Po co iść na Camino? Odkryłam trzy powody

Julia Bondyra
(fot. Julia Bondyra)

Nie tak dawno byłam jeszcze na szlaku w drodze do Santiago de Compostela. Mijając kolejne żółte strzałki i informacje o kilometrach, zastanawiałam się, dlaczego ludzie wybierają tę drogę? Czy warto się tak męczyć?

 

Chcemy coś po sobie zostawić

 

Jeśli nie możemy zmienić świata, możemy zmienić sposób, w jaki żyjemy.
Wolność jest w Twojej głowie.
Santiago czeka na Ciebie.

 

To tylko niektóre z napotkanych przez nas napisów. Ludzie mają w sobie niesamowitą potrzebę zostawienia po sobie czegoś. Czasem była to krótka myśl, czasem różaniec, czasem muszelka, a nieraz po prostu jeden z przydrożnych kamieni. Bardzo się boimy, że nie zostaniemy zapamiętani, że nikt o nas nie powie "miał w sobie coś niesamowitego, bardzo mi tego brakuje". Bardzo się boimy, że życie przeleci nam przez palce, że ani się obejrzymy, a już będzie po wszystkim.

 

Przypominam sobie Daniela, przez kilka dni wędrówki towarzyszyliśmy sobie nawzajem. Kiedy dotarliśmy do katedry, to właśnie on nas przywitał, uściskał i pogratulował. Czy chciał coś po sobie zostawić? Nie wiem, ale dzięki niemu poczuliśmy się jak w domu.

 

Chcemy coś dla siebie wziąć

 

Jak dojdziemy do Santiago, to kupię sobie muszelkę z krzyżem św. Jakuba.
Znowu zapomnieliśmy sobie z nimi zrobić zdjęcie.
Jak dojdziemy do Finisterry, to chciałbym pójść po certyfikat, żeby mieć na pamiątkę.

 

Camino to nieustanne poszukiwanie czegoś dla siebie. Przypominam sobie Roberta, każdej jesieni bierze dwutygodniowy urlop, żeby wyruszyć w samotną wędrówkę. Przez cały dzień ma wyłączony telefon, włącza go codziennie tylko po to, żeby zadzwonić do żony i powiedzieć: "U mnie wszystko dobrze". Ciągle pamiętam, kiedy powiedział: "Ten czas jest mi bardzo potrzebny, pomaga mi być potem na co dzień w małżeństwie".

 

>> Bóg to też człowiek

 

Po dojściu do Santiago można udać się do biura pielgrzyma, żeby otrzymać certyfikat przejścia, tzw. Compostelę. Kto z nas nie chciałby wziąć na pamiątkę właśnie takiego drobiazgu, który powiesi sobie nad łóżkiem, a jeszcze w Santiago wyśle zdjęcia znajomym?

 

Chcemy od czegoś się odciąć

 

Droga może pomóc nam od czegoś uciec. Przypomina mi się historia Andoniego. Był nauczycielem, pracował w szkole specjalnej. Pewnego dnia jedna z autystycznych dziewczynek wypadła przez okno. Zapadła w śpiączkę i nikt nie wiedział, czy jeszcze kiedyś z nią porozmawiają. Andonio nie mógł sobie poradzić z ogromnym poczuciem winy, dlatego postanowił uciec. Obiecał sobie, że będzie chodził Camino tam i z powrotem, dopóki dziewczynka się nie obudzi. Niestety, jego uczennica zmarła. Mija już dziesięć lat, od kiedy Andonio cały czas wędruje. Wciąż nie potrafi sobie z tym poradzić.

 

Camino zaczyna się dopiero po powrocie

 

Łukasz Wojtusik, dziennikarz radia TOK FM, podczas #coświęcej powiedział, że Camino zaczyna się dopiero po powrocie ze szlaku. "Łatwo jest uciec w góry i siedzieć tam dwa miesiące. Zabawa polega na tym, żeby starać się żyć tą drogą normalnie" - mówi. Dobrze jest przejść Camino, ale dobrze jest też umieć wrócić. Do zwykłej, szarej codzienności, z której nieraz mamy ochotę zrezygnować. Czasem jest tak, że chcielibyśmy uciekać na Camino w każdy weekend, zostawić wszystko, przez chwilę przestać myśleć, odłożyć problemy.

 

To bardzo złudne, bo na Camino też są problemy, trudności, wyzwania. Jakie są wówczas najważniejsze sprawy? Żeby mieć co jeść, mieć gdzie spać i mieć gdzie załatwić fizjologiczne potrzeby. To niby takie proste, ale kiedy przez najbliższe dziesięć kilometrów nie ma żadnego baru, a my nie mamy już jedzenia, to bardzo łatwo o kłótnię. Kiedy nie można w nocy spać, bo za oknem jest impreza, to bardzo łatwo o zmęczenie.

 

A jak to Camino wygląda później? U każdego inaczej. Chcemy być kochani, ale tej miłości nie dostajemy. Chcemy mieć pracę, ale szukamy już od kilku miesięcy. Jednak czy to oznacza, że nie warto mierzyć się z drogą? W odpowiedzi przypomina mi się to, co powiedział jeden z pielgrzymów: "To część twojego Camino".

 

Julia Bondyra - dziennikarka i redaktorka portalu DEON.pl, prowadzi bloga wybieramymilosc.pl

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.87

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 21:46:07 | 2018-12-16
Każdy z nas jest powołany do pielgrzymowania, które ma na celu poszukiwanie Boga.

Gdzieś w głębi serca czujemy pragnienie odkrywania jakby wciąż nowych Oblicz Boga.
To Oblicze, które otrzymujemy na każdej Mszy czasem już nam nie wystarcza, bo głód Boga jest silniejszy.
Wyruszamy więc gdzieś w świat, czasem ten lokalny, a czasem ten odległy aby poszukiwać, ale również aby w jakiś sposób się „zresetować”, choćby tak na "miękko", by ujrzeć nasz świat z innej perspektywy.

I to jest naturalne.
Potrzebujemy takich ucieczek w ciszę, ucieczek od tego nudnego,czy strasznego świata, ucieczek być może ku pustyniom naszego życia, tak by ostatecznie coś w sobie zmienić, by spojrzeć na świat trochę innymi oczyma.

Być może w głębi nas samych wyczuwamy nasze braki i niedoskonałości, a być może to nasze otoczenie staje się coraz trudniejsze do zaakceptowania. Czasami coś w nas  z czasem coraz głośniej zgrzyta i nie daje to nam spokoju, a wszelkie próby rozkminienia tego zagadnienia spełzają na niczym. 
Potrzebujemy odskoczni, potrzebujemy zmiany naszego pojmowania świata, potrzebujemy odkrywania Boga w naszym życiu.

Tak właśnie w czasach naszych prób najbardziej potrzebujemy Boga, aby zdystansować się od problemów tego świata i spojrzeć na nasz świat z innej perspektywy, nieco pełniejszej perspektywy, którą może nam ukazać jedynie Bóg.

Niedoskonałości tego świata, niedoskonałości naszego świata, czy niedoskonałości nas samych nie są na tyle ważne, aby przysłonić nam cel poszukiwania Boga w naszym życiu
To On jest celem naszego życia, naszych poszukiwań i naszych wszystkich odkryć.

To On, Bóg jest przystanią w której odnajdujemy siebie, odkrywamy swoją wartość, odkrywamy Bożą Miłość i nasze powołanie do Niej.

Cały ten proces może nam zająć większość naszego życia, jednak najważniejsze jest to, aby Boga odkrywać, choćby w odrobinach tego świata.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 21:45:24 | 2018-12-16
cz II
Na jakimś etapie życia Bóg ukaże nam jak z tych pozbieranych kawałków możemy odczytać fragment Jego Wspaniałego Oblicza.

Dlaczego tylko fragment?
Bóg może nas uzdolnić byśmy stali się otwarci na wiele Jego Prawd, a mimo to będziemy wciąż za mali, aby pojąć Boga bardziej.
Ale nie to jest najważniejsze, iż my jesteśmy tacy mali, lecz to iż Bóg nas tak małych tak wielką Miłością obdarzył.

Wielu w tym świecie wcale tej Miłości Boga nie dostrzega, a to dlatego iż ten nasz świat jest jedynie fragmentem naszego życia, fragmentem mającym na celu wypróbowania nas w Miłości i ukształtowania ku tej Miłości.
Mądrość Boża tak to nasze życie obmyśliła, iż kiedyś pojmiemy iż nawet starość ma głębszy sens niż obecnie sądzimy.

Wszystko w naszym życiu składa się na okruchy i drobiny dobra, którym obdarowaliśmy ten niedoskonały świat w którym żyjemy.
Kiedyś te drobiny utworzą obraz o nas samych i z tym obrazem będziemy wędrować w tamtych wymiarach, nadal wędrować ku Bogu.

Pomyślmy już dzisiaj o tych drobinach i owocach naszego życia.
Przyjrzyjmy się z większą uwagą na te drobiny mogące stanowić kiedyś bagaż wyrządzonego przez nas zła tu na ziemi.
Pytajmy się Boga jak ten bagaż zmniejszyć, póki jeszcze mamy tutaj czas.

Korzystajmy z każdej okazji Świąt, aby zbliżać się do Boga i cementować relacje z Nim.

Tylko Bóg jest naszą lepszą przyszłością, tylko w Bogu odnajdziemy to czego nam brakuje, tylko Bóg poprowadzi nas drogami, na których będziemy wzrastać duchowo ku życiu wiecznemu.

A gdy już odkryjemy Boga w naszym życiu wówczas każda Msza Święta będzie nas przybliżała ku Niemu i dopełniała nasze niedoskonałości tak byśmy się stawali Pełnią jaką Bóg zawsze był i jaką obdarowuje swoje ukochane dzieci.

Czym jest Pełnia?
Tego już chyba słowami nie da się wyrazić.
Tego trzeba doświadczyć i poczuć Jej Świętą głębię.

A to wszystko zaczyna się od Eucharystii.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarekN 09:32:48 | 2018-12-14
Czuję dezorientację kiedy czytam artykuł o powodach wyruszenia na Camino, i ani razu nie padają słowa: "Bóg", "Jezus", "łaska"...

Oceń 17 2 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook