Kard. Schönborn krytykuję Polskę w sprawie uchodźców

(fot. Loretto-Gemeinschaft / Foter / CC BY-NC-ND)

W rozmowie ze słowackim tygodnikiem "Týždeň" austriacki kardynał krytycznie odniósł się do postawy państw Europy środkowo-wschodniej, w tym Polski, w sprawie przyjmowania uchodźców.

 

W opublikowanym na łamach tygodnika wywiadzie austriacki purpurat powiedział, że nie rozumie postawy władz w Bratysławie, Pradze, Budapeszcie i Warszawie, a także części lokalnych Kościołów w kwestii uchodźców. W rozmowie kardynał mówił m.in. o osobistych doświadczeniach, związkach z papieżem i relacjach katolicko-islamskich.

 

Prowadzący rozmowę, gwiazda słowackiego dziennikarstwa Štefan Hríb i politolog Anton Vydra nazwali kard. Schönborna "jednym z kluczowych kardynałów z otoczenia papieża". Metropolita Wiednia na wstępie wskazał na "aktualność Bożego Narodzenia".

 

Odwołując się do poszukiwania przez Maryję i Józefa schronienia w Betlejem, ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu, wypędzenie narodu żydowskiego do Babilonu podkreślił, że w tradycji judeo-chrześcijańskiej opieka nad uchodźcami jest czymś "elementarnym".

 

- W wielu europejskich krajach, podobnie jak wiara chrześcijańska ten przekaz jest w chwili obecnej osłabiony - powiedział kardynał i wskazał na Austrię, gdzie wielu ludzi żyje w świeckim społeczeństwie, nie mówi o sobie, że są chrześcijanami, a jednak nie straciło poczucia wielkiego obowiązku, jakim jest pomoc uchodźcom.

Kardynał wyznał, że w 1945 roku w wieku dziewięciu miesięcy został wypędzony ze swych rodzinnych stron. "Wychowałem się w świadomości, że jesteśmy uchodźcami" - powiedział arcybiskup Wiednia. Kiedy dzisiaj słyszy o losach uchodźców, to odżywa w nim wiele wspomnień z własnej historii życia.

Pytany o stanowisko Słowacji, której rząd w obliczu setek tysięcy uchodźców zaoferował pomoc zaledwie 150 Syryjczykom i to wyłącznie chrześcijanom, a także wobec również podobnych tendencji w Czechach, Polsce i na Węgrzech, kardynał powiedział, że jest mu z tego powodu "naprawdę przykro".

 

- Sam pochodzę z Czechosłowacji i wstydzę się za taką postawę. Jest czymś strasznym, że wspierają ją tak zwane «chrześcijańskie argumenty», jak strach przed islamizacją - powiedział kard. Schönborna.

Przypomniał, że gdy w 1991 r. tysiące bośniackich uchodźców przybyło do Austrii, to nikt nie pytał, czy są to chrześcijanie. - Byli to po prostu ludzie w potrzebie, o których również mówi Ewangelia. Na Sądzie Ostatecznym będą równie ważne słowa Jezusa: «byłem uchodźcą i pomogliście mi» - powiedział arcybiskup Wiednia.

Kardynał nie kryje rozczarowania postawą czterech nowych państw członkowskich UE. Przeszły one przez wiele cierpień, ale teraz są zaślepione haniebną propagandą. Jest to skandal. W tej sytuacji odwoływanie się do wartości chrześcijańskich jest śmieszne.

Jednocześnie podkreślił, że niezwykle ceni "bohaterstwo w walce o wolność i godność człowieka na Węgrzech w 1956 roku, w Czechosłowacji w 1968 roku i w 1981 roku w Polsce. "Ale teraz wydaje się to być wszystko zapomniane. Zrozumienie tego przekracza moje rozumowanie" - zaznaczył kard. Schönborn.

Zapytany o wezwanie papieża Franciszka, aby każda parafia w Europie przyjęła co najmniej jednego uchodźcę i niechęć wschodnioeuropejskich katolików do wdrożenia słów papieża, w czyn kardynał powiedział, że był to dla niego "szok, naprawdę szok". Wskazał przy tym na potrzebę zachowania rozsądku, gdyż Europa, aby utrzymać swój poziom życia, potrzebuje milionów imigrantów.

Zdaniem arcybiskupa Wiednia kryzys związany z uchodźcami stanowi "ogromną szansę aby pokazać muzułmanom naszą chrześcijańską postawę i poznać własną wiarę". - Jeden muzułmanin powiedział mi kiedyś: «Arabia Saudyjska ma wystarczająco dużo pieniędzy, ale nam nie pomogła, a chrześcijanie pomagali nam» - zaznaczył kard. Schönborn.

Zdaniem arcybiskupa Wiednia ksenofobia zależy bardzo często od braku osobistego doświadczenia, ale także wynika z niepewności co do własnej przyszłości. "Jest czymś oczywistym, że przeżywamy trudne czasy i ludzie bardzo drażliwie reagują na kryzys gospodarki, która nie rośnie. Ale nigdy nie można ulec strachowi" - zaznaczył kardynał.

W odniesieniu do rosnącej sympatii do Rosji Władimira Putina, jaką można zaobserwować na Słowacji kard. Schönborn przypomniał, że koła słowianofilów jeszcze przed rewolucją bolszewicką w 1917 roku miały wyidealizowany obraz Rosji jako "ostoi wartości chrześcijańskich", a Zachód uważały za dekadencki i źródło wszystkiego zła. Zdaniem kardynała "przeciwko takiej ideologii istnieje jedyny prosty lek, a mianowicie spojrzenie na rzeczywistość w prawdzie."

Zwrócił też uwagę, że na Dworcu Centralnym w Wiedniu, na który przybyła większość uchodźców, pomagali im bezinteresownie młodzi i starzy, chrześcijanie i niechrześcijanie. - Pytam się zatem: czy są to wolontariusze dekadenckiego Zachodu? - powiedział kardynał.

Krytyków papieża Franciszka kard. Schönborn zapewnia, że jest on "prawdziwym katolikiem". Jako ten, który dobrze znał zarówno jego poprzedników: św. Jana Pawła II i Benedykta XVI arcybiskup Wiednia zaznaczył, że widzi w jego pontyfikacie "silną kontynuację w różnorodności".

 

Podkreślił, że gdy się czyta jego codzienne kazania i patrzy na jego zachowanie, to zadaje sobie wielkie pytanie: - Czy jestem osobiście, jako arcybiskup Wiednia, rzeczywiście uczniem Chrystusa?. - To jest ze szkoły Franciszka - dodał. Jego zdaniem dla autorytetu Kościoła katolickiego nie jest niczym ryzykownym mieć takiego papieża i zwrócił uwagę, że od czasu wyboru Jorge Bergoglia reputacja Kościoła ogromnie wzrosła.

Dla kardynała Franciszek jest wzorem w wielu aspektach. Zwrócił uwagę, że podczas obrad październikowego zgromadzenia Synodu Biskupów każdego dnia przed rozpoczęciem obrad papież przez 20 minut miał czas na rozmowę nie tylko z biskupami, ale także z policjantami i innymi osobami.

 

- Ta prostota w kontakcie ma dwa znamienne skutki: po pierwsze papież jest o wiele lepiej poinformowany, a po drugie jest to wezwanie do tego, aby zachowywać się normalnie. Dotyczy to również wyjaśnienia kwestii finansów watykańskich, które rozpoczął już Benedykt XVI - powiedział kard. Schönborn.

Pytany, co go najbardziej wspiera prywatnie arcybiskup Wiednia powiedział, że to, czego potrzebuje każdy kardynał i papież: "głębokie przyjaźnie".

 

Przypomniał słowa bł. Matki Teresy o przeżywanej przez nią "nocy wiary" i dodał, że stan ten nie jest też jemu obcy. Ujawnił, że w młodości przeżywał relację z Bogiem dużo bardziej emocjonalnie, a później miał mniej tego emocjonalnego doświadczenia. "Mam nadzieję jednak, że ta osobista relacja z Bogiem jest nadal fundamentem mojej wiary" - wyznał kard. Schönborn.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (10)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~deon 16:18:28 | 2015-12-15
W rozmowie ze słowackim tygodnikiem "Týždeň" austriacki kardynał krytycznie odniósł się do postawy państw Europy środkowo-wschodniej, w tym Polski, w sprawie przyjmowania uchodźców.
więcej

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TajemniczaJejmosc 01:14:52 | 2015-12-16
Tymczasem mamy taki problem, w jednym linku opisany po niemiecku, w drugim linku opisany po polsku:

http://www.epochtimes.de/politik/europa/unterdrueckte-wahrheit-fluechtlingsstroeme-waffen-und-kin...

I po polsku:

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/uchodzcy-masowo-przemycaja-niemiec-bron-narkotyki-dzieci

Nie dosłownie to samo, ale ten sam temat. Ufff....A raczej dopiero teraz następuje napięcie mięśni, bo wydaje mi się, że moja ocena sytuacji może nie być zaakceptowana nigdy. A ja nie zamierzam sprzeniewierzyć się PRAWDZIE będącej konfrontacją wobec "prawdy", ZWŁASZCZA tej lansowanej przez różnego rodzaju media. 

Oceń 9 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~A.N. 22:56:41 | 2015-12-15
To przykre, że kard. Schönborn jest zszokowany postawą chrześcijan z państw środkowoeuropejskich w odniesieniu do napływu emigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Myślę, że powinien również uszanować ich lęki i obawy z tym związane. Wyznanie bowiem to nie tylko prywatne idee i poglądy ludzi, ono przede wszystkim kształtuje ich sposób życia i relacje do  drugich. Islam nie pozostawia w tej sprawie złudzeń. Jego przesłanie jest proste: wiarę należy krzewić nawet siłą, a kto nie z nami ten przeciwko nam. Przecież o tym wypaczeniu wiary w swoim odczycie mówił
w Ratyzbonie Ojciec Św. Benedykt XVI. Świat islamu chciał go po tych słowach zlinczować. Nie przypominam sobie by
w tedy biskupi austryjaccy mężnie staneli w jego obronie. Kard. Schönborn mówi, że również on był kiedyś uchodźcą
i wie co to oznacza. Nikt tego nie neguje. Jednak, powinien przypomnieć sobie, że uchodźcy niemieccy, jak również uchodźccy polscy, to byli przede wszystkim mężczyźni
z całymi rodzinami, z  żonami, z dziećmi i rodzicami. Tu widać głównie młodych, samotnych mężczyzn, którzy pozostwili swoich bliskich w obozach w Syrii, Iraku, Turcji. To przede wszystkim emigranci ekonomiczni, którzy nie widzą w swoich zniszczonych krajach szans na przyszłość. Można to zrozumieć, ale trzeba pamiętać o tym, że na świecie ponad 2 miliardy ludzi żyje za niespełna 6 dolarów
dziennie. Czy również ich wszystkich mamy ugościć w Europie? Polski rząd przyjął w tej sprawie postawę słuszną.
Pomagać niedoszłym uchodźcom finansowo i gospodarczo na miejscu w ich krajach. Bo tu nie chodzi o ratowqanie ich życia, tu chodzi o to by pomóc im godnie żyć w ich ojczyznach.

Oceń 21 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mrf77 22:28:31 | 2015-12-15
Kuźwa, ciemniak nie rozumie , że chrześcijaństwo to nie dawanie dupy.

Oceń 24 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kmus 17:55:37 | 2015-12-15
Jak nie rozumie, to niech przynajmniej nie potępia!

Oceń 24 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 17:42:06 | 2015-12-15
Kardynał ma rację i nie ma sensu się obrażać na lustro, że pokazuje szpetną gębę. Oczywiście, mamy prawo uważać: jesteśmy chrześcijanami i katolikami, ale nie jesteśmy miłosiernymi Samarytanami, ale nie powinniśmy się obrażać, że ktoś to wytknie.

Oceń 12 45 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 16:24:42 | 2015-12-15
Ten heretyk niczego nie rozumie, bo jego system wartości jest chory.

Ale Austria jest bogata, niech oni przyjmą imigrantów, a od nas się odwalą, my muzułmanów nie zapraszaliśmy.

Nie mamy ochoty lansować  żadnych zboczeń, uważamy, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, a płeć jest wrodzona, a nie nabyta w trakcie wychowywania.

Oceń 47 14 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?