Debata o dialogu wierzących z ateistami

(fot. SALVATTI.pl)

Na ateistów nie możemy się zamykać, bo nasze otwarcie powoduje, że również na nich spływa Łaska Boża. To jeden z wniosków debaty pt. "Co nam daje ateista?", zorganizowanej w ramach Dziedzińca Dialogu przez Pallotyńską Fundację Misyjną SALVATTI.pl na skwerze im. Ks. Jana Twardowskiego przed kościołem Wizytek w Warszawie.


W dyskusji w sobotę 12 października wzięli udział: prof. Krystyna Czuba, medioznawca z UKSW, Krzysztof Ołdakowski, jezuita, wieloletni szef redakcji programów katolickich w TVP i Polskim Radiu, Krzysztof Zanussi, reżyser oraz Sławomir Zatwardnicki, teolog związany z portalem Opoka, autor książki "Ateizm urojony".

 

Dotarcie do odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule debaty poprzedziła burzliwa wymiana poglądów. Krzysztof Zanussi stwierdził, że w kwestiach religijnych nie ma miejsca na dialog. - Dialog to nie jest wyłożenie swoich racji. Dialog zakłada, że ja jestem gotów przyjąć pozycję przeciwnika. A co to, za dialog, kiedy jak nie ustąpię? A nie ustąpię, bo chcę wyjść z debaty z ateistą jako człowiek wierzący - mówił reżyser.

 

O. Krzysztof Ołdakowski SJ zwrócił uwagę, że współcześnie istnieją dwa rodzaje ateistów. - Jest ateizm, który można by nazwać szlachetnym, w ramach którego człowiek ma odniesienie do wartości, żyje w jakimś etycznym horyzoncie. Ale istnieje też drugi ateizm, który jest życiem w gęstej mgle. Tego rodzaju ateiści żyją tak, jakby Bóg nie istniał - mówił jezuita.

 

Prof. Krystyna Czuba zauważyła, że dzisiaj ateiści zadają pytania dotyczące świata wartości. - Pytają, dlaczego warto być uczciwym. Nie zadają pytania o sens życia, bo mają pełne miski, albo niechęć do wysiłku - mówiła ekspertka. Podkreślała, że dialog to bardzo potrzebna relacja, ale granicą każdego dialogu jest prawda, przy których trwa człowiek. - W efekcie dialogu z ateistą nie mogę powiedzieć, że trochę polubiłam ateizm. Nie polubię ateizmu. Zresztą, gdybym to zrobiła, ateista straciłby dla mnie szacunek. Mogę jednak polubić konkretnego ateistę - wyjaśniała.

 

O. Ołdakowski zachęcał, by w dialogu z ateistami nie posądzać ludzi o złą wolę czy przewrotne intencje, ale starać się rozumieć człowieka. Krytykował szefów katolickich mediów, którzy nie chcą na swoje łamy zapraszać osób niewierzących czy ateistów. - Wtedy nie mamy do czynienia z mediami, ale z narzędziem propagandy. Jeśli nie chcemy się dowiedzieć, jak wygląda świat z drugiej strony, to zaprzeczamy istocie mediów i sprzeciwiamy się temu, czego naucza Kościół o mediach. W takim wypadku media stają się nie środkiem komunikowania się - mówił, podkreślając, że ateiści mają prawo myśleć inaczej niż chrześcijanie, a my nie jesteśmy panami ich umysłów ani sumień.

 

Sławomir Zatwardnicki porównał relacje wierzących z ateistami do dwóch braci z ewangelicznej przypowieści o Synu Marnotrawnym. Zauważył, że my, katolicy, jako starszy brat, będący blisko ojca nie udajemy się na poszukiwanie swojego marnotrawnego brata. Co więcej, nie zauważamy również ojcowskiej miłości, jaką jesteśmy otoczeni.

 

Teolog zauważył, że zwykle w dialogu wierzących z ateistami pojawia się napięcie wynikające z lęku ateisty przed nawracaniem i spięcia osoby wierzącej, która chce za wszelką cenę przeciągnąć ateistę na stronę wiary. Jednocześnie poddał w wątpliwość istnienie ateistów w ogóle. - Nasza kultura jest tak mocno zakorzeniona w chrześcijaństwie, że nawet ci, którzy uważają się za ateistów, nimi nie są, ponieważ żyją w świecie wartości chrześcijańskich, czasami nawet nie uświadamiając sobie tego - mówił.

 

Zatwardnicki zastanawiał się, czy jako chrześcijanie możemy oczekiwać, że cały świat stanie się solą. Może dzięki naszemu otwarciu na "tych, którzy nie chodzą z nami", również i oni po śmierci zostaną przygarnięci przez Boga i okaże się, że sytuacja wcale się nie wymknęła się Bogu z ręki.

 

Podsumowując debatę, jej uczestnicy zgodzili się, że dzięki ateistom możemy odkryć, ile w nas, osobach wierzących jest jeszcze ateistów, zrewidować i odświeżyć naszą, czasem schematyczną wiarę.

Debata wpisała się w inicjatywę papieża Benedykta XVI, nazwaną przez niego "Dziedzińcem pogan". W jej ramach na całym świecie mają być podejmowane dyskusje z tymi, którzy myślą inaczej niż wyznawcy Chrystusa.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?