Polski teolog mocno o uzdrowieniach w czasie modlitw charyzmatycznych

(fot. shutterstock.com)

"Znam ludzi, którzy przeszli różnego rodzaju modlitwy, przez pewien moment byli przekonani, że wszystko już jest lepiej, a potem po badaniach się okazało, że nie jest. I nie potrafią sobie znaleźć miejsca, bo wspólnota przekonana o swojej nieomylności w posłudze szuka winy po ich stronie" - mówi ks. dr Grzegorz Strzelczyk.

 

 

Dawid Gospodarek (KAI): A jak to jest z charyzmatem uzdrawiania? Dlaczego modlitwa charyzmatyka jest często skuteczniejsza niż sakrament chorych?

 

Ks. Grzegorz Strzelczyk: A kto powiedział, że jest skuteczniejsza? Zacznijmy od tego, że sakrament chorych nie ma na celu uzdrowienia ciała. Już sformułowanie soboru florenckiego z 1439 r. mówi jasno, że skutkiem tego sakramentu jest uzdrowienie duszy. Dopiero jeżeli to jest pożyteczne dla duszy, to może się zdarzyć także uzdrowienie ciała. To nie jest sakrament leczenia z chorób. Ten sakrament wzmacnia chorych w przeżywaniu choroby. To zupełnie coś innego. Natomiast jeśli przyjdzie ekipa, pomodli się nad delikwentem, to każdemu się trochę poprawi - psychologiczny efekt placebo jest już dobrze przebadany. Tyle, że Kościół ma pewne procedury dotyczące uzdrowień. Mamy instrukcję o modlitwie o uzdrowienie, w której jest napisane jasno, że nie wolno ogłaszać uzdrowienia przed przeprowadzeniem procedury zbadania jego autentyczności.

 

Ale te świadectwa uzdrowień zaraz po modlitwach są już obowiązkowym punktem programu takich spotkań…

 

Prawie zmuszanie ludzi do świadectw na świeżo po modlitwie, co rzeczywiście bywa nagminne, jest przekraczaniem normy, którą daje Kościół. Skąd oni mają wiedzieć, że są uzdrowieni? Oczywiście ktoś będzie argumentował, powołując się np. na nowotestamentalny przypadek kobiety uzdrowionej z krwotoku. Ale jest pewna różnica pomiędzy uzdrowieniem przez Jezusa, a uzdrowieniem przez takiego charyzmatyka. Poza tym istnieje placebo. Dlatego powinniśmy tu zachować ostrożność i uważać na manipulacje. Jedno nieprawdziwe świadectwo bardziej godzi w wiarygodność Kościoła niż przemilczenie znacznie większej ilości prawdziwych.

 

Jest też też trochę tak, że te świadectwa i to, że potem ktoś może sobie wrzuca w media społecznościowe informację, że oto podczas mojej modlitwy pani Anita odrzuciła kule, skupiają na osobie charyzmatyka.

 

- Problem jest gorszy. Jak się ma odnaleźć taki człowiek, który się poczuł lepiej, powiedział już to świadectwo, a po tygodniu objawy choroby wróciły? Co on ma wtedy zrobić? Gdzie on ma wtedy iść? Pójdzie do wspólnoty charyzmatycznej, to mu powiedzą, że ma małą wiarę... Albo że choroba to efekt szatańskiego zniewolenia. Znam takie przypadki. To bywa manipulacyjne. Jeżeli wychodzi człowiek i mówi: "Tak, czuję, że jestem uzdrowiony", to nakręca wiarygodność uzdrawiaczy. Ale ten człowiek, gdyby po tygodniu nagle poczuł się gorzej, przecież powinien tam wyjść i powiedzieć "Proszę państwa, chciałbym zdementować sytuację z zeszłego tygodnia, jednak wyniki pokazują, że uzdrowienie nie miało miejsca". Czy ktoś zna choć jeden taki przypadek? Ja znam ludzi, którzy przeszli różnego rodzaju modlitwy, przez pewien moment byli przekonani, że wszystko już jest lepiej, a potem po badaniach się okazało, że nie jest. I nie potrafią sobie znaleźć miejsca, bo wspólnota przekonana o swojej nieomylności w posłudze szuka winy po ich stronie. Po to Kościół ma pewne normy, żeby nie używać niesprawdzonych informacji do - choćby nieświadomego i w dobrej wierze - manipulowania ludźmi. Jeżeli mamy uzdrowienie i jesteśmy go pewni, to jaki jest problem, żeby się zbadać, zrobić dokumentację medyczną i powiedzieć za pół roku: "Proszę państwa, mija pół roku od tamtej modlitwy, mamy tutaj dokumentację medyczną, Jezus uzdrowił tego człowieka. W świetle obecnego stanu wiedzy medycznej nie ulega wątpliwości, że był chory i jest zdrowy, chwała Panu!". Kto się jednak przejmuje tymi zasadami?

 

Niepokojące nieposłuszeństwo…

 

Warto w tym momencie zapytać, czy kiedy wyłączyliśmy posłuszeństwo wobec Kościoła, możemy liczyć rzeczywiście na tak intensywną asystencję Ducha Świętego, jakiej oczekujemy. Wyłączenie posłuszeństwa może być świadome bądź nieświadome. Z pewnością wielu charyzmatyków w ogóle nie wie, że istnieje taka instrukcja - i to jest kolejny kamyczek do ogródka pasterzy. Jeżeli wyłączymy posłuszeństwo w Kościele, to mamy gnozę. Po prostu. Ze wszystkimi możliwymi i paskudnymi konsekwencjami. Ja jestem starej daty, ja wierzę w posłuszeństwo Duchowi Świętemu poprzez posłuszeństwo kościelnym przełożonym. Wierzę, że ono jest bezpieczniejsze niż posłuszeństwo Duchowi Świętemu w prywatnym doświadczeniu. To moje przekonanie jest zdaje się ugruntowane na dość długiej tradycji kościelnej. Mógłbym wyjść przed kamerę i powiedzieć, że Duch do mnie mówi, bo dość często mi się zdarza, że On coś do mnie prywatnie sobie pogaduje. Z Bogiem gadam dość często. Ale tego nie zrobię, bo nie wolno takich rzeczy robić. Po prostu. Ja mam w Kościele misję głoszenia słowa Bożego, w której to misji mam mówić pięć słów wedle własnego sposobu rozumienia, a nie pięć tysięcy według daru języków czy innego charyzmatu.

 

Jak poszedłem na spotkanie z charyzmatykami i przeżyłem >>

 

Na nabożeństwach z modlitwą o uzdrowienie spotkać się można z taką praktyką, gdzie prowadzący ma też przy okazji dar poznania i mówi, że czuje iż ktoś właśnie jest uzdrawiany konkretnie z bólu głowy, ręki, jakiejś wady…

 

Jeżeli jest charyzmat poznania, to on, jak inne charyzmaty, powinien być rozeznany m.in. przez pasterza. Jeśli to nie zostało zrobione, mamy do czynienia z darem samozwańczym. To może być rzeczywiście dar związany z poznaniem, a może też być to technika manipulacyjna, za pomocą której zarządzamy sobie emocjami wspólnoty. Jak wiadomo, sugestia działa. Sugestia połączona z placebo może nam dać w niektórych z obecnych na spotkaniu pożądany efekt poczucia uzdrowienia. Dlatego należy bardzo ostrożnie robić tego typu rzeczy, bo jeżeli nie mamy porządnego rozeznania co do autentyczności charyzmatów, możemy wspólnotę oddać w ręce manipulatorów. Nawet nieświadomych, działających w dobrej wierze, ale manipulatorów. To może być bardzo niebezpieczne. Na takie spotkania przychodzi przecież niemało osób z nerwicami, skrupułami czy innymi zaburzeniami i można im poważnie zaszkodzić.

 

A taka narracja w nauczaniu, nawet warsztaty temu poświęcone, że charyzmat uzdrawiania jest powszechny, tylko trzeba nauczyć się skutecznie modlić i rozbudzić wiarę…

 

Narodowy Fundusz Zdrowia jest bardziej powszechny. Jeżeli traktujemy jeszcze Nowy Testament jako norma normans non normata, to pytamy, gdzie tam jest takie nauczanie. Obawiam się, że nie ma. W Starym Testamencie jest mowa o tym, że jeżeli lekarza Bóg Ci zesłał, to korzystaj z jego zdolności. Tu znowu wchodzi przeświadczenie na granicy ortodoksji, mianowicie że mamy dwa światy, świat łaski i natury. Tymczasem jest jeden świat stworzony przez Boga. W tym świecie mamy objawienie naturalne i objawienie nadprzyrodzone, zdolności naturalne i zdolności charyzmatyczne. Służba zdrowia przynależy do świata zdolności naturalnych. Z tego korzystamy najpierw celu uzdrowienia ciała. Tam się urządza warsztaty, to jest umiejętność. O charyzmat możemy prosić, ale nie możemy się go "uczyć". Przeciwstawianie jednego drugiemu jest efektem myślenia w kategoriach dualistycznych. Albo myślenia w takich kategoriach, że cokolwiek po grzechu wychodzi z człowieka jest tylko grzeszne. Nie ma żadnego dobra. To nie jest myślenie katolickie.

 

Czyli nie ma sensu modlić się o uzdrowienie?

 

Mamy prawo modlić się o zdrowie - ono jest dobre. To normalne, że rodzice się modlą o zdrowie dla dzieci itd. Ale gdyby tak było, że modlitwa o zdrowie jest najważniejszą sprawą i ona jest zawsze skuteczna, to wszyscy ludzie by uzdrawiali. Gdy zaczynamy twierdzić, że trzeba przejść przez "warsztaty", żeby modlitwa się zrobiła skuteczniejsza, to przepraszam, ale pękałbym ze śmiechu, gdyby nie to, że ludzi się wpycha w ten sposób w myślenie magiczne: że Bóg działa lub nie w zależności od "techniki", po jaką sięgniemy. Modlitwa rodziców za chore dziecko jest jedną z najbardziej intensywnych, szczerych i żarliwych modlitw, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić. A bywa nieskuteczna. I co, jeśli zaliczą jakieś warsztaty czy przeczytają książkę, to się stanie skuteczniejsza? Mnie się wydaje, że zbyt rzadko sięgamy po redukcję do absurdu. A wiele praktyk i przekonań powinno być czasem sprowadzanych do absurdu, bo dopiero wtedy widać, jak bardzo są niedorzeczne.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.37

Liczba głosów:

52

 

 

Komentarze użytkowników (34)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

biuro12 08:42:28 | 2018-07-06
Podczas lektury artykułu zastanawiałem się, czy wobec Jezusa faryzeusze nie używali podobnych argumentów...?  

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zonateologa 22:33:31 | 2018-07-02
Chętnie poznałabym opinię kogoś bezpośrednio związanego ze wspólnotą charyzmatyczną np goszczącego często na łamach Deona ojca Remigiusza Recława, lidera Odnowy w Duchu świętym w Łodzi. Ciekawa jestem jak skomentowałby wywiad z Ks. Strzelczykiem. 

Oceń 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kryska.k 11:38:14 | 2018-07-02
Ważny głos pozwala znaleść równowagę i zmusza do reflesji, poznawania i rozeznawania.Trzeba jednak wiedzieć, że "warsztaty" na których  byłam organizowane lub polecane przez Odnowę w Duchu Świetym, zawsze inspirują, pomagają zbadać własne serce, odrzucać grzech i wzmacniać relację z Bogiem. Uwrażliwiają, uczą słuchać drugiego człowieka i ufnego oczekiwania na ŁASKĘ BOGA.

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

wojtekjdabrowski 06:04:43 | 2018-07-02
23 lata temu doznałem trwałego uzdrowienia z nieuleczalnej choroby podczas modlitwy charyzmatycznej. Podczas takiej modlitwy kilka lat temu na trwałe nawrócił się mój syn. Też jestem teologiem... wszystko na ten temat... Jak ja nie lubię takiej postawy exkatedra róznej maści teologów świeckich i księży cwaniaczków.

Oceń 5 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zonateologa 00:08:44 | 2018-07-02
Może warto jeszcze przypomnieć wszystkim,którzy mają zamęt w głowie po tym wywiadzie   artykuł z Deona na temat spotkania Papieża Franciszka z charyzmatykami . Może warto wsłuchać się w to co mówi Papież do nichm, w to co mówi papieski kaznodzieja ojciec Cantalamessa: https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1968,czekam-na-was-wszystkich-charyzmatykow-swiata.html

Oceń 4 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zonateologa 22:00:59 | 2018-07-01
Proszę też nam wyjaśnić kiedy skończył sę ten Kościół o którym mówi św Paweł w I liście do Koryntian i od kiedy te słowa są już nieaktualne? : 1 Kor 12, 1 Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych. 2 Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom. 3 Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus»1. 4 Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; 5 różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; 6 różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. 7 Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. 8 Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości2 słowa, drugiemu umiejętność poznawania2 według tego samego Ducha, 9 innemu jeszcze dar wiary3 w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, 10 innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo4, innemu rozpoznawanie duchów4, innemu dar języków4 i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków4. 11 Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce."

No właśnie"udzielając każdemu jak chce"... Przepraszam za ironię,ale mam wrażenie ,że Duch święty wysłuchując modlitwy charyzmatyka powinien najpierw zapytać się Ks Strzelczyka czy może....
Życzę obfitości darów Ducha świętego Księdzu i wszystkim czytającym ten komentarz.

Oceń 10 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zonateologa 22:00:44 | 2018-07-01
Dlaczego, gwoli uczciwości nie wspomni ksiądz ani razu o wspaniałych owocach tych modlitw: nawróceniach, przemianie życia, porzuceniu starego człowieka i pójściu w życiu za Jezusem? Muszę Księdza rozczarować i zaświadczyć o setkach i tysiącach takich przemian.

Przykro mi to powiedzieć ,ale Ksiądz skłamał w wywiadzie. To nie charyzmatyk uzdrawia. Zawsze prosi Jezusa o uzdrowienie i poddaje się Jego woli mówiąc " jeśli chcesz". Dlaczego w wywiadzie mówi Ksiądz o uzdrowieniu przez charyzmatyka?
Wspólnoty charyzmatyczne modlą się z wiarą  że Jezus żyje i na mocy słów samego Jezusa:Mt 18,19-20 19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie.  Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

Oceń 10 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zonateologa 21:59:45 | 2018-07-01
Ks. Strzelczyk reprezentuje odwieczny w Kościele konflikt między Duchem a Literą, reprezentuje tych , którzy zarzucali Jezusowi uzdrowienie w szabat. Broniąc uporczywie Litery Ksiądz zamyka się na działanie Ducha św. Jego wywiady wydają się być świętym oburzeniem wobec tych co kalają czystość wiary, ale przecież szkalują wielu oddanych Bogu ludzi, w duchu Ewangelii modlących się wytrwale za innych, noszących ich brzemiona. Rozumiem,że Ksiądz jest tak bardzo przeciwko działalności wspólnot charyzmatycznych,że nie bywa na ich spotkaniach modlitewnych,formacyjnych,rekolekcjach i w małych grupach.Nie towarzyszy Ksiądz członkom wspólnoty kiedy idą do więźniów i bezdomnych. Wydaje się ,że wszystko co Ksiądz o nich wie to rzeczy z drugiej ręki, których Ksiądz nie sprawdził i które źle ocenił.
W Księdza wywiadach padają ogólniki. Jeśli tak bardzo Księdzu zależy na tym żebyśmy nie padli ofiarą manipulatorów i nadużyć, to dlaczego Ksiądz nie wymieni z nazwy wspólnot lub Księży,który taką winę zaciągnęli? Wrzucając wszystkich do jednego worka poniża Ksiądz wszystkich, również tych którzy nigdy nie dopuścili się manipulacji, szczerze,wytrwale i uczciwie służą innym swoją modlitwą zamiast siedzieć w fotelu i cieszyć się wolną chwilą? 

Oceń 9 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zonateologa 21:58:16 | 2018-07-01
xyz

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ewcia 21:11:34 | 2018-07-01
Artykuł dobry.
Owszem, nigdy nie chciałabym, aby biskupi rozeznawali charyzmaty. Jeśli tak się stanie, potwierdzenie "charyzmatów" będzie kolejną nominacją i dowartościowaniem "swoich ludzi" tj. instalacja kanonicka czy obsadzanie probostw. Biskupi musieliby być obiektywni i czyści, by rozeznawać charyzmaty, a póki co to w Kościele niemożliwe.
Druga rzecz to wykluczenie wpływu manipulatorów we wspólnocie. Użyjąc języka pracowniczego, będziemy pastwić się nad stażystami, ale dyrektorów i prezesów zostawimy w spokoju, bo przecież sami możemy oberwać, chcąc ukrócić ich rządy. To nie stażysta we wspólnocie jest problemem, a jego wpływy nie są znaczące. Ryba psuje się od głowy - tylko kto zdobędzie się na odwagę?

Oceń 2 2 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook