Schizmatyka u kościelnych bram

ks. Tomasz Szałanda
(fot. Grzegorz Gałązka/galazka.deon.pl)

Na celowniku zradykalizowanego przedsoborowia znajduje się również ekumenizm, a podejmowanie przez Kościół działania na tym polu to "dążenie do pseudojedności", która szczególnie przez papieża Franciszka i jego "masońskich kompanów" została "diabelsko przeinaczona".

 

Odkąd ponad dwa lata temu zacząłem się interesować ruchem charyzmatycznym, przez wirtualne okno w mój świat próbują włazić z buciorami niektórzy strażnicy przedsoborowia, chcąc ustawić mnie "we właściwym" wg nich szeregu, przemeblować moje posoborowe urodzenie i przekonanie i zadeptać jakiekolwiek ślady Nowej Pięćdziesiątnicy Kościoła, o którą publicznie wołali kolejni papieże, co najmniej od początku XX wieku. Dzięki owym "strażnikom" nie raz wchodziłem do jaskini, a niekiedy nawet i paszczy lwa, nie mogąc się nadziwić skrajnym przekonaniom, jakie w tejże gromadzie panują. Niepokojące jest jednak to, że barwy wspólnego królestwa stały się bezcennym kamuflażem licznych harców owej gromady, nad którą zapanowania od góry nie ma, nie widać i nie słychać. Tymczasem schiz(m)aTyka u kościelnych bram.

 

Zradykalizowane przedsoborowie ewidentnie jeszcze porusza się tylko na płaszczyźnie świadomego wyłamywania spod posłuszeństwa papieżowi jako głowie Kościoła. To "jeszcze" i "tylko" jest o tyle niebezpieczne, że niechybnie zmierza ku oderwaniu się od Kościoła. I jest to kwestia dziesięciu, no może dwudziestu lat, gdy "schidzo" (rozdarcie) stanie się faktem. Obecnie już rozgrywa się to na publicznej płaszczyźnie internetowej, liturgicznej (kaznodziejskiej) i formacyjnej (konferencyjnej, piśmienniczej), w której prym wiodą duchowni bądź niedoszli duchowni, bądź niedostrzeżeni, a przez to dotychczas niespełnieni w kościelnym przywództwie, którzy "odkryli" w sobie nowe pokłady eklezjalnej przydatności.

 

To rozdzieranie rozgrywa się wielopłaszczyznowo: w kwestii Soboru Watykańskiego II, papieża - szczególnie Jana XXIII, Pawła VI i Franciszka (choć i Jan Paweł II też swoje dostaje), biskupów - szczególnie Prymasa i metropolity łódzkiego, ekumenizmu oraz posoborowych wspólnot: Ruchu Światło - Życie, neokatechumenatu oraz charyzmatycznych.

 

Zradykalizowane przedsoborowie, ostatni sobór - Vaticanum II uważa za heretycki, ponieważ rzekomo w wielu kwestiach zmienia "odwieczne" nauczanie Kościoła. Przy czym owa "odwieczność" cofa się co najwyżej do XVI wieku. Tym samym absolutyzuje się (a niekiedy wręcz fetyszyzuje) w nieuprawniony sposób pięćsetletnie (od Trydentu do Vaticanum II, bardziej restrykcyjni do początku pontyfikatu Jana XXIII - 28 października 1958, nieco spolegliwi do rozpoczęcia Vaticanum II - 11 października 1962) podlegające stałej refleksji nauczanie Kościoła, czyniąc wręcz z niego bożka "kościelnej dokumentacji", i wprost uderza w odczytywanie niezmiennego Objawienia Bożego, którego z różną dynamiką dokonuje Duch Święty w prowadzonym przez siebie Kościele. Jak bowiem przypomina Katechizm: "Dzięki pomocy Ducha Świętego w życiu Kościoła może wzrastać rozumienie zarówno rzeczywistości, jak też słów depozytu wiary: przez «kontemplację oraz dociekanie wiernych, którzy rozważają je w swoim sercu», szczególnie przez «dociekania teologiczne, które zmierzają do coraz głębszego poznania prawdy objawionej»; przez głębokie rozumienie «spraw duchowych», których doświadczają wierzący; Divina eloquia cum legente crescunt - «Słowa Boże wzrastają wraz z tym, kto je czyta»; przez «nauczanie tych, którzy wraz z sukcesją biskupią otrzymali niezawodny charyzmat prawdy»" (KKK 94).

 

W wielu kwestiach nawet najstarsze nauczanie Kościoła zawarte w papieskich encyklikach, adhortacjach, bullach i listach czy choćby instrukcjach i notach Stolicy Apostolskiej staje się przestarzałe, nieaktualne, nieobowiązujące. Próby jakiejkolwiek dyskusji na tym polu z przeciwnikami Vaticanum II często kończą się nader wysublimowanymi epitetami, traktującymi np. ojców soborowych jako "mafię żydomasońską okupującą nasz Kościół", która obrońców Kościoła potrafi skutecznie uciszyć.

 

Począwszy od Jana XXIII aż do Franciszka - z "przerwą" na pontyfikat Benedykta XVI - biskupi Rzymu to "antypapieże", którzy "otwarcie współpracowali z wrogami Kościoła". Jeżeli czasami nie określa się ich "antypapieżami", to posądzenie o żydowskość, herezje, niekatolickość, lucyferyzm, ateizm, masoństwo czy filokomunizm staje się wręcz normą.

 

W podobnym kontekście recenzuje się nauczanie i działania pasterzy polskiego Kościoła, ze szczególnym uwzględnieniem Księdza prymasa Polaka oraz abpa Rysia. Temu ostatniemu, poświęca się nawet cały rozdział w jednej z książek. Nadając mu tytuł "Ks. bp Grzegorz Ryś&Przyjaciele", sugeruje się podobieństwo Pasterza Grzegorza do afery związanej z uczestnikami skandalizujących rozmów polityków i biznesmenów w Restauracji "Sowa&Przyjaciele". O szaleństwo wręcz ociera się także doszukiwanie nieortodoksyjności jednego z biskupów, tylko z powodu jego studiów na niemieckiej katolicko-ekumenicznej uczelni. Niestety, tego typu "newsy" znajdują poklask i zrozumienie w wielu - jeszcze katolickich - kręgach. Niedobrze, że podchodzi się do tego "na zimno" i lekceważąco. Daje to bowiem przyzwolenie na powszechne szerzenie kolejnych tego typu fantasmagorycznych wyjawień prywatnych uderzających w Pasterzy. Merytoryczna polemika jest i dozwolona, i twórcza, inwektywy natomiast i wzywanie do nieposłuszeństwa - już nie.

 

Na celowniku zradykalizowanego przedsoborowia znajduje się również ekumenizm, a podejmowanie przez Kościół działania na tym polu to "dążenie do pseudojedności", która szczególnie przez papieża Franciszka i jego "masońskich kompanów" została "diabelsko przeinaczona".

 

W pełną uprzedzeń krytykę wplecione zostają także grupy zatwierdzone przez Kościół. We wspólnotach neokatechumenalnych doszukują się diabelskich źródeł powstania i trywialnie postulują przyznanie ich założycielowi (Kiko) "Masońskiej Pokojowej Nagrody Nobla". Tymczasem Jan Paweł II widział w tej wspólnocie jeden ze sposobów odbudowania parafii, Benedykt XVI widzi w niej ogromną pomoc w ożywianiu i umacnianiu wtajemniczenia chrześcijańskiego w parafiach i diecezjach, a Franciszek widzi w niej "wielki dar Boga dla Kościoła naszych czasów".

 

Bardziej skrajne postulaty pojawiają się wobec katolickich ruchów charyzmatycznych, które zdaniem niektórych są jak nowotwór, więc należy "wyciąć jak najszybciej tego raka z organizmu polskiego Kościoła". Natomiast choćby Benedykt XVI przyjmuje ich z wielką radością, dostrzega, że "charyzmatycy pomogli wielu ludziom doznać duchowego uzdrowienia, a licznym rodzinom przezwyciężyć chwile kryzysu", i błogosławi im.

 

Podobną opinię zradykalizowanego przedsoborowia można usłyszeć o Ruchu Światło - Życie. Jego zdaniem wspólnota oazowa ma swoje źródło w "protestancko-ewangelikalnym biblicyzmie", choć dla kamuflażu "zostało otoczone pobożnością maryjną i posoborową eklezjologią". Tymczasem program oazowy powstał na bazie wcześniej prowadzonych przez ks. Blachnickiego obozów dla służby liturgicznej i "Obrzędów chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych", a także adhortacji Pawła VI o ewangelizacji w świecie współczesnym "Evangelii nuntiandi". Jedynie w niewielkim tylko stopniu, i to w późniejszym czasie, wykorzystano materiały ekumenicznego ruchu Agape. W oazowych 10 Drogowskazach Nowego Człowieka tylko cztery są takie same jak w ruchu Agape: "Jezus Chrystus", "Duch Święty", "Modlitwa", "Świadectwo". Co więcej, "Niepokalana" nawet wyprzedza (w kolejności) "Ducha Świętego".

 

Nie sposób wymienić wszystkich aberracji u tęskniących za przedsoborowym (Vaticanum II) porządkiem Kościoła i świata, w którym ten drugi winien być pierwszemu nieustannie pokornie podległy. Stają się one coraz bardziej głośne i zradykalizowane. Ostatnio akcent przesunięty na charyzmatycznych skutecznie pozwala na nieskrępowane działania radykalnego skrzydła jeszcze jednego Kościoła. Za chwilę jednak, przy braku jakichkolwiek działań w zdyscyplinowaniu nader hardej części naszej jeszcze wspólnoty, to, co dzisiaj niestety traktuje się w kategoriach okołoreligijnej "schizy", wkrótce przepoczwarzy się w "schizmę". Z tego kokonu nie paź królowej (Papilio machaon), a ćma z trupią główką (Acherontia Atropos) wyfrunie.

 

ks. dr hab. Tomasz Szałanda - kapłan archidiecezji warmińskiej, wykładał homiletykę w WSD w Elblągu i Pieniężnie, autor kilku książek i kilkudziesięciu artykułów z zakresu demonologii, mariologii i homiletyki. Od 2000 r. proboszcz parafii w Stawigudzie

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.1

Liczba głosów:

761

 

 

Komentarze użytkowników (23)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 11:13:33 | 2018-08-27
Apropos schizmy to kiedyś myślałam, że "Torun" się odłączy i będzie spokój. Ale niestety mącą dalej. 

Oceń 7 76 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

karmelito 00:24:56 | 2018-08-26
Podsumowując trzeba stwierdzić,iż zamieszczony tu artykuł w swej intencji jest prowokacją mającą na celu pozbycie się tradsów z deonowego forum.
Tak się jednak składa,że sprowokować się nie daliśmy.
W odróżnieniu od niektórych złotoustych wykonawców zadań zleconych używających takich oto dosadnych słów:
chamstwo,plugastwo,bezczelność, rozłamowcy, proto-schizmatycy,rozwydrzenie,prawdziwki.
Modernie widać puszczają nerwy.
I nie ma się co dziwić.
Bałagan, który stworzyła nawet ona sama nie jest w stanie ogarnąć

Oceń 105 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 23:22:36 | 2018-08-25
Bardzo dobry artykuł!
Myślę, iż wskazuje on na jedno z większych (jesli nie największe, biorąc pod uwagę prognozy na przyszłość) zagrożeń współczesnego Kościoła. Ten radykalizm posoborowia szybko poszerza się o ludzi, którzy nie tyle nawołują do powrotu sprzed SV II, co negują każde posunięcie papieża, prymasa Polski, ale także episkopatu. Bardzo często w tych wypowiedziach brakuje choćby cienia przyzwoitości, "prawdziwki" bezlitośnie hejtują hierarchów, ale nie tylko. Jeśli którykolwiek z internautów ma inne zdanie, szybko próbują zohydzić mu życie chamstwem i stekiem epitetów.
Wydaje mi się, że własnie z tego powodu coraz bardziej pustoszeje tutejsze forum. Ludzie na pewno chcieliby wyrazić własną opinię, ale obawiają się, bo obecnie króluje na nim takie chamstwo, że nawet (i to bez powodu) atakuje się tu Kobiety, co w przeszłości było całkowicie niedopuszczalne! I co dziwi mnie najbardziej, im większy cham się wypowiada, tym większy ma aplauz i poparcie. :/
Najwyższy czas to zmienić!

Oceń 8 90 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 22:14:53 | 2018-08-25
Za chwilę jednak, przy braku jakichkolwiek działań w zdyscyplinowaniu nader hardej części naszej jeszcze wspólnoty, to, co dzisiaj niestety traktuje się w kategoriach okołoreligijnej "schizy", wkrótce przepoczwarzy się w "schizmę". Z tego kokonu nie paź królowej (Papilio machaon), a ćma z trupią główką (Acherontia Atropos) wyfrunie.

No tragedia. Z jednej strony agresywni, bo tak ukształtował ich Kościół, zwolennicy przedsoborowości. Z drugiej strony pełni jadu i agresywni w drugą stronę postępowcy ze strony charyzmatycznej.

Ksiądz takie rzeczy wypisuje. Co to za język?! Co to za emocja?! Co to za duch, za tym stoi? Nie w sensie bytu, tylko ludzkiej postawy. Kompletny upadek.

Zero rozsądku, zero szacunku, zero łagodności, zero miłości. Napaść rodzi napaść, która rodzi napaść. Co w polityce, to w religii. Idźcie wy wszyscy w....

Oceń 15 29 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ksen 15:31:17 | 2018-08-25
Niestety, tego typu "newsy" znajdują poklask i zrozumienie w wielu - jeszcze katolickich - kręgach.

Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że artykuł o tej treści jest publikowany akurat tutaj, gdzie toleruje się na forum wszystkich tych rozłamowców, zamiast dawać im bana za pierwszą napastliwą wypowiedź skierowaną choćbyn na papieża.

Niestety, media katolickie nie traktują tych proto-schizmatyków ostro i bezlitośnie. A powinni! Tylko w ten sposób można się uporać z tym plugastwem. Tymczasem są coraz bardziej rozwydrzeni i bezczelnie uważają się za sumienie Kościoła.

Oceń 3251 50062 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Mundabor 15:21:27 | 2018-08-25
Ks. Tomasz Szałanda:

Jak bowiem przypomina Katechizm: "Dzięki pomocy Ducha Świętego w życiu Kościoła może wzrastać rozumienie zarówno rzeczywistości, jak też słów depozytu wiary: przez «kontemplację oraz dociekanie wiernych, którzy rozważają je w swoim sercu», szczególnie przez «dociekania teologiczne, które zmierzają do coraz głębszego poznania prawdy objawionej»; przez głębokie rozumienie «spraw duchowych», których doświadczają wierzący; Divina eloquia cum legente crescunt - «Słowa Boże wzrastają wraz z tym, kto je czyta»; przez «nauczanie tych, którzy wraz z sukcesją biskupią otrzymali niezawodny charyzmat prawdy»" (KKK 94).

Sobór Watykański I w "Dei Filius" za Św. Wincentym z Lerynu:

”Niech więc wzrasta i na różne sposoby mocno się rozwija rozumienie, wiedza oraz mądrość wszystkich razem i każdego z osobna, zarówno poszczególnych łudzi, jak i całego Kościoła, ze wszystkich pokoleń i wieków, ale tylko w swoim rodzaju, to znaczy w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu”.

Oceń 47 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Mundabor 14:55:12 | 2018-08-25
"Przy czym owa "odwieczność" cofa się co najwyżej do XVI wieku".

Są to słowa kłamliwe, Rzymska Liturgia nie powstała w XVI wieku, ani postanowienia Soborów przed Soborem Watykańskim II nie były nowinkarstwem, ale były zaczerpnięte z Objawienia albo są wyrazem dedukcji, która wychodzi od Objawienia. Poza tym jeżeli ks. Szałanda ma problemy z uznaniem nieomylności postanowień Soboru Trydenckiego oraz Pierwszego Soboru Watykańskiego, to znaczy że nie jest katolikiem. W przeciwieństwie do tego, postanowienia II Soboru Watykańskiego są nowinkarstwem, bo wolność religijna, ekumenizm itp nie były obecne wcześniej w nauczaniu Kościoła, a wręcz przeciwnie, były bądź wprost potępione przez Kościół, albo są pochodne idei potępionych przez Kościół jako niezgodne z wiarą katolicką.

Dobrym przykładem jest chociażby heretyckie nauczanie posoborowe o ekumenizmie krwi. W Kościele Katolickim zawsze wierzono, że faktycznymi męczennikami są ludzie, którzy wyznawali całą wiarę Kościoła, śmierć w męczarni schizmatyka lub heretyka prowadziła go do piekła:

Św. Cyprian z Kartaginy (200-210)
Czy moc chrztu może być większa lub bardziej korzystna niż wyznanie, niż cierpienie, kiedy ktoś wyznaje Chrystusa przed ludźmi i zostaje ochrzczony we własnej krwi? Ale nawet ten chrzest nie przynosi korzyści heretykowi, chociaż przyznał się do Chrystusa i został zabity poza Kościołem, a jeśli opiekunowie i zwolennicy heretyków jednak oznajmią, że heretycy, którzy zostali zabici w fałszywym wyznaniu Chrystusa są męczennikami i przypiszą im chwałę i koronę męczeństwa, uczynią to wbrew świadectwu apostoła, który mówi że nic im nie pomoże, mimo że zostali spaleni i zabici. (1 Kor 13,3) (List LXXII (do Jubaianusa), n. 21)

Oceń 55 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sagneale 13:15:15 | 2018-08-25
Swoją drogą ja na spotkaniach charyzmatycznych i ekumenicznych katolików mogłe usłyszeć podobne słowo skierowane do tradycjonalistów - że to my szkodzimy Kościoło, uwsteczniami go, nie nadążamy z duchem z czasu, a w ogóle to jesteśmy poza Kościołem. Więc ten teges, szanujmy się w dwie strony.

Oceń 44 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sagneale 13:11:34 | 2018-08-25
Ksiądz odnosi się do konkretnych osób i poglądów, czy po prostu wyciął jakieś cytaty (bez źródeł?) z pierwszego lepszego forum ?

Oceń 48 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

karmelito 11:05:43 | 2018-08-25
Dożyliśmy czasów kiedy obrońcy Kościoła traktowani sa jako Jego wrogowie i wprost z Niego usuwani.
Oczywiscie należy z wyrozumiałością podejść do nerwowych reakcji "charyzmatyków" będących zapewne skutkiem rozmaitych "upadków czy zaśnięć" a stanowiących przejaw dążności odlotowców do usunięcia z Kościoła wszelkich barier tamujących ich duchowy odjazd.
Gorzej,że taka postawa znajduje zrozumienie i poparcie u sporej części hierrchii,która zdaje się zapominać,że jest od tego aby czynić to co Kościół zawsze czynił, a nie od kreowania nowomody.
Co zaś się tyczy tradsów, to jakby powiedział Wojciech Młynarski "róbmy swoje"- mamy za sobą wieki nauki Kościoła, nie należy więc się bać ostracyzmu i oskarżenia o schizmę.
Bać powinni się raczej Ci,którzy sprzeniewierzyli się pochodzącemu od Boga obowiązkowi prowadzenia dusz ku Zbawieniu, o ile oczywiście jeszcze w Boga wierzą. 

Oceń 5319 526 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook