Pedofilia w Kościele. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu

Tomasz Krzyżak
(fot. episkopat.pl)

Opracowano także ostatnio również specjalne stanowisko biskupów, ale to wciąż mało. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu. Być może pomogą w tym właśnie spotkania z ofiarami, które rozpoczyna arcybiskup Gądecki. 

 

Arcybiskup Stanisław Gądecki spotka się w najbliższym czasie z ofiarami nadużyć seksualnych ze strony duchownych. Spotkania, jak informuje biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski, mają mieć charakter "duszpasterski, indywidualny i prywatny". Według rzecznika KEP kilka osób, które zaproszono już na nie pozytywnie odpowiedziało, prosząc jednocześnie o uszanowanie ich prywatności.

 

Spotkania te są odpowiedzią na apel papieża Franciszka, który prosił, by przewodniczący episkopatów, którzy w dniach 21-24 lutego przyjadą do Rzymu dyskutować o problemie pedofilii w Kościele, najpierw spotkali się z ofiarami. Przedstawiciele komitetu przygotowującego to spotkanie mówią, że idzie o to, by hierarchowie - zanim zaczną swoją wewnętrzną dyskusję - poznali ból i cierpienie skrzywdzonych.

 

Bardzo dobrze, że arcybiskup Gądecki z ofiarami się spotka - choć szkoda, że będą to spotkania niejako wymuszone. Nawet jeśli, to takowe rozmowy powinni odbyć z poszkodowanymi przez księży-pedofilów także inni biskupi. Obligatoryjnie.

 

Nie wykluczam, że niektórzy już to robią, ale gdyby zrobili to wszyscy, to być może wówczas zmieniłaby się ich perspektywa i podejście do problemu. Dziś bowiem - o czym wiele razy już tu pisałem - podejście to nie jest właściwe. W wielu diecezjach i prowincjach zakonnych udaje się, że problem nie istnieje. Bodaj najdobitniejszym przykładem archidiecezja gdańska.

 

Trzeba mieć świadomość, że watykańskie spotkanie biskupów nie zmieni niczego z dnia na dzień. Rację ma watykanista Andrea Tornielli - od niedawna dyrektor programowy mediów watykańskich - który twierdzi, że oczekiwania związane z tym kościelnym szczytem są wygórowane. Niektórzy - stwierdza Tornielli w analizie opublikowanej na portalu VaticanNews - traktują to spotkanie niczym konklawe, synod biskupów lub wręcz sobór.

 

Tornielli zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt. Stwierdza bowiem, że mamy już w Kościele mnóstwo praw, kodeksów, uregulowań dotyczących nadużyć seksualnych. Ciągle je doprecyzowujemy, ale żeby podjąć prawdziwą walkę konieczna jest zmiana mentalności. W owej zmianie tkwi klucz do rozwiązania problemów.

 

O potrzebie zmiany mentalności przekonana jest pewna część rodzimych biskupów. Ale - jak się wydaje - znaczna część jednak nie. Wprawdzie eksperci krakowskiego Centrum Ochrony Dzieci prowadzą szkolenia z zakresu prewencji, to jednak wydaje się to za mało. Dość tu wspomnieć batalię jaką przeprowadzili niektórzy hierarchowie o to, by opracować swego rodzaju "raport otwarcia", który ukazałby skalę problemu w Polsce. Raport ostatecznie ma powstać.

 

Opracowano także ostatnio również specjalne stanowisko biskupów, ale to wciąż mało. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu. Być może pomogą w tym właśnie spotkania z ofiarami, które rozpoczyna arcybiskup Gądecki.

 

Wydaje mi się, że biskupi np. na wiosenne spotkanie KEP powinni zaprosić swoich współbraci z Irlandii, którzy mogliby podzielić się swoim doświadczeniem. Powiedzieć jakie spustoszenia w Kościele irlandzkim uczyniło długoletnie tuszowanie nadużyć seksualnych, a także późniejsze udawanie, że problem traktowany jest poważnie. Niewykluczone, że takie spotkanie pomogłoby otworzyć oczy.

 

W jego otwarciu - jestem o tym przekonany - pomogą same ofiary, które coraz częściej przełamują się i z miłości do Kościoła, do drugiego człowieka i bez nienawiści opowiadają o swoich traumatycznych przeżyciach. Dobrą robotę w tym zakresie zrobiła niedawno Jola Szymańska.

 

Wprawdzie skrytykowałem ją na łamach "Rzeczpospolitej" za to, że pozostawiła swoją historię bez zakończenia i nie powiedziała czy dziś po wielu latach zgłosiła fakt molestowania (dziś wiem, że zgłosiła), to jednak jej odwaga jest godna pochwały. Osobom, które nigdy nie doświadczyły molestowania pozwala spojrzeć na problem z innej perspektywy, a może w ogóle pozwala go zauważyć.

 

Rozmawiając o temacie pedofilii w Kościele często można zauważyć, że duchowni wciąż tkwią w jakiejś mitycznej twierdzy i czekają na to aż oblężenie ustąpi. Pojawiają się argumenty, że przecież podejmujemy jakieś działania, ale problem pedofilii nie dotyczy tylko duchownych lecz całego społeczeństwa. Nauczycieli, dziennikarzy, polityków, urzędników, itd. To prawda, ale przemiana mentalna społeczeństwa nie dokona się jeśli nie zaczniemy jej od siebie.

 

Jakiś czas temu postawiłem tezę, że najpotężniejszymi sojusznikami biskupów w walce z nadużyciami mogą być media. Całkiem niedawno zwracał na to uwagę również papież Franciszek. Sęk w tym, że o nadużyciach tak naprawdę piszą wyłącznie media świeckie. Te katolickie w zdecydowanej większości unikają tematu, jakby nie istniał. A przecież wszyscy wiedzą, że istnieje. Wszystkim zatem potrzebna jest odwaga. Odwaga, by autentycznie stanąć w prawdzie, uznać, że problem jest i wziąć się do roboty.

 

Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.56

Liczba głosów:

64

 

 

Komentarze użytkowników (24)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Ewa_Z 15:41:45 | 2019-02-05
No to mamy kolejny drastyczny przykład, że Kościół nie poradzi sobie z pedofilią duchownych. Ksiądz Jarosław 9 lat molstował ministranta, sprawa zaczęła się gdy ministrant miał 9 lat, a sąd biskupi pedofila... uniewinnił.

Szczęście że sąd świecki miał oddzielne zdanie:

http://wyborcza.pl/7,75398,24429703,ksiadz-molestowal-ministranta-przez-9-lat-sad-biskupi-go-unie...

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 11:41:43 | 2019-01-31
No to Pasterze i Arcypasterze wychodźcie do przodu. Jeśli mówi to szeregowy ksiądz, to go rozumiem,. ale w przypadku dowódców?
Przypomina mi to finał opery buffo, gdy chór biega po scenie i śpiewa "Ach zróbmy coś, ach zróbmy coś".
 Tu idzie o ewentualna zapaść na wilele, wiele lat.

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 23:16:41 | 2019-01-30
Kościół instytucjonalny zatracił Ducha Bożego, który oświeca umysły i ukazuje Prawdę.

Jaką Prawdę?

Pedofilia to skrzywienie psychiki, deviacja.
Za tą "chorobą" stoją byty upadłych, które być może w niektórych przypadkach już od najmłodszych lat "przyklejają się do dzieci "STRZYGI" i inne takie.

Są to bardzo silne i potężne duchy, posiadające ogromną inteligencję,a tym samym wiedzę o człowieku, jego ciele, psychice, słabościach i skłonnościach.
Więcej nie napiszę, bo dla "kowalskich" to i tak zapewne nie będzie zrozumiałe.
Dlatego liczę iż tą wiedzę podejmie właściwe źródło i zrobi z nią właściwy użytek, ku oczyszczeniu Ludu Bożego.

Zgodnie z tym co powyżej napisałem, chyba najlepszym pierwszym krokiem byłoby ustanowienie właściwej "terapii Duchem Świętym" dla "chorych".
Być może jakiś klasztor, mógłby się stać placówką w której chorego diagnozowałoby się i klasyfikowało wedle przypadków.
Następnie wyznaczano drogi leczenia i cyklicznie badano, czy skutki danego leczenia przynoszą "zdrowie", czy też nie i trzeba zmienić terapię.

W strukturach KK wielu jest specjalistów (m.inn. Egzorcystów), którzy mają na ten temat o wiele większą wiedzę praktyczną niż niejeden Biskup.

Tak więc aby posunąć się do przodu, trzeba na problem spojrzeć z zupełnie odmiennej strony, niż dotychczas.
Trzeba poczuć się odpowiedzialnym za "chorych" i zająć się ich naprawą bez względu na ich chierarchiczny status.

Ale w pierwszym akcie trzeba ich odsunąć od kontaktu z wiernymi.

Oceń 1 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 22:33:16 | 2019-01-30
A ja mam wrażenie, że problem jest sztucznie podkręcany, w czym DEON ma dużą "zasługę". Proszę spojrzeć na statystyki zjawiska i według nich rozmieszczać wezwania do konkretnych działań. Żadna inna grupa, dużo bardziej winna rozmiarom tego zjawiska, nie zrobiła nic konkretnego, za wyjątkiem właśnie Kościoła. I czas by, m. in. szanowni redaktorzy DEON-u w końcu to zauważyli. Co zrobili artyści, nauczyciele, itd.? NIC. Więc ktoś tu maluje fałszywy obraz zjawiska. Nie neguję potrzeby walki z tym złem, ale panowie, zachowajmy proporcję, rozsądną i rozumną.

Oceń 39 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Stanibor 13:19:16 | 2019-01-30
Długo myślałem, że problem pedofilii w Kościele to problem systemowy, a nie ilościowy, ale teraz mam wątpliwości. Czy osoby o pewnych może jeszczeu ukrytych skłonnościach lgną do seminariów czy jest to efekt kapłańskiego stylu życia? Wiadomo, że wśród kleru jest nadreprezentacja homoseksualistów, ale nie udowodniono ich związku z pedofilią. Pojawia się teoria zastępczego ukierunkowaia popędu na dzieci, ale ja tego nie kupuję, nie w sytuacji gdzie ksiądz ma w swoim prywatnym życiu wiele innych rozwiązań.

Oceń 14 75 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

patyk 11:24:49 | 2019-01-30
nie do końca rozumiem jak spotkanie z ofiarami ma zapobiegać pedofilii? jest to konieczne, ale pomaga leczyc skutki nie przyczyny.

Natomiast żeby eliminoważ przyczyny trzeba je namierzyć: skoro 80% czynów pedofilskich w KK ma podłoże homoseksualne, to eliminacja przyczyn będzie polegało m.in. na selekcji kandydatów do kapłaństwa. Proste i logiczne.

Oceń 43 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Katarzyna Jarkiewicz 10:48:01 | 2019-01-30
Nie do końca rozumiem, o co redaktorowi Krzyżakowi chodzi w tym "wyjściu do przodu". W moim odczuciu raczej trzeba się cofnąć i zrezygnować z wielu soborowych ustaleń np. w zakresie formacji kapłańskiej i zakonnej. Nie ma miejsca na liberalizm w rekrutacji do seminariów. Trzeba powrócić do ascetycznego modelu wychowania. Sama przejrzystość nie wystarczy, gdy struktury Kościoła są rozluźnione.  A spotkania z ofiarami - gdy oni sami o to zabiegają, jak najbardziej,ale model,że hierarchowie muszą się z nimi spotykać, to jakaś aberacja-czemu ma to służyć? kreowaniu przeświadczenia,że da się załagodzić lub znieść ich cierpienia,że Kościół może im coś takiego zaoferować? Przecież to jest młot na Kościół-wymuszone przeprosiny czasem nie wiadomo za co.

Oceń 1559 157 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewa_Z 10:41:07 | 2019-01-30
Sęk w tym, że oczekiwania wobec szczytu wcale nie są wygórowane, a Kościół sam prosił by z ocenami i wyciąganiem wniosków wstrzymać się właśnie do lutowego spotkania biskupów.

Czego oczekują wierni, obserwatorzy, media i pokrzywdzeni? Nie chodzi im o kolejne procedury (to nie procedury zawiodły), nie chodzi im o kolejne przepraszanie ofiar a tylko o jedną prostą rzecz, która wydaje się oczywista - rozliczenie sprawców i osób tuszujących przypadki molestowania seksualnego.

Każdy sprawca, któremu udowodniono winę automatycznie powinien być usuwany ze stanu duchownego, każdy hierarcha, który tuszował sprawę występków seksualnych powinien być dymisjonowany ze stanowiska. Dla Kościoła jednak problemem jest skala molestowania seksualnego - udowodnione przypadki są znane wśród kolegium kardynalskiego i najwyższych hierarchów w Watykanie. Tu zaczyna się więc panika.

Dlatego Kościół ma dylemat - poważne zajęcie się problemem oznacza dymisję wielu hierarchów i usunięcie wielu duchownych. Dlatego właśnie wybrał strategię: "na przeczekanie". Kolejne procedury, kolejne spotkania, kolejne modlitwy, kolejne dni ofiar i zero konkretów by rozwiązać problem.

Oceń 27 20 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook