Czy papież sprofanował bazylikę w Bolonii?

Jacek Siepsiak SJ
(fot. PAP/EPA/OSSERVATORE ROMANO/HANDOUT)

Wybór jest następujący: albo zapraszamy biedaków na obiad do kościoła, albo prędzej czy później ten kościół będzie sprzedany na restaurację i będą tam jeść tacy, których stać na luksusowe jedzenie.

 

Albo kościół będzie miejscem życia, albo śmierci. Jeżeli jakieś miejsce umiera, to nadaje się na sprzedanie, by mogło jakoś inaczej "ożywić się".

 

Eucharystia musi dawać życie. Inaczej będzie tylko elementem muzealnej ekspozycji. Pewnie dlatego arcybiskup Bolonii zaprosił ubogich i papieża Franciszka na wspólny obiad do swojej katedry.

 

Podniosły się głosy protestu mówiące o profanacji. Ucztować w kościele?!

 

Nieczystość rytualną wg tradycji biblijnej (i nie tylko) zaciąga się m.in. na skutek kontaktu ze "śmiercią", np. dotykając zmarłych. To nie życie profanuje bazylikę, nie zmaganie z nim (nawet przez cierpienie, niesienie krzyża i śmierć na nim). Profanuje poddanie się śmierci, jej zwycięstwo, rezygnacja z nadziei.

 

Gdy widzimy restaurację w budynku (po)kościelnym, czujemy niesmak. I słusznie. Gdy biedacy zasiadają w kościele do jednego stołu ze swoimi pasterzami, powinniśmy czuć to samo? Ktoś powie, że co innego nakarmić głodnego, dać zupę na "furcie klasztornej" czy na Plantach, a co innego zastawiać stoły w świątyni. To prawda. To co innego. I warto dostrzec tę różnicę.

 

Ale oba te działania czerpią z tradycji Kościoła.

 

Pamiętamy faryzeuszy gorszących się tym, że Jezus zasiada do jednego stołu z grzesznikami. Nie gorszyli się tym, że dawał im jałmużnę, ale tym, że razem z nimi ucztował! I do tego jeszcze ta Ostatnia Wieczerza.

 

Św. Jan Chryzostom, Ojciec Kościoła, pisał: «Chcesz oddawać cześć Ciału Chrystusa? Nie zaniedbuj Go, gdy jest nagie. Nie oddawaj Mu czci tutaj w świątyni, ubierając Je w jedwab, gdy tam na zewnątrz musi cierpieć zimno i nagość. Ten, który powiedział: "To jest moje Ciało", to ten sam, który powiedział: "Widzieliście Mnie głodnym i nie nakarmiliście Mnie", i "To, co zrobiliście najmniejszemu z moich braci, to Mnie zrobiliście"... Co z tego, że stół eucharystyczny będzie przepełniony złotymi kielichami, kiedy On umiera z głodu? Zacznij karmić Jego głodnego, a potem tym, co pozostanie, możesz oddawać Mu cześć na ołtarzu».

 

Jan Chryzostom napisał jeszcze: «W kościołach istniał wspaniały zwyczaj, że wierni przybywali i wysłuchawszy Słowa Bożego, uczestniczyli wszyscy w modlitwach rytualnych, a następnie w świętych misteriach. Na koniec zgromadzenia, zamiast szybko wracać do domu, bogaci, którzy zajmowali się dostarczeniem wszelkich dóbr, zapraszali biednych i wszyscy zasiadali do tego samego stołu, zastawionego w tym samym kościele i wszyscy bez różnicy jedli i pili te same potrawy. W ten sposób widać, jak wspólny stół, świętość miejsca, miłość braterska, którą można było wszędzie dostrzec, stawały się dla każdego źródłem niewyczerpanej radości i cnoty».

 

Grzegorz Wielki, biskup Rzymu, w trudnych czasach IV wieku otwierał drzwi Kościoła, aby nakarmić zgłodniałych. Nawet koło jego rezydencji pośrodku małego kościoła usytuowano marmurowy stół, gdzie on sam, papież, posługiwał każdego dnia dwunastu biednym.

Również bazylika św. Piotra widziała podobne obiady. W V wieku na przykład nawrócony senator rzymski wydał w niej obiad, który zgromadził wielki tłum żebraków.

 

W samej Bolonii kandydat na ołtarze ks. Marella w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. podczas Mszy świętych "odwracał" składkę, tzn. zamiast zbierać, rozdawał (ubogim). Potem w kościele jadł razem z nimi taki śniadanio-obiad i w ten sposób kontynuował braterską agapę.

 

Te przykłady, mam nadzieję, nie tylko pokazują ciągłość tradycji Kościoła, ale także podkreślają różnicę między wydawaniem posiłków a wspólnym ucztowaniem w kościele. Zasiąść do wspólnego stołu z "marginesem społecznym", tak jak Jezus, to nie to samo, co dawać jałmużnę czy organizować akcje charytatywne. Życie to nie tylko chleb i ubranie, to także ludzkie relacje. Wie to każdy, kto nie tylko podał kawałek chleba zgłodniałemu, ale też zamienił z nim słowo.

 

Chodzi o wspólnotę, bez której nie ma Ciała Chrystusa. A jak nie ma Ciała Chrystusa, to po co nam kościoły i ołtarze? Wtedy niejako naturalne byłoby ich desakralizowanie i zamienianie np. w restauracje...

 

I jeszcze jedno. Pojawiły się głosy, że profanacja w katedrze w Bolonii nastąpiła na skutek postawienia w niej kilku toi toi. Uspokajam. Stały na zewnątrz.

 

Jacek Siepsiak SJ - dyrektor naczelny Wydawnictwa WAM i redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe"

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.19

Liczba głosów:

448

 

 

Komentarze użytkowników (40)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 20:20:57 | 2017-10-08
Ktoś nie uważa, że Franciszek nie jest godny bycia Papieżem? Tak? To jesteś heretykiem. Znasz zasady :)

Oceń 4 32 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

magdas 22:19:39 | 2017-10-07
Nie profanuje ten, kto nie ma intencji profanowania.

Ale można nazwać to działaniem nieroztropnym, nietaktownym, bez wyczucia, niestosownym. Nie tylko "wobec miejsca - bazyliki". Też wobec zaproszonych ubogich.

Ja np. czułabym się bardzo niezręcznie gdybym została zaproszona, jako osoba uboga, na taki obiad w bazylice. Niezręcznie byłoby mi odrzucić to zaproszenie i niezręcznie byłoby mi z niego skorzystać.
Jedząc obiad w kościele czułabym się skrępowana i jakby wmanewrowana w coś, czego wolałabym nie robić (ze względu na świętość miejsca). Również, mimo mojego ubóstwa, wolałabym być potraktowana zwyczajnie, jak każdy człowiek i zostać zaproszona na obiad do miejsca, w jakim jedzą zwyczajni ludzie.
Z drugiej strony, ze względu na (jak myślę) dobre intencje zapraszającego, głupio byłoby mi odmówić.

Oceń 26 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 20:24:30 | 2017-10-07
Szczerze współczuje tym, co nie majac innego miejsca na zorganizowanie posiłku musieli go zrobić w budynku kościoła. 
I współczuje tez Autorowi potrzeby tłumaczenia tego dziwacznego pomysłu. 

Oceń 79 17 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 15:52:02 | 2017-10-07
Przenieśmy tabernakulum gdzieś w głębsze pomieszczenia Świątyni i wynośmy je do Świątyni jedynie przed odprawieniem Mszy Świętej, by po Niej ponownie wynieść ją do "głębszych" pomieszczeń świątynnych.

Wówczas po Mszy Świętej można by ustawiać ławy i stoły wedle okazji, by Boga wielbić nie tylko słowem, lecz również czynem godnym Chrześcijanina.

Oceń 10 35 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Aa 12:18:05 | 2017-10-07
Profanowanie świątyni ma miejsce zawsze, kiedy w czasie nabożeństw są głoszone kłamstwa, np. dotyczące katastrofy w Smoleńsku, uchodźców czy protestów w sprawie skazywania  kobiet na śmierć (w przypadku ciąży zagrażającej zdrowiu i życiu kobiety). Jak widać polskim katolikom taka profanacja nie przeszkadza. Hipokryzją jest oburzanie się na agapę opisaną w artykule. Bo ona, w przeciwieństwie do nabożeństw w polskich kościołach, przyniosła dobro. I nie dzieli ludzi na gorszy i lepszy sort.

Oceń 12 138 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MAGDALENA 07:48:36 | 2017-10-07
@donald

Zaiste, człowieku jesteś godny stosa a on ciebie. Obaj definitywni antychryści pklepują się po plecach. Na szczęście ludzie coraz więcej rozumieją, że KKK jest całkowicie sprzeczny z Ewangelią Chrystusa. Napisałeś:
''Czy Ciało Chrystusa nie znajduje się w Tabernakulum i nie uobecnia się podczas każdej Mszy Św.?''

Chłopie!!! Ciało Pana Jezusa Chrystusa TO MOC JEGO OJCA, która wypełnia ( przenika) cały ten wielowymiarowy świat. Jest także NAWET  w kamieniach ( ''kamienie o MNIE wołać będą). Posługujesz się fałszywą interpretacją słów Ewangelii Chrystusa. 
Ciało Pana Jezusa Chrystusa to MOC - PROGRAM DZIĘKI KTÓREMU DUSZA  LUDZKA ZACZYNA ŻYĆ PO ŚMIERCI CIAŁA FIZYCZNEGO jeśli za życia ziemskiego przyjeła ZBAWICIELA ZA SWOJEGO PANA.
''24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. 26 On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice ich zamieszkania, 27 aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. 28 Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: "Jesteśmy bowiem z Jego rodu"12. 29 Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka. 30 Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia,...''
Człowieku opamiętaj się i nie pisz KŁAMSTW, że Pan Jezus Chrystus siedzi w tabernakulum OPAMIĘTAJ SIĘ BO CZASU JEST JUŻ MAŁO!!!

Oceń 39 289 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

donald 20:49:50 | 2017-10-06
Cóż, skoro zmienia się znaczenie Eucharystii z autentycznej ofiary na ucztę, tam gdzie niedawno centrum stanowił Bóg teraz stanowi człowiek (wspólnota) - no to czemu nie można zorganizować w kościele uczty-poczęstunku, tym bardziej, że chodzi o tak szlachetny cel jak dzielenie się z ubogimi?? No i jeszcze można to pięknie uzasadnić hermeneutyką tradycji...  Po prostu modernizm i (świecki) humanizm...

Jako teologiczny laik zastanawiam się również jak rozumieć słowa ks. dyrektora i redaktora naczelnego o tym, że bez wspólnoty "nie ma Ciała Chrystusa". Czy Ciało Chrystusa nie znajduje się w Tabernakulum i nie uobecnia się podczas każdej Mszy Św.? Jeżeli tak, to wspomniany ks. dyrektor i redaktor naczelny popełnia podstawowy błąd logiczny - z błędnej przesłanki wyciąga konkluzję.

Oceń 90 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Stick 17:07:47 | 2017-10-06
Bergoglio profanuje wszystko, czego się dotknie

Oceń 127 33 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Udana 14:55:21 | 2017-10-06
Chyba tutaj nie ma zastosowania zasada dotycząca doktryny wiary Roma locuta causa finita.
Tu bardziej nasuwa się Czyncie więc zachowujcie wszystko co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie... Mamy przecież salki, aule, świetlice i tam można biesiadować i agapować jako uczta miłości, spraszać wszystkich kto potrzebuje.

Z jednej strony nie pozwalamy głośno rozmawiać w kościele, wchodzić nieodpowiednio ubranym, wprowadzać psów, krzyczeć, wchodzić z lodami, gadać przez telefon itp. bo jest to miejsce kultu i dla wielu ludzi miejsce święte, miejsce wyciszenia, spotkania z Bogiem.

Wiadomo, że w dojrzałej wierze nie ma sacrum i profanum, bo wszystko jest święte! Ale trzeba ludzi tak katechizować, uczyć. A tymczasem kult świątyni jest duży. 

W pierwszych wiekach nie było tabernakulum, Najświętszego Sakramentu, wyświęcanych ołtarzy, święconych i okadzanych światyń itp. Nie było prawa kanonicznego, rytuaów, zasad dotyczących liturgii... itp. To każda Eucharystia była ucztą miłości.

Trudno to teraz ludziom wszystko zabrać... wstawić stoły  i kazać świętować jak w pierwszych wiekach...

Trzeba ludzi do tego przygotować, katechizować, że bazylika to tylko budowla, a kościół to ludzie, wspólnota itp. bo inaczej jest zgorszenie, zamieszanie i niepotrzebne osądy.

Ludzie nie rozumieją co sie dzieje i mają zachwiane poczucie bezpieczeństwa, że ktość ich święte miejsce profanuje. 

Oceń 13 46 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 13:05:54 | 2017-10-06
Katolicy nie uznający Franciszka tracą nazwę katolicy i stają sie heretykami.

Oceń 20 199 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook