O. Jacek Krzysztofowicz OP odchodzi z zakonu

(fot. dominikanie.pl)

Popularny gdański dominikanin, o. Jacek Krzysztofowicz, odchodzi z zakonu po 25 latach. Na stronie internetowej gdańskich dominikanów opublikował pożegnanie.


O. Krzysztofowicz od 10 lat odprawiał Mszę św. o godz. 21.00 w kościele św. Mikołaja. Był przeorem gdańskiego klasztoru przez niemal trzy kadencje - 8 lat. Trzy lata temu został odznaczony Medalem Św. Wojciecha za "stworzenie w Gdańsku wybitnego centrum kultury duchowej".

 

Swoją decyzję o opuszczeniu zakonu przekazał za pośrednictwem strony internetowej gdańskiego klasztoru, umieszczając tam nagranie, w którym tłumaczy swoją decyzję. Wyznaje, że "dojrzał do zwyczajnej ludzkiej miłości", a decyzja o odejściu z zakonu dojrzewała w nim od kilku lat.

 

Zaznacza, że odchodzi nie tylko z zakonu, ale również opuszcza Gdańsk.

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (108)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

mamrotek66 10:00:20 | 2017-10-11
Zaprawdę powiadam Wam Najdostojniejsi Siostry i Bracia,
- godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne obnażać prawdziwe oblicza kościelnych szamanów, zbrodniarzy, oszustów, seksualnych dewiantów, społecznych pasożytów, specjalistów od interpretowania życzeń Pana Stwórcy Wszechrzeczy, znawców niepokalanych poczęć i wiecznych dziewictw, którzy na twarzach noszą od wieków faryzejską maskę pokory oraz pobożności, w ustach świętobliwie pieszczą słowa miłości, miłosierdzia i przebaczenia, ale serca zawsze mają kamienne i zimne, dusze pychą i rozpustą, zaś usta obłudą i hipokryzją wypełnione a dłonie wiecznie głodne mamony. Rzymski katolicyzm jest szkołą szalbierstwa, hipokryzji i cynizmu. Toż to ten ewangeliczny „Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi. Tej ziemi! Nie ma kłamstwa, na które nie byliby gotowi, gdy chodzi o zwalczanie przeciwnika; nie ma bredni, której by w swoje owieczki (i baranki) nie spodziewali się wmówić. Sprowadzają walkę do tumanienia i terroryzowania najciemniejszych w nadziei, że w ten sposób zawsze będą mieli większość.
Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczynki" (Ap 18. 4).

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 10:28:18 | 2013-01-21
Czy kapłan może powrócić do sprawowania funkcji kapłańskich?

Józef Pierzchalski SAC:
Jeżeli z porzuceniem kapłaństwa jest związana utrata stanu duchownego, to Stolica Apostolska nie zwykła przyjmować kapłanów na powrót do tego stanu. Oczywiście kapłan, który zdradził swoje kapłaństwo, ale nie związał się z żadną kobietą i nie został z innych przyczyn wydalony ze stanu duchownego, ma możliwość powrotu do sprawowania funkcji kapłańskich. W tym celu musi się zgłosić do swojego dawnego przełożonego z prośbą o przyjęcie go na powrót do diecezji lub prowincji zakonnej. Przełożony, po rozeznaniu konkretnego przypadku, może przyjąć go z powrotem. W takich przypadkach nawracający się kapłan, zanim podejmie pracę duszpasterską, odbywa pokutę nałożoną na niego przez ordynariusza. Pokutą może być np. półroczny pobyt w klasztorze o surowej regule życia. W obliczu śmierci Kapłan, który zdradził kapłaństwo, nigdy nie przestaje być kapłanem, jest nim na wieki. Pomimo niewierności w niebezpieczeństwie śmierci nie tylko może, ale powinien udzielić potrzebującym lub proszącym rozgrzeszenia. Będzie to czynił zawsze w sposób ważny i godziwy. Za takim rozwiązaniem stoi w prawie kościelnym bardzo piękna zasada: "zbawienie dusz najwyższym prawem”.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~BR 07:56:03 | 2013-01-21
 Ludie też potrafią, nie zostali z góry  ustawieni, czy nakręceni  jak tradycyjny budzik na
na <nie>  i  basta, tzw. nie ma innej opcji (nigdy, przenigdy)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Paweł Bęben 07:36:10 | 2013-01-21
Czy ksiadz, ktory odejdzie ma szanse wrocic do Kosciola, do sprawowania poslugi kaplanskiej ? bo przeciez nigdy nie przestanie byc ksiedzem, moze tylko udawac, ze nim nie jest.

...

dobre pytanie... każdy ma prawo błądzić ale czy w takiej sytuacji też wrócić do kościoła? Na pewno Bóg wybaczy ale czy ludzie? :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grace 00:44:06 | 2013-01-21
Czy ksiadz, ktory odejdzie ma szanse wrocic do Kosciola, do sprawowania poslugi kaplanskiej ? bo przeciez nigdy nie przestanie byc ksiedzem, moze tylko udawac, ze nim nie jest.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dorothea 22:42:29 | 2013-01-20
Wybrał Ojciec... przepraszam: Pan... Wybrał Pan miłość, zwyczajną i ludzką, podąża Pan za głosem serca, biegnie za marzeniami.Paulo Coelho byłby z Pana dumny.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nic nie szkodzi 02:09:07 | 2013-01-19
literówka... wybaczcie. nie sprawdziłem

...

mozna edytować swoj post po zalogowaniu tutaj

https://www.deon.pl/forum/temat,3,32681,10.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Paweł Bęben 00:06:39 | 2013-01-19
literówka... wybaczcie. nie sprawdziłem 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Errata 23:56:14 | 2013-01-18
Errata:   z hukiem, huk  (samo "h")    

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Paweł Bęben 04:35:58 | 2013-01-19

Nie chcę piętnować tutaj osoby albo decyzji, tylko sposób w jaki została przekazana. Informację że można "pobawić" sił w Kapłaństwo a później z hukiem powiedzieć "dziękuję'. 

Jaki to przykład daję kapłanom bądź ludziom myślącym o życiu duchownym...


https://www.deon.pl/spolecznosc/artykuly-uzytkownikow/wiara-i-kosciol/art,195,ziarno-zwatpienia.html

tyle w temacie z mojej strony...


Powiedz o tym pacjentom w szpitalach psychiatrycznych, mądralo. Jak się jest po uszy w problemach i otrzymuje od kapłana przy spowiedzi informację, że terapeuci, którzy przyjmują na terenie jego klasztoru, to wieloletni zufani praktycy, to naprawdę trudno kierować się rozumem i zakwestionować ich wiarygodność. Widać, że nigdy nie doświadczyłaś (eś) tak głębokich problemów, skoro pouczasz o używaniu rozumu w takich okolicznościach. Pacjent w złym stanie, mający myśli samobójcze, paraliżujące lęki, głęboką depresję, to osoba, która ma kupę konfliktów wewnętrznych i nie wie co skąd pochodzi. Rozum na nic tu się zda, bo nie można w takim stanie się nim kierować. Szuka kogokolwiek, żeby tylko uzyskać pomoć, żeby sobie nic złego nie zrobić. Jacek taką pomoc oferował. Kto podejrzewałby zakonnika o pakowanie do kolejnego piekła? Poza tym można się wymądrzać w sprawie cudzych problemów. Zastanowilabym sie na Twoim miejscu, czy te porady nie są zbyt pochopne,bo naprawdę trudno jest trafić na wiarygodnych psychoterapeutów.


...

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook