Różańcowa iskra ogarnęła całą Polskę

Zygmunt Kwiatkowski SJ
(fot. PAP/Dominik Kulaszewicz)

W całej Polsce odbywało się modlitewne spotkanie "Różaniec do granic". Dziwne sformułowanie. Niektórzy widzieliby raczej nazwę "Różaniec na granicach" jako lepszą, jeszcze inni "Różaniec bez granic", a niektórzy w ogóle są przeciwko temu Różańcowi, obojętnie, jaki przymiotnik by mu towarzyszył, i basta.


Osobiście wystrzegałbym się postawy "ponadgranicznego" komentatora, który by wszystko z góry wiedział, bo jest prawie nieomylny, a w związku z tym uzurpowałby sobie szlachetną misję pouczania maluczkich, a więc również tych wszystkich, którzy kotłują się teraz gdzieś "na granicach" i odmawiają Różaniec.


Chciałbym zaznaczyć, zaraz na wstępie, że sam jakoś włączyłem się do tej "akcji" na tyle, na ile mnie było stać, to znaczy odprawiłem Mszę św. w tej intencji i przyłączyłem się do jednej tajemnicy Różańca o godz. 14, który w naszym kościele poprowadziła grupa "Chleba", chociaż dotąd nic mnie z nią nie łączyło, poza widokiem chleba dla biednych w kruchcie kościoła, w niedzielę rano.


Nie spieszę się z krytyką tej inicjatywy modlitewnej ani też nie ciągnie mnie do egzaltacji z jej powodu. Po prostu najpierw chciałbym lepiej zrozumieć to wszystko, co z jej przyczyny w Polsce aktualnie się dzieje. Ponieważ już co nieco zaczyna się klarować, dlatego tym się dzielę.


Pierwsze to spostrzeżenie, że ta szeroka akcja zaczęła się z niczego jako jedna z tysięcy drobnych propozycji modlitewnych, na kształt facebookowych "eventów". Nikt z ludzi poważnych nie wpisywał jej sobie do kalendarza, a dzisiaj słyszałem uwagi, że szereg inicjatyw kurialnych spaliło na panewce, bo najbardziej aktywna część wiernych wyjechała "na granice".


Iskra rzucona przez organizatorów tego Różańca zapaliła płomyczek, z tego zrobił się płomień, a teraz mamy pożar. Może to brzmi zbyt entuzjastycznie. Przepraszam. Na entuzjazm zdecydowanie jeszcze za wcześnie, ale nie znaczy to, że najlepszą reakcją na to, co się dzieje, jest krytykowanie.


Warto jednak skonstatować, że inicjatywa tego Różańca pochodzi "z dołu", od ludzi świeckich, a mimo to (a może właśnie dlatego) ma taką społeczną nośność. Rozrosła się, nie używając tradycyjnych, kościelno-urzędowych kanałów komunikacyjnych. Napotkała jednak życzliwe przyjęcie i włączenie się w nią całym sercem wielu księży, wielu parafii, diecezji i biskupów. To stanowi nową jakość duszpasterską. Jest świadectwem dużych zmian w Kościele polskim. Tego nie wolno ignorować. Jest to zjawisko, z którego należy się radować - znak, że kończy się era bezwzględnego klerykalizmu w Kościele.


Dalej, kojarzy się nam "Różaniec do granic" w sposób zupełnie naturalny z podobną inicjatywą, mającą miejsce wiosną na Jasnej Górze. Była to "Wielka Pokuta Polaków". Nazwa trochę pompatyczna, bo skąd niby organizatorzy mieli wiedzę na temat tego, że będzie ona "wielka". Tymczasem nie chodziło im wcale o to, że spodziewali się wielkiej manifestacji, olbrzymiej rzeszy ludzkiej, ale chcieli wyrazić przekonanie, że istnieje wielka potrzeba u nas, w kraju, jakiegoś ponadprzeciętnego gestu pokutnego, aby odnowa życia religijnego w Polsce stała się bardziej rzeczywista.


Tym bardziej że "Wielką Pokutę" poprzedził ważny akt kościelny i państwowy zarazem, a więc akt mający charakter narodowy, który polegał na "uznaniu Chrystusa Królem i Panem Polski". Nie chodziło - i to jest bardzo ważne - o jakąś jednorazową tylko uroczystość czy okolicznościową mniej lub bardziej efektowną deklarację, wpisaną do annałów kościelnych uroczystości i obchodów. Chodziło o narodowe zobowiązanie i narodowe zaangażowanie się przed Bogiem, w urzeczywistnienie treści tego aktu w naszym życiu narodowym.


"Wielka Pokuta Polaków" stanowiła charyzmatyczne uzupełnienie "aktu uznania Chrystusa za Króla i Pana Polski", który w dużej mierze był raczej urzędowym aktem Kościoła aniżeli szerokim ruchem społecznym, stanowiącym świadomy akt szerokich rzesz narodu polskiego.


Natomiast "Różaniec do granic" nie tyle jest egzekwowaniem jakiegoś urzędowo przyjętego przez Kościół hierarchiczny duchowego programu, co raczej charyzmatycznym posiewem Ducha Świętego. Również tej inicjatywie, jak "Wielkiej Pokucie Polaków", patronuje Maryja, ale już nie w sercu polskiego Kościoła, w Częstochowie, ale tym razem była to modlitwa z Maryją na polskich granicach. (W trakcie przygotowań do tej modlitwy granice te zostały przekroczone, czyniąc jeszcze bardziej aktualnym pytanie o to, jak należy te granice rozumieć).


Modlitwa ta miała miejsce 7 października, w dniu, w którym Kościół wspomina Matkę Boską Różańcową. W komentarzach do tej uroczystości czyta się informację o historycznym zwycięstwie nad islamem, które w roku 1571 miało miejsce pod Lepanto, właśnie tego dnia, zatrzymując w ten sposób inwazję turecką, która kierowała swoje zbrojne ostrze przeciwko Rzymowi jako symbolowi chrześcijaństwa i chrześcijańskiej Europy. Pokonanie agresora wiązano nie tyle z brawurą floty europejskiej, która była kilkakrotnie mniejsza od tureckiej, ile z Bożą pomocą, której przyzywał papież, posługując się orężem Różańca.


Fizyczna obecność ludzi modlących się na granicach Polski ma prawdopodobnie jednak odniesienie do bardziej aktualnej historycznie motywacji, a mianowicie do tragedii wybuchu II wojny światowej, która zaczęła się przez zdradzieckie zbrojne przekroczenie naszych granic państwowych, praktycznie z każdej strony. Aktualności tego uczucia dodaje świadomość tlącego się ciągle jeszcze płomienia wojny na Ukrainie.


W końcu trzeba chyba powiedzieć, że "Różaniec do granic" oznacza - jak mówią o tym jego inicjatorzy - "wzięcie modlitewnej broni i podjęcie duchowej walki o ratunek dla świata. Jest to zaproszenie do wyjścia na granice Polski, granice własnych słabości, granice bezpiecznego świata, może nawet granice lęku".


Wiadomo, że największą przeszkodą, która człowieka ogranicza, deformuje i zniewala, jest grzech i jego konsekwencja - śmierć. Wiemy też, że jedynie Miłość Boża jest w stanie pokonać tę granicę i tylko ci, którzy otrzymali od Boga dar Jego Świętego Ducha.


Inicjatywa ta zatem, będąc związana z Chrystusem, nie może mieć innego i bardziej zgodnego z Ewangelią sensu jak przekroczenie granicy grzechu. Tylko wtedy i tylko w ten sposób może odbywać się chrześcijańska "duchowa walka o ratunek świata", zresztą nie tylko chrześcijańska, bo wszyscy rozumieją, co to znaczy "kochać", bo Duch Święty przemawia przecież do sumienia każdego człowieka, bo każdy jest stworzony na "obraz i podobieństwo Boga".

 

Zygmunt Kwiatkowski SJ - jezuita, misjonarz, spędził 30 lat w Egipcie, Libanie i Syrii

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.51

Liczba głosów:

73

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 12:46:07 | 2017-10-11
Szkoda, że intencją było zamknięcie granic przez uchodźcami.

Oceń 12 73 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 21:33:58 | 2017-10-09
Gdy katolik wypowiada imię Maryi echo odpowiada mu Jezus- to takie różańcowe credo.

Oceń 62 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 21:03:45 | 2017-10-09
Jeszcze nie tak dawno, bo raptem kilka lat temu świeżo ochrzczony Duchem Świętym zapytałem się Jezusa dlaczego w Polsce jest tyle zła.

Pan odpowiedział mi; że zło będzie się jeszcze bardziej szerzyć, póki Polska nie przyjmie Jego na swego Króla.

Innym razem, gdy Polskę „najechały” powodzie, a potem i wielka susza również pytałem się Jezusa dlaczego tak tutaj się dzieje.

I znowu Pan odpowiedział: POKUTA, potrzebna jest pokuta wszystkich Polaków.

Obecnie zostałem bardzo mile zaskoczony jak usłyszałem o tej akcji gorącej Modlitwy na granicach Polski.
Ona również jest znakiem opieki jaką objął Bóg ten Kraj.

Powtórzę raz jeszcze:

Bóg wybrał Polskę i Polaków na Jego świadków.
Staliśmy się kolejnym narodem wybranym i mamy misję otwarcia świata na Boga.

Jako pierwsi będziemy doświadczać wspaniałych darów, tak by inne narody nam zaczęły zazdrościć.
Pan wymaże narody, które odmówią nawrócenia, wytopi całe pokolenia i spali ogniem wrogów Boga.
Będą też ofiary bez winy ale oni dostąpią tam ogromnych dobrodziejstw wynagradzających im doznane tutaj cierpienia.

Oceń 21 19 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 21:02:04 | 2017-10-09
Cieszę się, że coraz więcej Polaków się budzi z letargu letniej wiary i zaczyna wierzyć sercem i doświadczać tym sercem Boga.

Boję się jednak za tych co nie chcą się tutaj w Polsce nawrócić oraz tych co błądzą, a pośród nich jest wielu również duchownych.

Tak dla jasności podpowiem, że u Boga jest bardzo wiele dusz kobiet, a bardzo niewiele dusz mężczyzn.
Oznacza to, że coś nie tak jest z naszymi zakonami męskimi oraz kapłanami, bo wielu z nich jeszcze nie weszło do Domu Ojca Pana Jezusa, bo wciąż czekają, a inni o zgrozo prawdopodobnie nigdy nie wejdą.

Mając powyższe na uwadze apeluję do braci kapłanów, aby otworzyli serce na Boga i zawrócili z drogi prowadzącej ku przepaści duszy.

Doprawdy głupio mi pouczać tutaj  drogich Braci w Chrystusie Panu, ale lepiej tutaj niż potem widzieć ich porażkę w tamtym wymiarze (duszy).

Zaznaczam, że nie wszyscy bracia błądzą, jednak tutaj na Deonie bywa to bardzo częste.

Jeszcze jest czas na indywidualną pokutę, do której zapraszam wszystkich bez wyjątku.

Pokuta za nas samych oraz za innych w potrzebie zawsze u Boga będzie mile widziana.


Porównując te kilka lat przemian serc Polaków, stwierdzam, że  jest już lepiej niż było. Jednak wciąż jest długa droga przed nami, przed Polskim Narodem.

Oby tak dalej, aby każdy z nas wsłuchiwał się w tętno Bożego Serca, byśmy byli gotowi na powiewy Ducha Świętego pozwalając Mu na przeminę naszych serc i naszej Ojczyzny, a potem i całego Świata.

Oceń 31 15 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 19:53:47 | 2017-10-09
Dziękuję Ojcze za ten tekst. 
I dodam jeszcze: http://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&s...

Oceń 54 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

domitom 15:37:23 | 2017-10-09
Różaniec może zdziałać wszystko. Jest 100% skuteczną bronią przeciw Złemu, który niestety jest obecnie dzisiaj wszędzie. Używajmy go kochani codziennie dodając do niego kto może jakąś ofiarę, nawet tą najmniejszą, czy to będzie post tygodniowy czy odmówienie sobie jakiejś przyjemności i ofiarujmy to na rzecz pokoju na świecie. Przesłanie Fatimy jest wyraźne " Modlitwa i post" 

Oceń 56 4 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook