Czy czytelników katolickich mediów stać na ten gest?

Anna Wilczyńska
(fot. Dương Hữu / unsplash.com)

Jest jeden gest solidarności, który możemy wykonać, a który, tak jak powiedział kardynał Nycz, będzie czynem kosztownym, wymagającym wyrzeczenia i codziennej uważności. Wystarczy, że przejrzymy sekcję komentarzy do tekstów o uchodźcach na Deonie i można odnieść wrażenie, że jest to gest dawno zapomniany.

 

Siostra Maria prosi, żeby nie podawać nazwy zgromadzenia ani miejsca zamieszkania. W ich domu generalnym mieszka 15 starszych sióstr, które większość swojego życia spędziły w krajach Afryki, Ameryki Południowej i w Rosji.

 

Nie chcą rozgłosu, hałasu, zamieszania. Ojciec, który widzi w ukryciu, odda im, gdy przyjdzie pora. W ich domu schronienie znalazły 3 kobiety oczekujące na rozpatrzenie decyzji o nadanie statusu uchodźcy.

 

Kobiety, które zamieszkały w ich domu, pochodzą z różnych krajów, kultur i wyznań, różnią się kolorem skóry i poglądami. Siostra Maria podkreśla, że dla stałych mieszkanek domu nie było to zaskoczeniem, bo lata pracy w krajach misyjnych przyzwyczaiły je do różnorodności obyczajów. Ponadto czując się pewnie w swojej wierze i życiowych wyborach, siostry nie noszą w sobie strachu przed prawosławiem czy islamem, których wyznawczynie zagościły w ich domu.

 

Podczas rozmowy w przyklasztornym ogrodzie siostry przyznały, że mimo oczywistych trudności i wyrzeczeń - doskwiera im podeszły wiek, zdrowie, czasem brak sił i czasu, a w związku z dodatkowymi wydatkami we wspólnej kasie ubyło środków - mają pewność, że podjęły dobrą decyzję. Przyjęły w gościnę człowieka, a zamieszkał z nimi Bóg.

 

Świetnie, ale nie każdy ma taką możliwość, miejsce, środki finansowe. Mamy rodziny, pracę i mieszkania na wynajem, w których nie zmieści się dodatkowe łóżko dla przybysza. Już nie mówiąc o tym, że widzieliśmy osoby szukające schronienia przed prześladowaniem czy wojną w telewizji lub internecie. Najlepiej wiemy, kim są i jacy są ci ludzie. Zaraz możemy o tym napisać w komentarzach pod tekstem.

 

Podczas odprawionej w zeszłym tygodniu w Warszawie modlitwy za uchodźców, którzy utonęli na morzu "Umrzeć z nadziei" kardynał Nycz powiedział: "Miłosierna miłość musi być konkretna. Nie wystarczy mówić kocham, musi być czyn, który kosztuje". Przecież wspieramy finansowo działania na rzecz prześladowanych chrześcijan. Czy to ma być ten kosztowny czyn? Jeśli to wszystko już robimy, a lepszych możliwości nie mamy, to co ma w nas zmienić obchodzony dziś w Polsce Dzień Solidarności z Uchodźcami? A kardynał Nycz sam przyjął uchodźców? Czy musimy kolejny raz pisać na Facebooku, jaki to głupi pomysł?

 

Jest jeden gest solidarności, który możemy wykonać, a który, tak jak powiedział kardynał Nycz, będzie czynem kosztownym, wymagającym wyrzeczenia i codziennej uważności. Wystarczy, że przejrzymy sekcję komentarzy do tekstów o uchodźcach na Deonie i można odnieść wrażenie, że jest to gest dawno zapomniany. Będzie on wymagał znacznie więcej niż zrobienie porządków w domu i oddanie starych ubrań dla ofiar prześladowań oraz więcej niż przesłanie pieniędzy na zbiórkę. Ten gest to powstrzymanie się od nienawistnych słów.

 

Już masz ochotę zjechać w dół strony i zostawić komentarz o tym, jak nie zamierzasz przyjmować żadnego uchodźcy, bo lepiej wiesz, jak świat jest urządzony? Już masz gotową odpowiedź? Kilka minut zajmie ci udowodnienie wszystkim, że Franciszek myli się co do uchodźców i że w twoim domu nie ma dla nich miejsca? Właśnie o to chodzi. O tym podczas zeszłotygodniowych modlitw za zmarłych na morzu mówił kardynał Nycz, kiedy wołał: "znieczuliliśmy nasze serca". Nie przeraża nas już nie tylko cierpienie innych, ale także pogardliwe słowa, jakie wygłaszamy pod ich adresem.

 

Może nas nie stać na solidarność na miarę misjonarek, które przyjęły przybyszów w domu zgromadzenia, może zwyczajnie nie mamy tyle miejsca i pieniędzy. Ale nie potrzebne nam przemeblowanie w szafie i kieszeni w poszukiwaniu rzeczy i środków, które możemy oddać. Zróbmy przemeblowanie w sercu, które pozwoli pozbyć się goryczy, którą nosimy w sobie, a którą wylewamy na Facebooku, w dyskusjach pod tekstami o pomocy humanitarnej, na spotkaniach. Jeśli nasza solidarność nie ma możliwości wyrazić się inaczej, niech się wyrazi w uważności na to, co na co dzień mówimy i piszemy.

 

Tekst się kończy. Zbliża się sekcja komentarzy. Jest coraz bliżej. Jeszcze tylko kilka linijek. "Módlmy się o to, żeby się rozgrzały nasze serca i były bardziej wrażliwe na te problemy" - mówił podczas zeszłotygodniowej modlitwy za uchodźców kardynał Nycz. Stać cię dziś na ten kosztowny czyn?

 

 

Anna Wilczyńska - arabistka, autorka bloga islamistablog.pl. Współpracuje z Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć w Krakowie, które świadczy pomoc prawną cudzoziemcom w Polsce.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.12

Liczba głosów:

999

 

 

Komentarze użytkowników (15)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 20:47:12 | 2018-10-22
A może tak, zbudujmy NIEBO w piekle. Nawracajmy upadłych.
Módlmy się za te upadłe niegdyś piękne istoty, módlmy się do Boga o miłosierdzie dla nich.

Czy nie jest to idea pełna Franciszkowego miłosierdzia?
Czy za taką inicjatywą nie stoją ludzkie dobre chęci?
Przecież gdy nawrócimy piekło to i zło zniknie z tego świata? 

Tak pomyślały kiedyś owce wpuszczając do stada samotnego przemarzniętego i głodnego wilczka.
Po jakimś czasie młode jagnięta zaczęły masowo emigrować do miast i słuch po nich zaginął. Za młodymi również i starsze owce nocą wymykały się aby uciec od zatęchlej betonowej atmosfery stada. I tak stado spadało liczebnie aż wilk ogłosił plebiscyt na burmistrza.
Kto wygrał wybory?
Oczywiście wilk.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ter 23:43:54 | 2018-10-20
Tak sobie myślę, że gdyby nasza wiara była silna a nasze życie naprawdę chrześcijańskie, nie musielibyśmy bać się islamu, szariatu itp. Pierwszych chrześcijan była garstka we wrogim lub obojętnym świecie a rozwijali się, przybywało ich. Przyciągali przykładem swego życia i wzajemnej miłości. My się "zwijamy", nas ubywa. Nas, czyli europejczyków - chrześcijan. I to nie wina demografi, bo także procentowo ubywa praktykujących chrześcijan . Więc do obrońców chrześcijaństwa przed islamskim zalewem: brońcie Europę przed sobą, przed swoją obojętnością, przed swoją, często pozorną i fasadową wiarą, przed swoją nienawiścią do obcych. To sprawia, że jest nas coraz mniej, to nie jest wina uchodźców czy komunistów (za komuny wiara w Polsce wzrosła, teraz wzrasta co najwyżej kościelny majątek).
Dlaczego Francja boi się islamu? Bo państwo programowo dystansujące się od religii, wręcz walczące z każdym jej przejawem w przestrzeni publicznej wychowało kilka pokoleń ludzi z wielką pustką w sercu, którą zapewnić może tylko jakaś idea, dla której warto żyć. Młodzi Francuzi pochodzący z nominalnie chrześcijańskich rodzin przechodzą na islam, bo nie jest dla nich atrakcyjne życie jako gonitwa za dobrami materialnymi i chwilowymi przyjemnościami. Wydaje się jednak, że tylko taki model mamy do zaproponowania młodzieży. Wyksztalceni, trzeźwo i racjonalnie myślący, daliśmy się zagonić do narożnika, z którego teraz chcemy zrobić niedostępną fortecę.

Oceń 5 46 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 22:38:32 | 2018-10-19
Oto kolejny politpoprawny głos pani Anny Wilczyńskiej. Tekst ma tylko jedną wadę: brak w nim rozumu i roztropności, a lewacka ideologia wypada przy każdej literze. Szkoda że DEON idzie tą drogą. Już tylko czekam kiedy zmienią nazwę na MARX-ENGELS-LENIN_ON

Oceń 86 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

chlop 08:45:11 | 2018-10-19
a ilu uchodzców jest w pałacu arcybiskupa? bezżenny mężczyzna potrzebuje 1 pokoju i łazinki - reszta dla uchodźców, żyjcie prałacie jak nauczacie!!!

Oceń 86 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 20:50:05 | 2018-10-18
Wspaniała chrześcijańka postawa sióstr!!! Bardzo szkoda, że się ukrywają, to pokazałoby ludzką twarz KK. Ja z chęcią wpłaciłabym im pieniądze, zeby im pomóc w utrzymaniu tych 3 kobiet... 

Oceń 14 132 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Czesław Czap 15:20:44 | 2018-10-18
Anno Wilczyńska, przemebluj sobie Ty - w głowie.

Wiesz, że lewicowe partie we Francji chcą wprowadzenia muzułmańskiego państwa wyznaniowego? 

Wiesz, że już nawet francuscy rządowi politycy mówią o tym, że we Francji nadchodzi wojna "domowa" między białymi, rdzennymi niemuzułmanami a przybyłymi z Afryki i Azji muzułmanami?  

To co ja piszę to nie gorycz. Ja po prostu chcę żyć w normalnym kraju, w normalnej Europie, nie w dzikim kraju szariatu. 

Arnaud Beltrame, policjant, który dobrowolnie zgłosił się do wymiany za jednego z zakładników przetrzymywanych przez terrorystę w supermarkecie podczas marcowego ataku w Trebes, nie zostanie upamiętniony w przestrzeni publicznej. Powód? Obawy, że takie upamiętnienie mogłoby obrazić uczucia lokalnej społeczności muzułmańskiej. Lewicowi, socjalistyczni i komunistyczni decydenci, odmówili przyjęcia nazwy jednego z miejsc na terenie 15. dzielnicy w Marsylii po Arnaud Beltrame. Pierwsze, nieprawdziwe uzasadnienie mówiło, że jest to miejsce niewystarczająco prestiżowe. Dopiero później poznaliśmy prawdziwą wersję: jeśli nadamy temu miejscu imię Arnaud Beltrame, lokalna społeczność może potraktować to jako prowokację" – tłumaczy Stephane Ravier, jeden z członków rady miejskiej Marsylii, członek Zjednoczenia Narodowego Marine Le-Pen. Wśród mieszkańców 15. dzielnicy jest bardzo wielu muzułmańskich imigrantów, szczególnie z Afryki Północnej. (za DoRzeczy)

Europa przestaje istnieć przez takich ludzi jak Ty. Nie rozumiesz? To przemebluj sobie w głowie i przestać imputować gorycz i nienawiść, kiedy sama błądzisz jak dziecko we mgle, bądź robisz to za czyjeś pieniądze...

Oceń 229 22 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook