Pierwsza jadłodzielnia w historii Białegostoku właśnie zaczęła działać

(fot. YouTube.com / WadowiceOnline)

Pierwsze produkty żywnościowe: jogurty, kasze, makarony i warzywa trafiły do tzw. jadłodzielni w Białymstoku. Mogą je za darmo brać potrzebujący. Akcja ma ograniczyć marnowanie jedzenia. Lokal oficjalne zaczął działać we wtorek.

 

Jak powiedział we wtorek na konferencji prasowej prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, podobne lokale działają w innych miastach w Polsce i na świecie. W Białymstoku nie było takiego miejsca. Wyjaśniał, że ideą jadłodzielni jest przede wszystkim pomoc potrzebującym, ale ważne jest także przeciwdziałanie marnowaniu żywności.

 

Jadłodzielnia powstała w centrum Białegostoku przy ul. Krakowskiej 1, w pobliżu Centrum Aktywności Społecznej (CAS). Będzie czynna sześć dni w tygodniu - od poniedziałku do piątku w godz. 8-18, w sobotę w godz. 9-14.

 

"Gwarantem powodzenia tej inicjatywy jest to, żeby te półki nie były puste"

 

W lokalu jest lodówka i półki na żywność. Każdy może zostawić jedzenie nadające się do spożycia, m.in. produkty zapakowane fabrycznie, suche (kasze, ryże, makarony, mąki, słodycze) w nieuszkodzonych opakowaniach, zapakowane pieczywo i wyroby piekarnicze, warzywa i owoce, oryginalnie zamknięte sery, jogurty, twarogi. Nie można przynieść gotowych dań własnej produkcji, np. ciast czy zup.

 

Truskolaski wyjaśnił, że jest to inicjatywa miejska i miasto musi przestrzegać zasad, a żywność musi być hermetycznie zamknięta i mieć widoczne terminy przydatności do spożycia. "Nie mogą być przynoszone rzeczy, które są otwarte, a także np. bigos, który został po świętach, dlatego, że musimy przestrzegać zasad higieny (...) i żeby nie było żadnych zatruć pokarmowych w związku z tą jadłodzielnią" - powiedział prezydent.

 

Papież potępił marnotrawstwo żywności >>

 

Jadłodzielnię prowadzi Fundacja Spe Salvi, która wygrała konkurs zorganizowany przez miasto. Jej zadaniem jest obsługa punktu bezpłatnej wymiany żywności, nadzorowanie pozostawionych produktów, dbanie o czystość, pozyskiwanie darczyńców.

 

Jak mówił wiceprzewodniczący Fundacji ks. Andrzej Dębski, jego organizacja od 10 lat pomaga potrzebującym, a jadłodzielnia jest kolejnym wyzwaniem, do którego - jak dodał - podchodzi z dużymi obawami, jak będzie działała. "Gwarantem powodzenia tej inicjatywy jest to, żeby te półki nie były puste. Nie jest to jadłodajnia, ale jadłodzielnia, a zatem musimy czuć się odpowiedzialni, żeby to jedzenie, tę żywność przynieść tutaj, żeby inny człowiek, potrzebujący mógł z niej skorzystać" - powiedział ks. Dębski.

 

Zaapelował do mieszkańców, by przynosili niepotrzebne im, ale dobre produkty spożywcze. Pierwsze osoby skorzystały z jadłodzielni już we wtorek rano. Ks. Dębski mówił, że byli to zarówno darczyńcy, jak i osoby, które wzięły potrzebne im produkty. Swoje produkty wyłożył też na półki prezydent Białegostoku.

 

Jadłodzielnia będzie działała na razie do końca roku, ale władze Białegostoku mają nadzieję, że pomysł się przyjmie i będzie mógł być kontynuowany. W tym roku na organizację jadłodzielni miasto przeznaczyło 15 tys. zł.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook