje "Świadectwo", w ciągu ostatnich lat pontyfikatu Benedykta XVI McCarrick nie żył jak mnich klauzurowy, któremu dopiero za pontyfikatu Franciszka "otwarto klatkę". Wprawdzie opuścił on seminarium, ale nie zmienił swego stylu życia: wyświęcał diakonów i prezbiterów u boku purpuratów z kurii rzymskiej, bliskich współpracowników papieża, głosił konferencje - o czym można się przekonać w Internecie, 16 stycznia 2012 r. był z innymi biskupami USA na audiencji u Benedykta XVI, a 16 kwietnia 2012 r. odwiedził go ponownie w dniu urodzin papieża wraz z członkami Fundacji Papieskiej.

 

W lutym 2013 r. uczestniczył w pożegnaniu papieża z kardynałami po jego rezygnacji - materiał watykańskiej telewizji pokazuje, jak z uśmiechem wymieniają uścisk dłoni. Najwyraźniej więc sankcje nie były "zbyt restrykcyjne", ironizuje Tornielli.

 

Sam abp Viganò nie reagował. Nic nie wiedział?

 

Co ciekawe, sam abp Viganò, który w międzyczasie został nuncjuszem w USA, "nie wydawał się w ogóle zaniepokojony tą sytuacją". - Udokumentowany jest jego udział w publicznych wydarzeniach wraz z molestującym purpuratem, takich jak koncelebrowanie [z nim Mszy św.] w Stanach Zjednoczonych czy wręczenie nagrody McCarrickowi (2 maja 2012, w hotelu Pierre na Manhattanie), w czasie której to ceremonii Viganò nie wygląda na oburzonego lub zakłopotanego, dając się fotografować u boku starego kardynała-sprawcy molestowania. Dlaczego teraz, kiedy miał możliwość bezpośredniego dostępu do Benedykta XVI jako jego przedstawiciel w jednej z najważniejszych dyplomatycznych stolic świata, nuncjusz Viganò nie buntuje się, nie działa, nie prosi o audiencję, nie każe [McCarrickowi] stosować się do ograniczających poleceń? - pyta Tornielli.

 

Franciszek nie konsultował się z McCarrickiem

 

Gdy papieżem został Franciszek, McCarrick jest emerytem, ale bardzo aktywnym: podróżuje po świecie, wygłasza konferencje, przewodniczy nabożeństwom. W czerwcu 2013 r. abp Viganò jedzie na audiencję do Franciszka, który pyta go o opinię nt. McCarricka. Wówczas nuncjusz mówi, że kardynał "zepsuł pokolenia kleryków i kapłanów" oraz że w Watykanie jest dokumentacja, która to potwierdza. - Uwaga! To nie Viganò zaczyna mówić z niepokojem o kardynale. To papież prosi go o opinię. Nuncjusz nie mówi, że wręczył [papieżowi] Bergoglio notatkę o wydarzeniach, ani że poprosił go o interwencję. Dziś Viganò pisze o sankcjach Benedykta XVI, o których nikt nie wie, ale - wciąż zakładając, że istnieją - nie wygląda na to, że jako nuncjusz zrobił coś, by były przestrzegane. Jego odpowiedź jest wszystkim, co powiedział o całej sprawie papieżowi - zaznacza włoski watykanista.

 

Wykorzystywanie seksualne i klerykalizm w Kościele >>

 

Powątpiewa też w twierdzenie abp. Viganò, że McCarrick doradzał Franciszkowi w pierwszych latach pontyfikatu, zwłaszcza przy nominacjach biskupich w USA, gdyż były nuncjusz nie podał na to żadnego dowodu.

 

Hierarcha cytuje jedynie usłyszane od Franciszka na spotkaniu w czerwcu 2013 r. zdanie: "Biskupi w Stanach Zjednoczonych powinni być mniej zideologizowani, powinni być pasterzami". Kilka miesięcy później McCarrick czyni podobną uwagę w rozmowie z pracownikiem nuncjatury, który informuje o tym swego przełożonego. Według abp. Viganò ma to świadczyć, że były arcybiskup Waszyngtonu stał za postawą papieża wobec Kościoła w USA. Jest to "bardzo słaba dedukcja", gdyż takie poglądy przyszły papież wyrażał na długo przed swym wyborem w 2013 r. Co więcej, były ambasador Stanów Zjednoczonych przy Stolicy Apostolskiej Miguel Diaz jeszcze w 2009 r., a więc za pontyfikatu Benedykta XVI, słyszał od nuncjusz Sambiego, że biskupi amerykańscy powinni być mniej politykami i wojownikami kulturowymi, a bardziej pasterzami. Była to więc wskazówka jeszcze poprzedniego papieża.

 

To Franciszek usunął McCarricka z kolegium kardynalskiego

 

Dopiero w 2018 r. - zauważa Tornielli - po raz pierwszy dotarła do Watykanu informacja o nadużyciu seksualnym wobec osoby małoletniej, jakiego miał się dopuścić młody ks. McCarrick przed 50 laty. Nigdy wcześniej zarzut ten nie był podnoszony. Nikt wcześniej nie mówił o molestowaniu małoletnich przez późniejszego kardynała. Wszczęto więc regularny proces kanoniczny w archidiecezji nowojorskiej, którego akta przekazano Kongregacji Nauki Wiary. Pojawiły się nowe doniesienia z archidiecezji Newark o dwóch ugodach w sprawie odszkodowań, które McCarrick zapłacił w związku z oskarżeniami dawnych kleryków. Wówczas Franciszek podjął bezprecedensową w najnowszej historii Kościoła decyzję, nie tylko nakładając na kardynała obowiązek życia w ukryciu i pokucie, ale także odbierając mu biret kardynalski, wyjaśnia Tornielli.

 

Jego zdaniem trzeba postawić pytanie, czy sekwencja zdarzeń opisana przez abp. Viganò, "jego rozważania, jego przemilczenia, jego interpretacje są racjonalne i naprawdę prowadzą do obciążenia jakąkolwiek odpowiedzialnością obecnie panującego papieża", zakładając, że podane przez byłego nuncjusza fakty są prawdziwe.

 

Fakty w sprawie McCarricka

 

Według watykanisty przebieg wydarzeń przedstawia się następująco: "Jest święty papież, którego otoczenie (znacznie mniej święte) wypromowało i wyniosło do godności kardynalskiej homoseksualnego biskupa, który nadużywał swej władzy, biorąc do łóżka kleryków, choć nie jest jasne, jakie bezpośrednie informacje na ten temat dotarły do uszu Jana Pawła II (...), któremu nie mogło umknąć niezauważone znaczenie nominacji arcybiskupa Waszyngtonu. Jest inny papież, dziś emeryt, Benedykt XVI, który (podobno) miał nakazać temu kardynałowi życie w odosobnieniu, lecz nie był później w stanie wyegzekwować swoich poleceń, bez wahania widywał się z nim przy różnych okazjach w Watykanie, a jego nuncjusz w USA (Viganò) nie miał żadnych problemów, by się z nim fotografować, z nim koncelebrować, z nim jeść, wygłaszać przemówienia w jego obecności. I jest w końcu papież Franciszek, który temu kardynałowi - mimo, że jest stary i od dawna na emeryturze - stanowczo odebrał purpurę po tym, jak uciszył go, zabraniając publicznych celebracji. A jednak to głowy tego ostatniego chce dziś oburzony były nuncjusz, prawdopodobnie tylko dlatego, że Franciszek «ośmielił się» mianować w USA kilku biskupów mniej konserwatywnych w stosunku do mianowanych wcześniej, kiedy doradcami w sprawie amerykańskich nominacji byli tacy kardynałowie, jak Bernard Law [zrezygnował po ujawnieniu nadużyć seksualnych księży jego archidiecezji bostońskiej i zamieszkał w Rzymie - KAI]. Instrumentalny charakter tej operacji jest oczywisty dla każdego, kto zastanowi się nad następstwem zdarzeń, bez potrzeby podważania tendencyjnych informacji i dyskredytowania postaci Viganò" - konkluduje Tornielli.

 

Kolejny atak na papieża wykorzystujący skandal pedofiliski

 

Ponadto zwraca on uwagę, że publikacja treści zawartych w "Świadectwie" arcybiskupa jest złamaniem zarówno przysięgi wierności papieżowi, jak i tajemnicy służbowej przez papieskiego dyplomatę.

 

Jego zdaniem jest to kolejny zorganizowany atak na Franciszka, przeprowadzony przez środowiska, które nie zgadzają się z jego nauczaniem zawartym w adhortacji apostolskiej "Amoris laetitiaˮ. Abp Viganò jest jednym z sygnatariuszy "Wyznania niezmiennej prawdy o małżeństwie" [ogłoszonego 2 stycznia 2017 r. - KAI] przeciwko możliwości dopuszczania rozwiedzionych żyjących w nowych związkach do Komunii św. Ma także - zdaniem dziennikarza - silne związki z "najbardziej konserwatywnymi środowiskami zza oceanu i w Watykanie".

 

Jednak, jak zauważa Tornielli, obrońcom tradycyjnej rodziny nie przeszkadzało ogłoszenie tekstu arcybiskupa w czasie Światowego Spotkania Rodzin.

 

Watykaniści z Il Sismografo o Viganò - "zatruwa nam życie"

 

Na szkodliwość świadectwa abpa Viganò wskazali również autorzy jednego z najważniejszych mediów o Kościele, portalu prowadzonego przez zespół watykanistów - Il Sismografo

 

Czy za pedofilię w Kościele odpowiedzialni są księża-homoseksualiści? [WYJAŚNIAMY] >>

 

- "Dość już z wszelkiego rodzaju "Viganò"!" - czytamy na portalu - "99,9% Ludu Bożego żyje, pracuje, modli się i głosi Ewangelię w inny sposób, na pewno nie tak jak ci wszyscy "Viganò". Lud ten przyprawiają o mdłości wszyscy ci, członkowie hierarchii, którzy nie potrafią nic innego jak tylko walczyć ze sobą, wzniecać kolejne skandale, rzucać oskarżenia, publikować kolejne rewelacje, zeznania - skargi, pisać anonimy, dyskredytować innych... [Jeżeli wiecie o jakimś przestępstwie, to idźcie do prokuratury. Zgłoście doniesienie do kompetentnej władzy, a nie zatruwajcie nam życia kolejnymi medialnymi rewelacjami bez pokrycia]".

 

Hierarchowie szabrujący Kościół

 

- "Mamy już dość tych panów! Dość tych wszystkich "Viganò". Dość "Burke". Tego naprawdę jest już za dużo. Nasza cierpliwość już się wyczerpała" - kontynuują autorzy listu - "Jak długo jeszcze Kościół będzie w rękach ludzi, którzy zachowują się w ten sposób? Kim oni są? Myślą, że wystarczy kościelny tytuł, aby posiadać szacunek wśród wiernych, niezależnie od tego co się będzie robić i co się bedzie mówić? Dla tych panów świeccy, ale także wielkie rzesze duchowieństwa, sióstr zakonnych, zakonników, to nic innego jak tylko ciemna masa owiec do wykorzystania lub dla poklasku. Dokąd jeszcze ta część katolickiej hierarchii, w Watykanie czy też w diecezjach, będzie przeświadczona o tym, że z łatwością można rozszabrowywać Kościół - pieniądze, władzę, wpływy - podobnie jak to się działo z szatami Chrystusa u stóp krzyża?"

 

Watykaniści zaczęli wymieniać główne grzechy hierarchów: "Co ma wspólnego Ewangelia ze skandalami Banku Watykańskiego i z walkami jakie od pokoleń miedzy sobą prowadzicie?

Co ma wspólnego Ewangelia z waszymi chorymi ambicjami i frustracjami licznych wśród was "Viganò"? Co ma wspólnego Ewangelia z karierami tych wszystkich przywdziewających duchowne szaty, jedynie po to, aby zdobywać pieniądze, władzę i prestiż? Co ma wspólnego Ewangelia ze skorumpowanymi hierarchami?"


"Najwyższy czas, aby wszyscy - szczególnie zaś świeccy - zaczęli z uwagą rozliczać wszystkie te zachowania. Należy dać jasną odpowiedź tym wszystkim dżentelmenom, którzy przekroczyli już wszelkie granice wstydu i dawno już zapomnieli czym jest skoromność i pokora. Walka z klerykalizmem to właśnie walka z tymi wszystkimi, którzy zaatakowali łódź Piotra, aby używać jej bezwstydnie do własnych bitew o władzę" - podkreślili autorzy tekstu.


"Żaden katolik, świecki, duchowny czy siostra zakonna nie powinien już dać wam kredytu zaufania i przyzwalać na to pogańskie zachowanie w Kościele. Dość!" - piszą watykaniści z Il Sismografo.

 

(tłum. tekstu: Kasper Kaproń OFM)
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.14

Liczba głosów:

646

 

 

Komentarze użytkowników (25)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

fantadeus 10:01:55 | 2018-08-30
Ech, Deon jak zawsze wie już wszystko. Źli są ci, którzy ujawniają prawdę, a nie ci, którzy dopuścili się potworności. Tak samo było z "aferą tasmową" - nie są źli skorumpowani politycy, ale ci, którzy ich nagrali. Żałosne...

Oceń 14 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 09:43:31 | 2018-08-30
Kiedy DEON przestanie pluć na Kościół i rozgrzebywać niepewne sprawy, byle tylko obrzydzić własne gniazdo?

Oceń 9 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

olahi2 21:58:23 | 2018-08-29
Bardzo proste rozwiązanie w sprawie pedofilii księży, wprowadzić do prawa kanonicznego  za grzech pedofilii wśród duchownych  i świadome ukrywanie tego procederu  " ekskomunikę  wiążącą  mocą samego prawa, zastrzeżoną dla Stolicy Apostolskiej" Jak ktoś ma dostęp do papieża Franciszka, to może doradzić takie rozwiązanie i mówię to całkiem poważnie.  

Oceń 16 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ptgalik777 21:11:25 | 2018-08-29
Z całym szacunkiem dla autora powyższego artykułu, ale muszę to napisać. Źródłem większości zamieszania w Kościele Katolickim są tzw. kościelni liberałowie, moderniści. Nie kto innny, jak oni sprzeciwili się encyklice Pawła VI "Humane Vitae" i zbuntowali wiernych przeciwko nauczaniu papieża. To kościelni liberałowie zbuntowali wiernych przeciwko encyklice Jana Pawła II "Evangelium Vitae".

To jest typ mentalności, który sprzeciwia się Pismu Świętemu, Tradycji  Kościoła, itd. Wielu z nich interpretuje Pismo Święte i nauczanie Kościoła w oparciu o klucz "marsksizmu kulturowego", który niszczy cały świat zachodni. Bardzo dobrym przykładem jest podejście do homoseksualizmu. Co ciekawe, dla nich Kościół Katolicki narodził się na Soborze Watykańskim II, a wszystko przed nim jest "be", "fuj", godne pogardy. To wielu z nich jest siewcami herezji i błedów w Kościele.

Przyglądam się bacznie temu co się dzieje w Kościele Katolickim. Nie wchodzę w spory pomiędzy "liberałami" a "tradycjonalistami". Patrząc na to z boku, uważam że tymi pierwszymi w większości kieruje "duch tego świata" i "logika tego świata", za którym nie stoi Duch Święty; natomiast za drugimi stoi w większości troska o "winnicę pańską", choć broniąc jej popełniają wiele błędów. Największym z ich błędów jest sprzeciwienie się Soborowi Watykańskiemu II, który był potrzebny, aby "odnowić kościół". Niestety po Soborze za sprawą "modernistów" dym szatana wkradł się do "winnicy pańskiej"

Gdzie ja siebie lokuję w tym sporze? Po środku. Zmiany w Kościele są potrzebne, na co wskazuje Sobór Watykański II, niemniej jednak nie wolno podmywać, rozmywać tradycji XX wieków Kościoła. Benedykt XVI mówił i pisał o hermeneutyce ciągłości. Podoba mi sie to określenie.

Pozdrawiam czytających mój komentarz.

Oceń 37 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Lach 18:40:57 | 2018-08-29
Gdy władza ludowa jest zagrożona zawsze znajdą się ormowcy gotowi pałować reakcję

Oceń 28 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

karmelito 16:17:07 | 2018-08-29
- "Mamy już dość tych panów! Dość tych wszystkich "Viganò". Dość "Burke"
Oj zabolało modernę,zabolało...
Pomijam już brak szacunku dla osób duchownych,ale nerwówa połączona ze starchem aż bucha z tego gara.
Do tego siermiężna to ideologia- na znaną modłę:
Studenci na studia,
Literaci do pióra,
Syjoniści do Syjamu!
Wielu jak widać ma ciepło.Dobrze jednak aby mieli ciepło tutaj niż tam po drugiej stronie.Tego jako katolicy winniśmy im życzyć i za to się modlić. 

Oceń 57 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

comeno76 13:56:31 | 2018-08-29
Trudno mi stwierdzić, kto w tym sporze mówi prawdę. Faktem jest jednak, że deon.pl PREFERUJE TYCH WATYKANISTÓW, KTÓRZY SĄ OPCJI ODPOWIADAJĄCEJ LINII REDAKCJI. Tornielli z liberalnej La Stampy, który owszem - najbliżej ma do Franciszka. Jeśli jednak czytacie jego naraccje, to wniosek jest prosty: uderza głównie retoryką, a bardzo rzadko argumentami, co sam zarzuca swoim adwersarzom. Co do innych watykanistów największego kalibru, to raczej są z drugiej strony. Najwięksi - nestorzy: wielce powściągliwi Aldo Maria Valli i Tosatii, Sandro Magister, są dzisiaj z drugiej strony. Przynajmniej pierwszy i drugi mieli wysoką reputację, uznanie i prestiż w świecie medialnym. Nadto, to gorliwi katolicy, ludzie bogobojni, zawsze unikając tanich opinii i polaryzacji w stylu liberał / trads. Magister - bywało - mijał się z faktami. Cóż więc stało się za tego pontyfikatu, że tacy ludzie, wspierający JP 2 i B 16 dzisiaj piszą z bólem i goryczą? Czy na prawdę redaktorzy deon.pl wszystko wyjaśnią faryzeizmem, rygoryzmem i lękiem przed reformami?

Oceń 36 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Mundabor 13:36:57 | 2018-08-29
12) Działalność duchowieństwa w USA (i na świecie) na rzecz LGBT, gorszące coming outy, przyjmowanie pielgrzymek LGBT, organizowania konferencji, działania np. James Martina SJ z potępioną przez Stolicę Apostolską organizacją New Ways Ministry itp. wymagałaby obszerniejszego opracowania. Z tego co widziałem są opracowania przedstawiające wcześniejszą sytuację w Stanach Zjednoczonych, będzie widoczna w wyszukiwarce google: "Kryzys w Kościele Powszechnym na przykładzie sytuacji w Stanach Zjednoczonych"

Można również obejrzeć sobie słynne nagranie Matki Angelici, założycielki EWTN, z 1994 r., która ustosunkowała się do skandalu, kiedy podczas Światowych Dni Młodzieży w USA, w czasie Drogi Krzyżowej przedstawiono Jezusa jako kobietę. Mówi wtedy m.in. "Jestem tobą zmęczona, liberalny kościele Ameryki". W googlach proszę wpisać: "mother angelica liberal church of america". Matka Angelica nie widziała wszystkiego, co stoi za Kościołem po Soborze Watykańskim II, jednak pewne rzeczy udało się jej dostrzec.

Oceń 45 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Mundabor 13:25:09 | 2018-08-29
8) W 2017 r. świat obiegła informacja o erotycznym muralu na ścianie katedry diecezjalnej Terni-Narni-Amelia we Włoszech. Stworzenie rysunku zlecił w 2007 roku arcybiskup Vincenzo Paglia, przewodniczący Papieskiej Akademii Życia. Rysunek obejmuje jedną z wewnętrznych ścian katedry i przedstawia Jezusa niosącego do nieba sieci pełne homoseksualistów, transseksualistów, prostytutek i handlarzy narkotyków. Większość z przedstawionych osób jest naga, bądź prawie naga. Sam abp Paglia również został ujęty na muralu, w czułym uścisku z drugim mężczyzną.

9) Przypadek kard. Errozuris, który był zamieszany w ukrywanie nadużyć seksualnych ks. Karadimy, jest w C9 (Radzie Kardynałów) i jest jednym z trzech chilijskich biskupów, którzy NIE złożyli rezygnacji podczas masowej rezygnacji całej Konferencji Episkopatu. Wciąż ma pracę.

10) Kard. Marks przyznał się do niepowodzenia w radzeniu sobie z wykorzystywaniem seksualnym. Wciąż ma pracę.

11) Kard. Maradiaga, ochraniał swojego pomocniczego biskupa, Pinedę, którego rezygnacja została w końcu przyjęta z powodu nadużyć. Maradiaga wciąż jest zamieszany w niewłaściwe zarządzanie milionami funduszy uniwersyteckich w Hundurasie - z których większość trafiła do jego kieszeni i na inwestycje - ale pozostaje koordynatorem C9.

Oceń 46 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 13:02:21 | 2018-08-29
Drogi Deonie miej odwagę podjąć skandale i patologie, które trawią polski KK, nie tylko bezpieczne tematy gdzieś tam daleko. Tematów bez liku, z naczelnym toruńskim włącznie. 

Oceń 3 56 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook