O świecie bez Boga raz jeszcze

Znakomity duszpasterz i psycholog, ojciec Józef Augustyn, w swoim opublikowanym na portalu DEON.pl komentarzu dopatruje się przyczyn londyńskich wydarzeń w powszechnej na zachodzie Europy laicyzacji i ateizacji. W odrzuceniu Boga i wynikających z wiary w Niego konstruktywnych wartości dostrzega źródło wielkiego kryzysu społecznego, który prowadzi, zamiast do rozmów i debat, do wyjścia na ulice, aktów przemocy i dewastacji.

 

Słowem, młodzież stolicy Anglii, zdaniem ojca Augustyna, dlatego ma demolować sklepy i zagrażać powszechnemu bezpieczeństwu, ponieważ jest po prostu niemoralna, nie wyznaje żadnych zasad, jest przeżarta liberalizmem. Zamiast wziąć się do pracy, woli ciągły karnawał i fajerwerki. Zamiast wymagać od siebie, wymaga od innych. To wszystko, na co patrzymy - sugeruje ojciec Augustyn - jest jakąś wielką katastrofą myślenia oświeceniowego, ostatnim paroksyzmem czasu nieskrępowanych swobód, przedśmiertnymi podrygami chorego europejskiego humanizmu, który próbował wymyślić sobie hierarchię wartości zupełnie od podstaw, samodzielnie, lekceważąc prawo naturalne i Boży porządek.

 

Ojciec Augustyn mówi mniej więcej w ten sposób: popatrz, Europo, płoniesz z własnej winy, przez niechęć do religii, z powodu patologicznego kryzysu idei, przez nihilizm. Sama na siebie bicz ukręciłaś przez lata formowania ateistycznego światopoglądu. Trudno się z ojcem Augustynem nie zgodzić. Wkroczyliśmy na manowce demokracji, dokucza nam przykry konsumpcjonizm. Ale czy na pewno tylko o to w tym wszystkim chodzi? Czy to na pewno tylko oświeceniowa czkawka nam dokucza?

 

Ja, w przeciwieństwie do ojca Augustyna, choć oczywiście - co wyżej widać - rozumiem jego żachnięcie się na liberalną Europę, będę zdania, że Europa płaci cenę za wszystkie swoje pomyłki i nadużycia, również te sprzed oświecenia, a z czasów chrześcijańskiego uniwersalizmu. Mówiąc inaczej: może i dziś brakuje Europejczykom wyobraźni religijnej, ale czy kiedykolwiek ją posiadali w stopniu rozwiniętym? Czy religia kiedykolwiek grała u nas poważną, autentyczną rolę?

 

Czy kiedykolwiek byliśmy na naszym kontynencie z Panem Bogiem uczciwi, szczerze Go słuchaliśmy? Czy nasza kultura pragnęła Boga rzetelnie i prostym sercem, ewangelicznie? Czy Kościół przed wiekami krzewił wiarę dobrymi metodami, bezinteresownie, bez ukrytych aspiracji? Czy liturgia zawsze była przestrzenią Jezusa Chrystusa? Czy biskupi zawsze byli pasterzami? Czy nie czaiły się w tle dworskie koterie, pogańskie inklinacje, pieniądze i trupy? Czy nauka Kościoła nie pozostawała jakże często służebna wobec rozmaitych ideologii nacjonalistycznych czy nachalnego tryumfalizmu? Czy Ewangelia miała swoją autonomię?

 

Łatwo zrobić rachunek sumienia odnośnie ostatnich dwustu lat, kiedy Kościół wyraźnie zniżkował i nie raz cierpiał prześladowania, a co z rachunkiem sumienia za czas, gdy Kościół był w Europie górą? Może tamta epoka była równie niepoważna i mało rozwojowa? Może my nie tyle straciliśmy ostatnio poczucie Boga, co nigdy nie wykształciliśmy w sobie ewangelicznej intuicji?

 

Ojciec Augustyn przekazuje nam wiele mądrych i słusznych opinii, ale zdaje się zapominać o jednym, najważniejszym: Europa nigdy nie była chrześcijańska, ani dzisiaj, ani kiedykolwiek. Niegdysiejsze koronacje przed ołtarzem, kościelne uniwersytety i wspaniała myśl teologiczna to trochę za mało, żeby nazywać tamten dawny porządek chrześcijańskim i kontrastować go z dzisiejszym, uchodzącym za laicki. Nie jest zbyt poważnym opierać się na resentymencie: kiedyś to byli święci ludzie, a dziś bezbożni.

 

Myślenie religijne, niegdyś faktycznie dominujące, wcale nie jest wydajniejsze od myślenia ateistycznego, nie chroni przed przemocą, nie rozwiązuje problemów automatycznie. Jest tak samo podatne na wszelkiego rodzaju instrumentalizacje, ewoluuje w różnego autoramentu fanatyzmy, wysługuje się polityką, dzieli ludzi. Sama mocna obecność religii w sferze publicznej nie wystarczy. To nie o religię przecież w życiu chodzi, nie o jej znaki rozpoznawcze, emblematy. To chodzi o to, by ludzie posiadali osobistą więź z Chrystusem. A tego się ani nie zadekretuje parlamentarnie, ani się nie nauczy na pamięć. Ta osobista więź jest daleko poza prostym podziałem: laicki-religijny.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.04

Liczba głosów:

25

 

 

Komentarze użytkowników (48)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

theONA 11:31:56 | 2011-08-22
"Cała ziemia w podziwie spoglądała na bestię" (Apok. 13, 3)
To o naszych czasach całkowitej apostazji.

Czy kiedy rozłączają  się wielki statek i mała szalupa (przy czym szalupa ta prowokuje do tego, by doszło do rozłączenia), to statek odłącza się od szalupy, czy też jest odwrotnie, drogi bracie-lefebrysto? :-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 11:29:49 | 2011-08-22
theONA, ja nie wiem czy on jest chrześcijaninem, wygląda na to że nie, nie zgadzam się jednak z zaprezentowanym rozumowaniem typu: jak czyni źle, to znaczy, że nie jest chrześcijaninem, a przyczyną tego zła jest odrzucenie wartości chrześcijańskich.

Tutaj trudno mi się z Tobą nie zgodzić :-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~róbta co chceta 11:27:15 | 2011-08-22
Gdy BÓG staje się sprawą prywatną,
i kiedy kultura odłącza się od sztuki
życie społeczne staje się domem publicznym.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~katolik 09:52:08 | 2011-08-22
"Cała ziemia w podziwie spoglądała na bestię" (Apok. 13, 3)
To o naszych czasach całkowitej apostazji.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

XLeszek 03:28:02 | 2011-08-22
kiri, bez przesadyzmu, z Brevika taki sam chrześcijanin, jak ze Stalina prawosławny, a z Hitlera katolik.

Twierdzić, że jak czyni zło to znaczy że nie jest chrześcijaniniem to metoda zupełnie jak tzw. świadków Jehowy. Że jak robi coś nie tak, to znaczy że nie jest naprawdę świadkiem Jehowy a zapewne katolikiem...

Jakby zbyt mało było czynników wskazujących na to, że Breivikowe chrześcijaństwo to tylko pic na wodę. I fotomontaż, oczywiście. No XLeszek, proszę Cię...

theONA, ja nie wiem czy on jest chrześcijaninem, wygląda na to że nie, nie zgadzam się jednak z zaprezentowanym rozumowaniem typu: jak czyni źle, to znaczy, że nie jest chrześcijaninem, a przyczyną tego zła jest odrzucenie wartości chrześcijańskich.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theONA 22:05:03 | 2011-08-21
kiri, bez przesadyzmu, z Brevika taki sam chrześcijanin, jak ze Stalina prawosławny, a z Hitlera katolik.

Twierdzić, że jak czyni zło to znaczy że nie jest chrześcijaniniem to metoda zupełnie jak tzw. świadków Jehowy. Że jak robi coś nie tak, to znaczy że nie jest naprawdę świadkiem Jehowy a zapewne katolikiem...

Jakby zbyt mało było czynników wskazujących na to, że Breivikowe chrześcijaństwo to tylko pic na wodę. I fotomontaż, oczywiście. No XLeszek, proszę Cię...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:-) 22:00:01 | 2011-08-21
Wiesz co, XLeszku, pocałuj się w dupę!

To dobre życzenie, szczególnie w świetle leceważenia przez wielu Polaków kultury fizycznej: https://www.deon.pl/inteligentne-zycie/zdrowie/art,559,aktywnosc-fizyczna-bardzo-nas-meczy-.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

XLeszek 21:33:04 | 2011-08-21
kiri, bez przesadyzmu, z Brevika taki sam chrześcijanin, jak ze Stalina prawosławny, a z Hitlera katolik.

Twierdzić, że jak czyni zło to znaczy że nie jest chrześcijaniniem to metoda zupełnie jak tzw. świadków Jehowy. Że jak robi coś nie tak, to znaczy że nie jest naprawdę świadkiem Jehowy a zapewne katolikiem...

Do czego doprowadziło odrzucenie wartości chrześcijańskich, zwrócenie się przeciw nim wymienieni i im podobni udowodnili w XX wieku tworząc antyreligie, bardziej destruktywne i krwiożercza od fanatyzmu jakichkolwiek "pobożnych".

A do czego prowadzi wyznawanie wartości chrześcijańskich to udowodniły już i wyprawy krzyżowe, i nawracanie ogniem i mieczem, i święta inkwizycja...

Religa jak najbardziej zapobiega, więcej - nadaje życiu sens, bo przychodzimy tutaj, by się zjednoczyć ze Źródłem. Religia to właśnie droga do Niego.

Toż to opis prawie, że marksistowski... Tyle że istotą chrześcijaństwa nie jest nadawanie sensu życiu czy jednoczenie się z jakimś enigmatycznym źródłem - tak jest np. buddyzmie, ale to nie religia... Istotą chrześcijaństwa jest wiara w to, że Jezus Chrystus jest Bogiem i pragnie nam dać zupełnie za darmo życie wieczne.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ejże 20:57:53 | 2011-08-21
kiri, bez przesadyzmu, z Brevika taki sam chrześcijanin, jak ze Stalina prawosławny, a z Hitlera katolik. Do czego doprowadziło odrzucenie wartości chrześcijańskich, zwrócenie się przeciw nim wymienieni i im podobni udowodnili w XX wieku tworząc antyreligie, bardziej destruktywne i krwiożercza od fanatyzmu jakichkolwiek "pobożnych". Religa jak najbardziej zapobiega, więcej - nadaje życiu sens, bo przychodzimy tutaj, by się zjednoczyć ze Źródłem. Religia to właśnie droga do Niego.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kiri 18:56:23 | 2011-08-21
 Gdyby religia zapobiegała przestępstwom, to w Polsce więzienia stałaby puste, bo mamy przecież 95% wiernych. A tymczasem 95% wszystkich kryminalistów to katolicy. Jakim więc cudem teza, że religijność zapobiega? Tak samo casus Breivika -promujący religijność prawicowec chrześcijanin na zimno rozwali 80 sztuk.
Religia niczemu nie zapobiega. Zwłaszcza islam to dopiero wylegarnia degenratów.

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook