Polacy na 2 miejscu pielgrzymów do Ziemi Świętej

(fot. Nick Thompson)

Polacy są na drugim miejscu pielgrzymów najliczniej przyjeżdżających do Ziemi Świętej - poinformował abp Pierbattista Pizzaballa, administrator apostolski Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy.

 

Uczestniczy on w obradującym w Monte Carlo zgromadzeniu plenarnym Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Dodał, że do Ziemi Świętej przyjeżdża się, by "lepiej zrozumieć strony Ewangelii".

 

Mówiąc o sytuacji w Ziemi Świętej, stwierdził, że z punktu widzenia politycznego "Izraelczycy idą coraz bardziej w prawo", zaś "Palestyńczycy są coraz bardziej podzieleni". Zmieniła się też "mapa pielgrzymowania". Mniej jest obecnie pielgrzymów z Europy, a więcej z Azji. Na pierwszym miejscu znajdują się Stany Zjednoczone, na drugim Polska, na trzecim Indonezja, a następne zajmują Indie, Włochy i Korea Południowa.

 

W sumie jest to 250 tys. osób rocznie, co jest "śmieszną liczbą", zauważył abp Pizzaballa. Wśród głównych przyczyn takiego stanu rzeczy wymienił lęk przed wojną - której jednak w Ziemi Świętej "nie ma", trwa tam tylko konflikt polityczny - oraz kryzys gospodarczy.

 

Pochodzący z Włoch "komisarz" Patriarchatu Jerozolimy poinformował, że wśród jego wiernych jest 130 tys. katolików arabskich i 100 tys. obcokrajowców. Jednak opiekuje się on także uchodźcami z Iraku i Syrii, których tylko w Jordanii jest ich 2,5 mln wobec 7,5 mln mieszkańców kraju. Jest to możliwe tylko dzięki pomocy Kościoła w Europie.

 

Chciałby jednak, aby wzajemne relacje nie ograniczały się do pomocy finansowej, ale by stały się wzajemnym towarzyszeniem duchowym, gdyż także Kościół w Ziemi Świętej ma coś do zaofiarowania Kościołowi w Europie, szczególnie w czasach przemian, dokonujących się na tym kontynencie. Dotyczy to m.in. migracji, relacji z islamem, doświadczenia bycia religijną mniejszością czy sekularyzacji.

 

Przestrzegł, by w przypadku migracji nie mówić o inwazji, lecz o "epokowych zmianach", które stwarzają szansę dla rozszerzania się Kościoła. Jego zdaniem w kwestii migracji Kościół nie może dać się zinstrumentalizować politykom ani z lewej, ani z prawej strony sceny politycznej, lecz powinien podejmować konkretne działania, nie tylko w sferze socjalnej, ale także w refleksji nad sytuacją. Chrześcijaństwo nie może bowiem być "nostalgicznym opłakiwaniem" tego, co tracimy, gdyż samo ma wiele do zaproponowania.

 

Abp Pizzaballa zauważył, że również papież Franciszek nie podziela "katastroficznej wizji" sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Choć mapa chrześcijaństwa w tym regionie świata radykalnie się zmieniła, nie możemy być "prorokami nieszczęścia", lecz musimy patrzeć w przyszłość, gdyż zmiana, nawet nieodwracalna, to "jeszcze nie koniec świata".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook