Świąteczne tradycje

Święta Zmartwychwstania mają w Polsce charakter rodzinny. Może nie w takim stopniu jak Boże Narodzenie, ale jednak... Wyjazdy do kurortów i w góry (na wzór Zachodu) stały się modne tylko w wąskich kręgach. Nie zagrażają świątecznej "wspólnocie stołu". Z badań przeprowadzanych przez CBOS od kilkunastu lat wynika, że stosunek do wielkanocnych tradycji się nie zmienia. Poza jedną - może nie najistotniejszą, ale godną refleksji.

 

Nasze życie od dawna zdominowały nowoczesne komunikatory. Telefony komórkowe i internet,(w tym portale społecznościowe) kradną coraz więcej czasu - choć miały nam ułatwiać kontakty i służyć jego oszczędzaniu. Na co dzień, w biegu, bywają środkiem dostępu do informacji. Pomagają podtrzymać relacje z przyjaciółmi i członkami rodziny, którzy mieszkają daleko. Czasem korzystamy z nich "świątecznie". Mamy nowe możliwości składania życzeń.


Kartki z życzeniami należały do świeckich tradycji wielkanocnych. Według ostatniego raportu CBOS (marzec 2011), Polakom Wielkanoc kojarzy się ze święceniem pokarmów (93proc.), dzieleniem się jajkiem z najbliższymi (93proc.), pieczeniem wielkanocnych ciast (81proc.), śmigusem - dyngusem (80 proc.). malowaniem pisanek (75 proc). Prawie trzy czwarte (69 proc.) respondentów uczestniczy w Rezurekcji. Wbrew obawom, to nie kwestie duchowe podupadają.
 

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych zwyczaj wysyłania kartek był powszechny. Jeszcze w 2005 r. (przed śmiercią Jana Pawła II) taką formę składania życzeń wybrało 80 proc. Polaków. Dziś stanowią oni 67 proc., ich liczba będzie maleć. Czy to źle? Sam fakt większego obciążenia serwerów zamiast poczty tradycyjnej nie budzi oporu. Jest szybciej i taniej. Problem w tym, że pisanie kartek było rytuałem. Trzeba było znaleźć i wybrać ładne pocztówki, kupić znaczki, wymyślić życzenia. Do każdych dodawało się dwa - trzy zdania bardziej osobiste: co u nas i że tęsknimy. Nawet gdy kartka doszła po świętach, była dowodem pamięci o nieobecnych, przypieczętowanej odrobiną wysiłku.
 

Internet nie musi tej tradycji niszczyć. Zdarza mi się dostawać piękne, oryginalne, wzruszające kartki elektroniczne. Ich skomponowanie kosztuje sporo pracy. Lecz bywa inaczej. Czy metoda "kopiuj i wklej" irytuje tylko mnie? Wysłany hurtem (do kilkudziesięciu osób) e-mail z przeklejonymi z sieci sloganami, bez żadnych osobistych akcentów (jak choćby starannie wyszukany wiersz bliskiego nam poety), jest życzeń...imitacją. Wyrazem nie tyle pośpiechu, co lekceważenia. Przejawem nudnego obowiązku, spławionego paroma kliknięciami myszki.
 

Życzenia mailem nie są najgorsze. W moim prywatnym rankingu "życzeń bez duszy" na topie są od lat te mówione - w biegu przez telefon. Czasem inaczej się nie da, ale... czy trzeba je składać, dzwoniąc z autobusu PKS czy innych środków transportu? Zdarzało mi się, że musiałam wysłuchiwać - wraz z innymi pasażerami jadącymi do rodziny na święta - niekończących się litanii zdrowia i mokrego dyngusa od zadowolonych z siebie "nadawców". Wszystkie Basie, Zosie, Tadki i Staśki dostali garść wykrzyczanych słów (odbijanych od przypadkowych uszu), które miały być miłym, eleganckim gestem pamięci i szacunku. Były tylko, jedne po drugich (trzeba obdzwonić całą rodzinę i wszystkich znajomych, bo się obrażą!) żenującym spektaklem na oczach innych.
 

Każde życzenia muszą mieć minimalny rys troski o drugiego. Nawet gdy nie są wyrazem wiary, dzieleniem się dobrą nowiną "Alleluja, Zmartwychwstał Pan!", a świeckim "Radosnych Świąt!". Nie popadajmy w rutynę. Ale jest coś od niej gorszego - technologiczne barbarzyństwo.
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.69

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Adrian Podsiadło 07:50:08 | 2012-04-09
Może być jeszcze gorzej. Ktoś się naprawdę postarał tworząc durnowate życzenia ;-)))

Ja doceniam wszystkie. I nie smucą mnie nawet te kopiuj-wklej, bo zauważyłem, że odzwierciedlają stopień bliskości z daną osobą. Kim kto jest dla mnie bliższy tym życzenia są bardziej osobiste i akcentów tego dowodzących jest więcej.

Zauważyłem w tym roku, że kopiuj-wklej też się zaczęło rozwijać ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~S&P 00:01:54 | 2012-04-09
Ja mysle, ze skoro Swieta Wielkanocne kojarza sie przede wszystkim ze: swieceniem pokarmow, dzieleniem się jajkiem, pieczeniem ciast, śmigusem - dyngusem i malowaniem pisanek, to jest to znakiem, ze kwestie duchowe sa drugorzedne.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Młody 14:52:41 | 2012-04-08
@ Leszek Czemu święta kojarzą ci się z muzyką klasyczną? Młodzi ludzie mają inną wrażliwość, papież ją rozumiał, teraz w Kościele ten klimat młodości jakby znikł. Szkoda. Radość można wyrażać przez to, co nazywasz bełkotem i rechotem, przez komórki i twittera. Przez taniec i śmiech. Nie obrażajmy tych, co słuchają czego innego, niż Bach 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 09:52:56 | 2012-04-07
 Ja mam trochę inne skojarzenia. Nawet w epoce socjalizmu był obyczaj, że w Wielkim Tygodniu nadawano w radiu muzykę pasyjną Bacha. W epoce demokracji ten obyczaj zaginął, został zastąpiony przez nadawanie bełkotu i rechotu. Chociaż Program 2 próbuje  podtrzymywać te dawne tradycje. Ale na szczęście epoka internetu i nowych technologii przyniosła też dobre wieści - można słuchać przez internet BBC 3. W Niedzielę Palmową nadano relację na żwyo w wykonania Pasji Mateusza (z Amsterdamu). zaś w Wielki Piątek (czyli wczoraj) Pasję Jana. I jest nawet możliwość odsłuchania przez tydzień od momentu nadania..

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?