Jak rozpoznać wiarygodny autorytet duchowy?

Magdalena Jóźwik
(fot. shutterstock.com)

W internecie znajdujemy wykluczające się słowa księży. Kogo zatem słuchać? Jak znaleźć zdrową naukę? Czy w ogóle jesteśmy w stanie wyrobić sobie sąd, czy dane nauczanie jest ortodoksyjne, czy nie?

 

Powszechność Internetu sprzyja łatwiejszemu dostępowi do informacji, dokształcania się w wielu dziedzinach wiedzy. Jakkolwiek zjawisko to jest generalnie pozytywne, można zauważyć również jego odcienie negatywne. O co chodzi? Otóż chyba najlepszym przykładem, by to zobrazować, będzie kwestia zdrowia. Stron poświęconych zdrowemu stylowi życia, dietom, poradom dotyczącym różnych schorzeń, aktywności fizycznej jest naprawdę niemało. I informacji na nich, różnych, czasem sprzecznych ze sobą (między poszczególnymi stronami), też nie brakuje. Co gorsza, niemałej liczbie osób wiedza internetowa (abstrahując od jej naukowej rzetelności, która czasem jest, a czasem jej nie ma) daje podstawę, by sądzić, że znają się na interesującym ich zagadnieniu tak, że niemal są w stanie pouczać lekarzy i innych specjalistów.

 

Gdy jednak dochodzi do pewnej konfrontacji pomiędzy poszczególnymi stanowiskami dotyczącymi tej samej kwestii, wśród spierających się o rację nie brakuje odwołania się… właśnie do autorytetu. Z jednej strony jest więc przyswajanie konkretnej wiedzy, poglądów, a z drugiej - ponieważ ta konkretna dziedzina nie jest naszą specjalnością, ostatecznie i tak opieramy się na autorytecie. Jak sprawdzamy ów autorytet? Najczęściej na zasadzie emocjonalnego przekonania, poruszenia liczbą osób, którym dana rada pomogła, albo naszego osobistego doświadczenia - spróbowaliśmy i jeśli zadziałało, uznajemy za skuteczne, słuszne, prawdziwe. Rzadziej przemawiają do nas argumenty merytoryczne, bo nieraz, by je zrozumieć, potrzebowalibyśmy trochę więcej wiedzy, podstaw, by wyrobić sobie jakiś słuszny osąd w danej kwestii.

 

Zjawisko opisane powyżej dobrze chyba oddaje też pewien problem, który można zauważać wśród osób szukających różnego rodzaju form pogłębienia swojej wiary, wiedzy religijnej. Szukają, słuchają, umieszczają na swoim FB, komentują i później w dyskusjach przerzucają się autorytetami… kościelnymi: "a ks. X mówi…", "a ks. Y pisze…". Co gorsza, czasem są to wypowiedzi sprzeczne, a przecież każdy z uważanych za znawcę zagadnienia jest najczęściej księdzem tudzież świeckim liderem tego samego Kościoła katolickiego. Kogo zatem słuchać? Jak znaleźć zdrową naukę? Czy w ogóle jesteśmy w stanie wyrobić sobie sąd, czy dane nauczanie jest ortodoksyjne, czy nie?

 

To, że pogłębienia swojej formacji duchowej, intelektualnej szukać należy, to sprawa oczywista. Niemniej, by już propagować jakiś konkretny autorytet i uważać go za punkt odniesienia, wydaje się, że bezpieczniej byłoby poszerzyć swoją wiedzę i kompetencje i nie ograniczać jej tylko do słuchania/czytania zasobów internetowych. Wiele zagadnień, które mogą interesować współczesnych dorosłych wierzących, wymaga znajomości szerszych kontekstów teologicznych, biblijnych, czasem historycznych czy filozoficznych, których w krótkich tekstach zamieszczanych w sieci albo filmikach z nauczaniem nie sposób przedstawić. By zatem wyrobić sobie zdanie, opierające się na argumentach merytorycznych, a nie tylko emocjonalnych upodobaniach, warto zainwestować w pewne systematyczne uporządkowanie sobie wiedzy.

 

Poza tym teologia w przeciwieństwie do innych dziedzin wiedzy potrzebuje środowiska… w tym konkretnym przypadku Kościoła, wspólnoty, ludzi, którzy wierzą. Nie da się rozumieć wiary "na sucho", bez odniesienia do wspólnoty, bo sama teologia nie powstała za biurkiem, a właśnie z doświadczenia życia z Jezusem, którym to dzielili się Apostołowie i tak gromadzili pierwszą wspólnotę. Jakiekolwiek więc zgłębianie "wiedzy o Bogu" potrzebuje równocześnie świadków, środowiska, które pokazuje nie tylko, jak wiedzieć, ale też jak żyć po chrześcijańsku, w którym jest możliwość nawiązania relacji, pewnej bliskości fizycznej drugiego człowieka, dającej okazję do tworzenia się więzi.

 

Do rozpoznania wiarygodnego autorytetu w sprawach wiary nie wystarczy tylko coś wiedzieć, być przekonanym emocjonalnie, mieć jakieś swoje odczucie. Potrzebne jest jednocześnie zrozumienie, czym Kościół jest, jak żyje jako wspólnota. Z drugiej strony chyba trochę cierpimy na brak reakcji (ze strony pasterzy i teologów) na błędy, które nieraz zdarzają się różnym nauczającym (duchownym, świeckim). Zdarzały się zawsze w historii Kościoła i zdarzać się będą, jednak niezauważanie ich i niereagowanie na nie niestety sprawia, że poszukujący w Internecie narażeni są na samodzielne dokonywanie wyborów, na podstawie swoich - w różny sposób ukształtowanych - przekonań.

 

 

Magdalena Jóźwik - doktor teologii dogmatycznej, od ponad roku pracuje w Archidiecezjalnym Centrum Formacji Pastoralnej oraz współtworzy Szkołę Katechetów Parafialnych w Katowicach. Wcześniej przez 5 lat pracowała w sekretariacie II Synodu Archidiecezji Katowickiej

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.75

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (11)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 18:10:24 | 2018-11-10
To proste - jak popiera torun to trzeba szuka dalej

Oceń 4 18 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 13:57:49 | 2018-11-10
W dzisiejszym świecie, bardzo trudnym świecie nie ma już autorytetów i musimy to zaakceptować (poza wyjątkami jak brat Elia Cataldo).

Jedynym Autorytetem był, jest i powinien dla nas być tylko Pan Jezus.

Potrzeba wiele czasu i chęci, aby zapoznać się wstępnie z wszystkimi zapisanymi Słowami/Naukami Pana Jezusa.  Potrzeba jeszcze więcej czasu, aby zacząć rozumieć kontekst tamtych wypowiedzi w obecnej nas otaczającej rzeczywistości.

Potrzeba w końcu Darów Ducha Świętego, które zrodzą w naszej duszy Ducha (1 Tes, 5 12-22) zjednoczonego z Duchem Świętym, Panem Jezusem i Bogiem Ojcem w cudowny i niewytłumaczalny dla nas sposób.

Dopiero poprzez te Dary zaczniemy rozważać Prawdy Wiary i dostrzegać wyraźnie różnice pomiędzy złem, a dobrem w naszym życiu.

Bóg każdego z nas zaprasza do imtymnej relacji z Nim. Jest to długa droga i wymagająca naszych dobrych wyborów/uczynków (uczynków miłości i miłosierdzia w pokorze i pokoju).

Kiedyś po śmierci naszego ciała ta intymna relacja z Bogiem wielekrotnie zaprocentuje, bo On sam po nas przyjdzie i dalej nas będzie prowadził w wymiarze dusz.
W Pismach Świętych jest to zapisane jako droga życia wiecznego, do której zostaliśmy powołani od chwili naszego poczęcia na ziemi.

Oceń 1 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook