Co się powinno zmienić w polskim Kościele?

Julia Płaneta
(fot. guillermo_celano / Shutterstock.com)

W 2016 roku w niedzielnej Mszy św. uczestniczyło średnio 36,7% polskich katolików, a do Komunii Świętej przystąpiło 16%, podają najnowsze badania ISSK.

 

Kiedyś w jednym z wywiadów dziennikarz zapytał Matki Teresy: co się powinno zmienić w Kościele? Na co ona odpowiedziała: "ja i pan". Czy jesteśmy w stanie pójść za tą myślą? Opowiem wam trzy historie.

 

Twoja zmiana pociąga zmianę innych

 

Jakieś cztery lata temu pierwszy raz pojawiłam się na kursie alfa jako uczestnik. Byłam nieśmiała, wycofana, właściwie tylko słuchałam, niewiele mówiłam. Na cotygodniowych spotkaniach wszyscy byli mili, uśmiechnięci, serdeczni.

 

Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek będę z drugiej strony, to znaczy, że będę pomagać przy organizacji kursu. Najpierw tylko robiłam zdjęcia, potem pomagałam przy grupce, a ostatnio miałam swoją grupę. Prowadziłam spotkania, słuchałam uczestników, zbierałam ich różne doświadczenia.

 

Pamiętam, kiedy pozostało już kilka spotkań do zakończenia kursu i uczestnicy martwili się tym, co będzie później. Tak przyzwyczaili się do cotygodniowych spotkań, że nie chcieli się rozstawać. Pamiętam coś jeszcze - moment, kiedy jeden z uczestników, który nie jest pewien czy Bóg istnieje, powiedział: "możecie się za mnie pomodlić".

 

Kościół poza granicami

 

W tym roku miałam okazję zetknąć się z kościołem katolickim w Kazachstanie, w kraju, w którym 90 % ludności wyznaje islam. Jak wygląda tamten Kościół? Katolicy to mniejszość wyznaniowa, w której wszyscy trzymają się razem, zupełnie jak w rodzinie.

 

Ksiądz Szymon w niewielkiej miejscowości na południu Kazachstanu razem z siostrami zakonnymi i dwiema wolontariuszkami zajmuje się dziećmi w sierocińcu, wozi je do szpitala, jeśli jest potrzeba, odwiedza je, a one, kiedy są na mszy w kościele, z radością przybijają mu piątkę.

 

Ksiądz Zbigniew opowiada, że pomoc w Kazachstanie zaczyna się tak jak wszędzie. Pewnego dnia wyszedł przed kościół i zobaczył dzieci grzebiące w śmieciach. Zapytał ich: "co tutaj robicie? Czego szukacie?". W odpowiedzi usłyszał, że szukają jedzenia. A gdzie są wasi rodzice? Leżą w domu pijani. Tak powstało przy parafii miejsce dla dzieci, do którego mogą przyjść dwa razy w tygodniu, coś zjeść, pouczyć się i pobawić.

 

Świadectwo życia

 

Każdy z nas zna takie osoby, które nie mówią wiele o Panu Bogu, Kościele, ale po cichu robią wiele dobrego.

 

Matka czwórki dzieci, która dzień w dzień wstaje i cierpliwie zajmuje się każdym z nich po kolei. Najmniejsze jeszcze karmi piersią, trochę starsze ubiera i stawia przed nim przygotowane śniadanie, pozostałe wysyła do łazienki, żeby przygotowały się do wyjścia do przedszkola.

 

Żona schorowanego męża, która każdy dzień zaczyna od dwóch pytań: jak się dzisiaj czujesz i co mogę dla ciebie zrobić? Widzi, że nie jest najlepiej, że choroba powoli go zabiera z tego świata, ale codziennie wymyśla dla niego coś nowego. Poczyta mu książkę, zabierze na spacer, zrobi dobry obiad.

 

Babcia, która zawsze czeka na odwiedziny swoich wnuczków. Poprzedniego dnia starannie przygotowuje obiad, jeszcze dzwoni, żeby zapytać, co mają ochotę zjeść. Następnego dnia rano sprząta, nakrywa do stołu, stawia flakon z kwiatami i czeka na spotkanie z najbliższymi.

 

Kto się powinien zmienić?

 

Przedstawione powyżej badania są jakie są. Nie wiem czy to dobrze czy to źle, ale wiem, że to na pewno prawdziwe wyzwanie dla polskiego Kościoła. Zanim zadamy pytanie, co Kościół robi źle, zastanówmy się, co my robimy źle w tym kościele.

 

Kto się powinien zmienić? Co mogę zrobić dla Kościoła i jak się mogę dla niego zmienić? Jeżeli zaczniemy od takiej refleksji, potem spokojnie możemy przejść do następnych.

 

 

Julia Płaneta - należy do wspólnoty Kurs Alfa u Kapucynów w Krakowie, współpracuje z portalem DEON.pl i "Modlitwą w drodze".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.57

Liczba głosów:

30

 

 

Komentarze użytkowników (6)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

justyna.amal 18:19:18 | 2018-01-16
Najwięcej sił katechetycznych jest poświecon dzieciom. 
Dobrze, ze kateheza jest w szkole, ale "Jezus błogoslawił dzieci i nauczał dorosłych, a dziś błogosławi się dorosłych i naucza dzieci".
Nie chodzi tylko o formacje w grupach.
Byłam w kraju, gdzie obowiązkowo raz w miesiacu ojciec i matka dziecka z katechezy mieli spotkanie formacyjne(pierwsza sobota miesiąca o 20.00 matki, następna o 20.00 ojcowie). 
To stało sie tradycją i nikt z tym nie dyskutował. Jak trezba przynosili zwolnienie gdy nie mogli być albo przekładali na inny termin spotkanie. To było jednorazowo ze 200 osób. Inni gdy chcieli tez mogli przyjść.
A więc...katecheza dorosłych.
Tu mają możliwość kapłani  - kazanie. Ale mało kiedy jest przygotowanie na wysokim poziomie. Więcej nie dopowiem. Przygotować przemówienie półgodzinne przed ważnym audytorium to poważna sprawa - szuka sie cytatów, przykładów, wszystko musi się "kleić". A czy każdej niedzieli słuchający kazania/ homilii na Mszy św. dorośli nie są ważni? Godni przygotowanego tekstu, który zachęci by formować się bardziej?
Otóż... mam wrażenie, że często nie.
Tradycja się kruszy a wiary zcęsto brak, więc wskażniki spadają...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Witsloj 18:55:02 | 2018-01-13
Wyzbyjmy się złudzeń, jesteśmy sami w sobie w swoim istnieniu, wszyscy równi wobec tajemnicy życia i śmierci, żyje się czasem z innymi, ale zawsze przechodzi się przez bramę śmierci samotnie.

Oceń 5 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

08joanna.b 10:05:25 | 2018-01-13
Doskonale rozumiem przekaz tego tekstu i podane przykłady, trochę na skróty, ale tłumaczą sens przekazu. Bo najważniejsze jest życie. Co z tego że ktoś zna całe Pismo jak jedynie na tym się kończy. W dzisiejszych szybkich czasach ludzie nie mają czasu i cierpliwości żeby słuchać, żeby słuchać trzeba się zatrzymać, żeby się zatrzymać trzeba zwolnić i dopiero z tym pójść w życie, czasem bardzo szybkie. Życie, to realne bardzo szybko weryfikuje wszystko, tu się nie da oszukać.

Oceń 5 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 22:48:14 | 2018-01-15
Nie wiem czy pani Julia stosuje prowokację, czy to było tylko szczere...

Tak czy inaczej, spróbuję odpowiedzieć.

Boirąc za WZÓR Kościół Świętych w Niebie zarówno przed wiernymi jak i Kapłanami jest OGROM wyzwań, aby się zbliżyć do ideału Kościoła.

1 Kapłani powinni poddać się dobrowolnej degradacji wszelkich tytułów hierarchicznych.
2. Każdy kapłan powinien wyrzec się wszelkiego materializmu, czyli przyjąć śluby ubóstwa.
3. Każdy kapłan, duchowny, czy zakonnik powinien zakazać wiernym  nazywania siebie ich "ojcami", bo każdy wierzący ma tylko dwóch Ojców; jednego z ciała, a drugiego z ducha, czyli Boga Ojca.
4. Każdy kapłan powinien uczyć się posługi pośród wiernych, spowiadać, egzorcyzmować, zmagać się z upadłymi którzy strasznie doświadczają lud Boży. Być braćmi dla ludzi.

A teraz co do wiernych.

1 Każdy wierny powinien żyć Duchem Świętym, tak aby być Jego narzędziem tam gdzie Bóg potrzebuje zainterweniować.
2 Koniec z TEATREM w Świątyniach! Wierni powinni znać na pamięć Pisma Święte i edukować się w nich. Powinni czytać Słowo Boże w Świątyni i rozważać je, odpowiadać na pytania i potrafić tłumaczyć sens poszczególnych Ksiąg  PŚ.
3. Wierni powinni tworzyć wspólnoty realizujące różne misje pomocowe dla potrzebujących.
4. Wierni powinni doskonalić się w wielu cnotach, włącznie z głównymi i dawać temu publiczne świadectwa.

To tylko kilka jakże ogromnych dla NAS wszystkich wyzwań totalnego nawrócenia się na stronę Boga.

Czy przesadziłem z surowością osądów?

Nie sądzę, bo taką właśnie otrzymałem naukę od Pana Jezusa, który ukazał mi prawdziwe oblicze wiary w Niego i zarazem w Boga w Trzech Przenajświętszych Osobach.
Tak bym nie sądził, iż świętość mam na wyciągnięcie ręki i abym wiedział ku jakim postawom świętości dążyć, by zwiększyć prawdopodobieństwo życia w wymiarze Boga w przyszłości.

Oceń 6 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ptgalik777 18:27:28 | 2018-01-12
Jeśli nie będziemy mieli kapłanów na miarę Jan Marie Vianneya, świętego proboszcza z Ars, to za jakiś czas będą zamykane parafie w naszym kraju. Nasze parafie są w większości centrami usług religijnych. Nie dziwię się temu, bo tak księża zostali uformowani w seminariach. Tutaj wrzucam kamyk do ogródka biskupów, bo to oni są odpowiedzialni za prowadzenie seminariów. Owszem, są pozytywne przykłady księży, które warto docenić, ale jest ich zbyt mało. Druga rzecz - dla mnie symbolem upadku Kościoła Katolickiego, jest pewien nowo wybudowany kościół w naszym kraju, w którym tabernakulum zostało umieszczene w kącie, prawie niewidoczne. W centrum zaś postawiono krzesła dla ludzi. Dla mnie to jest symbol zmiany myślenia ludzi po soborze watykańskim II - Jezus Chrystus został zepchnięty na margines, w centrum postawiono człowieka i jego sprawy. A co z Chrystusem? W jaki sposób przywrócić należne mu miejsce w Kościele?

Oceń 51 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 10:16:18 | 2018-01-12
Gupotą jest myślenie, że można zmienić system nie zmieniając ludzi.
Szaleństwem jest myślenie, że można zmienić ludzi, nie zmieniając systemu.

Nieśmiałość i wycofanie nie są takie złe. Śmiałość połączona z brakiem wątpliwości oraz rzetelnej wiedzy to powtarzająca się uciążliwość naszych czasów.

Generalnie tekst jest pozytywny, bo zwraca uwagę na to, co faktycznie i naprawdę możemy, każdy z osobna, zmienić. Za dużo jest tych, co od siebie nie wymagają, a zmieniać chcą innych.

Oceń 19 7 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook