Pierwsza taka Msza Benedykta po rezygnacji

(fot. Grzegorz Gałazka / galazka.deon.pl)

"Ludzkość nie może obejść się bez danego za darmo chrześcijańskiego ducha" - powiedział Benedykt XVI w homilii wygłoszonej rano na Mszy św. dla "Kręgu uczniów Ratzingera", którą odprawił na zakończenie ich spotkania w Castel Gandolfo.

 

Papież senior, który od zakończenia swego pontyfikatu mieszka w Watykanie, celebrował Eucharystię dla swych 50 byłych współpracowników, doktorantów i studentów w kaplicy generalnego Gubernatoratu Państwa Miasta Watykanu.

 

Dzisiejsza homilia Benedykta XVI jest pierwszym opublikowanym - choć w części - tekstem, od czasu jego ustąpienia z papieskiego urzędu.


W homilii Benedykt XVI nawiązał do dzisiejszej Ewangelii św. Łukasza i rozważał przede wszystkim słowa Jezusa, który wzywa do pokory i skromności. "Wszyscy szukają dobrego miejsca w historii, każdy chce znaleźć właściwe miejsce w życiu. Powstaje tylko pytanie, które miejsce jest dobre, które jest właściwe? Przychodzi nam na myśl słowo Pana z Ewangelii z ubiegłej niedzieli: pierwsi będą ostatnimi, a ostatni będą pierwszymi. Pozornie dobre miejsce może być bardzo złym miejscem, a wiemy, że tak się dzieje nie tylko na Sądzie Ostatecznym, ale często w centrum tego świata. Sami w ostatnich dziesięcioleciach mogliśmy zobaczyć, jak pierwsi poupadali i nagle stali się ostatnimi i pozornie dobre miejsce, okazało się miejscem chybionym" - mówił papież senior.

 

Benedykt XVI podkreślił, że prawdziwie dobre miejsce jest u boku Jezusa i w Nim znajduje swoją miarę. "Kto na tym świecie i w historii jest popychany do przodu, wychodzi na pierwsze miejsce, musi wiedzieć, że jest w niebezpieczeństwie. Musi tym bardziej spoglądać na Pana, mierzyć się Jego miarą, mierzyć się miarą odpowiedzialności za innych, musi być tym, który służy, który w rzeczywistości siedzi u stóp innych i w ten sposób błogosławi i będzie błogosławiony. Myślę, że to wszystko musi przejść przez nasze serce, jeśli spojrzymy na Niego, który jest Pierworodnym stworzenia i faktycznie urodził się w stajence i umarł na krzyżu. Miejsce u Jego boku, miejsce na Jego miarę jest właściwym miejscem, miejscem jakie również zawsze może przydzielić nam historia. Czymś decydującym jest odpowiedzialność przed Nim i odpowiedzialność za miłość, sprawiedliwość i prawdę" - mówił papież senior.

 

Benedykt XVI zwrócił uwagę, że w historii krzyż Jezusa okazał się "ostatnim miejscem" a Jan Ewangelista określił poniżenie krzyża jako prawdziwe wywyższenie. "Chciejmy prosić Pana, aby nas obdarował tym, abyśmy zawsze coraz lepiej rozumieli, każdy na swój sposób w pokorze przyjmował, tę tajemnicę wywyższenia i upokorzenia. "Ludzkość nie może obejść się bez danego darmo chrześcijańskiego ducha. Największe rzeczy w życiu - miłość, przyjaźń, dobroć, przebaczenie - nie możemy za nie zapłacić, są one dane nam za darmo, podobnie jak Bóg za darmo nam się ofiarował. Więc nie powinniśmy nigdy zapominać w sercu o bezinteresowności Boga, o walce o sprawiedliwości na świecie, powinniśmy zawsze dawać i otrzymywać" - przekonywał papież senior.

 

Benedykt XVI poruszył także temat liturgii, która była szczególnie bliska jego sercu w czasie pontyfikatu od 2005 r. aż do ustąpienia z papieskiego urzędu pod koniec lutego 2013 roku. Nawiązując do dzisiejszego drugiego czytania z Listu do Hebrajczyków Pawła Apostoła papież senior podkreślił, że chrześcijańska liturgia jest pokorna i przez to "niewyobrażalnie wielka". "To oznacza, że wkraczamy do zgromadzenia aniołów i świętych, w radosne zgromadzenie, w radosną Bożą radość.

 

Tam, gdzie jest sprawowana liturgia, jest Syjon, jest góra Boga, której ludzkość jakoś zawsze szuka, szczyt na który w końcu się wchodzi, do światła i do Boga!" - powiedział Benedykt XVI.

 

Mszę św. z papieżem seniorem koncelebrowali: kard. Christoph Schönborn z Wiednia, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan kard. Kurt Koch, bp Hans-Jochen Jäschke, biskup pomocniczy Hamburga oraz były sekretarz osobisty Benedykta XVI a teraz prefekt Domu Papieskiego abp Georg Gänswein. W Eucharystii odprawionej w kaplicy generalnego Gubernatoratu Państwa Miasta Watykan wzięło udział 50 byłych współpracowników, doktorantów i studentów papieża Ratzingera.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (5)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Saileh 12:46:31 | 2013-09-02
Czy warto w ogóle zajmować się takim tematem jak miejsce w historii? Czy to nie objaw pychy. Czyż nie lepiej się zająć własnym zbawieniem?

Papież powiedział kazanie wychodząc od czytań (były to czytania z ostatniej niedzieli, możesz sprawdzić) - nawiązywał po prostu do Ewangelii.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 08:57:07 | 2013-09-02
Czy warto w ogóle zajmować się takim tematem jak miejsce w historii? Czy to nie objaw pychy. Czyż nie lepiej się zająć własnym zbawieniem?

...
@wierny, objawem pychy mogłoby być snucie snów o potędze, o tym, jakie zaszczyty byłyby właściwe dla kogoś takiego, kim się jest. A w rzeczywistości ze słów Benedykta można według mnie wyczytać, że nie zaszczyty i nie pierwsze miejsca są tym, dla czego warto żyć i o co warto zabiegać ;) I tego bym się trzymała.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~cogito 23:39:55 | 2013-09-01
Katoliku - mam jedną prośbę. Pisz po polsku a nie po "staro-kościelno-łacińsku". Pomijając fakt, że tak się nie mówi/pisze, przyjęcie takiej pozy językowej strasznie utrudnia odbiór teksu. Wcale on bowiem poprzez to nie sprawia, że wydaje się być bardziej uczony, nie zaś jakoby pisany na potrzeby forum dyskusyjnego dla prostych ludzi.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~chrześcijanin 20:03:16 | 2013-09-01
Czy warto w ogóle zajmować się takim tematem jak miejsce w historii? Czy to nie objaw pychy. Czyż nie lepiej się zająć własnym zbawieniem?

...

A czy nie jest pychą mówić o tym, czym powienien a czym nie powinien zajmować się papież-emeryt?

Miejsce w historii jest czymś oczywistym, więc nie ma co udawać, że ten problem nie istnieje. Lepiej mieć świadomość tej kwestii. Może nigdy nie będę kimś znanym w historii kraju czy całego świata, ale już mam swoje miejsce w historii mojej rodziny, szkoły, miejsca pracy, środowiska. I jakie to jest miejsce, a jakie chcę, żeby było, na jakim mi zależy, do jakiego dążę - i czy to będzie właściwe miejsce dla mnie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wierny 18:31:19 | 2013-09-01
Czy warto w ogóle zajmować się takim tematem jak miejsce w historii? Czy to nie objaw pychy. Czyż nie lepiej się zająć własnym zbawieniem?

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook