Fenomenalny tekst papieża. Aż chce się być świętym

Szymon Żyśko
(fot. freevideophotoagency / Shutterstock.com)

Franciszek wyłożył całe zagadnienie wyczerpująco, ale też w sposób bliski sercu. W ośmiu punktach zamknął całą esencję tego, jak dobrze żyć. Wszyscy raz jeszcze zapragnęliśmy świętości.

 

Na każdy kolejny dokument papieża Franciszka czekam z niecierpliwością. Papież jest po prostu fenomenalny w swoim języku i porównaniach, jego słowa docierają nie tylko w głąb samej wspólnoty Kościoła, ale też daleko poza nią. Na adhortację "Gaudete et exsultate" czekałem szczególnie, bo temat był mi wyjątkowo bliski. W tym samym czasie mierzyłem się ze świętością bohaterów mojej książki i z moim buntem przeciwko świętości, której nie rozumiałem, nie doceniałem i nie potrafiłem zapragnąć. Ojciec Święty wyłożył całe zagadnienie wyczerpująco, ale też w sposób bliski sercu. Wszyscy raz jeszcze zapragnęliśmy świętości.

 

Przywrócić poczucie wspólnoty

 

Tym, co najbardziej uderza mnie w papieskiej adhortacji, jest wielokrotne podkreślenie osiągania świętości we wspólnocie i przez nią. Bynajmniej papież nie czyni z nas utopijnej organizacji, która mogłaby się cieszyć własną świętością rozumianą jako idealność bez skazy. Wręcz przeciwnie, zauważa wszystkie nasze słabości i z czułością wskazuje drogę uzdrowienia. Zaznacza, że Bóg objawia się w naszych relacjach i przychodzi przez drugiego człowieka. "W historii zbawienia Pan zbawił lud. Nie istnieje pełna tożsamość bez przynależności do ludu. Z tego względu nikt nie zbawia się sam, jako wyizolowana jednostka, ale Bóg przyciąga nas, biorąc pod uwagę złożoną sieć relacji międzyludzkich, które się nawiązują" (p. 6). Bóg także jest istotą głęboko relacyjną, od samego początku istnieje w relacji Trójcy Świętej. Zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, więc mamy w sercach głęboko zapisane pragnienie wspólnoty. I jest to pragnienie wszystkich ludzi, bo każdy z nas został uczyniony przez Niego. "Ale także poza Kościołem katolickim, w bardzo różnych środowiskach, Duch wzbudza "znaki swojej obecności, które pomagają samym uczniom Chrystusa" (p. 9). Kościół jest tam, gdzie działa Chrystus.

 

Świetość do bólu powszednia

 

Kolejną mocną intuicją papieża jest przywrócenie świętości jako drogi w życiu codziennym. Franciszek zdejmuje ją z ołtarzy, oddziela od kanonizacji oraz beatyfikacji i mówi "jest dla każdego z nas" (p. 10 i 11). Świętość staje się możliwa, a nie uprzywilejowana. Bo za nic ma zaszczyty, bogactwa i status urodzenia. Nie polega na oddawaniu czci, ale na zbawieniu. Święty jest zbawiony, po śmierci zostaje włączony do życia wiecznego w Bogu. Droga do niej nie jest łatwa, bo każdy musi zmierzyć się ze swoimi przeszkodami i zranieniami, ale jest jednocześnie prosta, bo nie wymaga od nas niczego skomplikowanego. Ewangeliczne życie prowadzi do świętości.

"Lubię dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często "świętość z sąsiedztwa", świętość osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga albo, by użyć innego wyrażenia, są "klasą średnią świętości" (p. 7).

 

I właśnie ta "świętość z sąsiedztwa" jest najwspanialsza. Im trudniej dostrzec nam w bliźnim przyszłego świętego, tym większe prawdopodobieństwo, że jego życie skrywa prawdziwe perły. Nieoczywiści bohaterowie są najlepsi, bo uczą pokory w myśleniu o własnej świętości, a jednoczenie dają nadzieję, że okoliczności naszego życia przy Bogu są naprawdę banalne i nieznaczące.

 

Naiwny Bóg?

 

Świat, w którym żyjemy, bardzo często zarzuca Bogu infantylność. Jednak niezwykle często zarzut ten pada też z ust ludzi zatroskanych o Kościół, którzy miłość do Boga postrzegają wyłącznie jako obronę doktryny. Poruszanie się wyłącznie w kategoriach dogmatów jest niebezpiecznie, bo Bóg zawsze jest przynajmniej o krok przed nami w rozumieniu złożoności tego świata. Często to, co wydaje nam się z pozoru naginaniem prawa, jest tak naprawdę jego pełnym zrozumieniem. Kościół na całej swojej drodze dojrzewa. Bóg natomiast mówi do nas językiem czułości, wrażliwości, życzliwości i zaufania. Językiem, który ma w sobie wszystko to, co tak często nazywamy powierzchownie naiwnością. Bóg jest naiwny? Świętość jest codziennym zbliżaniem się do tej Boskiej wrażliwości. Walczy się o nią najprostszymi metodami.

"Ta świętość, do której wzywa cię Pan, będzie wzrastała przez małe gesty. Na przykład: pewna kobieta idzie na targ, by zrobić zakupy, spotyka sąsiadkę, zaczyna z nią rozmawiać i dochodzi do krytyki. Wówczas ta kobieta mówi w swoim wnętrzu: «Nie, nie będę o nikim mówić źle». To jest krok ku świętości" (p. 16).

 

Do świętości zbliża mnie każda chwila mojego dnia i odpowiedź, jaką daję ludziom. Pisząc ten komentarz, też próbuję się do niej zbliżyć. Czytając go i komentując, wy też staracie się to zrobić. Zbyt często wszyscy zapominamy, że przecież wirtualny świat jest tak samo prawdziwy. W świecie stworzonym przez Boga obowiązują te same zasady. Nawet jeśli przez nasze ręce uległ on potężnej modyfikacji. Czy prowadzimy się wzajemnie do Boga?

"Również chrześcijanie mogą stać się częścią sieci przemocy słownej, tworzonej za pośrednictwem internetu i na różnych forach lub przestrzeniach wirtualnej wymiany opinii. Nawet w mediach katolickich może dojść do przekroczenia granic, tolerowania obmowy i oszczerstwa, i wydaje się, że szacunek dla reputacji innych osób nie jest ujęty w jakiekolwiek normy etyczne. W ten sposób powstaje niebezpieczny dualizm, ponieważ w tych przestrzeniach padają słowa, które nigdy nie byłyby tolerowane w życiu publicznym, i usiłuje się w nich zrekompensować własne niezadowolenie, z wściekłością realizując chęć zemsty. Znamienne, że czasami, chcąc bronić innych przykazań, całkowicie pomijane jest ósme: "Nie mów fałszywego świadectwa" i bezlitośnie niszczony jest wizerunek bliźnich. To pokazuje, że język pozbawiony wszelkiej kontroli staje się "przestrzenią zła" i "sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia" (por. Jk 3, 6)" (p. 115).

 

Nie zbawi nas ani doktryna, ani pewność siebie

 

Na co dzień bardzo często doświadczam tego, że obrona racji przybiera postać krwawej wojny na słowa, w której przeciwnikom odmawia się wielu praw i dopuszcza do potężnego podziału. Szczególnie w sprawach angażujących wiarę. Z jednej strony jest to wyraz pewnej gorliwości. Jeśli coś uważamy za prawdę, to chcielibyśmy jej bronić za wszelką cenę, nie dopuszczamy dyskusji. Jednak dopóki tu żyjemy, mamy jedynie swoje racje, a prawda jest tylko u Boga. Rację mogę mieć ja i jednocześnie rację masz ty. W prawdę Jezusa nie można się uzbroić przeciwko komukolwiek. Papież podkreśla, że doktryna nie jest najważniejsza:

"Przyjrzymy się dwóm formom doktrynalnej lub dyscyplinarnej pewności siebie, które powodują "narcystyczny i autorytarny elitaryzm, gdzie zamiast ewangelizowania pojawia się analiza i krytyka innych, a zamiast ułatwiania dostępu do łaski - traci się energię na kontrole. W żadnym z tych przypadków nie ma prawdziwego zainteresowania ani Jezusem Chrystusem, ani też innymi ludźmi" (p. 36).

 

Franciszek nazywa to wprost powrotem gnostycyzmu i pelagianizmu. Dla świętości groźne jest tak samo przywiązanie do doktryny, które "wyobraża sobie umysł bez wcielenia, niezdolny do dotknięcia cierpiącego ciała Chrystusa w innych" (p. 37), jak i przesadne poleganie na własnej woli, która choć ważna, jest drugorzędna, bo wyprzedza ją łaska Boga, który umiłował nas wcześniej, nie przez nasze zasługi (p. 48 i 49). Świętość osiągamy nie ze względu na nas samych, ale ze względu na Boga, który jest Święty sam z siebie i się tym z nami dzieli. "W całej historii Kościoła bardzo jasno ukazano, że miarą doskonałości osób jest stopień ich miłości, a nie ilość zgromadzonych danych czy wiedzy" (p. 37).

 

Kościół lokalny tak samo ważny i cenny

 

Cała adhortacja jest tak bogata, że nie sposób w jednym komentarzu odnieść się do wszystkich papieskich intuicji i spostrzeżeń. Każdy kolejny punkt niesie nowe spojrzenie na świętość. Papież nie zapomina o tych, których głos z różnych względów nie jest słyszany, bo jest mało medialny. To nienarodzone dzieci, ofiary wszelkiej przemocy, współcześni niewolnicy, uchodźcy, prześladowani za wiarę NIE TYLKO w Chrystusa.

"Niełatwo jest budować ten ewangeliczny pokój, który nikogo nie wyklucza, ale włącza także tych, którzy są nieco dziwni, trudni i skomplikowani, tych, którzy wymagają uwagi, tych, którzy są inni, tych, którzy są bardzo obciążeni życiem, mają inne zainteresowania. Jest to trudne i wymaga wielkiej otwartości umysłu i serca, ponieważ nie jest to "budowanie zgody «przy biurku» lub kruchego pokoju jedynie dla uprzywilejowanej mniejszości" ani też "projekt przygotowany przez niewielu i adresowany do niewielu (…). Chodzi o to, by być budowniczymi pokoju, ponieważ budowanie pokoju jest sztuką wymagającą pogody ducha, kreatywności, wrażliwości i umiejętności" (p. 89).

 

Papież Franciszek wiele razy odwołuje się nie tylko do swoich poprzedników czy oficjalnych dokumentów, ale też do lokalnych episkopatów. To jest naprawdę piękne, bo podkreśla, że w rozeznawaniu drogi, którą podąża Kościół, uczestniczą wszyscy. To przeniesienie akcentu na wspólnotę, a nie na hierarchię. Papież przywraca nam wspólnotę w jej pierwotnym kształcie, służącym dzieleniu się łaską, która pochodzi bezpośrednio od Chrystusa.

 

Osiem konkretów Franciszka

 

Gdy siadałem do pisania "Po tej stronie nieba", myślałem, że świętość jest taką ostateczną nobilitacją w życiu człowieka. Że trzeba się dobrze postarać, przeprowadzić szereg wielkich akcji, zgromadzić wiele dokumentów potwierdzających moją idealność. Dziś już wiem, możesz zrobić tylko troszeczkę, za to z wielkim, szczodrym sercem - i to wystarczy. Młodzi bohaterowie, których spotkałem, swoim życiem i wyborami pokazali, że świętość jest przede wszystkim łaską. Bóg pochwala naszą wierność rzeczom małym, co często mylimy ze skrupulatyzmem. Rzeczy małe to rzeczy proste, bądźmy im wierni. Cudownie pokazuje to papieskie rozważanie o ośmiu błogosławieństwach. W tym jest potęga i droga do świętości:

Bycie ubogim w sercu to właśnie jest świętość. (p. 70)

Reagować z pokorną łagodnością - na tym polega świętość. (p.74)

Umiejętność płakania z innymi to jest świętość. (p. 76)

Głodne i spragnione poszukiwanie sprawiedliwości jest świętością. (p. 79)

Miłosierne postrzeganie i działanie jest świętością. (p. 82)

Zachowywanie serca w czystości od wszystkiego, co plami miłość, jest świętością. (p.  86)

Rozsiewanie pokoju wokół nas jest świętością. (p. 89)

Akceptowanie codziennie drogi Ewangelii, pomimo że przynosi nam ona problemy, to jest świętość. (p. 95)

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.54

Liczba głosów:

123

 

 

Komentarze użytkowników (27)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Atanazy 06:27:38 | 2018-04-16
w nowej "adhortacji",  pelagianami i gnostykami są nazwani ci, którzy krytykują, a na pewno ci, którzy przywiązują wagę do pewnych postaw, do liturgii.

A CO BYŚCIE ZROBILI WY, WIDZĄC np. LATAJĄCY NA DRONIE NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT? PRZECIWSTAWILIBYŚCIE SIĘ CZY MILCZELI, BY TYLKO NIE BYĆ POSĄDZONYM O BYCIE GNOSTYKAMI?
FILM Z LATAJĄCYM NAJ. SAK.:
http://www.traditia.fora.pl/kryzys-naduzycia-w-kk,20/brazylia-skandal-z-latajaca-hostia,15771.html

Szczerze, ten "Kościół" coraz mniej mi się podoba!

Oceń 12 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Atanazy 20:40:36 | 2018-04-14
3. LEON XIII, Encyklika AETERNI PATRIS (o znaczeniu filozofii) z 1879 r.
15. Poznanie i uprawianie tej tak zbawiennej nauki, która wypływa z niewyczerpywalnych źródeł Pisma Świętego, a także z nauki Papieży, świętych Ojców i soborów, mogło zawsze niezawodnie przynieść Kościołowi największą pomoc - czy to dla lepszego zrozumienia i zinterpretowania Pisma Świętego, czy to dla dokładniejszego i pożyteczniejszego odczytywania i wyjaśniania nauki Ojców Kościoła, czy to wreszcie dla wykrywania i zbijania różnych błędów i herezji.

Oceń 13 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Atanazy 19:56:49 | 2018-04-14
"Nie zbawi nas ani doktryna, ani pewność siebie
Na co dzień bardzo często doświadczam tego, że obrona racji przybiera postać krwawej wojny na słowa, w której przeciwnikom odmawia się wielu praw i dopuszcza do potężnego podziału."

Hmmm. Ciekawa myśl. A jak drogi Autorze słów powyżej rozumieć słowa poniższe?

1. J 8,32:
i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (uwolni, ελευθερωσει)
2. PIUS XII - ENCYKLIKA SUMMI PONTIFICATUS:
Widzą przecież wszyscy działalność szerzycieli kłamliwych haseł i doktryn, którzy albo przeczą zbawczej mocy prawdy wiary chrześcijańskiej, albo nie dopuszczają do wprowadzenia tej prawdy w życie ludzkie.

Oceń 15 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Atanazy 06:42:55 | 2018-04-14
      "Przyjrzymy się dwóm formom doktrynalnej lub dyscyplinarnej pewności siebie, które powodują "narcystyczny i autorytarny elitaryzm, gdzie zamiast ewangelizowania pojawia się analiza i krytyka innych, a zamiast ułatwiania dostępu do łaski - traci się energię na kontrole.
Rozumiem, że strzeżenie depozytu wiary (będącego wyrazem umiłowania PRAWDY), które dla innych jest tzw. kontrolowaniem, rodzi wiele zła.

       Tekst: "W żadnym z tych przypadków nie ma prawdziwego zainteresowania ani Jezusem Chrystusem, ani też innymi ludźmi" - jest bardzo krzywdzący i niesprawiedliwy!
Czy zwracanie uwagi na łamanie przepisów zawartych choćby w REDEMPTIONIS SACRAMENTUM nie jest czasem wyrazem umiłowaniem CHRYSTUSA w Najświętszym Sakramencie, który traktowany bywa przez kapłanów i wiernych jak...? Gdzie jest cześć dla Niego, gdy Ofiarnik a zarazem Ofiara znajduje się np. na zgrzewkach wody itd?

       A do czego zmierzać ma brak tzw. kontrolowania? Odpowiedź kryje się w III tajemnicy fatimskiej.
[Przypisy] (6) W « czwartym wspomnieniu » z 8 grudnia 1941 roku siostra Łucja pisze: « Zaczynam więc moją pracę, żeby spełnić rozkaz Waszej Ekscelencji i życzenie dr. Galamby. Z wyjątkiem jednej części tajemnicy, której mi jeszcze nie wolno wyjawić, powiem wszystko. Świadomie niczego nie zataję. Możliwe, że pominę niektóre szczegóły będące bez znaczenia ».
(7) W cytowanym « czwartym wspomnieniu » Siostra Łucja dodaje: « W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary, itd. ».

(http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000626_message-fatima_pl.html ).

     Na koniec pozwole sobie powiedzieć jeszcze jedno. Wydaje mi się że omawiana adhortacja stanie się pewnego rodzaju narzędziem do prześladowań tych, którzy będą strzegli depozytu wiary i bronili go.

Oceń 26 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TOLEK 15:45:33 | 2018-04-13
Panie Szymonie
Jest Pan redaktorem portalu Deon.pl i myslę, że jest Pan w stanie porozmawiać z kolegami aby jednak zamknąć możliwość punktowania wypowiedzi ludzi, którzy się tytaj wypowiadają.
To co robi osoba o nicku ''atanazy''
jest niedopuszczalne. Opanował on możliwość dawania punktów tak ujemnych ( innym) i dodatnich ( sobie). Widać to gołym okiem. Człowiek ten przez to prawdopodobnie dowartościowuje się bo widzi, że jego wypowiedzi nie są akceptowane przez większośc użytkowników tej strony. Zatem proszę coś uczynić w tym zakresie, bo ci co znają tego człowieka to nie zwracają uwagii na to co on wyprawia. Natomiast są tacy co nie mają pojęcia, że ta osoba daje sobie punkty ( nawet w setkch) i mają wypaczony obraz rozmów jakie się tutaj odbywają.
Proszę zrobić coś w tym zakresie.
Dziękuję.

Oceń 6 65 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 12:26:01 | 2018-04-13
Eucharystia gdzie Bóg i człowiek jednoczą się poprzez wzajemny wolny wybór.

Zbawienie to potwierdzenie człowieka.

Agamemnon

Por.:
AteizmIVRP

Oceń 5 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

NAJ 08:38:16 | 2018-04-13
''atanazy szymon.zysko | 2018-04-12 23:48:38
Przypominam też,iż zgodnie z Nauką Kościoła,nikt nie może mieć pewności zbawienia.''

A z nauką samego Pana Jezusa Chrystusa (Ewangelią Chrystusa)?

''44 Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie16, lecz w Tego, który Mnie posłał. 45 A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. 46 Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.''


''47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto Mnie> wierzy, ma życie wieczne.''

''35 Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. 36 Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży».''

Oceń 12 119 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej 23:53:38 | 2018-04-12
A co z krzywdą sakramentalnych małżonków i brakiem miłosierdzia w stosunku do tych, którzy przeżywają zdradę, porzucenie i wejście w drugi związek współmałżonka, któremu papież Franciszek pozwala w p. 305 AL przystępować do Komunii św. i w p. 298 AL zachęca do praktykowania i umacniania cudzołożnej więzi? Co z deptaniem przysięgi małżeńskiej i sakramentu małżeństwa?
Polecam "List wątpliwości rodzin" - http://familiesdoubts.com i rozmowę z jej współautorką p. Natalią Zimniewicz - https://youtu.be/oNatRpAAZzE

Oceń 28 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

atanazy 22:59:32 | 2018-04-12
Jedno jest pewne -swiętymi nie zostaną tradsi, bo nie dość,że to  pelagianie i gnostycy to jeszcze Franciszka zasmucają wciskając mu,że w diabła nie wierzy, choć w sprawie przyszłości tych co owego diabła umiłowali sprawa nie jest juz taka pewna (wieczne męki piekielne jak głosi Kościół czy też unicestwienie jako rzecze Franciszek głosem Scalfariego).
Pomyśleć tylko,iż wychodzi na to,iż z owego pelagianizmu i gnostycyzmu obficie czerpali papieże przedsoborowi, bowiem źli tradsi nie mówią niczego nowego,tylko to czego Kościół nauczał ustami Franciszkowych poprzedników.
I to jest powód dla którego tekst Franciszka nie do świetości skłania lecz do smutnej refleksji nad rzeczywistością Kościoła w którym to Następca Św.Piotra gniazdo swe kala.
 

Oceń 134 15 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Franciszek2 10:57:37 | 2018-04-12
Tylko fenomenalny ? Nie za mało optymistycznie ? Kiedy zatem nastapi rozesłanie na cztery wiatry tych nieproduktywnych pod względem świętosci zakonów kontemplacyjnych ? Bo liturgia i doktryna nie stanowi juz przeszkody. Zostało tylko trochę jeszcze nie tańczących zakonników .  

Oceń 119 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook