Co to znaczy być katolicką feministką?

America Magazine
(fot. shutterstock.com)

Od ponad dekady na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, gdzie narodził się Ruch Wolnego Słowa, prowadzę zajęcia na temat relacji muzyki i ruchów społecznych.

 

Na pierwszych zajęciach rozmawialiśmy o historii muzyki protestanckiej. Podałam studentom etymologiczną definicję słowa "protest": od łacińskiego słowa pro testari, co oznacza świadczyć, a następnie iść naprzód i zeznawać.


Dwa lata przed powstaniem ruchu #MeToo do sylabusa dodałam książkę Rebeki Solnit "Mężczyźni objaśniają mi świat", by moi studenci mogli odkryć związki między muzyką a odradzającym się ruchem feministycznym.

 

Solnit, niezwykle twórcza historyczka, aktywistka i krytyczka społeczna, nie określiła terminu "Mansplaining" (oznaczającego mniej więcej tyle co protekcjonalne traktowanie kobiet przez mężczyzn ze względu na płeć - przyp. red.), ale w tytułowym eseju swojej książki opowiada o czasach, gdy mężczyzna, którego poznała na przyjęciu, nie chciał uwierzyć, że jest autorką jednej ze swoich książek. "Mansplaining" to tylko jeden z przykładów, w jaki sposób wiedza i doświadczenie kobiet są dewaluowane, podawane w wątpliwość i wyciszane. Niestety, jest to także powszechne w Kościele katolickim.


Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań jest to, jak mogę być katoliczką i feministką jednocześnie. Moją odpowiedzią jest zazwyczaj pytanie, w jaki sposób mogę być katoliczką i nie być feministką. Byłam wychowywana w Kościele i na katechezie przez kobiety. Byłam nauczana przez kobiety w szkołach katolickich, natomiast moja twórczość inspirowana jest dziełem wybitnych teolożek katolickich: Elizabeth Johnson, M. Shawn Copeland i Sandry Schneiders, katolickich aktywistek świeckich takich jak Dorothy Day oraz współczesnych pisarek katolickich takich jak Natalie Diaz, Toni Morrison i Rebecca Brown.


Jednak najczęstsza odpowiedź na moją pracę w katolickich publikacjach to uprzedzenia w stosunku do mojej płci. Pewien czytelnik powiedział mi kiedyś, że moim zadaniem nie jest kwestionowanie nauki Kościoła; moim zadaniem jest "paść na kolana" i być wdzięczną za bycie jego częścią. To jeden z uprzejmych komentarzy. Pominiemy te niecenzuralne. Jak na ironię co tydzień klękam w kościele i dziękuję. Ale nie oznacza to, że nie powinnam czasem też wstać.


Piszę to kilka dni przed świętem Marii Magdaleny, zwanej Apostołką Apostołów. Jednak Maria Magdalena jest kimś więcej. Została wybrana przez Chrystusa, aby być pierwszym świadkiem zmartwychwstania, Maria Magdalena wyrusza i świadczy o Dobrej Nowinie. Natomiast reakcja apostołów jest wymowna. Oni jej nie wierzą. Wątpią w jej świadectwo. Jest moją świętą patronką, wybraną podczas bierzmowania, ale jest także patronką tych, którzy podlegają "mansplainingowi".


Feminizm nie polega na przekonaniu, że kobiety są lepsze od mężczyzn. Chodzi o to, by kobiety były uważane za równe. Jest to uznanie dla naszych osiągnieć, a także zmagań, z którymi się mierzymy. Wiara w świadectwo kobiet sprawia, że tak ważny stał się ruch #MeToo. Dla katolickich feministek, którym regularnie mówi się, że powinny po prostu odejść z Kościoła albo się uspokoić, oznacza to także dawanie świadectwa o pięknie i łasce bycia katolickimi kobietami oraz o wyzwaniach.


Feminizm jest zarówno konieczny, aby być katolicką kobietą, jak i jest jednym z powodów, dla których zostaniesz poddana próbie jako katolicka feministka. Ta platforma jest przywilejem, a te z nas, które pełnią publiczną rolę w rozmowach o kobietach w Kościele, są wezwane do użycia jej w celu kwestionowania przestarzałych pojęć na temat niższości kobiet.

 

Jesteśmy zarówno katoliczkami, jak i kobietami. Bóg stworzył nas, abyśmy były pełne, autentyczne. Bóg widzi nas w perspektywie naszego pełnego, autentycznego "Ja". I czasem musimy wstać, by powiedzieć: dobrze, żeby Kościół zrobił to samo.

 


Kaya Oakes - autorka współpracująca z "America Magazine", wykłada na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. J autorką książki "The Nones Are Alright". Tekst ukazał się pierwotnie w "America Magazine"

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.27

Liczba głosów:

209

 

 

Komentarze użytkowników (38)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

saska.kempka 09:27:34 | 2019-01-10
Widzę, że trzeba powiedzieć kilka słów prawdy o użytkowniku akemi i jego "sancho pansie" asdf12.

Do tej pory używał wielu kont, za każdym razem albo likwidowanych przez moderację albo sam je usuwał chcąc uniknąć kompletnej porażki wizerunkowej... po czym zakłada nowe. Do tej pory używał już ponad 10 kont (pewnie było jeszcze więcej, ale nie mam czasu i chęci szukać):
JAN, NAJ, hitanachi, baba86, simson1, neoj, solo, egzorcysta, magdalena, mpjch777, kjch...

Otóż jest to znany na deonie spamer, heretyk, zwodziciel (służący swojemu mistrzowi, innemu zwodzicielowi, wszyscy się domyślą komu), fantasta, obrazoburca, sekciarz, adwentysta/jehowy. Oskarża innych o służenie szatanowi, a prawdopodobnie sam mu służy. Gdy nie może pokonać przeciwników siłą argumentu, zaczyna straszyć prokuraturą lub obrażać. Oczywiście na ustach zawsze ma piękne cytaty z Biblii (którymi zręcznie manipuluje) i nazywa sam siebie uczniem Jezusa, ale są to tylko puste słowa, których widać nawet nie rozumie, bo czy tak jak on zachowywałby się prawdziwy uczeń Jezusa...

Radzę Ci się uspokoić drogi Jasiu, jak nazywał Cię użytkownik stos - bardzo mi się spodobało to określenie, bo oddaje twoją naturę "głupiego jasia", który nie rozumie co się do niego mówi i w kółko gada to samo, kompletnie nie słuchając innych.

Piszę to wszystko żeby przestrzec innych użytkowników, by uważali, ponieważ nie raz zwodził innych, próbując wciągnąć ich do swojej sekty. Użytkownik asdf12 z kolei, widać, że stoi niżej w hierarchii tej sekty, ponieważ nie jest tak oczytany, i gdy nie daje sobie rady, wtedy akemi wkracza do akcji.

"Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" - tak mówi Pismo św. i tego życzę użytkownikowi akemi/jan/naj/hitanachi/baba86/simson1/
neoj/solo/egzorcysta/magdalena/mpjch777/kjch i jego koleżce asdf12.
Pozdrowienia

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

patyk 10:54:25 | 2018-12-21
Ależ tu w komentarzach dużo nieakceptacji swojej rzeczywistości, takiej smutnej frustracji kobiet, które w jakiś sposób, gdzieś zatraciły swoje miejsce na Ziemii. Siostry moje, gdybyście poznały Jezusa Chrystusa znały byście swoje miejsce, ale Wy go nie znacie, pogubiłyście się. Feminizm zakłada, że nie ma równouprawnienia w świecie, z założenia jest to bzdura, bo nie jesteśmy tacy sami, różnimy się i jesteśmy powołani do czego innego, feminizm to demoniczna ideologia, która zarzuca Bogu, że źle zrobił stwarzając mężczyznę i niewiastę.

Oceń 5 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 23:28:24 | 2018-12-20
Pełno tu frustratów siedzących pod kapciem żony/matki/kochanki itd

Oceń 2 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

paluch 22:59:50 | 2018-12-20
feminizm jest katolikom niepotrzebny - św. Paweł pisał: "nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” [Ga 3, 28]
pisałe też o mężu i żonie: "Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej", to chrześcijaństwo uznało równość i godność kobiety w czasach gdy nie miały one nawet prawa głosu.
Ale Paweł dodawał "żonie przewodzić nad mężem nie pozwalam, ani nauczać" i to boli feministki i tym się różni katoliczka od feministki, że uznaje naukę z Pisma.
Cały ten artykuł jest niepotrzeby - wystarczyło odnieść sie do Pisma.

Oceń 13 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

asdf12 07:38:32 | 2018-12-18
''16 Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą». (Księga Rodzaju 3)

JEST TO POSTANOWIENIE SAMEGO BOGA,
zatem czy feministka jest katoliczką?

Oceń 40 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kiwix 14:03:36 | 2018-12-17
Pierwsze feministki walczyły o prawa wyborcze i to było coś dobrego. Niestety kolejne fale feminizmu postrzegały małżeństwo jako ucisk, antykoncepcję jako wolność. Obecnie feminizm przeszedł transformację i nie chce już równości tylko przywilejów i przewagi nad mężczyznami. Dlatego feminizm nie jest czymś dobrym. Jeśli autorce miła jest tematyka kobiet, niech się przyjrzy "nowemu feminizmowi" w ujęciu Jana Pawła II. To jest kontra do współczesnego feminizmu.

Oceń 88 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

CzarnySzymon 13:30:11 | 2018-12-17
Definicja feminizmu mocno się zmieniła w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Ten ruch stał się zupełnie antykobiecy, za wszelką cenę próbujący "wycisnąć" z kobiet męskie cechy. Ciekawe co feministki sądzą np. o historii Calluma Mouncey z Australii i jego/jej udziale w zawodach sportowych?

Oceń 59 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jacek Rozpędowski 22:18:42 | 2018-12-16
To śmieszne jak redakcja deona pięknie zaorała feministki tym zdjęciem. Niby artykuł poważny, ale fota nie przystoi, bo pokazuje jakąś wymalowaną dziunię z chustką na głowie z zaciśnietą piąstką. Jak myślicie co myśli facet patrząć na tę kobietę? Myśli sobie "o, ale fajna laska, obracałbym ją jak kołowrotek studnię, siedziałbym jak szpak na czereśni, szarpałbym jak jechowy za klamkę, klepałbym jak babcia pacierz". Skąd to wiem? Kolega mi powiedział! Też się śmiał z tego zdjęcia. Ma ilustrować poważny artykul ale jest seksistowskie, kobieta wypacykowana i gotowa by zostać zdobytą przez samca. Zamiast tego powinna być jakaś taka sucha mysza w swetrze i okularach z zaciśniętymi ustami, antyseksualna, inteligentna, straszna, budząca respekt u samców, coś w stylu Magdaleny Środy. Nikt nie myśli o niej w kategoriach kobiety, tylko w kategoriach przeciwnika intelektualnego, buldożera akademickiego. Faceci się jej boją. Takie zdjęcie dawajcie. Feministki trzeba wspierać męską siłą, bo same sobie nie radzą z facetami. Zgadzam się z deon.pl!

Oceń 52 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

saska.kempka 21:59:12 | 2018-12-16
Katolicka feministka to oksymoron.

Oceń 127 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 20:47:09 | 2018-12-16
Czas by kobiety przejęły połowę władzy na świecie  - razem z mężczyznami możemy zmienić ten świat na lepszy. Ten męski średnio wygląda... wojny, głód, rządy autorytarne, brak tolerancji... Mężczyżni są mniej słonni by pracować dla idei, wszystko chcą spieniężać. Ale wasza słonność do ryzyka plus nasza empatia mogą coś zmienić...

Oceń 20 159 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook