"Nikt nie przeszkadza papieżowi w Watykanie"

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Być może są w Watykanie osoby, niepodzielające tej wizji Kościoła, jaką ma papież, ale nie można powiedzieć, że utrudnia mu się działanie - powiedział prefekt Domu Papieskiego abp Georg Gänswein. W wywiadzie dla włoskiego tygodnika "Oggi" odniósł się on m.in. do krążących od dłuższego czasu pogłosek, jakoby Franciszek napotykał trudności w pełnieniu swej misji, zwłaszcza w podejmowaniu działań reformatorskich w Kościele. Dużą część rozmowy poświęcił także wiadomościom o obecnym stanie zdrowia i działalności papieża - seniora Benedykta XVI.


"Wyzwanie Kościoła misyjnego jest motywem przewodnim tego pontyfikatu" - oświadczył niemiecki arcybiskup kurialny. Zapewnił, że nadal trwają prace w zakresie uzdrowienia spraw finansowych i gospodarczych praz reformy Kurii Rzymskiej, ale wymagają one cierpliwości i czasu. "Nie można w krótkim czasie zmienić drogi wielkiego statku, to nie mała łódka" - zauważył rozmówca tygodnika.

 

Na pytanie, jaki papież jest z bliska, odparł, że "postrzeganie osobiste i medialne pokrywają się", gdyż Jorge Mario Bergoglio "jest osobą autentyczną". "Zaskakuje mnie jego zdolność pracy. Zawsze ma dużo spotkań, audiencji prywatnych i ogólnych oraz spotkań osobistych, a jednak, mając 78 lat, podejmuje to wszystko z niezwykłą siłą" - wyznał abp Gänswein.

 

Jednocześnie usprawiedliwił on język, jakiego używa Ojciec Święty, który czasami jest polemiczny, ale dodał, że "należy widzieć go w bezpośrednim stylu komunikowania się Franciszka". Przypomniał, że w środowisku anglosaskim i niemieckim toczyła się gwałtowna debata na ten temat, nawet nieco przesadna, brakuje jednak osadzenia jego słów w jego bezpośrednim stylu rozmawiania, zwłaszcza gdy przemawia on, improwizując - podkreślił prefekt Domu Papieskiego. Dodał, że Ojciec Święty lubi się wyrażać jasno i otwarcie. Jednocześnie przyznał, że "po pewnych reakcjach, które mogą zależeć także od różnych wrażliwości narodów i krajów, można byłoby zmienić rozstawienie pewnych akcentów".

 

Abp Gänswein był i pozostaje również "prawą ręką" papieża-seniora Benedykta XVI, którego był sekretarzem osobistym od 2003, a więc w czasie, gdy ówczesny kard. Joseph Ratzinger był prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Obecnie mieszka on w klasztorze Mater Ecclesiae w Watykanie. Według arcybiskupa początkowo "niektórzy nie mogli się pogodzić z obecnością papieża - seniora w Watykanie, później jednak istotna okazała się, akceptująca postawa Franciszka, która była i jest wzorcowa".

 

Długoletni sekretarz J. Ratzingera zapewnił również, że stan zdrowia Benedykta XVI, który za miesiąc skończy 88 lat, jest "dobry jak na jego wiek", dodając, że codziennie przechadza się on po Ogrodach Watykańskich. "Na ogół ja mu w tym towarzyszę, odmawiamy wspólnie różaniec, spacerujemy mniej więcej pół godziny" - oświadczył abp Gänswein. Zaznaczył, że papież - senior, który zawsze chodził szybko, teraz za radą lekarzy korzysta z balkonika, a w domu z laski.

 

Według rozmówcy "Oggi" dzień byłego papieża rozpoczyna się zawsze Mszą św., którą obaj koncelebrują. W ciągu dnia Benedykt XVI modli się, czyta, odpowiada na wiele listów i nierzadko wieczorami gra na pianinie. Nie zajmuje się już natomiast pracami teologicznymi lub naukowymi, a sam papież - senior zapewnia, że trzytomowe dzieło o Jezusie zakończyło jego pracę twórczą - oznajmił jego długoletni sekretarz.

 

Przyznał również, że ostatnie miesiące pontyfikatu Benedykta XVI, naznaczone m.in. sprawami nadużyć seksualnych w Kościele i skandalem "Vatileaks" (ujawnienie prywatnych dokumentów papieskich) były dla niego osobiście "trudne" a sam papież poczuł się "zdradzony". "Nigdy jednak nie przestał mi ufać. A ja poczułem się w pewnym stopniu odpowiedzialny za to, że nie czuwałem nad nim w odpowiedni sposób i że zaufałem ludziom, którzy na to nie zasługiwali" - ubolewał abp Gänswein. Dodał, że także wśród apostołów znalazł się zdrajca. "Gdy jednak zrozumiałem, że ten, kto to zrobił, był osobą tak bliską papieżowi, poczułem się bardzo zaniepokojony. Gdy to wspominam, czuję kłucie w sercu" - wyznał duchowny.

 

Tym, który tak zawiódł Benedykta XVI, ujawniając liczne jego dokumenty osobiste, był kamerdyner papieski Paolo Gabriele. Przekazał on wspomniane dokumenty włoskiemu dziennikarzowi Gianluigiemu Nuzziemu.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook