Do kogo należy Wielki Czwartek?

Szymon Żyśko
(fot. archidiecezja.lodz.pl)

W moich rodzinnych stronach Wielki Czwartek obchodziło się jako "dzień księdza". Nie dziwiły więc nigdy kwiaty i podziękowania po Mszy Wieczerzy Pańskiej. Przeżyłem szok jako nastolatek, kiedy pewien ważny dla mnie ksiądz w odpowiedzi na życzenia odpisał: "Dziękuję, ale ten dzień nie należy do mnie. Odwiedź Jezusa". Wtedy jeszcze nie do końca zrozumiałem, co chciał mi powiedzieć.

 

Kilkanaście lat później abp Grzegorz Ryś powiedział w Wielki Czwartek homilię, która mną wstrząsnęła. "Święte Triduum Paschalne otwiera znak umycia nóg: Mandatum. Są w Kościele wspólnoty, dla których jest to jedyny znak liturgiczny tego wieczoru, gdyż powstrzymują się od sprawowania Mszy Świętej Wieczerzy Pańskiej. Kiedy stajesz wobec alternatywy: Mandatum albo nic; kiedy obrzęd ten przestaje być jedynie dowolnym dodatkiem do tego, co ważniejsze, wtedy zaczynasz rozumieć, że nie chodzi w nim wcale o odegranie swoistej ewangelizacyjno-teatralnej scenki. Chodzi o wydarzenie, w którym uczestniczysz; dotyczy cię osobiście".

 

Tydzień temu w Watykanie odbywały się rekolekcje dla przywódców politycznych i duchowych z Sudanu Południowego. Gdy się kończyły, papież Franciszek upadł na kolana przed skonfliktowanymi politykami, błagając o pokój i zakończenie bratobójczych walk. Mikrofon przypięty do piersi papieża pozwolił nam usłyszeć, z jakim wielkim trudem i fizycznym cierpieniem to uczynił. Płakałem, oglądając to. Pomyślałem wtedy, że Papież nie czeka z Mandatum do Wielkiego Czwartku, obmywa nogi Kościołowi każdego dnia.

 

Jeszcze jeden obraz. Podczas składania profesji w Zakonie Kaznodziejskim bracia dominikanie leżą krzyżem przed ołtarzem. Prowincjał zadaje im pytanie: "Czego żądacie?". Oni odpowiadają: "Miłosierdzia Bożego i waszego". Adam Szustak OP wspomniał w jednej z konferencji, jakim zaskoczeniem był ten moment dla jego mamy. Powiedziała mu wtedy, że to całkiem sprytne - jeszcze nie nabroili, a już proszą o przebaczenie na zapas. Jest w tym głębia.

 

Myślenie o tych czterech scenach pomaga mi zrozumieć kapłaństwo i wejść w Misterium Wielkiego Czwartku. Ustawia mi prawidłową perspektywę. Gdyby zapytać dzieci w szkole, co jest istotą kapłaństwa, to zapewne wszystkie odpowiedziałyby chórem: odprawianie mszy i spowiadanie. Myślenie większości dorosłych idzie w tym samym kierunku. Mówimy księża - myślimy sakramenty. Tymczasem istotą kapłaństwa jest gest Jezusa z wieczernika. To Jezus jako pierwszy obmywa nogi powołanym przez siebie uczniom. Daje im jako pierwszy doświadczenie uniżenia i przebaczenia, aby mogli się nim dzielić ze wszystkimi ludźmi, nie tylko ze wspólnotą Kościoła.

 

Arcybiskup Ryś w swoim rozważaniu tego dnia powiedział również: "Widziałeś Jezusa u swoich stóp? Z miednicą i ręcznikiem? Kiedy ostatnio? Jak świeże jest w tobie to doświadczenie? Bo jeśli nie, jeśliś tego nie przeżył, to nawet nie próbuj iść z tą posługą do drugiego. Ani też nie wzywaj do niej kogoś innego, gdyż takie wezwanie będzie czystym moralizatorstwem". Służba, którą pełnią księża, nie bierze się wyłącznie z widocznego znaku święceń kapłańskich, ale też - a może nawet przede wszystkim - z tego, że to Jezus pierwszy przed nimi uklęknął, obmył im stopy, okazał miłosierdzie. On nauczył nas jak służyć Kościołowi. Jezus doskonale wie, że ci, których powołuje, są grzeszni i pełni wad. Nie zraża się tym, tylko klęka przed nimi z gestem przebaczenia na wyrost, kompletnie niezasłużonym. Ci, którzy potrafili tę prawdę odkryć w swoim życiu, nie muszą nawet wchodzić na ambonę, żeby powiedzieć coś o miłości. Robią to życiem.

 

Jezus, który klęczy przed Apostołami, jest Bogiem i człowiekiem. Pokazuje, że ten gest jest w równym stopniu właściwy dla Boga i dla człowieka - czyli każdego z nas. Daje nam obietnicę, że gdy obmywamy sobie wzajemnie stopy, jest z nami Bóg. Doświadcza takiego samego uniżenia jak my. Jezus pokazuje nam też, że wszyscy jesteśmy ludem kapłańskim. Jedni z nas są szczególnie powołani do sprawowania sakramentów, drudzy do głoszenia, inni do posługiwania. "Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich" - pisze św. Paweł w 1 Liście do Koryntian.

 

W Wielki Czwartek dzieje się coś, czego nie powinniśmy przegapiać ani przesłaniać niewiele mówiącymi gestami. Odstawmy kwiaty i wierszyki. To czas, w którym jeden gest powinien szczególnie być widoczny dla całego Kościoła. Mimo to nie sposób dzisiaj nie wspomnieć księży. Ja sam myślę o kilku, którzy odegrali w moim życiu pozytywną rolę. Darek, Jan, Krzysztof, Mariusz i Hieronim. Ten ostatni jakoś szczególnie przypomniał mi się w tym roku. Gdy przysłano go do naszej parafii, byłem dzieckiem. Ludzie mówili, że chorował. Widziałem, ile trudności sprawiały mu nawet najprostsze rzeczy. Nie widziałem natomiast, żeby kiedykolwiek się wywyższał, nie narzekał, nie zawstydzał innych. Pamiętam, gdy kiedyś w tygodniu usiadł do konfesjonału, by spowiadać. Nasz wiejski konfesjonał był niewygodny, przypominał prowizoryczny klęcznik z kratką, a krzesło było wysłużone i niskie. Ludziom wysokim, takim jak on, sprawiał niemały problem. W pewnym momencie, spowiadając się, dostrzegłem, że ksiądz pochylił się nade mną i też klęczał. Nie krzyczał, żebym mówił głośniej; nie zawstydził; nie kazał się wyprostować, żebym ja dosięgnął do niego, tylko zniżył się do mojego poziomu. Wiele zawdzięczam w życiu właśnie takim księżom, którzy swoje miejsce widzieli przy misce z wodą, cierpliwie obmywając stopy wiernych.

 

Pewnego dnia ja też postanowiłem obmyć komuś nogi. Nie byłem w stanie przełknąć tego wstydu i upokorzenia, bo sam nigdy wcześniej nie pozwoliłem, aby to Jezus klęknął przede mną. Nie dostrzegłem Go nawet w tym geście księdza klęczącego przy przy mnie w konfesjonale.

 

Mandatum nie ominęło nawet Judasza. Dlatego i my powinniśmy klękać przed tymi, którzy nas zdradzają, którym obmywać stóp nie mamy ochoty. To zadanie dla wiernych i księży - całego ludu kapłańskiego. Taki jest sens Wielkiego Czwartku. To nie tylko ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa, ale pojednanie ludzi między sobą i z Bogiem. Przebaczenie dane nam, zanim jeszcze popełniliśmy grzech i zabiliśmy Jezusa. Zupełnie tak jak dominikanie proszący o przebaczenie, nim jeszcze zostali przyjęci do wspólnoty.

 

Dziękuję wszystkim, którzy umywali mi stopy.

 

Szymon Żyśko - dziennikarz i redaktor DEON.pl, opiekun blogosfery blog.deon.pl. Autor książki "Po tej stronie nieba. Młodzi święci". Prowadzi autorskiego bloga<<

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.39

Liczba głosów:

147

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Dariusz Piórkowski SJ 14:31:31 | 2019-04-18
"To czyńcie na moją pamiątkę" nie oznacza tylko ustanowienia święceń i odprawiania Eucharystii. Jeszcze bardziej życia tym, co ona oznacza. To czyńcie oznacza też "tak żyjcie, wydawajcie wasze życie za innych", co właściwie może sie dokonać i powinno poza kościołem. Dlatego "to czyńcie" dotyczy wszystkich uczniów. Sprowadzenie tego do "dnia księdza" jest zawężeniem tej wielkiej tajemnicy wiary. I dość wygodnym. Bo jeśli Eucharystia ma się dziać tylko w kościele, to właściwie nie ma ona związku z dojrzewaniem w wierze i miłości. Życzenia i wierszyki dla księży są ważne. Dobrze, że się o nich pamięta. Niedobrze, jeśli tylko do tego sprowadza się Wielki Czwartek. To przejaw klerykalizmu.

Oceń 10 60 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook