Gorzkie żale Terlikowskiego

Tomasz Terlikowski zazwyczaj bije się w cudze piersi. Tak jest i teraz, kiedy wydana i przeprowadzona przez niego rozmowa z ks. Tadeuszem Isakowiczem- Zaleskim ("Chodzi mi tylko o prawdę", Fronda 2012) spotkała się z krytyką. Co ciekawe, pochodzi ona od osób ze środowisk prawicowych, które zazwyczaj sympatyzują zarówno z jego rozmówcą, jak i z nim samym.
 

Terlikowski odwraca jednak kota ogonem, żaląc się światu ("Obława na ks. Isakowicza-Zaleskiego", "Rzeczpospolita", 29 marca), że trwa "festiwal ataków" na jego rozmówcę. Szczególnie zabolała Terlikowskiego krytyka Ewy Czaczkowskiej ("Donos na Kościół", "Rzeczpospolita, 22 marca) i moja ("Lawendowa historia Kościoła", "Rzeczpospolita", 27 marca). Obojgu nam zarzuca, że "nie próbujemy analizować zasadności zarzutów, a jedynie skupiamy się na ostrej i zazwyczaj personalnej krytyce krakowskiego duchownego". Nie będę się wypowiadał w imieniu redaktorki "Rzeczpospolitej", odniosę się jedynie do uwag pod moim adresem.


Po pierwsze, Terlikowski zarzuca mi, że domaganie się przez ks. Isakowicza przejrzystości w sprawach homoseksualizmu księży zakwalifikowałem jako "moralną panikę" i zarzuca mi demagogię, dlatego, że przedstawiłem alternatywną do poglądów jego - i jego rozmówcy - interpretację dokumentu dotyczącego weryfikacji kandydatów do kapłaństwa o skłonnościach homoseksualnych.
 

Terlikowski myli się, stawiając na równi opinie ks. Isakowicza z wypowiedzią arcybiskupa Michalika, ponieważ duchowny z Radwanowic nie jest ani spowiednikiem, ani formatorem w jakimkolwiek seminarium - nie ma więc do czynienia z formacją kleryków, ani nie jest odpowiedzialny za selekcję kandydatów do kapłaństwa. W odróżnieniu od niego arcybiskup Michalik jest przełożonym Seminarium Metropolitarnego w Przemyślu i odpowiada za formację tamtejszych seminarzystów. Jego opinia w sprawie interpretacji tekstów kościelnych ma więc inną rangę niż wypowiedzi ks. Isakowicza (nie wspominając poglądów samego Terlikowskiego). Odwołanie się przeze mnie do autorytetu metropolity przemyskiego nie było więc oznaką "demagogii", tylko zdemaskowaniem jej u Terlikowskiego. To on przecież o to samo pytał wcześniej metropolitę przemyskiego i otrzymał odpowiedź, którą zacytowałem. Chowanie się za argument, że wokół tego dokumentu toczy się dyskusja więc może mieć inne zdanie niż arcybiskup Michalik, nie uzasadnia tezy, że opinia ks. Isakowicza jest wiążąca dla Kościoła. Pokazałem to, analizując zależność owej instrukcji od nadrzędnego dokumentu, jakim jest Kodeks Prawa Kanonicznego. Nie był to żaden personalny atak na ks. Isakowicza, ani jakaś domniemana "obława" - tylko przypomnienie, w jakim kontekście ma być interpretowana owa instrukcja. Dopóki nie zmieni się Prawo Kanoniczne przeszkodą do święceń nie jest orientacja, tylko niedojrzałość emocjonalna i niezdolność do życia w celibacie.
 

Po drugie, agresywne wypowiedzi Terlikowskiego na temat homoseksualizmu wpływają na to, że seminarzyści, zmagający się z problemami dojrzałości psychoseksualnej, boją się mówić o sobie, bo boją się stygmatyzacji. Terlikowski przedstawia bowiem ich problemy w karykaturalny sposób, rozumiejąc homoseksualizm jedynie przez pryzmat patologii i stwarza w Kościele klimat nieufności do homoseksualistów w ogóle. Powiedział mi o tym niedawno, na podstawie własnych doświadczeń, jeden z księży, a ja się z nim zgodziłem. Redaktor Terlikowski nie widzi jednak problemu w tym, jak przedstawia kwestię homoseksualizmu, bo zawsze towarzyszy mu przekonanie, że "broni Kościół".
 

Na koniec zadaje nam (mnie i Czaczkowskiej) pytanie czy "wywiad jest miejscem na prowadzenie szerokiej polemiki?". Mój problem z tym wywiadem-rzeką polega na tym, że nie ma w nim żadnej (ani "szerokiej", ani "wąskiej") polemiki z opiniami ks. Isakowicza. Terlikowski i jego rozmówca mówią "jednym głosem", co w czytelniku ma wywołać efekt dostępu do "obiektywnej prawdy" o Kościele i jego "kondycji". Ta "prawda" oparta jest jednak na wielu uogólnieniach i oskarżeniach.
 

Moja rada na koniec. Jeśli redaktor Terlikowski uważa, że "duchowny z Radwanowic jest wygodnym chłopcem do bicia, którego można swobodnie krytykować, wiedząc, że nie znajdą się jego obrońcy" - to niech sam najpierw zadba o to, żeby, prowadząc z nim rozmowę, nie stawiać go w takiej pozycji. Gdyby był bardziej wymagającym rozmówcą, ks. Isakowicz uniknąłby krytyki, z jaką spotkały się niektóre jego wypowiedzi. Oczywiście łatwiej sprzedać książkę, w której jest "mięso". Dobrze o tym wie Terlikowski jako redaktor naczelny portalu fronda. Skoro dedykuje mi sprawę ks. Marciala Maciela Degollado, to chętnie mu przypomnę, że molestował on osoby o różnej płci i w różnym wieku, a "chroniło go to", że zawsze siebie prezentował jako obrońcę Kościoła i ortodoksji. Był nawet przekonany, że zgromadzenie, które założył, było jedyną autentyczną kontynuacją "Towarzystwa Jezusowego" założonego przez św. Ignacego z Loyoli. Aby więc odróżnić się od jezuitów, nazwał ich "Legionistami Chrystusa". Ta pretensjonalność miała jednak swoje demoniczne oblicze, na którym stracili przede wszystkim ci, którzy aspirowali do bycia "prawdziwymi jezuitami".
 

Ucieszyła mnie natomiast informacja o udziale ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego w spotkaniu Rady Kapłańskiej w krakowskiej kurii. Mam jednak nadzieję, że redaktor Terlikowski nie wpadnie na pomysł, aby wykorzystać jej treść na materiał do kolejnej książki. Bo wyjdzie z tego kolejny donos…
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.44

Liczba głosów:

148

 

 

Komentarze użytkowników (116)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~... 12:35:39 | 2012-04-16
Proponuję nie mieszać pojęć i w związku z tym nie nazywać krytyki postępowania niektórych księży, albo grup księży(lobby), albo jakichś decyzji administracji kościelnej
- atakami na Kościół.

A jeżeli tak, to komu ma bardziej zależać na jakimś "porządku"w Kościele - tym, co są poza? no chyba tym, którzy w nim są. I to nie jest atak, tylko krytyka złych zjawisk. Większą szkodę, niżkrytyka złych zjawisk, robi - ich przemilczanie, ukrywanie, bagatelizowanie.

Atak wg mnie pochodzi z zewnątrz, wykorzystuje negatywne zjawiska obecne w Kościele, intencją jest szkodzenie, niszczenie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~x 05:41:03 | 2012-04-16
Skąd biorą się ataki na Kościół?

http://www.youtube.com/watch?v=F60atUMGvVI&feature=pla<x>yer_em<x>bedded

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 08:53:37 | 2012-04-10
 @~!
Nim odpowiesz, przeczytaj cały mój poprzedni wpis.

A teraz skup się: 
Czy chciałbyś by Twoja dorastająca córka, pozostawał pod wpływem księdza, który odczuwa pokusę patrząc na kobiety?

Dla mnie: jeśli w zyciu człowieka pojawił sie pokusa seksualna, nad którą zapanował (nie odbywał stosunków seksualnych, nie należał do środowiska promującego dany styl zycia) i uznaje, że jest ona niewłaściwa (niechciana ze względu na naturę pokusy lub stan kuszonego), jest to czlowiek dojrzały emocjonalnie i zdecydowany na celibat - to jest to dla mnie jedyny przypadek gdy mozna myślec o wyświęceniu.
 
Jesli natomiast spełnione sa warunki odpowiadająced definicjom 2. lub .3, to nie ma nad czym się zastanawiać.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~! 22:31:41 | 2012-04-05
@T7HRR
@~!

Sama orientacja homoseksualna nie jest grzechem, ale jest na tyle poważnym odchyleniem od normy(patologią w sferze psychoseksualnej), że takie osoby nie powinny pełnić funkcji o charakterze formacyjnym : wychowawca, spowiednik, kaznodzieja, kierownik duchowy, katecheta, doradca małżeński, itd

Powiem tak.
Jak dla mnie jest możliwe jedynie wyświęcanie osoby homoseksualnej w znaczeniu 1. (tzn. znaczy osoby podlegającej pokusom homoseksualnym) pod warunkiem, że mam przypadek:
-"niechcianego pociągu do tej samej płci"(...)

mam pytanie :
naprawdę nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby Twój dorastający syn, czyli w wieku kształtowania się osobowości i tożsamości seksualnej, pozostawał po wpływem księdza homoseksualisty(np.katechety, spowiednika, wychowawcy)?
-


Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:06:31 | 2012-04-04
@~!

Sama orientacja homoseksualna nie jest grzechem, ale jest na tyle poważnym odchyleniem od normy(patologią w sferze psychoseksualnej), że takie osoby nie powinny pełnić funkcji o charakterze formacyjnym : wychowawca, spowiednik, kaznodzieja, kierownik duchowy, katecheta, doradca małżeński, itd 

Generalnie zgadzam sie z Twoja wypowiedzią.
Czytając tekst wskazany przez Wojtka. Powiem tak.
Jeśli przyjąć trzy zasadnicze znaczenia słowa homoseksualista:
1. osoba o pociągu do tej samej płci,
2. osoba współżyjąca z osoba tej samej płci
3. osoba żyjąca zgodnie z "homoseksualnym"  stylem zycia 

Jak dla mnie  jest możliwe jedynie wyświęcanie osoby homoseksualnej w znaczeniu 1. (tzn. znaczy osoby podlegającej pokusom homoseksualnym) pod warunkiem, że mam przypadek:
-"niechcianego pociągu do tej samej płci",
-"przezwyciężnie pociągu na trzy lata przed święceniami", (to z jakiś dokumentów kościelnych)
- osobe dojrzałą psychicznie, 
- pragnącą życia w celibacie. 

Homoseksualizm w znaczeniu 2 i 3 dyskwalifikują kandydata.
W związku z tym uważam, że: mówienie, że można wyświęcać homoseksualistów jest jak dla mnie mylące.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~veritas 20:04:06 | 2012-04-03
@Kinga
Nie wiem, jak inni, ale ja nie będę płakać, kiedy trochę 'prawdziwków' stąd zniknie.

He, he - wiadomo - prawda w oczy kole. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~! 18:16:44 | 2012-04-03
@Wojtku, mieszasz różne pojęcia,
nie ma żadnej piany, żadnego potępiania, ani wykluczania ze społeczności, ani stygmatyzacji, ani jakichkolwiek "prześladowań"- homoseksualistów.
Ale jest coś takiego(może słyszałeś), jak - przydatność do zawodu - wymagane predyspozycje, to dotyczy każdej chyba profesji : kierowcą nie może być daltonista, maszynista czy operator koparki czy policjant musi najpierw przejść pomyślnie określone psychotesty,
schizofrenia, depresja, nerwica oczywiście, że nie są grzechami, ale często bardzo ograniczają(albo uniemożliwiają) swoim "właścicielom" możliwości pracy tam, gdzie by chcieli. Tak?
Rownież kandydat na psychoterapeutę musi najpierw zrobić porządek sam z sobą.
Sama orientacja homoseksualna nie jest grzechem, ale jest na tyle poważnym odchyleniem od normy(patologią w sferze psychoseksualnej), że takie osoby nie powinny pełnić funkcji o charakterze formacyjnym : wychowawca, spowiednik, kaznodzieja, kierownik duchowy, katecheta, doradca małżeński, itd.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Wojtek 17:34:44 | 2012-04-03
Co za gorąca dyskusja! :-) Wszyscy Ci, którym wyszła piana na usta, gdy mówili tu o homoseksualistach chcę zwrócić uwagę, żeby nabrali odpowiedniego dystansu do tego problemu.
To, że są osoby mające skłonności homoseksualne, nie znaczy automatycznie, że takie osoby bezwględnie trzeba potępić i po starotestamentalnemu wyrzucić ze swojej społeczności  jak trędowatych!? Przecież gdy ktoś cierpi na chorobę, to próbuję się mu pomóc i się go leczy. To samo się tyczy homoseksualistów, dla których są opracowane psychoterapie SSA: www.deon.pl/czytelnia/ksiazki/art,351,czy-homoseksualizm-mozna-leczyc.html
Grzechem są akty homoseksualne, a nie to, że ktoś przejawia takie skłonności! W przeciwnym razie można mówić, że schizofrenia, depresja czy nerwica są grzechem!?  Widzę, że brakuje wielu osobom elementarnego rozeznania w tym temacie...
Ciekawi mnie, czy te osoby jak przeżywają emocje takie jak gniew, zazdrość, złość, to lecą do konfesjonału, tylko dlatego, że się one pojawiły?? :-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~!!!! 15:25:11 | 2012-04-03
Nie wyorażam sobie sytuacji, że w Kościele są wyświęcani księża homoseksualiści po czym pełnią funkcje o charakterze formacyjnym - jako wychowawca, katecheta, kaznodzieja, spowiednik, doradca...itd.

Z artykułu i komentarzy ks.Prusaka wynika, że dla niego wyżej nakreślona sytuacja - jest ok, skoro homoseksualność uważa za pełną normę.
--

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kamyczek 11:28:57 | 2012-04-03
e tam... fundamentalizm, liberalizm....
główny problem nie tu jest...

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook