Między doktryną a dyscypliną

Jacek Siepsiak SJ
(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Rozumiem, że ktoś może nie lubić papieża Franciszka, może się sprzeciwiać jego nauczaniu, a zwłaszcza stylowi, w jaki przemawia do ludzi. Trudno też sobie wyobrazić, by jakiś papież nie miał wrogów, a szczególnie papież aktywny, realizujący konkretny program.

 

Rozumiem też, że polemiści antypapiescy mogą się kierować troską o dobro Kościoła. Nikt im tego nie chce odbierać. Ale jeżeli w swojej argumentacji posługują się nieprawdą, to trudno powstrzymać się przed wskazaniem na pewne, delikatnie mówiąc, nieścisłości. Tym bardziej że dotyczą one wielu ludzi i mogą być źródłem zasmucenia, zniechęcenia, a nawet utraty ufności wobec Kościoła czy Pana Boga.

 

Podstawowe zamieszanie, jakie wprowadzają polemiści antypapiescy, to mylenie dyscypliny z doktryną. Otwartą dyskusję na temat dyscypliny nazywają zamieszaniem doktrynalnym.

 

Doktryna może pokazywać, że coś jest możliwe, a jednocześnie dyscyplina może tego zakazywać.

 

Wiedzą o tym dobrze rodzice, wychowawcy, trenerzy… pozwalają na coś lub nie w zależności od warunków, wieku, dojrzałości. Dyscyplina się zmienia. A nawet, powinna się zmieniać. Chodzi o to, by ją dostosowywać do dobra osób, za które jesteśmy odpowiedzialni.

 

Trudniejsze schody zaczynają się, gdy odpowiadamy za życie całych społeczeństw, gdy chcemy "dyscyplinować" nie tylko życie jednostek, ale i wspólnot. Wyznaczamy reguły generalne (dla wszystkich), a jednocześnie musimy brać pod uwagę szczególne sytuacje. Mamy wtedy do czynienia z napięciem pomiędzy dobrem wspólnoty a dobrem jednostki.

 

Gorącym ostatnio przykładem jest Komunia dla żyjących w powtórnych związkach. Doktrynalnie ta droga została już przetarta przez poprzedników Franciszka, zwłaszcza przez Jana Pawła II. Ale papież Wojtyła ze względów dyscyplinarnych, a nie doktrynalnych, uznał, że w tym wypadku dobro całej wspólnoty Kościoła jest ważniejsze niż dobro tych par. Możemy sobie wyobrazić, że takie rozwiązanie dyscyplinarne miało na celu powstrzymanie fali rozwodów.

 

Czy przyniosło taki skutek? Nad tym można dyskutować. Lecz coraz powszechniej dostrzegamy, że wielu ludzi wierzących i dobrej woli odchodzi od czynnego uczestnictwa w życiu Kościoła właśnie ze względu na to, że wymaga się od nich wycięcia z życia rodzinnego współżycia seksualnego ojca i matki.

 

Papież Franciszek wzywa do przedyskutowania dyscypliny. Nie pyta o doktrynę. Nie chce jej zmieniać. Pyta o to, jak dostosować dyscyplinę, tak by dobro było większe i dla wspólnoty, i dla najbardziej zainteresowanych. Jednocześnie, zdając sobie sprawę z różnych kontekstów, chce, by te dyscypliny były dostosowane do potrzeb i możliwości Ludu Bożego. Tu nie chodzi o to, by było wiele doktryn, by po dwóch stronach Odry czy Wisły były różne doktryny. Chodzi o dostosowanie dyscypliny do różnych warunków, do tego, co w danym Kościele lokalnym będzie większym dobrem.

 

Podobnie jest z Komunią dla małżeństw katolicko-protestanckich. Doktryna na to pozwala. Dyscyplina wprowadza warunki. Dyskusja na temat tej dyscypliny doprowadziła do wniosku, że decyzje podjęte przez Episkopat Niemiec miałyby zbyt ogólny charakter i że trzeba uszanować opinie poszczególnych diecezji. Taka dyscyplina powinna być wypracowana na bardziej lokalnym szczeblu.

 

Podobne wnioski płyną z ostatniego dokumentu Episkopatu Polski na temat recepcji Amoris Laetitia. Rozwiązania dyscyplinarne zostały powierzone poszczególnym diecezjom. A nie jak obecnie twierdzą niektórzy antypapiescy polemiści w naszym kraju, że biskupi polscy uznali, że w Amoris Laetitia nie ma zgody na Komunię dla rozwodników żyjących w powtórnych związkach. Jak można w ten sposób odczytywać wspomniany dokument? Przecież on idzie po linii Franciszka, a nawet dalej, skoro to, co papież zaleca zrobić Kościołom lokalnym (czyli wypracowanie wytycznych do rozeznania), przenosi z ramion Episkopatu na barki biskupów diecezjalnych. Czyż to nie jest decentralizacja?!

 

Bałagan bywa szkodliwy. Ale to nie papież wprowadza zamieszanie. On wzywa tylko do otwartej dyskusji na temat dyscypliny kościelnej. Prawdziwy bałagan wprowadzają ci, którzy nie odróżniają doktryny Kościoła od jego dyscypliny i wrzucają wszystko do jednego worka "tradycyjnego nauczania".

 

Jacek Siepsiak SJ - dyrektor naczelny Wydawnictwa WAM i redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe"

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.18

Liczba głosów:

856

 

 

Komentarze użytkowników (65)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Oriana 10:34:45 | 2018-08-12
Rodzina jest wielkim dobrem: wielkim szczęściem jest mieć rodzinę i wychować się w kochajacej się rodzinie, gdzie mąż i żona wspierają się, szanują i wychowują wspólnie dzieci. Ludzie wychowani w takich rodzinach zazwyczaj chcą w przyszłosci również zakładać rodziny, miec dzieci, bo uważaja, że rodzina jest super. Oczywiście najlepiej jest, jeśli dzieci mają i mamę i tatę, którzy oboje angażują się w wychowanie dzieci. Bardzo doceniam wpływ ojca na wychowanie dzieci i uważam, że bardzo dobrze dzieje się, że młodzi ojcowie coraz bardziej angażują się w wychowanie dzieci.
Kosciół oczywiście zawsze wspierał życie ludzi w rodzinie i był przeciwny rozwodom stosując w tym celu różne metody.
Jak dowiedzieliśmy się z powyższego artykułu Kosciół oprócz doktryny stosuje również różne metody dyscyplinujące katolików. Nie zawsze te metody dyscyplinujące są skuteczne, wówczas hierarchowie zastanawiaja się nad innym podejściem, aby osiągnąć pożądany cel. W tym wypadku chodzi o dobro rodziny, o dobro ludzi, którzy te rodziny tworzą oraz o to, aby nie spowodować oddalenia się tych ludzi od Boga i Kościoła.
Bardzo dobrze, że o. Siepsiak wyjaśnia, że Kosciół w nauczaniu posługuje sie doktryną i dyscypliną, bo skąd zwykły katolik, który nie poświęcił się studiom teologicznym miałby to wiedzieć. Wymaga to niestety dalszych dociekań, co w nauczaniu Kościoła jest doktryną, a co tylko dyscypliną. Może będą kolejne artykuły, które będą nam to wyjasniać? Chętnie poczytam.

Oceń 9 26 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jacek Rozpędowski 22:38:23 | 2018-08-11
Ojciec Ciepsiak dobrze napisał, dyscyplina to j edno, ale drugie to życie, Np. Katechizm Kościoła zakazuje masturbacji, ale czy ksiondz daje rozgrzeszenie w konfesjonale?. Daje, bo wie, że dyscyplin jest trudn utzrymać. A jak ktoś np. ma żonę i jest niezgodność charakteru, bo żona pije, bije i wtedy on nie wie co robić i ta żona go zostawia i co? I on jest rozdarty, bo poznaje nową dziewczynę i kochają się, jest zakochany. Czuje się jak na pierszej randce znowu i otwiera się na miłość nie boi się, oni współżyją i wtedy przychodzi Kościół i mówi NIE! To boli, ale na szczęsćie ten Papież rozumie to, on nie ocenia, on stawia miłość na pierwszy miejscu nawet gdy to boli, a miłość boli, seks potrafi boleća co dopiero miłość!

Oceń 517 4518 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Inhibitor_prokreator 21:19:47 | 2018-08-11
Prawda jest taka, że po przeczytania AL zacząłem walkę z moimi skłonnościami, miałem trudne dzieciństwo przestalem odmawiać różaniec, kocham moją mamę, ale przez to jak mnie wychowała zacząłem interesować się kolegami, byłem przerażony, potem strony dla gejów i masturbacja. Ucieklem z kościoła teraz wrociłem, bo przeczytałem słowa Papieza. Ale wróciłem jako człowiek zdecydowany zmienić swoje życie, dyscyplina jest najważniejsza powinni zakazać porno. Karą za grzech jest śmierć! Nie można pozwalaż na zło!

Oceń 345 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

bulwaPapieska 09:21:57 | 2018-08-10
Nareszcie ktoś rozumie o co chodzi!!! Ksiądz Siępsiak wspaniale to ujął: "Bałagan bywa szkodliwy. Ale to nie papież wprowadza zamieszanie." Uważam, że każdy mężczyzna ma prawo do seksu i to jest kwestia dyscypliny, a nie doktryny. Jak wytrzymać kiedy żony już nie ma?! Podobnie zresztą homoseksualiści też mogą uprawiać to co lubią, bo Jezus nigdzie im nie zabronił. Trzeba znać doktrynę. Tylko ksiądz Siępsiak rozumie, że Jezus wiedział jak trudno jest w życiu i dlatego nie mówił za dużo. I z tego nie-mówienia trzeba wyciągać dobre wnioski, tak jak ksiądz potrafi, a nie wymyślać trudną dyscypline.

Oceń 125 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 13:43:43 | 2018-08-09
Myślę, że w tym artykule nie zostało jasno wyjasnione, co mówi doktryna odnosnie Komunii dla żyjących w powtórnych związkach, co widać w pytaniach komentujących. Można się tylko domyślać z poniższego fragmentu artykułu Ojca (ale jasności nie ma):
" Gorącym ostatnio przykładem jest Komunia dla żyjących w powtórnych związkach. Doktrynalnie ta droga została już przetarta przez poprzedników Franciszka, zwłaszcza przez Jana Pawła II. Ale papież Wojtyła ze względów dyscyplinarnych, a nie doktrynalnych, uznał, że w tym wypadku dobro całej wspólnoty Kościoła jest ważniejsze niż dobro tych par. "
Wiemy, że Jan Paweł II dopuścił żyjących w  drugich związkach do korzystania z sakramentu Pokuty i Eucharystii, ale pod warunkiem wyrzeczenia się pożycia seksualnego w nowym związku. Można więc wyciągnąc wniosek z tego, co Ojciec pisze, że doktryna pozwala takim ludziom na przystepowanie do Komunii, a warunek, że tylko wtedy, gdy żyja w czystości jest sprawą dyscypliny.
Czy tak mamy rozumieć? 
Dobrze byłoby, aby to zostało jaśniej przedstawione. Często piszący teksty dotyczące religii używaja zbyt enigmatycznego języka.  

Oceń 16 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jolaewa2312 11:19:57 | 2018-08-09
Wszystko w powyższym artykule się zgadza co do meritum sprawy czyli rozróznienia dyscypliny od doktryny w Kościele. Ale czemu szanowny ksiądz nazywa komunię dla rozwodników problemem dyscypliny skoro to jest ewidentnie sprawa doktryny, której niepodważalne korzenie wychodzą wprost z Ewangelii? A ona jest niezmienna..

Oceń 11 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ptgalik777 21:03:03 | 2018-08-08
Osobiście zachęcam do czytania artykułów i felietonów Dariusza Kowalczyka SJ. Prezentuje mądre podejście. Nie uległ liberalno-lewicowym modom, które wkradły się do Kościoła, a które niestety zdominowały współczesny świat tzw. Zachodu. Nie ma zwyczaju wywracać kota do góry ogonem, albo wmawiać, że białe jest czarne a czarne jest białe.

Oceń 17 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 08:47:41 | 2018-08-08
Chrystus powiedzał - kto pojął rozwiedzioną cudzołoży. I tu postawił kropkę.

Oceń 35 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

puchala.wioletta 18:41:54 | 2018-08-07
2 Tes 2,3  bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo

Oceń 24 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 15:34:48 | 2018-08-07
Jan Paweł II umożliwił żyjącym w drugich związkach korzystanie z sakramentu Pokuty i Eucharystii, ale pod warunkiem wyrzeczenia się pożycia seksualnego w nowym związku. 
Jesli małżeństwo się rozpada, to krzywda jaka spotyka małżonków i ich dzieci jest związana ze złamaniem przysięgi, którą się składało małżonkowi, z rozstaniem, z tym że nie wspiera się małżonka i nie wychowuje wspólnie dzieci. Mniejsze znaczenie ma to, czy jest współżycie w drugim związku, czy nie. To że ojciec czy matka nie będa współżyc z drugą żoną/mężem nie wynagrodzi w żaden sposób faktu, że żona/mąż i dzieci zostały porzucone. Nie rozumiem więc przywiązywania wielkiej wagi do tego, czy ludzie w drugich związkach współżyja czy nie. Zło które się stało polega na czym innym. Aby to naprawić należy raczej położyc nacisk na to, czy ojciec/matka troszcza się o dzieci z pierwszego związku, to ma większe znaczenie niz to że współżyja lub nie w drugim związku.  

Oceń 30 197 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook