Inwektywy pod adresem księży

Wojciech Żmudziński SJ
(fot. shutterstock.com)

"Minęły już czasy, gdy ksiądz i nauczyciel wzbudzali respekt i szacunek choćby z powodu pełnionej roli społecznej" - mówią z nostalgią wielbiciele czasu przeszłego. Niesłusznie jednak dziwią się, że dzisiejsza młodzież nie uznaje żadnych autorytetów. Wszak sami dorośli je niszczą.

 

"Wieprz przebrany za księdza, łajdacka świnia, pasożyt społeczny, diabeł w sutannie!" To najłagodniejsze z obelżywych słów pod adresem księży, jakie powtarzają dzieci po swoich rodzicach głośno komentujących wieczorne wieści ze świata.

 

Przypominają mi się słuszne uwagi pewnego kaznodziei, który przestrzegał rodziców wołając: "Jeśli chcesz, by twoje dziecko nigdy tobą nie gardziło, to nie używaj pogardliwych słów pod adresem osoby, która pojawiła się na ekranie. Najczęściej jest ona dla kogoś ważnym autorytetem, czyimś ojcem lub duszpasterzem. I choć wiesz, że nie ma racji - zwykle nie musi się nawet odzywać, by jej nie mieć - ugryź się w język". Dziecko szybko się uczy od dorosłych, że niektórzy ludzie nie muszą mówić, by zasłużyć na miano łgarza i kretyna, nie ratuje ich ani odpowiedzialne stanowisko, ani zasługi z przeszłości, ani koloratka.

 

Politycy, dziennikarze, działacze społeczni, a nawet osoby duchowne są coraz częściej obiektem słownych ataków przede wszystkim w Internecie, który daje o wiele więcej przestrzeni na obrzucanie innych inwektywami niż dystans między fotelem, a ekranem telewizora. Nawet funkcjonariusze SB nie ubliżali tak publicznie księżom, jak czynią to dzisiaj użytkownicy Internetu na forach internetowych i portalach społecznościowych. Wiele takich wpisów pod adresem księży, biskupów, a nawet papieża, firmują osoby uważające się za katolików.

 

"Kanalia, ubek i szuja!" Takie pomyje wylewa na jednego z polskich biskupów Bogdan-katolik na jednym z prawicowych portali. "Pod sąd z nim! Wypędzić gnoja z Watykanu! Zabić gada! Idiota!" - to słowa o papieżu Franciszku, namiestniku Chrystusa, wypisywane przez katolickich dziennikarzy i osoby, które mówią o sobie: "jestem chrześcijaninem i PAN Jezus nie każe mi nikogo bić, ale temu typowi…, "sam jestem katolikiem, ale tego…" (Trudno mi było wybrać do tego felietonu zdania nie zawierające wulgaryzmów). Jak to możliwe, że Polska stawiana przez wielu za wzór katolicyzmu, tak bardzo dzisiaj przypomina tłum wrzeszczący "Na krzyż z Nim!" Jakże bardzo stoczyli się niegdysiejsi kibice pontyfikatu Jana Pawła II.

 

Mówię oczywiście o zdecydowanej, aczkolwiek krzykliwej mniejszości, o tych, którzy twierdzą, że bronią prawdziwej wiary i okładają świętymi sztandarami "uzurpatorów". Wiedzą najlepiej, kto z nami, a kto przeciwko nam, kto swój, a kto cudzy. Szykują zdrajcom piekło na ziemi. Wymachują mieczem i sączą jad wierząc, że to oni są Wielką Polską Katolicką i żaden biskup, żaden papież im nie podskoczy.

 

Nie zamierzam kończyć tak wstydliwym dla nas wszystkich akcentem. Puenta jest taka, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Żyjemy w czasach wielkiego sprawdzianu wiary. Poniżani księża mają szczególną okazję, by wykazać się miłosierdziem wobec swoich dręczycieli, bo jak mówi Paweł Apostoł: "Bóg nas, apostołów, wyznaczył jako ostatnich.

 

Staliśmy się bowiem pośmiewiskiem dla świata, doznajemy wzgardy, jesteśmy policzkowani… Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują i dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich aż do tej chwili" (por. 1 Kor 4,9-13). Aż do tej chwili! Zalew internetowych hejtów gardzących osobami duchownymi to wielki sprawdzian dla każdego księdza wiernego Ewangelii. Zdajmy ten egzamin. 

 

 

Wojciech Żmudziński SJ - dyrektor Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe, redaktor naczelny kwartalnika o wychowaniu i przywództwie "Być dla innych"

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.25

Liczba głosów:

1812

 

 

Komentarze użytkowników (33)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Oriana 14:55:31 | 2017-09-26
W dyskusji doszliśmy do istotnej rzeczy: relacji. Człowiek bardzo potrzebuje relacji z innymi ludźmi, potrzebuje tego niemal tak jak powietrza. Bez bliskich relacji z rodzicami, bez ich miłosci dziecko nie może się prawidłowo rozwijać. Kiedyś ktos pokusił się o eksperyment, aby dzieci wychowywac bez kontaktu z ludźmi dostarczajac im tylko pożywienia. Dzieci w wyniku tego eksperymentu zmarły.
Niestety potrzeby relacji nie zastapią kontakty internetowe na portalach i czatach. Poczucie osamotnienia źle się odbija na psychice, może prowadzić m. innymi do zachowań agresywnych.
Ponadczasowość i mądrość  nauki Jezusa polega właśnie na tym, że kładł nacisk na relacje: z Bogiem i ludźmi. 
Dbajmy o dobre relacje, które niemożliwe są bez zaufania, szacunku, szczerości. 

Oceń 7 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 11:52:59 | 2017-09-26
Dziękuję za dobry i mądry tekst.

"Jak to możliwe, że Polska stawiana przez wielu za wzór katolicyzmu, tak bardzo dzisiaj przypomina tłum wrzeszczący "Na krzyż z Nim!"

Otóż być może, stało się tak z powodu nauczania, w którym były błędy. Nauczono ludzi, ze chrześcijaństwo to wiara w "prawdy" i w "zasady" i w "poglądy". I w imię wierności, pewnym prawdom, zasadom i poglądom, depczą oni to, co jest istotą chrześcijaństwa w świecie materialnym - relację do innych ludzi.

Gdy ktoś nie podziela lub przeciwstawia się temu w co wierzą, to go oskarżą, będą pomawiać, insynować, czasem oplują słowem. Bo nie rozumieją, nie czują, czym jest chrześcijaństwo. Stary Testament się powielił. Znów liczy się PRAWO na pierwszym miejscu. I to prawda, staliby i krzyczeliby, bo przecież ci na placu przed pretorium, byli wierzący w Boga i wierni PRAWU.

Ale dotyczy to nie tylko tych tradycjonalistycznych, tak samo dotyczy to tych liberalnych i postępowych. I jakoś w każdej chwili może dotyczyć nas, więc trzeba się strzec, i modlić: Panie daj nam dostrzegać najpierw ludzi, a potem nasze poglądy.

Oceń 13 97 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski 21:02:44 | 2017-09-25
Troszkę czasu nie komentowałem, próbowałem dziś z Mozilli, za żadne skarby nie mogłem dać komentarza. Dopiero udało mi się z Chrome, którego teraz nie używam na prywatnym laptopie i specjalnie ściągnąłem, żeby sprawdzić, czy to nie problem przeglądarki i stąd mnie dopiero wpuściło na forum. To przypadek, czy polityka Deonu np. ściślejszej współpracy z Google? Z jakich przeglądarek tu dajecie komentarze? 

Oceń 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski 20:44:48 | 2017-09-25
Skończyły się raczej bezpowrotnie czasy, że dużo większy szacunek, zapewniający określoną nietykalność, miało się z nadania („ksiądz i nauczyciel wzbudzali respekt i szacunek choćby z powodu pełnionej roli społecznej"). Nie ma teraz uprzywilejowanych, wszyscy dostają po głowie, jak się tylko z czymś wychylają w stosunku do innych, w przeróżnych sferach życia. Należy nauczyć się z tym żyć, albo zmienić zawód/powołanie lub sposób ich realizacji. A przede wszystkim nie oczekiwać większej ochrony od innych zwłaszcza w „wszechwładnym” pod tym względem internecie, który jest jak walec nie do zatrzymania – rozjeżdża wszystko, co się wychyla w stosunku do innych.
Jak ktoś chce jednak być aktywny, zabierać głos, jak potrzeba niewygodny dla innych, po prostu musi liczyć się z tym, że w dzisiejszych czasach dostanie po głowie. Nie istotne w tej chwili od kogo, z której strony. Jak po kimś nie spływa to jak po kaczce, a chce dalej być mocniej aktywny, kontrowersyjny jak potrzeba, to istnieje możliwość minimalizowania bólu bycia opluwanym. Nie rozczytywać się w innych forach, na swoich (np. fejsbukowym, czy blogowym) blokować dostęp osobom, które obrażają, czy w inny sposób niszczą gospodarza.

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 11:31:41 | 2017-09-25
"Jakże bardzo stoczyli się niegdysiejsi kibice pontyfikatu Jana Pawła II."
Może kibicowali mu tylko dlatego, że był Polakiem? Bo gdyby interesowało ich to co mówił i pisał i gdyby przyjmowali jego nauki i zgadzali się z nimi, to powinni i teraz się do nich stosować. 

Oceń 26 188 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 10:14:28 | 2017-09-25
Odkąd istnieje kler katolicki, istnieje antyklerykalizm. Nic nowego pod słońcem. W Polsce, teksty antyklerykalne współczesne różnią się od tych z XVI wieku w warstwie językowej, co jest zrozumiałe, ale niewiele poza tym.

Oceń 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 08:55:15 | 2017-09-25
@CzarnySzymo

Podstawą antyklerykalizmu jest sprzeciw wobec niektórych przejawów działalności kleru, a szerzej -  instytucji wyznaniowych; niezgoda na wpływ tych instytucji na pozareligijne życie społeczeństwa lub ingerencję w sprawy państwa. Jest postawą krytyczną wobec działalności oficjalnych struktur danego związku wyznaniowego, najczęściej dominującego w danym państwie - w polskim kontekście przede wszystkim Kościół rzsymskokatolickiego. Sprzeciw dotyczy, postrzeganych jako negatywne, wpływów Kościoła na pozareligijne dziedziny życia, takie jak polityka, kultura, edukacja.
Brak jest także akceptacji specjalnych przywilejów dla przedstawicieli kleru wynikających tylko z faktu, że są przedtsawicielami instytucji wyznaniowej.  Antyklerykalizm to pozytywny i zdrowy przejaw rozwoju społeczeństwa.

Oceń 4 136 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 23:18:06 | 2017-09-24
Mam wrażenie, że autor, jak mawiają Anglicy, is barking up the wrong tree. Instytucja publicznej toalety, gdzie każdy mógł, nawet w czasach PRL,  napisać, że Jadźka to ..., zaś Pierwszy Sekretarz to .. istniała zawsze, zaś teraz przeniosła się to internetu. Rozwiązanie jest też stare jak świat, nazywa się moderowaniem. Dzięki moderowaniu, pewne publiczne sfery w internecie dzielą się na moderowane i niemoderowane. Jak ktoś czyta niemoderowane komentarze, to ma podobny komfort jak  ktoś, kto czyta napisy na ścianach w publicznej WC. Z poprawką na to, że niestety każdy z nas, niezależnie od koloru skóry, od tego czy jest osobą konsekrowaną czy nie, płci, poglądów politycznych, wieku, wykształcenia, pochodzenia społecznego jest czasami zmuszony do skorzystania z publicznej WC, zaś nikt nikogo nie zmusza do czytania rynsztoku wylewającego się na forach niemoderowanych. 
Osobiście głęboko wierzę, że moce piekielne, w tym komentarze na forach, go nie przemogą, ale oczywiście w pełni szanuję, jeśli autor felietonu w w tej kwestii ma własne zdanie.

Oceń 5 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR (Angelo! Przeproś za żubra!) 20:22:05 | 2017-09-24
"osoby duchowne są coraz częściej obiektem słownych ataków przede wszystkim w Internecie..."

Niektórzy myśleli, jak szkalowano ks.Rydzyka (nie mówiąc o atakach w Tygodniku Powszechnym, GW pominę), że na nim wszystko się skończy. Symbol zacofania, stare babcie, a z drugiej młodzi, z wielkich miast, emanacja postępu...

Zapewne ksiądz, jako wnikliwy obserwator, nie wierzył, że raz uruchomiony mechanizm zatrzyma się sam z siebie, albo ograniczy do nielubianego przez elity liberalno-lewicowe kapłana?

Oceń 498 56 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

CzarnySzymon 17:39:49 | 2017-09-24
O uważających się za katolików a zachowujących się jak wulgarna hołota też się przekonałem na jednym z forów i przyznam, że mnie też to zjawisko niemile zaskoczyło. Nie zapominajmy przy tym, że antyklerykalizm (i zwykle związane z nim wyzwiska) to cecha przede wszystkim lewicy i jej sympatyków.

Oceń 375 28 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook