Kaczka z rodzynkami i chrzest, o który możemy kłócić się do końca świata

Edyta Drozdowska
(fot. shutterstock.com)

Czyj chrzest jest ważniejszy? Mam smutną refleksję, że moglibyśmy wymieniać się argumentami do końca świata i o jeden dzień dłużej. 

 

Fakt, że ksiądz Michał Misiak przyjął chrzest w Jordanie, sprawił, że ogień międzydenominacyjnych walk, znowu rozpalił do czerwoności nasze facebookowe tablice.

 

Jedna Oblubienica 

 

A Chrystus wróci po jedną Oblubienicę, ubraną w "czysty i lśniący bisior" (por. Ap 19, 8). Tak czytam w Objawieniu św. Jana. Autor wyjaśnia, że "bisior" oznacza sprawiedliwe czyny świętych. Dodaje, że ci którzy zostali zaproszeni na Wesele Baranka, są prawdziwymi szczęściarzami!


Prorok Izajasz pisze: "my wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata" (Iz 64, 5). Do dzisiaj pamiętam myśl, którą usłyszałam w kontekście tych dwóch fragmentów Biblii. Parafrazując, chodziło o to, że przez wzajemną arogancję, pychę i podziały, suknia weselna Kościoła-Oblubienicy bardziej przypomina skrwawioną szmatę niż lśniący bisior. Mocne i smutne.


Od czego możemy zacząć, żeby stać się odpowiedzią na modlitwę Jezusa, który prosił Ojca "aby byli jedno"?


Słuchanie bez oceniania

 

Wśród internetowo-słownych potyczek trafiłam na wymianę myśli, w czasie której zarówno katolik, jak i protestant mogli poczuć się jak w rodzinie. W takiej, w której domownicy słuchają się nawzajem, bo są sobą szczerze zainteresowani. Zadają pytania nie po to, żeby udowodnić swoje racje albo pokazać osobistą wyjątkowość i z dezaprobatą przyznać "robisz to źle!", ale dlatego, że naprawdę chcą się usłyszeć i zrozumieć. Gdzie różnice w przekonaniach stają się szansą, nie zagrożeniem, a miłość pomaga przyjąć drugą osobę taką, jaką jest, mimo, że myśli o tych samych sprawach w inny sposób.


Domownicy są też ciekawi wzajemnych odmienności, trochę innych szlaków, które prowadzą w tym samym kierunku, doświadczeń rzeczywistości nie z tego świata, których Kreatorem jest jeden i ten sam Duch.


Autor wpisu (katolik), pod którym odbyła się ta dyskusja, zaprosił rozmówców (protestantów i katolików) na kolację, bo uznał, że to lepsza przestrzeń na spotkanie i słuchanie niż komentarze o ograniczonej liczbie znaków. Jeden z uczestników rozmowy (pastor) zaproponował, że może przygotować nawet kaczkę z rodzynkami.


Wierzę, że taki styl prowadzenia rozmów na tematy ważne i skomplikowane zmienia atmosferę i przełamuje coś nie tylko w duchowej (ale też facebookowej!) rzeczywistości. Jednocześnie to okazja na wypełnienie słów Jezusa: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni zostaną nazwani synami Bożymi" (Mt 5,9).

 

Brak monopolu na prawdę

 

"Mogę swoją tożsamością albo epatować, albo nią służyć. Razem ze wspólnotą wybieramy to drugie. Chcemy błogosławić i być błogosławieństwem" - mówił pastor Piotr Gąsiorowski.


Wspólnota Ewangelicznego Kościoła Metodystycznego przeprowadziła się z Rynku Podgórskiego w okolicę Hali Targowej. Z tej okazji zorganizowali spotkanie >>, w którym miałam szczęście brać udział.


Był tam też ksiądz-proboszcz z sąsiedniej parafii, jezuita ze wspólnotą Taizé, starszy pan, który mówił, że ekumenicznych zlotów nie opuszcza nigdy, redaktor katolickiego portalu, schola i osoby z różnych denominacji. Była wspólna modlitwa i wspólna kolacja.


"Wśród potknięć i życiowych upadków ważna jest dla nas akceptacja, przebaczenie i nieosądzanie. Nie chcemy też pobłażania dla grzechu, ale wierzymy, że głębokie zmiany zachodzą przez relacje, a ta najważniejsza w osobistej relacji z Bogiem. Nie mamy natomiast monopolu na prawdę i chętnie współpracujemy z innymi kościołami, stawiającymi osobę Jezusa w centrum" - czytam na ulotce informacyjnej. I bardzo w to wierzę. Tak samo jak w to, że wielkie rzeczy dzieją się często w kameralnej atmosferze. Dziękuję, że tworzycie miejsce, w którym chrześcijanie różnych denominacji i osoby, które jeszcze nie znają Jezusa, mogą czuć się jak w domu. I każdy jest zaproszony!

 

Harmonia różnorodności 

 

Jesteśmy rodziną i tylko razem jesteśmy bogaci. Jeff Eggers, pastor z Kansas City, mówi, że kocha katolików dzięki przyjaźni z Maćkiem Wolskim, liderem Domu Modlitwy w Warszawie. Pamiętam jego słowa o tym, że nie warto spędzić życia na bezpiecznych wysepkach utkanych ze swoich wspólnot i denominacji, tylko pilnować, żeby to Jezus siedział na tronie w naszych sercach. I w takim podejściu wcale nie chodzi o udawanie, że niczym się nie różnimy, ale o to, żeby to miłość była we wszystkim pierwsza.


Opowiedział też kawał, który usłyszał od znajomego protestanta:


"W niebie zobaczysz wielką salę, w której za zamkniętymi drzwiami będą katolicy. Nie pukaj tam i nie mów im, że jesteś, bo im się wydaje, że są jedynymi, którzy tam są.

 

Śmiejecie się, bo są tu jacyś katolicy? Ale gdy pójdziemy do nieba, będzie tam też taka sala pełna protestantów, nie pukajcie do ich drzwi i nie mówcie im, że tam jesteście, bo im się wydaje, że są jedynymi, którzy tam są.


Ale wszyscy tam będziemy. Staniemy przed Jezusem pełnym miłości. Będziemy razem krzyczeć, że tylko On jest godzien chwały".


Ks. Peter Hocken podkreślał, że każda osoba wierząca w Jezusa, bez względu na denominację, ma w sobie Ducha Świętego. Dlatego przekonywał, że sednem ekumenizmu jest coś innego niż namawianie protestantów, żeby zostali katolikami i na odwrót. Bo w tym wszystkim nie chodzi o nas, ale o Niego.


Zachęcał, żeby przestać się bać, zejść ze sceny i wpuścić Jego - najlepszego Dyrygenta, który z różnorodności potrafi stworzyć nieziemską harmonię.


Jeśli z pokorą i miłością uznamy siebie i wzajemne różnice, będziemy bardziej gotowi na powrót Króla i pokażemy, jaka atmosfera i kultura unoszą się w pokojach Bożego Królestwa. A przy okazji będzie po nas bardzej widać, że kto ma Syna, ten naprawdę ma życie! (por. 1J, 5,12).

 

*

 

Dobry Ojcze, Abba, Tato. Wybacz i zburz każdy mur, który przeszkadza w otwartości na siebie nawzajem. Ożyw w nas miłość mocniejszą niż to, co dzieli. Uwalniaj od potrzeby udowadniania swoich racji. Nie pozwól, by umknął nam jakiś szept Ducha. Dla Ciebie nie ma niemożliwych spraw. Połącz nas podzielonych i rozproszonych. Żebyśmy byli świadectwem miłości nie z tego świata. Żebyśmy byli jedno. Żeby wszyscy poznali Ciebie i tego, którego posłałeś - Jezusa. Amen.

 

Od tego trzeba zacząć, abyśmy byli jedno >>

 

Edyta Drozdowska - z wykształcenia polonistka i pedagog, z pasji dziennikarka i trenerka. Ma w sercu jedność chrześcijan. Lubi życie w rytmie "magis", czyli dawanie z siebie więcej niż trzeba.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.38

Liczba głosów:

32

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

fuma.temple 10:55:28 | 2019-07-01
Chcę zaświadczyć o tym, co rzucający zaklęcie zrobił dla mnie i mojego mężulka. Jesteśmy małżeństwem od 2007 r. Bez oznak ciąży lub poczęcia. Wyszedłem wtedy z kontroli urodzeń i nie miałem okresu. Mój żyroskop dał mi progesteron do skoku - rozpocznij okres i tak się stało, ale nie miałem kolejnego. zrobiliśmy kolejną rundę progesteronu, a następnie 100 mg clomidu przez 5 miesięcy, przestrzegaliśmy wszystkich zaleceń lekarzy, ale bezskutecznie. Kupowałem test ciążowy zestawów owulacyjnych I wreszcie dostałem 3 testy, kiedy ja owulowałem! Od tego czasu próbujemy od lat! Cóż, byłem bardzo zdezorientowany, ponieważ nadal biorę test ept I wszyscy okazują się negatywni! Naprawdę chcę dziewczynkę, podczas gdy mój mężulek chce chłopca LOLL! Myślę, że może po prostu próbujemy za bardzo, co mogę ci powiedzieć, że minęło już wiele lat i wciąż nie mam czasu, żeby nikomu pomóc, ponieważ każde ciało wokół nas było już na skraju utraty ich wiara w nas.no miała biec do jednego wiernego dnia, kiedy czytałem czasopismo i natknąłem się na stronę, gdzie znalazłem temat lub nagłówek , który może uzdrowić kogoś z HIV i AIDS, przywieźć swój EX , powiększ swoją PIERSIĘ, pomóż zdobyć LOTERIĘ VISA, stracić MASĘ, a nawet zdobyć sześć PAKIETÓW I spłaszczyć BELLY, spróbowałem i zanim nie mogłem tego zrobić, Kapłan Salami uratuje mnie przed moim problemem, rzucając zaklęcie dla mnie i powiedział mi, żebym się kochał z moim mężulkiem, potem dziewięć miesięcy po zaklęciu i kochaniu się z mężem dostarczyłem bliźniak CHŁOPIEC I DZIEWCZYNA. To czarodziejskie nazwisko rzuca kapłana Salami, tak wielu ludzi jest świadkami jego wspaniałej pracy .. Jest miły, skontaktuj się z nim na [email protected] WHATSAPP +2348105150446, jeśli masz jakieś kłopoty Dzięki tak bardzo !!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abcdefghijk 20:30:02 | 2019-06-30
...Nie mamy natomiast monopolu na prawdę...
Takie stwierdzenie powinno stać się fundamentem dla całego globu i ludzi wszystkich ras, narodowości i wyznań.

Oceń 2 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szymepiotre04 15:50:47 | 2019-06-26
Nie ma "harmonii róznorodności" pomiedzy wierzącymi a niewierzącymi. Nie jesteśmy "wspólną rodziną", nie wierzymy w "tego samego Boga" i nie jesteśmy tą samą, jedyną Oblubienicą. Są dzieci Boga i dzieci szatana, jest Oblubienica i Nierządnica. Nie ma czegoś takiego jak "czyjś chrzest", bo chrzest jest jeden, ten będacy konsekwencją nawrócenia, nowonarodzenia, pokuty. Nie ma tu wojenki na słowa pomiedzy protestantami, katolikami, prawiosławnymi czy innymi instytucjami nazywającymi się dumnie "kosciołami". Religie które reprezentują te koscioły nie mają nic wspólnego z żywą i prawdziwą wiarą w Jezusa Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Albo słuchamu Jego i tylko Jego, albo pod wodzą róznych ludzkich autorytetów zmierzamy prostą i szeroką drogą ku zatraceniu.

Oceń 34 387 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lignator 13:47:36 | 2019-06-26
Proszę nie mylić ekumenizmu z irenizmem i nie wypowiadać się na temat rzeczy, które Panią przerastają. Bo jedność chrześcijan to nie będzie "ein Volk, ein Reich, ein Führer".
Kościół katolicki trwa od 2000 lat, a protestanci raptem od 500, więc już choćby to powinno skłonić tę młodą niewiastę do refleksji.

Oceń 315 28 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarekN 09:56:49 | 2019-06-26
Dialog zdecydowanie tak, pytanie co z naszą wiarą że to w Kościele Katolickicm jest pełnia i to Kościół Katolicki jest najepszą (tak!) możliwą drogą

Oceń 196 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wojciech Morański SJ 09:33:27 | 2019-06-26
Pojednanie to nie jest jakiś stan, który za wszelką cenę musimy już teraz osiągnąć. Takie myślenie może skutkować anegdotycznie: "Jedna wiara, jeden chrzest, wszystko jedno"
Pojednanie to droga, trudna, wyboista; to ciasna brama. 
Byłbym bardzo ostrożny odnośnie wszelkich dróg na skróty.

Oceń 194 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?