Jestem drugi - czyli odwaga świadectwa

Musimy się zastanowić, czy walka z "zewnętrznym wrogiem" jest właściwym i skutecznym sposobem funkcjonowania w dzisiejszym świecie. Czy nie jest tak, że, walcząc, zapominamy o postawie o wiele ważniejszej - czyli o byciu świadkami?


Powiedzenie, że żyjemy w czasach konsumpcjonizmu i pogoni za sukcesem, to banał, ale i prawda zarazem. Jeśli ktoś miałby scharakteryzować współczesne sposób funkcjonowania człowieka jakimś krótkim określeniem, to mógłby użyć sformułowania "społeczeństwo naj".


Chcemy być we wszystkim najlepsi - na studiach, w pracy, w życiu. Chcemy też mieć wszystkiego najwięcej (pieniędzy, prestiżu i sławy). Lubimy najnowsze osiągnięcia techniki, najnowocześniejsze samochody i najbardziej innowacyjne gadżety. Wymieniać można by jeszcze bardzo długo.


Droga do frustracji


Problem w tym, że wiele konkretnych ludzkich historii pokazuje, że takie podejście do życia sprawia, że zamiast znaleźć upragnione szczęście, popadamy w coraz większe frustracje. Jest to wynik ogromnego dysonansu pomiędzy naszymi oczekiwaniami rozbuchanymi do granic możliwości przez syndrom "naj", a szarą rzeczywistością.


Dotyczy to zarówno zwykłych Kowalskich jaki i ludzi ze świecznika, czyli celebrytów, którym, teoretycznie (patrząc przez pryzmat posiadania i sukcesu), udało się osiągnąć w życiu bardzo wiele. Przypadki upadków (a nawet tragicznych śmierci) tych najbardziej znanych osób, powinny nam dawać do myślenia.


Ile razy słyszeliśmy już o ludziach, którzy mieli wszystko (bogactwo, wpływy, popularność itd.), a ostatecznie okazywało się, że czegoś im brakowało i tak naprawdę byli nieszczęśliwi. Historie o gwiazdach muzycznych uzależnionych od narkotyków, kolejne przetasowania matrymonialne pomiędzy aktorami w Hollywood, problemy z alkoholem - tego typu informacji pojawia się w mediach tak wiele, że już nawet nie zwracamy na nie uwagi.


Jest wyjście


Czy wszechobecna pogoń za byciem "naj" jest drogą bez wyjścia? Czy jest coś, co może pomóc zagubionym ludziom odnaleźć się i zacząć żyć pełną życia?


Ostatnio natrafiłem w internecie na bardzo ciekawą inicjatywę. "Jestem drugi" (z ang. "I am second") to projekt, który ma na celu pokazanie ludziom, że można żyć inaczej. "Wielu z nas jest zmęczonych codziennością i życiem bez celu. Chcemy dzielić się spełnieniem, które wypływa z naszego życia z Bogiem. Chcemy pomóc Ci stać się drugim" - czytamy na stronie projektu.


Dla wierzących nie ma nic dziwnego w tym, że odpowiedzią na nasze wszelkie pytania i wątpliwości jest Jezus. Akcja "Jestem drugi" jest jednak wyjątkowa i ma dużą "siłę rażenia", ponieważ zaangażowali się w nią sławni ludzie po przejściach, którzy w pewnym momencie odnaleźli wiarę i mają teraz odwagę mówić o tym publicznie.


Aktor Stephen Baldwin, piosenkarz Jason Castro (finalista amerykańskiego "Idola"), Brian Welch (były gitarzysta zespołu Korn) oraz wielu innych ludzi show-biznesu, sportu i mediów uwierzyło w Chrystusa i postanowiło radykalnie zmienić swoje życie.


Warto posłuchać ich świadectw. Przede wszystkim by zobaczyć, że Bóg może dotrzeć naprawdę do każdego człowieka i wyciągnąć go nawet z najtrudniejszych życiowych sytuacji. A także po to, by zapytać samych siebie o naszą odwagę do dawania świadectwa.

 

Czy my potrafilibyśmy publicznie mówić w podobny sposób o naszym nawróceniu i wierze? Czy nie jest tak, że w różnych sytuacjach wstydzimy się tego, że jesteśmy chrześcijanami? Warto się nad tym zastanowić, bo przecież świadczenie przed ludźmi o tym, że Chrystus to nasz Pan, jest jednym z naszych najważniejszych zadań na tym świecie.


Na koniec świadectwo Christiana Hosoia (amerykańskiej legendy skateboardingu). Robi wrażenie i daje do myślenia.
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

38

 

 

Komentarze użytkowników (9)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~milka 12:59:24 | 2015-03-30
Przy Jezusie gromadziły się tłumy szukające zdrowia i Jezus wszystkich, prócz wątpiących uzdrawiał. To samo kazał czynić wszystkim wierzącym chrześcijanom (Mk 16,18). Paweł w 1Kor 5,4-5 zgromadził tłum Koryntian wokół zdrowego, żeby Jezus swoją mocą zmusił szatana do rozchorowania tego człowieka. Czy Jezus spełnił ich rozkaz? Po co teraz gromadzą się chrześcijanie? Chyba tylko po to, żeby posłuchać horrorowych opowieści osób nawróconych i utwierdzić się w wierze, że diabeł cierpieniami ludzi zbawia.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sebastian 12:55:44 | 2012-03-10
2 Kor 7, 10

Oceń 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polon 09:15:50 | 2012-03-10
Znowu to ujęcie z komiksu o Marsie. Chyba powinienem żądac jakichś pieniędzy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mmm 22:46:06 | 2012-03-09
 Biegnę po ostatnie miejsce ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Neon 18:48:24 | 2012-03-09
 Are you ready to be the last, like Christ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sosnal 17:06:26 | 2012-03-09
 I'm Second, get ready to be Third :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~paulka 17:02:30 | 2012-03-09
dziękuję... pomimo że wierzę też potrzebuję świadectwa!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kasia 15:57:57 | 2012-03-09
I Am Second!

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook