Abp Gullickson: Ukraina potrzebuje końca wojny

(fot. Mnikh&Ipatiy Vashchyshyn, OSBM / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0)

Możliwie szybkie i definitywne zakończenie konfliktu militarnego w Donbasie i konsekwentna walka z korupcją. Tego życzy Ukrainie abp Thomas Gullickson, który przez ostatnie cztery lata był nuncjuszem apostolskim w Kijowie.


- Mimo burzliwych czasów i obecnych niekorzystnych warunków opuszczam Ukrainę z ciężkim sercem, jak żaden inny kraj wcześniej. Wielu bliskich mi ludzi chciałoby się jeszcze przyczynić się do uspokojenia napiętej relacji między trzema Kościołami prawosławnymi w tym kraju. Również do lepszej koegzystencji dwóch rytów łacińskiego i bizantyjskiego Kościoła katolickiego, która nie jest łatwa - powiedział abp Gullickson.

 

- Podsycać pojednanie - tak powiedział Benedykt XVI wyjeżdżającemu cztery lata temu na placówkę nuncjuszowi. - Nie do końca mi się to udało. Być może dlatego, że jestem Amerykaninem - powiedział pochodzący z południowej Dakoty 65-letni watykański dyplomata. Wcześniej pełnił m. in. służbę w Austrii i Niemczech i dlatego, dzięki zdobytym tam doświadczeniom, papież Franciszek mianował go od września br. nowym ambasadorem w Szwajcarii i Lichtensteinie.

 

Za największe wyzwanie stojące przed Ukrainą, arcybiskup uznał walkę z "rakiem" korupcji, który toczy szerokie obszary systemu prawnego, służby zdrowia, edukacji. Przestępcze działania dotykają nawet zakupu urządzeń medycznych czy podręczników szkolnych. Natomiast wyraźnie poprawiła się w tym względzie sytuacja w policji, w której wymieniono kadry i teraz "zamiast okradać - pomaga ludziom". Za pozytywne zjawisko watykański dyplomata uznał wyraźny wzrost odpowiedzialności obywatelskiej Ukraińców, co widać przede wszystkim w zaangażowaniu w pomoc udzielaną ok. 1,4 mln wewnętrznych uchodźców.

 

Niemniej nadal pozostaje problem "nietykalnych" ukraińskich oligarchów. - Przed zbliżającymi się wyborami lokalnymi na Ukrainie wielu "wielkich graczy" dolewa oliwy do ognia aby chronić swoje interesy. Przepaść między bogatymi i biednymi jest ogromna, choć nie jest ona tak widoczna w stolicy kraju, Kijowie. Przypomniał, że wiele ukraińskich rodzin musi pracować za granicą, dzieci pozostają zazwyczaj z dziadkami. - A kiedy oni umrą, to gdzie podzieją się ich wnuki? - pytał abp Gullickson.

 

Zdaniem nuncjusza, Ukrainie, w której poziom życia ponad 40 mln obywateli jest fatalny, zagraża wizja państwa upadłego i podzielonego. Powstaje pytanie, czy Putin da odetchnąć Ukrainie a to zależy w dużym stopniu od zaangażowania Europy w wyjście z kryzysu. - W najlepszym wypadku będzie tak, że pewnego dnia obudzą się i zobaczą, że Rosjanie wycofali się, zakaszą rękawy i zaczną odbudowywać Ukrainę - powiedział abp Gullickson.

 

Mówiąc o roli podzielonego Kościoła prawosławnego w obecnej sytuacji, nuncjusz zwrócił uwagę, że relacje pomiędzy nimi są nadal bardzo napięte. Przypomniał, że istnieją trzy ukraińskie kościoły prawosławne: patriarchatu moskiewskiego (UKP PM), patriarchatu kijowskiego (UKP PK) i Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny. - Dla Rosjan sytuacja taka jest skandalem a dla Ukraińców przeciwnie, nie aż tak tragiczna. Kościoły konkurują o status Kościoła narodowego i walczą o kanoniczną legitymizację oraz nieruchomości - powiedział abp Gullickson.

 

Zwrócił uwagę, że nadal trudno określić ilu wiernych ma każdy z nich. UKP PM ma najwięcej zarejestrowanych parafii. Zastrzegł jednak, że parafię można już oficjalnie zarejestrować, gdy znajdzie się dziesięciu wiernych. Stąd dane co do liczby członków danego Kościoła są bardzo niejasne. Abp Gullickson zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo przenoszenia podziałów religijnych na polityczne.

 

Wskazał też na szczególną rolę Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, który od czasu uzyskania niepodległości w 1991 r. przeżywa prawdziwy wzrost i renesans. Przypomniał, że i w Kościele katolickim są nieporozumienia, szczególnie we Lwowie gdzie trwa spór między łacinnikami i grekokatolikami o zwrot budynków kościelnych.

 

Z wielkim uznaniem arcybiskup mówił o zaangażowaniu Kościołów w pomoc uchodźcom wewnętrznym. - Wspólnoty parafialne często robią więcej i lepiej od profesjonalistów z zagranicy - zaznaczył.

 

Abp Gullickson przypomniał, że Ukraina w XX w. podobnie jak Polska czy Litwa doświadczyła niewyobrażalnych cierpień i wskazał na książkę: "Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem" amerykańskiego historyka Timothy Snydera. Jest ona poświęcona nazistowskiej i stalinowskiej polityce eksterminacji narodów. - Ludzie tutaj chcą mieć w końcu spokój i chcą normalnie żyć - powiedział arcybiskup.

 

Abp Gullickson rozmawiał z austriackimi dziennikarzami w Kijowie podczas ich wizyty studyjnej na Ukrainie zorganizowanej przez katolicką agencję "Kathpress" i Ukraiński Kościół Greckokatolicki. Dziennikarze odwiedzili Kijów i Lwów, gdzie spotykali się z przedstawicielami świata polityki, Kościoła i życia społecznego.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?