Prawem nie da się zastąpić sumienia

ks. Artur Stopka
(fot. D. Ribeiro / Shutterstock.com)

Była pełna mobilizacja. Był szturm modlitewny. A jednak wynik niedawnego referendum w Irlandii okazał się dużym zaskoczeniem. Ponad 66 procent głosujących opowiedziało się za usunięciem poprawki do konstytucji, gwarantującej ochronę życia dzieci nienarodzonych. Droga do przyjęcia ustaw legalizujących aborcję została otwarta.

 

Wynik referendum okazał się zaskoczeniem nie tylko dla obrońców życia, ale również dla wielu zwolenników liberalizacji prawa. Spodziewali się przewagi, ale nie aż takiej.

 

Jak w tej sytuacji reaguje Kościół? Czy rezultat irlandzkiego referendum, to rzeczywiście, jak wołały tytuły w niektórych mediach, jego "przegrana", a może nawet sromotna klęska? Jeszcze kilkanaście dni przed głosowaniem wysoki przedstawiciel tamtejszego episkopatu zapewniał, że wynik nie jest przesądzony. Wyrażał nadzieję, że Irlandczycy posłuchają serca i obrona życia poczętego zostanie utrzymana. Nie posłuchali? Dlaczego?

 

Dzień po referendum nad przyczynami jego wyników zastanawiał się m. in. przewodniczący Papieskiej Akademii Pro Vita abp Vincenzo Paglia. Według niego powodem jest postawa indywidualizmu (wręcz hiper-indywidualizmu), która pobudza do zapomnienia o prawach wszystkich ludzi, w tym tych, którzy powinni się urodzić. Zdaniem abp. Paglii dramat współczesności polega na tym, że mamy do czynienia z kulturą, która na drugi plan spycha prawo do życia, a na plan pierwszy wysuwa tych, którzy chcą wyeliminować drugiego, by ocalić samych siebie.

 

Jak zareagowali sami Irlandczycy? W Polsce rozgłosu nabrało kazanie pewnego tamtejszego duchownego, który nie zawahał się mówić już w pierwszym zdaniu o "narodowej apostazji Irlandii od wiary katolickiej". Bp Kevin Doran, ordynariusz irlandzkiej diecezji Elphin, powiedział, że jest zawiedziony i zdruzgotany postawą tych, "którzy przyznają się, że głosowali za usunięciem ochrony życia z konstytucji, a teraz chcą negocjować z rządem, aby skala aborcji była jak najmniejsza".

 

Są też głosy spoglądające w przyszłość. Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin stwierdził, że "Kościół w Irlandii po referendum musi odnowić swe zaangażowanie w obronę życia". Dodał, że musi być pro-life "nie tylko w słowach, oświadczeniach i manifestach, ale w czynach, będąc Kościołem, który odzwierciedla pełną miłości troskę Jezusa do ludzkiego życia na wszystkich jego etapach". Wyjaśnił też, że pełna miłości troska powinna zawierać wsparcie dla tych kobiet, które stają w obliczu olbrzymich wyzwań i które zmagają się z bardzo trudną decyzją o wyborze życia. Pojawiły się też głosy, że dla Irlandii nadszedł czas misji i rzeczywistej nowej ewangelizacji. Czas nawrócenia, kształtowania sumień.

 

Obserwując wydarzenia w Irlandii warto zastanowić się nad bardzo istotnym problemem relacji między prawem państwowym a sumieniem. Moim zdaniem niedawne referendum po raz kolejny pokazało, że prawem nie da się zastąpić sumienia.

 

Warto przypomnieć, że trzy lata temu w Irlandii aż 62 proc. głosujących w referendum opowiedziało się za zmianą konstytucji kraju, umożliwiającą zawieranie małżeństwa parom gejów i lesbijek. To bardzo wyraźny sygnał następującej bardzo poważnej zmiany w irlandzkim społeczeństwie. Pytanie, czy tamtejszy Kościół zdołał zdiagnozować sytuację i podjąć działania naprawcze.

 

Irlandzkie referendum dowiodło, że nie wystarczy zgodne z Dekalogiem prawo państwowe, aby sumienia wiernych były dobrze ukształtowane. Mamy tam do czynienia nie z "narodową apostazją", lecz z zagubieniem na wielką skalę. Prawo państwowe nie jest narzędziem ewangelizacji. Nie tylko nie zastąpi sumień, ale także samo nie wystarczy do ich właściwego uformowania.

 

Czy to znaczy, że nie ma ono żadnego znaczenia dla formacji wyznawców Chrystusa? Ma. Jest to jednak funkcja pomocnicza, wpierająca działania duszpasterskie.

 

Zgodność prawa państwowego z zasadami głoszonymi przez Kościół pozwala wierzącym unikać rozdwojenia pomiędzy tym, co legalne, a tym, co moralne. Może jednak okazać się pewną pułapką, dawać Kościołowi poczucie spełnionego obowiązku, rozleniwiać i skłaniać do zaniechania permanentnego intensywnego kształtowania sumień. Prawo nie podbudowane dobrze ukształtowanymi sumieniami łatwo może się przekształcić w ludzkiej świadomości w narzędzie opresji i skłaniać do buntowania się przeciw niemu i przeciw temu, kto jest z nim kojarzony.

 

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa nawiązując do referendum w Irlandii przypomniał bardzo dobitnie, że zło nie staje się dobrem tylko dlatego, że popiera je większość obywateli. To zasada, która odnosi się do wszystkich sfer ludzkiego życia, nie tylko do problemu aborcji. Nie wystarczy czegoś przegłosować, aby nabierało moralnej prawości. Kard. Stanisław Dziwisz przypominał kiedyś m. in., że głosowanie nie jest narzędziem do ustalania prawdy.

 

Następnego dnia po wspomnianych słowach abp Gądeckiego "Rzeczpospolita" opublikowała na pierwszej stronie wyniki sondażu, z którego wynika, że w Polsce jedynie 8 proc. badanych popiera projekt zmierzający do usunięcia z ustawy przesłanki eugenicznej do zabijania dzieci przed narodzeniem. 29 proc. chce liberalizacji obecnie obowiązujących w naszym kraju przepisów, a 56 proc. oczekuje pozostawienia obecnego stanu prawnego.

 

W tym kontekście wyrażone przez abp. Gadeckiego w Boże Ciało przekonanie, że wynik referendum w Irlandii "winien skłonić Polaków do jeszcze intensywniejszej obrony życia, aby ta sytuacja nie powtórzyła się w naszej Ojczyźnie, by życie było bardziej chronione, wspomagane i promowane" - nabiera szczególnego wymiaru i znaczenia. Zmiana prawa jest potrzebna, ale w tej kwestii dalece niewystarczająca. Potrzebna jest przede wszystkim przemiana serc i umysłów, aby zmiana prawa nie była traktowana jako narzucanie przez Kościół swoich reguł. To wielka różnica, czy ludzie nie zabijają, bo zakazuje tego prawo państwowe, pod przymusem, czy dlatego, że znają wartość i godność życia ludzkiego i chcą je chronić dobrowolnie, świadomie, z przekonaniem.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.04

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (46)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

ptgalik777 21:34:26 | 2018-06-05
Duże wrażenie zrobił na mnie wpis internauty "zbyszeks". Pozwolę sobie zacytować fragment: "...WIARA I MODLITWA NIE ZASTĄPI DZIAŁANIA. Taka postawa, wiara i modlitwa w miejsce działania, to wiara w magię. To strategia porażki, za której winę zrzuci się na społeczeństwo itd." Od siebie dodam, że jakaś część Katolików to magicy wierzący w moc wiary i modlitwy oddzielonej od działania. Samo nic się nie zrobi. Od dawca głoszę tezę, że aby wygrać ze współczesną narracją marksistowską potrzeba nam silnych i prężnie działających mediów, zwłaszcza w Internecie. Chodzi mi o media, które "nie tracąc z oczu" chrześcijańskich wartości będą potrafiły działać w sposób zbliżony do świeckich. Chodzi mi o katolicki TVP, TVN czy CNN. Lewica ma w rękach media. Stąd ma ogromne przełożenie na kształtowanie społecznej świadomości. Bez prężnie działających mediów jako Katolicy przegramy duchową walkę o cywilizację życia. Lewica niszczy małżeństwo i rodzinę, a Kościół czyli my jest bezrady, nieporadny. Media, media, media ...

Druga sprawa - podpisuję się pod podsumowaniem autora artykułu:
"Potrzebna jest przede wszystkim przemiana serc i umysłów, aby zmiana prawa nie była traktowana jako narzucanie przez Kościół swoich reguł. To wielka różnica, czy ludzie nie zabijają, bo zakazuje tego prawo państwowe, pod przymusem, czy dlatego, że znają wartość i godność życia ludzkiego i chcą je chronić dobrowolnie, świadomie, z przekonaniem." Uważam, że przemiana serc i umysłów powinna poprzedzać zmiany legislacyjne. Tutaj znowu wracamy do mediów. Obrońcy życia są w wielkim błędzie kładac nacisk na zmianę prawa, gdyż prawo nie zastąpi zmiany myślenia ludzi. Nawet jeśli Sejm przegłosuje ustawę zaostrzającą przepisy aborcyjne, to lewica przy użyciu mediów przekabaci społeczeństwo. Media, media i jeszcze raz media!!!

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

demokracja.net 18:45:37 | 2018-06-04
Jeśli Kobieta decyduje się nie urodzić własnego dziecka , to musi być tego jakaś ważna przyczyna. Jeśli tą przyczyną jest niegotowość lub lęk, że nie da sobie rady z utrzymaniem i wychowanie dziecka, to zadaniem Mężczyzn/y jest indywidualne oraz zbiorowe zapewnienie wsparcia finansowego np. 500+ lub więcej jeśli tego wymaga sytuacja oraz wsparcia psychologicznego. 
Mężczyzna jest po to aby rozwiązywać problemy ! a nie filozofować jak by tu nic nie robić ;-)

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Abed Nego 08:50:11 | 2018-06-04
Dzięki za dobry artykuł. Mam podobne przemyślenia. Dodam, że rząd Premiera Morawieckiego zwleka z pracamami nad ustawą antyaborcyjną ponieważ może ona obnażyć ( i obnaży - o ile dojdzie do konkretnych prac nad tą ustawą lub referendum) słabość polskiego katolicyzmu. To będzie klęską. Obym się mylił.

Oceń 3 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 00:57:28 | 2018-06-04
Prawo obowiązujące w Irlandii to pozostałość bardzo surowego prawa skodyfikowanego w UK w XIX wieku, które aborcję traktowało jako dzieciobójstwo i przewidywało karę śmierci dla kobiety albo deportację do zamorskich kolonii na minimum 14 lat. Prawo to działało na zasadzie topora, jeśli stwierdzono fakt, kara zapadała i nikogo nie interesowały żadne okoliczności.
W sferze literackiej jest to jeden z wątków powieści George Elliot "Adam Bede", kiedyś czytałem. 
"Hetty is caught and tried for child murder. She is found guilty and sentenced to hang."
Zalecam dla "obrońców życia", wielbicieli szerzenia wiary za pomocą więzienia, szubienic i deportacji na drugi koniec świata.

Oceń 5 25 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 00:39:02 | 2018-06-04
W Irlandii obowiązywało surrealistyczne prawo zakazujące aborcji i przewidujące karę więzienie także dla kobiety za aborcję. Dopiero w roku 2013 roku dopuszczono aborcję w wypadku zagrożenia życia matki i także obniżowo karę z dożywocia do 14 lat więzienia. To prawo miało także oparcie w Konstytucji i właśnie ta konstytucyjna poprawka została uchylona w referendum. 
W praktyce kobiety musiały jeżdzić do pobliskiej UK w celu dokonania aborcji. Referendum oraz zmiany w prawie jakie nastąpią mają skończyć z tą fikcją. 
Czy jest to "porażka" Kościoła i upadek wiary ? Jeśli ktoś pod pojęciem "ochrony życia" interepretuje państwowe prawo wymierząjące 14 lat więzienia, to rzeczywiście poniósł tutaj porażkę.

"(2) A person who is guilty of an offence under this section shall be liable on indictment to a fine or imprisonment for a term not exceeding 14 years, or both."
Jeśli ktoś uważa, że tego typu zapisy w prawie karnym to tryumf Kościoła i wiary, to ma rzeczywiście nielichy problem.

Oceń 6 27 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piecuszek 08:05:11 | 2018-06-03
Wynik referendum swiadczy o tym ze Irlandczycy maja gdzies nauczanie Kosciola. I ze dane podawane przez biskupow o ilosci katolikow i wplywie Kosciola na wyborcow sa mocno przesadzone.
I to jest wskazowka dla naszych politykow - przestac tuczyc kler, bo to sie nie oplaci.
Ludzie sa znacznie bardziej sklonni glosowac wedlug swego przekonania w referendum niz publicznie. Bo sie ma dziecko w szkole, bo sie pracuje w budzetowce. Ale przypuszczam ze i u nas referendum by Kosciol zaskoczylo.
Z drugiej strony smieszny ten arcybiskup Dublina - ktora matka w ciezkiej sytuacji zwroci sie do Kosciola, wiedzac co dzialo sie w sierocincach? Cos, co mozna nazwac ludobojstwem.

Oceń 13 72 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 21:32:46 | 2018-06-02
Drogi księże Arturze.

Ma ksiądz rację w swej głównej tezie, iż prawem nie da się zastąpić sumienia. Ale przecież kościół instytucjonalny, poprzez prawo chce wprowadzać zalecenia moralne - patrz religijne przesłanki zakazu handlu w niedzielę.

Jednak największy błąd popełnia ksiądz w pierwszym zdaniu swojego tekstu. Otóż to nieprawda, że była PEŁNA MOBILIZACJA. Z relacji wiem, że ulice irlandzkich miast były zalane plakatami. I teraz...
- jakimi plakatami?
- kto i jak oddziaływuje na społeczeństwo?

Plakatami drugiej strony. Ile kościół wydał funduszy na kampanię medialną zmierzającą do zmiany wyniku referendum? Bo TO właśnie ilustruje tezę o MOBILIZACJI.

Prawo nie zastąpi moralności, ale WIARA I MODLITWA NIE ZASTĄPI DZIAŁANIA. Taka postawa, wiara i modlitwa w miejsce działania, to wiara w magię. To strategia porażki, za której winę zrzuci się na społeczeństwo itd.

Oceń 18 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k.jarkiewicz.ign 12:17:35 | 2018-06-02
Oczywiście,że prawem nie da się zastąpić sumienia,ale jeśli jakiś kraj w świecie może stworzyć prawo chroniące życie, to jest to jedynie Polska ze względu na swe doświadczenia z systemami liberalnego prawa aborcyjnego.Boleję nad tym (i na to zwracałam im uwagę),że prawnicy "Ordo iuris" zamiast szukać inspiracji w polskim orzecznictwie i polskiej tradycji prawnej szukają ją w innych systemach prawnych dalekich od polskich doświadczeń i polskiej mentalności. To jest głupie i niepotrzebne, to osłabia polski ruch pro life zamiast go wzmacniać.

Oceń 33 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k.jarkiewicz.ign 12:10:31 | 2018-06-02
Przypominam też,że polski Kościół wnosił na sobór w 1965 memoriał "O obronę życia nienarodzonych" i został wyśmiany przez inne Episkopaty w Europie,w tym Kościół irlandzki.Uznano,że kard. Wyszyński przesadza,że to problem lokalny i nie może być użyteczny dla innych Kościołów w świecie.Nasze doświadczenia z komunistyczną ustawą z 1956,doświadczenia śmierci 11 mln nienarodzonych dzieci do 1993 dają nam inne pole do dyskusji niż doświadczenia Irlandii bez tak traumatycznych przeżyć jak Auschwitz,Treblinka (Stanisława Leszczyńska w swoim "Raporcie położnej z Auschwitz" mówiła,że Polacy sprzeciwaiją się aborcji z uwagi na pamięć ofiar) czy ustawa 1956. To polski Kosciół stał za encykliką "Humanae vitae",bo jej pryncypia sprawdził podczas Wielkiej Nowenny. Myśmy już doświadczyli depopulacji,wiemy jak funkcjonuje służba zdrowia poddana presji przymusu aborcyjnego,jaki to daje skutek i nie da się w Polsce tak łatwo zliberalizować przepisów.Wiemy,że to jest proces wsteczny,bo to przerabialiśmy także od strony prawnej. U nas nie było więzień dla kobiet,które dokonały aborcji,bo u nas była inna wykładnia prawna nawet w czasach stalinowskich. U nas nie ma wolitywności bezwzględnej matki przy aborcji-kary dosięgają jedynie sprawców pośrednich,np.lekarzy czy partnerów matek łożących pieniądze na aborcję.

Oceń 34 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k.jarkiewicz.ign 11:37:48 | 2018-06-02
Wszystko tak naprawdę zależy od systemu prawnego danego kraju i doświadczeń legislacyjnych.Irlandia od 1861 penalizowała aborcję i nigdy nie doświadczyła liberalnych rozwiazań.Lekarze w Irlandii nigdy nie doświadczyli przymusu aborcyjnego.Już dziś jest dyskusja,jak sobie poradzą z nowym prawem,gdy nigdy nie dokonywali aborcji,czy wiedzą z czym się to wiąże.Przypominam,że Polska w międzywojniu miała już liberalne prawo aborcyjne z 1932 (bardziej liberalne miało tylko ZSRR) i skutki tego prawa boleśnie odczuła w 1939 (raport rządowy z 1940 potępił tą legalizację jako szkodliwą dla interesu Polski).Polacy w GG doznali skutków decyzji władz niemieckich z 1943 o aborcji na życzenie-1,5 mln Polaków się nie narodziło,a 60% lekarzy w GG było zaangażowanych w ten proceder.Po wojnie świadomość tego bestialstwa była powszechna- nie tylko wnieśliśmy tą sprawę do Trybunału Norymberskiego (uznał to dzieło za eksterminację),ale w kraju poprzez ruch ekspiacyjny w ciągu 3 lat praktycznie oddolnie wyeliminowaliśmy aborcję (a były przecież gwałty niemieckie i radzieckie,było psychiczne "zarażenie wojną" i jej etyką sytuacyjną).Pokutująca za klęskę powstania Warszawa była wolna od aborcji dwa lata całkowicie,a i potem do 1958 opierała się jej wykonywaniu jako jedne z wielu dużych miast z wyjątkiem Łodzi i Poznania.

Oceń 35 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook