Drogowskazy prymasa Wyszyńskiego dla polskiej dziewczyny "zwalniają" mężczyzn z odpowiedzialności

Angelika Szelągowska-Mironiuk
(fot. pl.depositphotos.com)

To kolejny dowód na to, że my, katolicy, nie powinniśmy uważać duchownych (nawet znamienitych) za ekspertów od wszystkiego.

 

Wprost proporcjonalnie do wzrostu ilości stopni Celsjusza na zewnątrz, rośnie ilość publikacji w katolickich mediach, które nawołują do skromnego, nie pobudzającego zmysłów innych ubioru.

 

Nie trzeba być wcale wybitnym medioznawcą, by domyślić się, że wskazówki te niemal zawsze skierowane są do kobiet - "wiadomo", że to niewiasty swoją skromnością (lub jej brakiem) wpływają na stan moralnego funkcjonowania społeczeństwa. Kiedy tego rodzaju teoriami dzieli się młody (i często gniewny) publicysta, można uśmiechnąć się pod nosem, dać tekstowi "łapkę w dół" i zamknąć okno przeglądarki. Kiedy jednak obciążające dla kobiet treści wychodzą spod pióra jednego z najbardziej zasłużonych polskich duchownych, to wypadałoby się do tego odnieść - nawet, jeśli tekst pochodzi sprzed wielu dekad, tak jak właśnie "Drogowskazy" kardynała Wyszyńskiego. I to właśnie, za pomocą tego artykułu, zamierzam zrobić.

 

Skromność nie chroni przed agresją

 

Tym, co jako pierwsze uderza mnie - niejako "adresatkę" - wskazówek skierowanych do kobiet autorstwa prymasa Wyszyńskiego, jest koncentracja na atrybutach fizycznych. To stary problem, w którym zmagamy się nie tylko w Kościele - zachęcając kobiety, by nie skupiały się na własnej urodzie (ale na rodzinie, karierze, wierze czy czymkolwiek innym), niejako kierujemy uwagę odbiorcy właśnie na ów wygląd.

 

Kardynał Wyszyński, zwracając się do kobiet, skupia się więc na spojrzeniu (od którego mają "odmieniać się serca"), stylu czesania oraz modzie (kobieta, zdaniem prymasa, ma być modna, ale jednocześnie nie może dopuścić do tego, by moda ograniczała jej skromność i godność). Osobiście głęboko wierzę w to, że żadna moda nie może ograniczyć niczyjej godności, gdyż ta - o czym Kościół przecież całkiem często przypomina - jest niezbywalna. Godność człowieka trwa od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, a nie do chwili założenia zbyt krótkiej, zbyt jaskrawej lub zbyt-jakiejś-innej spódnicy. Chcąc więc ukazać, że kobieta powinna być "niezależna" od mody, kardynał zaszczepia odbiorczyniom coś zgoła przeciwnego - że jednak godność kobieyty jest nierozerwalnie związana ze stylem ich ubraniowej ekspresji.

 

Kardynał pisze również o tym, jak wielką wartość ma czyste serce - czego nie sposób kwestionować, tyle że… nie chciałabym, aby o sensie czystości pouczano jedynie dziewczęta. Jednak tym, co w tym tekście może być naprawdę szkodliwe, są zdania: "Twoje zachowanie powinno skłaniać raczej do przyklęknięcia przed tobą, niż do znieważenia ciebie. To tylko od ciebie zależy, czy ktoś przed tobą uklęknie, czy cię sponiewiera". Moje pytanie brzmi następująco: jak mogłaby się poczuć ofiara gwałtu, "sponiewierania", po lekturze takich słów?

 

Jeśli wzięłaby je na poważnie, mogłaby pomyśleć, że sama ponosi winę za tragedię, która ją spotkała - bo "skłoniła" kogoś do działania odwrotnego niż przyklęknięcie. Te słowa kardynała Wyszyńskiego są totalnym zaprzeczeniem tego, czego dziś, jako psychologowie czy wychowawcy próbujemy uczyć młodzież: winny znieważeniu, sponiewieraniu czy przekroczeniu czyichś granic jest ten, który się tego dopuścił. Żaden strój, uczesanie czy styl życia kobiety (mężczyzny zresztą też, ale Wyszyński kierował swój przekaz do pań) nie może być traktowany jako "prowokacja" do potraktowania kogoś w sposób niegodny. Skromność jest wartościowa, ale, niestety, nie chroni przed agresją. Poza tym, nie chciałabym, aby bliskie mi kobiety "były skazane" na balansowanie między zasługiwaniem na klękanie przed nimi, a byciem znieważonymi. Dobre traktowanie należy się absolutnie każdemu. Potrzebne jest "podparcie się" Ewangelią? Proszę bardzo: otóż Jezus napotkanej prostytutki nie znieważył, lecz ochronił przed linczem. Czyż nie jest to przepiękna scena…?

 

Co "drogowskazy" mówią o Kościele?

 

Wypowiedzi Wyszyńskiego nie są jednak jedynie lapsusami językowymi. Fakt, że podobne osądy na temat kobiet, mężczyzn i seksualności głosił tak wyjątkowy hierarcha, wskazuje na głębię problemu z myśleniem o sprawach płci w Kościele. Okazuje się bowiem, że solidnie wykształcony, rozważny i inteligentny człowiek Kościoła w swoim nauczaniu odwołuje się do przesądów i stereotypów. Wiemy też, że podobne myślenie na temat ról kobiet i mężczyzn ma wielu księży oraz biskupów.

 

Tu należy zatem postawić pytanie: skąd te osoby czerpią tego rodzaju wiedzę? Opcja numer jeden: z seminarium. Jednak, jeśli tylko zajęcia z podstaw psychologii i pedagogiki są w seminarium prowadzone w przyzwoity sposób, to przecież nikt klerykom czymś takim głów nie nabija. Również Katechizm nie traktuje o tym, jakoby to kobieta była odpowiedzialna za zachowanie mężczyzny względem niej. Zastosowanie metody eliminacji pozwala mi zatem sądzić, że "wiedza" kardynała Wyszyńskiego oraz duchownych głoszących podobne teksty na tematy związane z płciowością i seksualnością to przekonania ukształtowane "mimochodem" - może przez rodziny pochodzenia, może przez społeczną mitologię płciową, może mizoginicznych nauczycieli, którzy własne,  dziwne poglądy "przy okazji" zaszczepiali swoim wychowankom.

 

Dramatyczne jest jednak to, że podczas seminaryjnej formacji i dalszej drogi kapłańskiej nikt takich przekonań nie weryfikuje, nie wykorzenia. Stereotypy tkwią więc w umysłach części duchownych głęboko - tam, gdzie nie sięga formacja i kształcenie na uniwersytetach. A jeśli kandydaci na księży takie poglądy wygładzają w seminariach otwarcie i jest to bagatelizowane…? To tym gorzej. Dla kobiet i dla przyszłości całego Kościoła.

 

Wyszyński to nie tylko "drogowskazy"

 

Zanim jednak postawię ostatnią kropkę i prześlę tekst do redakcyjnej "obróbki", chciałabym, aby wybrzmiało w nim coś bardzo istotnego. Otóż fakt, że uważam porady kardynała Wyszyńskiego skierowane do kobiet za krzywdzące, a nawet niebezpieczne, nie oznacza, że chcę odżegnać go od czci i wiary. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele dla polskiego Kościoła uczynił ten duchowny - zwłaszcza w czasie, gdy ludzie Kościoła rzeczywiście byli w naszym kraju traktowani jak wrogowie narodu. Parę lat temu zresztą odwiedziłam klasztor w Komańczy, do którego internowano Wyszyńskiego.

 

Główną myślą, jaka mi wówczas towarzyszyła, była ta, że szczerze podziwiam jego hart ducha i wytrwałość - duchowny, przebywając w oddaleniu od świata, nadal pracował, choć mógł przecież wówczas skupić się jedynie na utyskiwaniu na swoje trudne położenie. Wyszyński jest dla mnie również symbolem umiejętności prowadzenia dialogu z, nazwijmy to, "trudnym partnerem" - to właśnie on był  pierwszym polskim hierarchą, który zdecydował się na dialog z komunistami, którzy rządzili wówczas w Polsce (chyba nikt nie będzie zdziwiony, gdy napiszę, że duchowny "oberwał za to" od wielu "prawdziwych katolików"). Wierzę w to; że tytuł Prymasa Tysiąclecia nie stał się udziałem Wyszyńskiego przez przypadek.

 

To kolejny dowód na to, że my, katolicy, nie powinniśmy uważać duchownych (nawet znamienitych) za ekspertów od wszystkiego.

 

Angelika Szelągowska-Mironiuk - psycholog i copywriter. Wierząca i praktykująca. Prowadzi bloga katolwica.blog.deon.pl

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.08

Liczba głosów:

159

 

 

Komentarze użytkowników (70)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

adridgr.rauk 19:56:39 | 2019-07-11
Wczoraj napisałem jednej z Pani koleżanek, co myślę na temat wypowiedzi osób płci żeńskiej na temat mężczyzn, kościoła, wiary i - tym bardziej - Boga. Jeżeli nie wiecie o czym piszecie - a nie wiecie - to nie piszcie bo siejecie tzw. "zgorszenie" ( ta uwaga odnosi się również do gospodarzy stron o nazwie "Deon" ). Skąd Wy bieżecie takie "autorki" ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jarodziewicz 09:19:42 | 2019-07-05
Tak to jest kiedy za komentowanie zabiera się kobieta z kompleksami...

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szymepiotre04 14:19:51 | 2019-07-04
Z wypowiedzi prymasa Wyszyńskiego zapadła mi w pamięci jedna. Skierowana do świeżo "wyświeconych" "kapłanów".
„Otrzymaliście w tej chwili straszliwą władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim – nad samym Bogiem! Jesteście przecież „spirituales imperatores”, a jako tacy, macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od was chciał! Będziecie Mu rozkazywać, gdy na wasze słowa, zstępować będzie na ołtarze – Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy... Kto ku Wam patrzy, widzi w Was Boga. Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego, ale Bożego.
Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem”
Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2, IX–X 1960 r.
Dla mnie osobiście ta wypowiedź jest w pełni wystarczająca, aby nie słuchać już żadnej innej wypowiedzianej przez tego Pana.
Ludzka pycha krocząca przed Bożą bojaźnią i Boskim autorytetem.

Oceń 1 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

wozniak68 11:28:01 | 2019-07-03
sezon ogórkowy na deonie?

Oceń 15 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jawygo 10:19:56 | 2019-07-03
"Żaden strój, uczesanie czy styl życia kobiety (mężczyzny zresztą też, ale Wyszyński kierował swój przekaz do pań) nie może być traktowany jako "prowokacja" do potraktowania kogoś w sposób niegodny". Stroj i styl zycia prostytutki (meskiej i żeńskiej) również? 

Oceń 53 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Danka 09:45:54 | 2019-07-03
Całe wieki duchowni obarczali kobiety  winą za swoje grzechy nieczystości. Każdy słyszał o kusicielkach i wysłanniczkach diabła.
A Chrystus powiedział, że nie to co wchodzi z zewnątrz do człowieka czyni go nieczystym (czy  nie jest tym także to co widzimy - wchodzi przez oczy niejako do człowieka) ale z wnętrza (serca)  pochodzą złe uczynki.

Oceń 10 117 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piecuszek 14:48:41 | 2019-07-02
Komentarze bardzo typowe. Kobiete (wlasciwie kazdego) mozna sponiewierac, jezeli nie przystaje do moich zalozen. Mozna i zgwalcic, choc tu akurat biedni straznicy moralnosci musza sie ograniczyc do inwektyw.
Fakt, te kryteria do spelnienia sa znacznie liczniejsze i bardziej surowe dla kobiet niz mezczyzn.
Jaka to przyjemnosc kogos sponiewierac, za dziwke uznac. Sama milosc katolicka.

Oceń 8 109 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

joannagolem 00:19:51 | 2019-07-01
WO i feministek też nie należy traktować jako ekspertów od wszystkiego. Fakt, że "człowiek ma niezbywalną godność" polega na tym, ze za każdym razem jak poprosi Boga o wybaczenie, to to wybaczenie otrzyma, a nie na tym, że skoro tak jest, skoro on tę niezbywalną godność ma, to wszyscy inni z automatu tę jego niezbywalną godność uszanują. to trochę tak, jak naiwnie wierzyć,  że skoro się pójdzie ciemną nocą samemu w różne szemrane dzielnice, to się wyjdzie bez szwanku bo ma się "tę niezbywalną godność". I teraz jak to się wszystko ma w kontekście stroju. To prawda, że dopatrywanie się związku przyczynowego pomiędzy ubiorem a gwałtem jest krzywdzące, bo zwykle kto inny gwałciciela podnieca a kogo innego gwałci (na ofiary są niestety wybierane osoby, które w sposób absolunie nieświadomy i bezwolny - mają osobowość ofiary, no i które miały pecha spotkać takiego zwyrodnialca na swojej drodze). Z drugiej strony dziś byłam w kolejce po bilety i między innymi spotkałam tam dziewczę ubrane w kombinację z białego stylonu: krótkie szorciki połączone z bardzo wyciętym topem. Dziewczęciu przez biały strój prześwitywały majtki i sutki. Z jednej strony żyjemy w społeczeństwie wciąż jeszcze wychowanym w wartościach chrześcijańskich, w tkórym takie dziewczę tak ubrane może się czuć bezpiecznie z drugiej strony dlaczego coraz więcej jest takich panien które uważają, że młodość, długie nogi i swoje mniej czy bardziej obiektywne przekonanie o własnej atrakcyjności plus temperatura uprawnia je do chodzenia prawie nago. Mnie to męczy, że muszę oglądać prawie wszystkie czyjeś często wątpliwe walory wywalone publicznie na wierzch. Kiedy Kardynał Wyszyński pisał te swoje uwagi to nawet parafrazując Szekspira filozofom się nie śniło, do czego doprowadzi kobiety słuchanie dyktatorów mody. I tak, Bóg nadał człowiekowi niezbywalną godność, której on z uporem w ten czy inny sposób stara się wyzbyć

Oceń 78 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jurek 17:22:17 | 2019-06-30
Jesli pani chce konicznie ubierać się wyzywająco to proszę to robić ale proszę nie mieszać do tego Kard. Wyszyńskiego. Nawet jeśli pani zastrzega, że nie chce "odżegnać go od czci i wiary", to umieszczenie Jego osoby w tym kontekście co pani napisała uwłacza godności samego Kardynała jak i tych, którzy dzięki jego psłudze jakoś się trzymali wiary w czasach o których nie ma pani zielonego pojęcia. Krótko powiedziawszy: proszę sobie geby Kardynałem nie wycierać. A do jezuitów, którzy puszczają takie teksty na swoim forum mogę tylko zaapelować by wzięli się do roboty.

Oceń 201 18 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mrf771 16:51:45 | 2019-06-30
Zgadzam się z autorką że stwierdzeniem, że nawet duchowny nie jest autorytetem od wszystkiego. Ja osobiście odnoszę te słowa do obecnego papieża, który uważa się za autorytet  np. sprawach migracji.
Wracając do słów Wyszyńskiego trzeba przyznac, że zostały one mocno zdezaktualizowane, jedyne co go może bronić to inny kontekst historyczny.

Oceń 18 59 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?