Oświadczenie Prowincjała o. Wojciecha Ziółka SJ

Wojciech Ziółek SJ

Publikujemy oświadczenie Prowincjała Towarzystwa Jezusowego Prowincji Polski Południowej o. Wojciecha Ziółka SJ ws. incydentu, do jakiego doszło we wspólnocie w Nowym Sączu jak i sytuacji o. Krzysztofa Mądela SJ.

 

W związku z niezwykle bolesną sytuacją, w jakiej znalazła się nasza jezuicka wspólnota w Nowym Sączu przy ulicy Skargi 10 na skutek karygodnego incydentu z 7 sierpnia 2013 roku, w którym o. Krzysztof Mądel dopuścił się agresji fizycznej wobec jednego ze Współbraci, powodując jego poważne obrażenia (rana cięta i tłuczona głowy oraz zwichnięcie i złamanie kości stawu obojczykowo-barkowego) oraz konieczność tygodniowej hospitalizacji i operacji, a także na skutek późniejszych informacji przekazanych mediom przez o. Krzysztofa Mądela o jego traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, chcę poinformować o faktycznym stanie rzeczy.

 

Piszę w poczuciu odpowiedzialności za wszystkich, których ta sytuacja bezpośrednio dotknęła, w trosce o dobre imię Zakonu i w nawiązaniu do wcześniejszej informacji przekazanej przez Socjusza o. Jakuba Kołacza (20 sierpnia br.). Uznałem to za słuszne wobec bardzo wielu nieprawdziwych, niepełnych i wykrzywionych doniesień pojawiających się na ten temat.


Wszystkich, których te ostatnie wydarzenia i rola, jaką odegrali w nich jezuici, zgorszyły, niemile zaskoczyły, zniesmaczyły, napełniły bólem czy w jakikolwiek inny sposób sprawiły im przykrość, chcę przede wszystkim serdecznie przeprosić. Jako jezuici jesteśmy świadomi własnej grzeszności i wiemy, że potrzebujemy ciągłego nawracania się. Te ostatnie konkretne grzechy uświadomiły nam to jeszcze bardziej.


Głęboko ufając niezawodnym ewangelicznym słowom, jestem przekonany, że tylko prawda może nas wyzwolić i dlatego informuję, że:


1. Wczoraj tj. 25 sierpnia 2013 roku rozmawiałem z każdym ze Współbraci ze wspólnoty przy ul. Skargi w Nowym Sączu, a następnie odbyłem krótkie spotkanie z całą Wspólnotą.


2. Wszystkie te rozmowy miały na celu nie tylko znalezienie sprawiedliwego rozwiązania dla istniejącej bolesnej sytuacji, ale przede wszystkim uświadomienie nam konieczności uznania własnych win, błędów i słabości, jakie popełniliśmy w tej kwestii i wypływającą z tej konieczności potrzebę nawrócenia. Rozmowy miały też na celu otoczenie szczególną troską "ofiar", czyli wszystkich tych, którzy zostali pokrzywdzeni na skutek tych dwóch wydarzeń: sprzed kilkunastu dni, jak i sprzed lat. Wśród tych osób, oprócz o. Mądela i pokrzywdzonego przez niego Współbrata, są też inni Współbracia, a także bliscy nam ludzie, wierni z parafii Św. Ducha w Nowym Sączu i z tylu innych, związanych z nami miejsc i instytucji, których wieloletnie zaufanie do jezuitów zostało mocno nadszarpnięte i wystawione na poważną próbę. Oni też zostali poranieni.


3. W związku z oświadczeniem o. Mądela dotyczącym jego traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, chcę poinformować, że od kiedy mi o nich powiedział (17 sierpnia br.), jestem tym bardzo poruszony i - jeśli okazałyby się prawdą - zdeterminowany, aby zrobić wszystko, co w naszej mocy, by ze strony Zakonu otrzymał on w tej kwestii wszelką możliwą pomoc. Bardzo pozytywnie przyjmuję deklarowaną przez niego chęć otrzymania takiej pomocy i w pełni podzielam jego własny pogląd, że takiej pomocy potrzebuje. Tym bardziej, że było mu to już wielokrotnie proponowane i polecane, lecz dotychczas spotykało się z jego zdecydowaną odmową.


4. Chcę przypomnieć, że o. Mądela obowiązują te same reguły i zasady dotyczące publicznych wypowiedzi, jakie obowiązują każdego innego jezuitę. Podstawowa zasada mówi o konieczności wcześniejszego konsultowania z przełożonym treści publicznych wypowiedzi i uzyskania jego zgody na tę wypowiedź. Chcę poinformować, że w przypadku żadnej z licznych, zeszłotygodniowych wypowiedzi, o. Mądel nie konsultował ich z przełożonym, nie uzyskał na nią pozwolenia, ani o nie nie prosił. W ten sposób jawnie zignorował również prośbę, którą w moim imieniu przesłał do wszystkich członków Prowincji o. Socjusz.


5. Cała sytuacja wymaga nie tylko pomocy poszkodowanym, ale też konkretnych decyzji personalnych. Zostaną one przeze mnie podjęte na początku września, po wcześniejszym dogłębnym rozeznaniu i zasięgnięciu koniecznych opinii. Proszę zatem wszystkich o zrozumienie i cierpliwość.


6. Wobec powagi całej sytuacji, wierzących proszę o modlitwę w naszej intencji, a niewierzących proszę o tę odrobinę życzliwości, jaką zwykliśmy okazywać osobom, które choć na skutek własnych słabości znalazły się w trudnej sytuacji, to jednak chcą się poprawić i szczerze poszukują uczciwego wyjścia z niej. Głęboko wierzę, że to bolesne doświadczenie będzie dla nas impulsem do takiego właśnie szczerego i uczciwego poszukiwania poprawy, czyli w ostatecznym rozrachunku do nawrócenia.  


Zostańcie z Bogiem.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (126)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Stanisław 11:57:23 | 2013-11-26
A ja bym chciał więcej wiedzieć o decyzji O. Prowincjała w soprawie o. Aleksandra Posadzkiego. Tym bardziej, że odbycie się "wykładów genderowców" odbieram jako "swąd szatana" w Zakonie...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wątpliwość 12:35:58 | 2013-08-29


...
alez ten damski bokser nie pierwszy raz pobił powaznie kogoś; to niebyła zadna bitka  a pobicie i poprzednie też (kto by  się z czubkiem bił?)

...
a ty skąd o tym wiesz? Byłeś tam i widziałeś te "pobicia?" A jeśli byłeś świadkiem , to dlaczego nie zgłosiłeś na policję? Jeśli jest poważne uszkodzenie ciała, to przestępstwo ścigane jest z urzędu. Nie wiem, co złego zrobił ci ks. Mądel, ale wyraźnie wiadać, że pałasz do niego nienawiścią. A poza tym ładnie to nazywać księdza "czubkiem?". Mam nadzieję, że znasz znaczenie tego słowa i użyłeś go przez przypadek. Jesli ks. Mądel był twoim kolegą, to współczuję mu "takich" kolegów.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mh 02:49:51 | 2013-08-29
Takie ze nie nasza rola osądzać tą sprawę. Przepychanki to temat do rostrzygniecia miedzy przepychajacymi i śwadkami,.mozna wydac osad nie znajac tematu,?a tego tematu nie znamy z nikad poza slowami Mądla i powsciagliwym, mądrym oświadczeniem prowinciała.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Hrabia 02:06:53 | 2013-08-29
Mądelowi do sztambucha:
Pewnemu panu, podczas wizyty u hrabiny zdarzyło się puścić przy stole tzw. bąka, na tyle niefortunnie, że wszyscy obecni to usłyszeli.
Nie wiedząc, jak wybrnąć z sytuacji, począł swym krzesłem szurać po podłodze, by imitowało dźwęk owego pierdnięcia.
Przez chwilę towarzystwo nawet podziwiało jego manewry z krzesłem. Gospodyni jednak (hrabini) poirytowana, przerwała ten spektakl słowami:
-- Baronie drogi, przestań pan szurać, bo tylko mi mebel popsujesz, a smrodu i tak nie wypędzisz.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Pamietliwy 17:48:51 | 2013-08-28
Eh,
nie jest żadnym argumentem, że mnie lub ciebie tam nie było, więc nie wiadomo jak to było z tą bitką.  Idąc twoim tokiem rozumowania musiałbym zaprzeczyć istnieniu wszystkiego czego nie byłem świadkiem, a więc nie wiadomo czy była bitwa pod Grunwaldem, nie wiadomo, czy ludzie byli na księżycu, nie wiadomo czy to Ty napisałaś ten wpis itd. Żaden kryminalista by nie mógł być sądzony, bo przecież sądu przy tym nie było. Lepiej od razu napisz, że wersja oficjalna zawarta w komunikacie zakonu ci nie odpowiada. Tylko w ten sposób można wszystko podważyć łącznie z twoimi opiniami. Będziesz twierdziła, że przecież stalo sie to a to , a ludzie powiedzą, że nie wiadomo jak było bo przecież ich przy tym nie było.  Jakw takiej sytuacji ma działać społeczeństwo?

...
alez ten damski bokser nie pierwszy raz pobił powaznie kogoś; to niebyła zadna bitka  a pobicie i poprzednie też (kto by  się z czubkiem bił?)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tak 16:28:36 | 2013-08-28
Eh,
nie jest żadnym argumentem, że mnie lub ciebie tam nie było, więc nie wiadomo jak to było z tą bitką.  Idąc twoim tokiem rozumowania musiałbym zaprzeczyć istnieniu wszystkiego czego nie byłem świadkiem, a więc nie wiadomo czy była bitwa pod Grunwaldem, nie wiadomo, czy ludzie byli na księżycu, nie wiadomo czy to Ty napisałaś ten wpis itd. Żaden kryminalista by nie mógł być sądzony, bo przecież sądu przy tym nie było. Lepiej od razu napisz, że wersja oficjalna zawarta w komunikacie zakonu ci nie odpowiada. Tylko w ten sposób można wszystko podważyć łącznie z twoimi opiniami. Będziesz twierdziła, że przecież stalo sie to a to , a ludzie powiedzą, że nie wiadomo jak było bo przecież ich przy tym nie było.  Jakw takiej sytuacji ma działać społeczeństwo?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ot cała prawda 16:10:00 | 2013-08-28
https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1293,formacja-czasem-uzdrowienia-wewnetrznego.html


"Badania pokazują, że około siedemdziesięciu procent pedofilów było molestowanych w dzieciństwie"
"Gdy na przykład w jakimś seminarium zbyt często mówi się o niebezpieczeństwach homoseksualizmu, wówczas osoby przewrażliwione, niedojrzałe czy też niezrównoważone emocjonalnie dopatrują się problemu w najbardziej zwyczajnych ludzkich słowach czy gestach."

"Wydaje mi się, że współczesne media wyrządzają krzywdę ofiarom, także tym sprzed wielu lat, gdy zachęcają je do publicznego ujawniania doznanego molestowania i opisywania go, zanim sama ofiara nabierze pewnego dystansu, choćby minimalnego, i nie zintegruje tej sytuacji, choćby w małym stopniu"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~.... 15:39:03 | 2013-08-28
Nigdy tych spraw nie ujawniałem publicznie. Prędzej czy później takie sprawy same wychodzą na światło dziennie, ale po czasie już nie budząsensacji. Tu jawniły się bardzo prędko, bo zakazy nałożone przez przełożonych od razu wzbudziły ciekawość parafian i mediów, w których publikuję, a anonimowi „życzliwi” zaczęli przedstawiać swoje wersje zdarzeń, często absurdalne, proszę zajrzeć choćby do tabloidów, więc zakon musiał te rewelacje jakoś sprostować.

...

Księże, może i wychodzą na światło dzienne, ale ja jestem parafianką z Nowego Sącza i nie słyszałam żadnej wersji jakiegokolwiek zdarzenia, oprócz tego które zapodał ksiądz w TVN'ie i gazecie a  o którym wiem już nie tylko ja ale i ludzie z innych miejscowości.Póki anonimowi życzliwi puszczają bąby póty je tylko spuszczają, ksiądz się dał im sprowokować , sadząc te największą.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Eh 15:29:51 | 2013-08-28
Wiejskie plotki? dla mnie isotne? uwierz mi,że takie plotkie zniszczyły nie jedną osobę. Mnie plotki nie ruszają, ale jestem przekonana że matkę tak. Inna osoba na jego miejscu załatwiła by sprawe tam gdzie ona wyszła , nie na oczach mediów.Może i szuka wsparcia ale nie tam gdzie trzeba, bo niby co dadzą mu media oprócz pasożytowania na jego niedojrzałości w celu sensacji? Przepraszam cie bardzo mam sms'a wysyłać zbierając pieniądze na jego terapie, czy może zainspirowana założyć fundacje?Nic to nie dało. Jego tragedia polega na tym,że ludzie molestowani mają w pewnym momencie niepochamowaną chorą chęć wylania tego co skrywali przed laty, to jest CHOROBA. Tragedia  Ojca polega na tym,że wylał to do nie odpowiedniej rzeki. A kwestia kto kogo uderzył pierwszy to już na pewno nie debata dla Ciebie czy tvn bo nas tam nie było.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 14:51:48 | 2013-08-28
@tak
Proponuję wstrzymać konia, bo moim akurat zdaniem ładowanie się z buciorami i przepowiedniami "co to będzie, co to będzie" w sprawy rodzinne jest co najmniej niestosowne. I o tym napisałam.

Sprawa jest rozgrzebana niemiłosiernie i każdy wypowiada się tu, bo został nią jakoś poruszony, sądzę jednak, że dolewanie kolejnego wiadra do tego bajora nie jest celem samym w sobie. I o to właśnie mi chodziło. Uważam, że rodzina to prywatność.

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook