Wskazówki, których nie stosuje się w Kościele

Alejandra Keen von Wuthenau
(fot. shutterstock.com)

W ostatnich dekadach do sprawowania władzy w Ameryce Łacińskiej ludność wybierała kobiety. Taka sytuacja miała miejsce w Argentynie, Brazylii, Chile, Kostaryce, Nikaragui i Panamie.

 

Jeśli weźmiemy pod uwagę również te kobiety, które kierowały rządami tymczasowymi, musimy do tej listy dodać także Jamajkę, Trinidad i Tobago, Boliwię i Gujanę. To razem dziesięć krajów rządzonych przez kobiety.

 

W 2014 roku w krajach Ameryki Łacińskiej prezydentami było sześć kobiet, a region ten miał najwyższy odsetek kobiet we władzach rządowych na świecie, czyli aż 17 procent. Bez wchodzenia w zawiłości tego, w jaki sposób przebiegały ich rządy, warto podkreślić, że wyborcy uznawali kobiety za równie dobrze wykształcone i równie zdolne do przejmowania sterów państwa co mężczyzn. Taki sam trend można zaobserwować w sektorze prywatnym.

 

Wkład kobiet w procesy decyzyjne nadaje odpowiednie przyspieszenie decyzjom zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej. Ponadto współcześnie na gruncie edukacji na poziomie międzynarodowym w 64 proc. krajów kobiety stanowią większość studentów. To z kolei wskazuje na fakt, że kobiety będą lepsze i lepiej przygotowane do tego, aby w zapewnić w pełni kompetentny wkład w dziedziny, którymi profesjonalnie się zajmują.

 

Jednakże w Kościele, w kręgach, w których podejmuje się decyzje wysokiego szczebla, dostrzegamy brak kobiet. To wywołuje konsternację nie tylko w łonie samego Kościoła, ale także - a może przede wszystkim - poza nim.

 

W wielu innych aspektach współczesnego życia i funkcjonowania społeczeństwa, działania Kościoła są prorocze. Prorocze działanie Kościoła objawia się w tym, jak otwarcie płynie pod prąd, a także w wartościach, których broni dla dobra ludzkości dzisiaj i w przyszłości, a które dostrzega skuteczniej niż inni. Jednak w przypadku podejścia Kościoła dokobiet sytuacja wygląda inaczej.

 

Ten stan bycia w niewłaściwym miejscu nie wynika z braku klarownych pojęć: troska o sytuację kobiet w Kościele była wyraźnie obecna w Magisterium od czasów Soboru Watykańskiego II. Nie ma także żadnych braków w klarowności pojęć jeśli chodzi o nauczanie Kościoła w zakresie uniwersalnym czy w samej Ameryce Łacińskiej. A jednak rzeczywistość wskazuje, że te wskazówki nie były stosowane w praktyce.

 

Myślę, że musimy zapytać sami siebie skąd wziął się ten paradoks. Możliwe, że wielu duchownych jeszcze nie doświadczyło pozytywnego wkładu, który kobiety mogą wnieść do wypełniania misji Kościoła. Wielu nie przekonało się jeszcze o tym, jak silny opór kulturowy (męski szowinizm) i szowinizm wewnętrzny w Kościele (klerykalizm) utrudnia wprowadzanie zmian na tym polu. Jakakolwiek byłaby przyczyna, wiele córek Kościoła, które aktywnie uczestniczą w wypełnianiu misji i tak często słyszą słowa wypowiadane przez namiestników Chrystusa i duchownych, dostrzega między sobą narastający niepokój, kiedy obserwuje brak zmian w kościelnej praktyce. Ich nadzieje zmieniają się w rosnące rozczarowanie.

 

Byłoby to bardzo smutne, gdyby Kościół zasłaniając się próżnymi argumentami, dążył do zachowania obecnej sytuacji zwłaszcza, że Kodeks Prawa Kanonicznego daje kobietom możliwość współpracy w sprawowaniu władzy w ramach różnych funkcji: ustawodawczych, wykonawczych i sądowniczych.

 

Papież Franciszek powiedział, że wspólna praca kobiet i mężczyzn w Kościele nie może opierać się ani na podporządkowaniu ani na prawie parytetu, ale na wzajemności po to, aby kobiety mogły zobaczyć rzeczywistość innymi oczyma. Nie może zdarzać się tak, że w swoich procesach decyzyjnych Kościół pozostaje instytucją, która popiera kobiecą komplementarność w teorii, ale neguje ją w praktyce ostatecznie wykluczając kobiety.

 

Miniony czas i nagromadzone doświadczenia wskazują, że sprzeczność między tym, co się mówi, a tym, co się robi, nie zostanie przełamana sama z siebie. Jednak konieczne jest słuchanie Ducha Świętego, który wiedzie nieznanymi i niespodziewanymi ścieżkami do nowych możliwości i rozwiązań przynoszących dobro Kościołowi.

 

Ta transformacja, jak wszystko, co istotne, może nastąpić po dokonaniu zaledwie kilku zmian. Byłby to wspaniały, prawdziwie istotny i owocny wkład w Kościół powszechny, gdyby projekty dążące do włączenia kobiet we władze kościelne narodziły się w Kościele w Ameryce Łacińskiej.

 

Alejandra Keen von Wuthenau - przełożona generalna wspólnoty Fraternidad Mariana de la Reconciliación (FMR)

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.24

Liczba głosów:

295

 

 

Komentarze użytkowników (19)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

chlop 21:21:30 | 2018-08-24
ta pani jest widze dpknieta jest kompleksem odnośnie swojej kobiecości, ciekaw jestem czy jest także za udzielaniem swieceń kapłańskich i czy popiera aborcję - jak to czynią nowoczesne zakonnice?

Oceń 49 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 22:44:27 | 2018-08-22
To bardzo dobrze, że kobiety w Ameryce Łacińskiej chcą dołączyć do władz kościelnych. We władzach Kościoła powinien być większy udział świeckich, wśród nich kobiet. Kościół to przecież my wszyscy.

Oceń 24 148 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 20:37:57 | 2018-08-22
Ilość szowinistów na tej stronie jest porażająca. To ta anonimowość zachęca do buntu przed klawiaturą? W domu pewnie cicho sza pod kapciem :D

Oceń 20 135 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Mundabor 16:04:54 | 2018-08-22
To prawda, jest wiele wspaniałych kobiet w Kościele, na przykład: Hilary White, Ann Barnhardt, Marian T. Horvat, Elizabeth Yore i Ewa Polak-Pałkiewicz. Wspaniałe i mądre kobiety, które widzą że neomoderniści wzięli w obroty nasz Kościół, deprawując jego wiarę, moralność, teologię, a także liturgię. Polecam ich twórczość :)

Oceń 125 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 14:33:41 | 2018-08-22
Aha, ponieważ autorka snuje idiotyczne rozważania nad rolą obecną kobiet w rządzeniu krajami i wyciąga z tego wnioski, że TERAZ to kobiety bardziej "mogą", wypada przypomnieć, że władczyniami największych imperiów w historii były właśnie kobiety. Mowa i imperiach: rosyjskim i brytyjskim.

W ogóle, gdyby nie caryca Katarzyna Wielka, to nie byłoby dzisiaj Jezuitów. Więc w tej "strasznej" historii kobiety spokojnie odgrywały ważne role i wszystko było okej, bez feministycznego ....

Oceń 97 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 14:27:57 | 2018-08-22
Serdecznie dziękuję za ten tekst.
Autorka ma oczywiście rację, że KK co innego mówi, a co innego robi. Głosi równość kobiet i dyskryminuje je wewnątrz własnej struktury.

Tekst jest oczywiście feministyczny i głupi, przez co jest rozsądny i mądry bo zyska potężne wsparcie facetów kastrujących innych facetów przy pomocy kobiet.

"Ponadto współcześnie na gruncie edukacji na poziomie międzynarodowym w 64 proc. krajów kobiety stanowią większość studentów. To z kolei wskazuje na fakt, że kobiety będą lepsze i lepiej przygotowane do tego, aby w zapewnić w pełni kompetentny wkład w dziedziny, którymi profesjonalnie się zajmują."

Lepsze od kogo? Lepsze gdzie? To już nie równe tylko lepsze? W wyścigach kolarskich? W opiece nad dziećmi będą lepsze? W brydżu albo w szachach? W inżynierii, która buduje współczesny świat? W matematyce? Skłodowska Curie? Serio?

Faceci są niszczeni i męskość jest niszczona. Feminizm do spółki z KK zajmuje się ich urabianiem. Nawet mój ukochany papież powiedział kiedyś, że "Ze wzgledu na kobiety, trzebaby napisać od nowa historię". Absurd.

Zawsze byliśmy razem. Oddawaliśmy za was życie w wojnach, a nawet w pojedynkach. Tęskniliśmy za wami i oddawaliśmy wam własne życie. Byłyście naszymi towarzyszkami, kochankami, matkami naszych dzieci. Byłyście dla nas schronieniem i cały świat chcieliśmy wam przynieść.

Ale wam się w głowach poprzestawiało od tej propagandy. Zaczęłyście nas postrzegać jako rywali lub wrogów. Tak rozwala się ludzkość. Tak rozwala się ludzi. Tak rozwala się miłość.

Oceń 140 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 10:31:38 | 2018-08-22
Połowa ludzkości to kobiety, jest wśród nich tyle samo mądrych osób, co wśród mężczyzn. Kraje i instytucje, które w sposób nakazowy ograniczają udział kobiet w swoich strukturach wiele tracą, bo wykorzystują tylko połowę potencjału swoich społeczeństw lub członków.
Bóg nie stworzył samych mężczyzn, ani samych kobiet, wiedział co robi, równowaga płci jest najzdrowsza i najlepiej żyje się w społeczności, gdzie taka równowaga panuje, a równość praw i możliwości jest respektowana.
Kryzys męskości występuje przede wszystkim tam, gdzie sa sami mężczyźni. 

Oceń 35 253 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ptgalik777 10:06:14 | 2018-08-22
W święcie współczesnym i w samym Kościele Katolockim obserwujemy pogłębiający się kryzys męskości. To on jest powodem tego, że coraz trudniej o dobrych mężów, ojców, działaczy społecznych i politycznych; wreszcie coraz trudniej o dobrych księży i biskupów. To kryzys męskości sprawia, że wśród nas mężczyzn jest coraz więcej "piotrusów panów", bawidamków, mięczaków, itd.

Z tego kryzysu wynika wzrost roli kobiet. Pamiętajmy, że mężczyzny w rodzinie i społeczeństwie nie zastąpi kobieta. W tym temacie powstało setki książek i badań naukowych.

Oceń 96 10 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook