Ulgi prorodzinne. Czy sprzyjają rodzinie?

Ci, którzy najbardziej potrzebują ulgi - rodziny ubogie i żyjące skromnie - często nie będą mogli z nich skorzystać lub skorzystają w niepełnej wysokości - tak wczorajsze przyjęcie przez rząd rozwiązań zwiększających ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych komentuje dla KAI Antoni Szymański, członek Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski.

 

Jego zdaniem, w sytuacji zapaści demograficznej trzeba większej odwagi i przemyślenia czy nie można zwiększyć puli środków na cele prorodzinne tak, by rosło znaczenie takiego rozwiązania.


Rząd przyjął wczoraj projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Jej najważniejszy zapis mówi o podwyższeniu o 100 proc. ulgi podatkowej na czwarte i kolejne dziecko. Planowane jest także podwyższenie z 85 tys. 528 zł do 112 tys. zł limitu dochodów dla małżeństw wychowujących jedno małoletnie dziecko. Przekroczenie tego progu skutkować będzie utratą prawa do ulgi prorodzinnej.

 

Jeśli rodzice nie pozostają w związku małżeńskim, to każdemu z nich będzie przysługiwał odrębny limit w wysokości 56 tys. zł. Jeśli jednak go przekroczą, stracą możliwość odpisu ulgi.

 

W przypadku podatników z dwojgiem dzieci, ulga ma przysługiwać bez względu na wysokość dochodów. W odniesieniu do podatników z trojgiem i większą liczbą dzieci - zwiększyłaby się na trzecie i każde kolejne dziecko o 50 proc.

 

Nowelizacja ustawy ma wejść w życie 1 stycznia 2013 r. Teraz projektem zajmie się Sejm.

 


Poniżej komentarz Antoniego Szymańskiego, socjologa, członka Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski:


Zmiany proponowane przez rząd zmierzają do zachowania dotychczasowej globalnej kwoty odpisów, ale innego ich rozdysponowania, w taki sposób, aby wyższe odpisy otrzymywali rodzice posiadający więcej dzieci. By taki efekt uzyskać, pozbawiają ulgi 1112 zł tych, którzy dysponując dochodami powyżej 112 tys. zł limitu dochodów rocznie wychowują jedno małoletnie dziecko. Myślę, że w sytuacji zapaści demograficznej trzeba większej odwagi i przemyślenia czy puli środków na ten cel nie można zwiększyć, by rosło znaczenie tego rozwiązania, a liczba tych, którzy stracą to uprawnienie, mogła być zmniejszona lub by nikt nie tracił dotychczasowego uprawnienia.

 

Bliski jest mi model, w którym kwota odpisów zwiększa się wraz z liczbą posiadanych dzieci, koszty bowiem utrzymania większej liczby dzieci są - co oczywiste - większe. Pojawia się tu jednak niezwykle poważny problem polegający na tym, że rodzice posiadający większą liczbę dzieci bardzo często nie mają dochodów wystarczających, by te odpisy zrealizować. Problem ten znamy od kilku lat i nie dostrzegam w nowych propozycjach jego rozwiązania. A to najpoważniejsza kwestia, bowiem ci, co najbardziej potrzebują ulgi (bo żyją w biedzie lub bardzo skromnie) często nie będą mogli z ulg skorzystać lub skorzystają w niepełnej wysokości. Waga tego problemu jest tak duża, że koniecznie trzeba znaleźć dla niego dobre rozwiązanie.

 

Gruntownego przemyślenia wymaga też propozycja ulgi dla samotnie wychowujących dzieci, proponowana na poziomie 50% dochodów, jaka przysługuje małżonkom. Jeśli jako osoby samotne zostaną zdefiniowane np. wdowy i wdowcy, to rozwiązanie to jest zrozumiałe i korzystne. Jeśli jednak za osoby samotne będą uznawane te, które nie są w małżeństwie, ale żyją np. w konkubinacie, to efekt tego rozwiązania bynajmniej nie będzie prorodzinny. Mamy już sporo rozwiązań zniechęcających do małżeństwa, a zachęcających do samotnego wychowywania dzieci (wspólne rozliczenie podatków samotnego rodzica z dzieckiem, korzystniejsze rozwiązania kredytu "Rodzina na Swoim", pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola czy żłobka itd.), co jest narastającym problemem. Powinniśmy je redukować, a nie rozbudowywać.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~matka 19:02:04 | 2012-07-05
 No właśnie. Co z matką, która sama wychowuje jedynaka i  przekroczyła 56 tys. ? W takim domu rocznie na jednego członka rodziny przypada 28 tys. brutto. W pełnej rodzinie z jedynakiem mogą zarobić 112 tys., czyli mając  "na głowę" ponad 37 tys. zł dostaną ulgę, a samotna matka nie. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Staruch 14:45:34 | 2012-07-04
 Tak skonstruowane przepisy będą miały działanie patogenne. Spora ulga podatkowa nakłania do jej zagospodarowania przez przeniesienie na nią części obciążeń fiskalnych.
Nie będę podpowiadał.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mg 11:51:50 | 2012-07-04
- a co z osobami, naprawdę samotnie wychowującymi dzieci?????

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?