To jest absurd i bluźnierstwo wołające o pomstę do nieba

Zygmunt Kwiatkowski SJ
(fot. shutterstock.com)

Zbyt wiele jest wśród nas potępienia, wrogości, podejrzeń i oskarżeń. Mało jest szczerego humanizmu, który decyduje o poziomie kultury. Ta ostatnia bez szacunku i prawości w postępowaniu jest fasadowa, zewnętrzna, płytka, prowadzi do coraz to nowych podziałów i coraz to nowych konfliktów.

 

Trwa właśnie Tydzień Miłosierdzia i z łatwością można sobie przywołać w pamięci znany wizerunek Jezusa Miłosiernego, którego inspiratorką była święta Faustyna. Jest to Jezus o pogodnej twarzy, który błogosławi każdego, kto ku Niemu spogląda. Do tego "Jezu ufam Tobie" jako osobista modlitwa i przekonanie.

 

Trzeba przyznać, że jest rzeczywiście prawdą, iż miłosierdzie zawsze związane jest z błogosławieństwem i zaufaniem. Tam bowiem, gdzie jest błogosławieństwo, tam również rośnie zaufanie, tam usuwane są uprzedzenia, łamane złe schematy, pojawia się większa otwartość, życzliwość, dobroć. Tam, gdzie jest miłosierdzie, tam można ujrzeć przyjazny uśmiech i poczuć błogosławieństwo pomocnie wyciągniętej ręki... tam nabiera się chęci do życia.

 

Wszędzie, gdzie rzeczywiście jest zaufanie, tam również jest zrozumienie, umiejętność słuchania tego, co się mówi, wraz z tym, co się ma w sercu, wyrozumiałość, cierpliwość i oczywiście gotowość do różnorakiego wsparcia, bo tam, gdzie jest błogosławieństwo i gdzie jest zaufanie, tam jest empatia.

 

Ewangelicznym przykładem człowieka miłosiernego jest dobry Samarytanin, który stanowi figurę Chrystusa. Nie przechodzi on obojętnie koło człowieka znajdującego się w trudnej sytuacji życiowej i nie szuka fałszywych pretekstów, aby obronić swoją bierność i życiowe wygodnictwo, jak uczynili kapłan i lewita.

 

Dzisiaj bardzo jest nam potrzebny duch miłosierdzia - dlatego bardziej niż wszystko inne potrzebujemy ducha wzajemnego szacunku i solidarności. Brakuje nam go wszędzie, również, a może przede wszystkim w Kościele. Brakuje go na forum wielkiej, światowej polityki i na forum polityki lokalnej. Brakuje w publicystyce, w mediach, w wystąpieniach osób publicznych i brakuje go nam na co dzień, w naszych zwykłych rozmowach między znajomymi.

 

Zbyt wiele jest wśród nas potępienia, wrogości, podejrzeń i oskarżeń. Mało jest szczerego humanizmu, który decyduje o poziomie kultury. Ta ostatnia bez szacunku i prawości w postępowaniu jest fasadowa, zewnętrzna, płytka, prowadzi do coraz to nowych podziałów i coraz to nowych konfliktów, do dzielenia świata na nasz i świat naszych wrogów, na świat złych i dobrych, na ten, który należy chronić, i ten, który jest przeznaczony do anihilacji.

 

Konkretnych ilustracji tego stanu rzeczy jest wiele. Problem aborcji na przykład i zażarta walka dwóch zwalczających się stronnictw, które sięgają w tej walce po najbardziej obraźliwe argumenty, dewastując przy tej okazji wszelkie możliwości dialogu i porozumienia, dzieląc społeczeństwo na ludzi złych i dobrych, na normalnych i bestie.

 

Innym przykładem mogą być nieustanne, obsesyjne, brutalne i wulgarne ataki na papieża, obojętnie, co by powiedział i jaki gest by uczynił. Jednoznacznie i zawsze uznawany za "heretyka" przez nienawidzących go ludzi, uważających, że bronią w ten sposób Kościoła, gdy oni, sprzymierzając się ze złym, poprzez stosowanie jego metody nienawiści, tym skuteczniej mu szkodzą, im bardziej są nienawistni.

 

Stosując tę metodę, w coraz mniejszym stopniu zależy im na prawdziwym osobowym dobru, a coraz bardziej dążą tylko do tego, aby zadać klęskę przeciwnikowi, aby sprawić mu przykrość i jak najboleśniej mu dokuczyć, nie cofając się przed aktami brutalnej przemocy i "taktycznego" kłamstwa.

 

Coraz mniej chodzi w tej walce o dobro człowieka, chociaż stale się na nie powołują, coraz bardziej natomiast o to, aby tego konkretnego człowieka (ludzi), mojego osobistego wroga, którego nienawidzę, upokorzyć, ośmieszyć i zniszczyć.

 

Zupełnym absurdem i wręcz bluźnierstwem wołającym o pomstę do nieba jest nadawanie temu aury szlachetnej, ewangelicznej misji. Absurdem i podłą drwiną z prawdy jest nazywanie tego dobrem społecznym, wolnością czy postępem.

 

 

Zygmunt Kwiatkowski SJ - jezuita, misjonarz, spędził 30 lat w Egipcie, Libanie i Syrii

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.63

Liczba głosów:

229

 

 

Komentarze użytkowników (14)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

abuna 17:45:40 | 2018-04-15
Kto z nas nie bronił gwałtownie slusznej racji absolutnie przekonany, ze broni dobra i czyni dobro w ten sposob, ktoremu chce slużyć, a potem gdy ochlonął trochę i przeniknęlo do jego świadomości parę zdań (a nie inwektyw), wypowiedzianych przez jego przeciwnika, nie powiedzial sobie: „a jednak trochę przesadziłem”. Na ogół zdradza nas „święta pasja”, która okazuje się nie być wcale taką świętą, bo podszyta jakąś dozą  fanatyzmu. Odwaga równiez wcale nie musi być zaraz taka odważna, wolność wolna, a ambicja nie musi byc wcale tak bardzo czysta i niewinna, pozbawiona pychy. Nie chodzi mi bynajmniej o perfekcjonizm, ale o świadomość tego kim się jest i co sie rzeczywiście robi, nie polegając zbytnio na własnych dobrych intencjach, tak jak gdyby nie byly one w pewnych wypadkach poszukiwanym materialem do brukowania miejsca, do ktorego lepiej byloby dla nas gdybyśmy tam nie trafili. Nie chodzi zatem o perfekcjonizm, ale o cechę duszy, która decyduje o ewangelicznej głębi naszej kultury osobistej.Tutaj, moim zdaniem lokuje się również kwestia milosierdzia

Oceń 9 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

bronislawbartusiak 13:49:33 | 2018-04-15
Wątpię, żeby tak jednostronny artykuł mógł coś zmienić. Na lepsze w każdym razie. Do tego potrzebna byłaby chęć do rozmowy i podjęcie próby krytycznego spojrzenia. Czy spotkamy to na Deonie?

@baqqe
Bardzo bym sobie życzył, żeby tego szukania - i rozmów, i zgody na różnice, było więcej  Tak sobie marzę,  że co miesiąc powiedzmy, o. Rydzyk i ks. Boniecki wspólnie odprawiaą Mszę św. i głoszą  na przemian kazania o patriotyzmie dzisiaj. A nawet, niech będzie bez kazania. . 

Oceń 5 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

baqqe 13:06:49 | 2018-04-15
Z jednej strony mamy zagorzałych Katolików broniących patriarchów cokolwiek nie zrobią i nie powiedzą, z drugiej - zagorzałych antyklerykałów, hejtujących cokolwiek władze Kościelne nie zrobią i nie powiedzą. Jeżeli opowiadasz się po którejkolwiek ze stron, Twój rozum właśnie poszedł spać. Obie te postawy są równie szkodliwe i skrajne. Powodują niepotrzebne podziały. I jedna grupa i druga są grupami nie do uleczenia, zwalczać się będą póki świat istnieje. Polecam sceptyczną drogę życia, studiowanie wnikliwe historii kościoła i pogłębianie swojej wiedzy (nie na wspólonatach katolickich tylko tam, gdzie wiedza jest faktycznie - uniwersytety, biblioteki, sprzeczności, odmienne od naszego punktu widzenia). I jednej i drugiej stronie trochę tego by się przydało. 

Oceń 9 18 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 08:51:05 | 2018-04-15
Drogi bracie Zygmuncie, chyba brat nic nie rozumie z rzeczywistości, z jaka mamy do czynienia, pisząc:

"w coraz mniejszym stopniu zależy im na prawdziwym osobowym dobru, a coraz bardziej dążą tylko do tego, aby zadać klęskę przeciwnikowi, aby sprawić mu przykrość i jak najboleśniej mu dokuczyć, nie cofając się przed aktami brutalnej przemocy i "taktycznego" kłamstwa.

Coraz mniej chodzi w tej walce o dobro człowieka, chociaż stale się na nie powołują, coraz bardziej natomiast o to, aby tego konkretnego człowieka (ludzi), mojego osobistego wroga, którego nienawidzę, upokorzyć, ośmieszyć i zniszczyć.
"

Brat NIE ROZUMIE na czym polega DOBRO człowieka!

Otóż DOBRO człowieka polega na tym, żeby się zbawił, a droga do zbawienia polega na WALCE Z GRZECHEM. A grzech polega na przekroczeniu niezmiennych ZASAD świętej nauki, nauczanej przez Kościół Katolicki.

Dlatego ŚMIERĆ wszystkim, którzy podważają, kwestionują, czy rozmywają te święte zasady. Możemy się modlić o ich śmierć, czego dał nam przykład ksiądz profesor Staniek, możemy ich niszczyć słowem, gdzie tylko się da. Bo oni ZAGRAŻAJĄ najwyższemu dobru.

Przecież nawet w Biblii jest zapisane, że lepiej żeby jeden człowiek zginął, niżby cały naród miał ucierpieć.

Tak zostaliśmy przez was, drodzy duchowni, wychowani. Tacy jesteśmy.  Tak nas nadal wychowujecie. To przecież owoc waszej wytężonej i szlachetnej pracy.

Oceń 37 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

atanazy 15:51:50 | 2018-04-14
Artykuł głównie o wrażliwym sercu autora.
Mamy więc miłosierdzie jako słowo wytrych otwierajacy jakoby wszelkie drzwi tak jakby przyjęto założenie,że ci za drzwiami z całą pewnością owo miłosierdzie wpuścić zechcą a potem ochoczo będą pokutować i się nawrócą.
Mamy więc doniesienia z ringu na którym leją się bez opamiętania zwolennicy i przeciwnicy aborcji.Szkoda ,ze autor nie zauważa iż to nie boks a samoobrona dziecka poczętego,które jakaś sfrustrowana matka postanowiła wysłać w inny wymiar a sama wydziera gębę na manifach o prawie do własnego brzusia.
Mamy (a jakże) biednego Franciszka, biczowanego przez podłych tradsów i chyba tylko tym można usprawiedliwić totalny uwiąd u tego papieża poczucia sensus catholicus.
Wypada tylko dodać czcigodny autorze,że nie tylko Ty wrażliwe serce posiadasz.
Mnie też pikawa pulsuje jak obserwuję jak za judaszowe srebrniki wyprzedaje się depozyt Nauki Kościoła, jak wiernych traktuje się jak baranów od których nie wypada więcej wymagać a wystarczy im schlebiać,jak unicestwia się środowiska tradycj katolickiej tylko dlatego,że ktoś uważa,że to muzealnictwo etec etc etc., jak rozmaici teologowie moderniści mielą swe heretyckie poglądy bez żadnych konsekwencji
Możemy się licytować, tylko czy o to chodzi?
Dokąd idziesz Kościele, oto zasadnicze pytanie

Oceń 45 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mats.apologeta 15:46:00 | 2018-04-14
Wiele tzw. krytyków papieża Franciszka to naprawdę osoby zasłużone dla Kościoła, które dążął do Prawdy. To że ktoś skrytykuje jedną czy drugą wypowiedź papieża, to nie świadczy o jego złej woli i walki z wszystkim co dobre. Jak dla mnie, jest to kolejny artykuł z cyklu "jak to jest źle w Kościele", "jacy my niemiłosierni", "tylko prosze nie kryrtykować Franciszka". Powyższe werstey raczej zaprzeczają ogólnemu przesłaniu artkułu.

Oceń 29 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Atanazy 15:21:24 | 2018-04-14
...A widzenie w Ukrzyżowanym diabła to ani to nie brzmi heretycko, ani w ogóle źle? Po prostu jest to wykładnia prawdziwie katolicka?
Przypomnę i źródło też podam, żeby nie było:
Krzyż, zresztą, stwierdził, „dla niektórych osób jest oznaką przynależności: 'Tak, noszę krzyż, aby pokazać, że jestem chrześcijaninem'”. I „w porządku”, jednak „nie tylko jako odznaka, jakby chodziło o jakąś drużynę, emblemat jakiejś drużyny”; ale, powiedział Franciszek, „jako pamięć o Tym, który stał się grzechem, który siebie uczynił diabłem, wężem dla nas; uniżył się aż po całkowite unicestwienie siebie”. (Zob. http://www.osservatoreromano.va/pl/news/w-znaku-krzyza [dostęp: 2018-03-16]. Zob także: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/homilie/swmarta_04042017.html ).
Panie Kwatkowski, św. Ambroży z Mediolanu* pisał o Ukrzyżowanym jako o "Wężu dobrym", ale czy on lub któryś inny święty, czy też papież widział w Ukrzyżowanym "diabła"?! Oczekuję dobrego artykułu na ten temat.

____

*) Lecz jest także dobry Wąż, którego ów jeleń nie atakuje; bądźcie roztropni jak węże; jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak zostanie wywyższony Syn Człowieczy. W wężu miedzianym zapowiedziany został mój Wąż, Wąż dobry. Dobry Wąż, który ze swych ust wydziela lekarstwo, a nie truciznę. Może się nie lękać węży ten, kto zdecydował się czcić takiego Węża. (Kobielus, Krzyż Chrystusa. Od znaku i figury do symbolu i metafory, Warszawa 2000, s. 41).

Oceń 18 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ann. 14:48:47 | 2018-04-14
Temat nie jest prosty. Przecież brak reakcji na zło to pozwalanie, by to zło się rozwijało. Niereagowanie na zachęty do aborcji to uznanie, że tak wolno. Natomiast język owej reakcji to rzeczywiście problem. 
Więc może zamiast koszmarnych krwawych banerów  - banery z adresami domów samotnej matki albo ośrodków adopcyjnych? Z adresami poradni dla osób w kryzysie? Może takie informacje pojawią się na kazaniach o aborcji? A w każdej diecezji wspomniane wyżej ośrodki?  W każdej parafii bezpłatny psycholog? A może parafie zorganizują systematyczne składki na rzecz takich ośrodków lub przynajmniej do nich zachęcą? To wcale nie jest łatwe, ale rzeczywiście byłoby dobrym argumentem w dyskusji. Akcja na rzecz przyszłych matek w kłopocie i niechcianych dzieci, zorganizowana podobnie jak "Szlachetna paczka". A czy Deon ma jakąś propozycję w tym temacie?

Oceń 10 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej 11:54:46 | 2018-04-14
Nie ma prawdziwej Bożej miłości bez prawdy i miłosierdzia bez sprawiedliwości. Bo czy można miłosierdzie budować na krzywdzie drugiego człowieka i niesprawiedliwości - wbrew Bożym Przykazaniom?
Czy papież Franciszek zauważy krzywdę sakramentalnych małżonków i brak miłosierdzia w stosunku do tych z nich, którzy przeżywają zdradę, porzucenie i wejście w drugi związek ich współmałżonków, którym papież Franciszek pozwala w p. 305 AL przystępować do Komunii św. i w p. 298 AL zachęca do praktykowania i umacniania cudzołożnej więzi?
Co z deptaniem przysięgi małżeńskiej i sakramentu małżeństwa?
Na mocy nierozerwalnego przymierza małżonków z Bogiem małżonkowie są współodpowiedzialni za swoje zbawienie. Bóg chce uzdrowić ich małżeństwo zawsze i w każdych okolicznościach, niezależnie od tego który z nich jest bardziej lub mniej winny kryzysu, gdyż widzi ich jako jedno ciało, jest z nimi w przymierzu i nie wycofuje się z niego. Zapisy adhortacji w ww. punktach de facto faworyzują związek cudzołożny kosztem sakramentalnego, a więc godzą w przymierze małżonków z Bogiem i krzywdzą samych małżonków.
Bóg chce by małżonkowie pomagali sobie w nawróceniu, gdyż chce wszystkich zbawić. Czy niewierność wcześniej skrzywdzonej żony, która jest w drugim związku i który to związek wspiera adhortacja (p. 298 AL) pomoże jej sakramentalnemu mężowi w nawróceniu i zbawieniu? 
Polecam "List wątpliwości rodzin" - http://familiesdoubts.com i rozmowę z jej współautorką p. Natalią Zimniewicz, która pokazuje tę krzywdę małżonków i niesprawiedliwość jaką im się wyrządza - https://youtu.be/oNatRpAAZzE

Oceń 41 27 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agapa 10:19:36 | 2018-04-14
Proszę szanownego autora. Zgadzając się co do meritum wypowiedzi, chciałem zapytać czy artykuł został napisany "mową miłości" ??
Moją uwagę zwróciło nagromadzenie sformułowań i wyrażeń cechujących zjawisko krytykowane. Zapewne dlatego w ogólnym obrazie artykułu nie odnajduję Jezusa o pogodnej twarzy. Raczej wyziera z niego ponura gęba "plemienia żmijowego". O prawdzie trzeba mówić i nazywać rzeczy po imieniu. Prawdę można jednak powiedzieć różnymi słowami i na różne sposoby. Jaki sposób wybrał autor? Tekst zaczyna się optymistycznym upomnieniem "jak powinno być" kończy zaś ponurym obrazem "jak jest". Czy to właściwa kolejność przekazu?
... nienawistni potępienia, wrogości, podejrzeń i oskarżeń; nienawidzę, upokorzyć, ośmieszyć i zniszczyć, sprzymierzając się ze złym, bluźnierstwem wołającym o pomstę do nieba ...

Oceń 28 10 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook