Czy kara śmierci mieści się w granicach chrześcijaństwa?

Sean Hagerty SJ
(fot. youtube.com/theyoungturks)

Wydarzenia, które miały miejsce w sierpniu w Charlottesville były obrzydliwe i przerażające. Marsz setek sympatyków Białych Nacjonalistów i neonazistów z pochodniami w rękach w amerykańskim mieście wydawał się być czymś zupełnie niewyobrażalnym. Jeszcze bardziej zadziwiający jest fakt, że wielu z tych Białych Nacjonalistów i neonazistów uważała się za chrześcijan.

 

To jasne, że nie można obwieszczać swojej przynależności do Jezusa i być jednocześnie białym supremacjonistą. Te dwie rzeczy kompletnie do siebie nie przystają: biała supremacja wywołuje moralne obrzydzenie i nie ma dla niej miejsca w chrześcijaństwie. A jednak uczestnicy tych neonazistowskich marszów w Charlottesville próbowali sami sobie dowieść, że tak nie jest, przeinaczając przesłanie chrześcijaństwa w niemożliwy do zidentyfikowania twór, który odpowiadałby ich politycznej i społecznej agendzie.

 

To bardzo smutne, ale zafałszowanie wiary chrześcijańskiej w taki sposób, aby służyła politycznym celom to zbyt dobrze znany fenomen. Zarówno konserwatywni, jak i liberalni katolicy wybiórczo podchodzą do stosowania prawd wiary. Być może najbardziej oczywistym przykładem takiej wybiórczości w kościele katolickim jest debata na temat kary śmierci.

 

W kręgach kościelnych kara śmierci jest kwestią sporną. Pomimo tego, że Konferencja Episkopatu Stanów Zjednoczonych całościowo potępiła karę śmierci w USA, wielu amerykańskich katolików wciąż popiera stosowanie tego najwyższego wymiaru kary. Z technicznego punktu widzenia, w skrajnych wypadkach kościół dopuszcza zastosowanie kary śmierci. Chodzi o przypadki, kiedy nie można zastosować żadnego innego sposobu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego. Takie sytuacje są jednak niesłychanie rzadkie. W Stanach podobne zdarzenia nie mają miejsca, co mocno podkreślali święty Jan Paweł II, papież emeryt Benedykt XVI oraz papież Franciszek. Ich stanowisko w tej sprawie jest zarówno bezapelacyjne, jak i prawidłowe.

 

Poparcie dla kary śmierci wśród katolików jest w pewnym stopniu wytłumaczalne. Ludzie chcą sprawiedliwości. Przestępstwa, za które grozi kara śmierci, są przerażające i reprezentują najgorszą stronę ludzkiej natury. Sprawiedliwość wyraźnie domaga się zadośćuczynienia - sprawca musi umrzeć lub naprawić swój błąd. Takie myślenie jest jednak nieprawidłowe.

 

Odejście od nauczania kościoła w sprawie kary śmierci, często bywa usprawiedliwiane na dwa sposoby. Po pierwsze, mówi się, że kara śmierci przywraca równowagę pomiędzy sprawcami, a ofiarami. Jednak to tylko pozory. Po drugie, twierdzi się, że państwo musi spełniać moralny obowiązek, który polega na ukaraniu tych, którzy popełniają najgorsze zbrodnie na naturze. Wstrzymywanie takiej kary kwestionowałoby moralne podstawy funkcjonowania państwa. Jednakże żaden z przytoczonych argumentów nie ma odbicia w rzeczywistości - pogłębia tylko krzywdę zadaną ofiarom i państwu jednocześnie zaprzeczając człowieczeństwu sprawcy.

 

Najgorsze przestępstwo, jak na przykład morderstwo, jest najwyższym wyrazem pogwałcenia godności drugiego człowieka i jako takie wydaje się być podstawą do zastosowania kary śmierci. Niektórzy uznają, że tylko śmierć sprawcy będzie wystarczająca do tego, aby wyrównać krzywdy i przywrócić ofiarom (bądź osobom, które przetrwały jakieś tragiczne zdarzenia) godność i miejsce w społeczeństwie. Jednakże jest to bardzo wątpliwe, czy w takich przypadkach kiedykolwiek uda się naprawić wyrządzone krzywdy. W jaki sposób można zmniejszyć szkodę wynikającą ze śmierci jednej osoby poprzez zabicie kolejnej? Kara śmierci nie przywróci ofiary do życia i nie odda tym, którzy przetrwali tego, co stracili.

 

Jako społeczeństwo mamy do dyspozycji szereg kar, które w adekwatny sposób pokazują, jak państwo i jego obywatele podchodzą do najcięższych przestępstw. To niewyobrażalne, że ktoś mógłby przyjmować, iż dożywocie jest "lekką karą". Intuicyjnie pragniemy, aby osoby winne przestępstwom zostały ukarane i słusznie denerwujemy się, kiedy kara wydaje się nieadekwatna do popełnionych czynów (jak w przypadku skazanego za gwałt Brocka Turnera, który otrzymał karę trzech miesięcy pozbawienia wolności). Jednak kara śmierci nie może mieć tej samej wagi, co jej nie pozbawiające życia odpowiedniki takie jak na przykład dożywocie. Kara śmierci zupełnie mija się ze swoim celem i jest daleka od przywracania jakiejkolwiek równowagi - nie służy ani ofiarom przestępstwa ani państwu. A zatem jeśli kara śmierci nie służy wymierzaniu sprawiedliwości, musi w przebiegły sposób, pod pozorem prawości, służyć innej, niższej potrzebie - zemście.

 

Dodatkową i być może bardziej krzywdzącą kwestią w usprawiedliwianiu kary śmierci jako narzędzia sprawiedliwości jest traktowanie jej jako niemal idealnego systemu. Zakłada się przy tym, że osoby skazane na śmierć zostały otoczone pełną ochroną prawną i były równo traktowane. Wiemy jednak, że jest to fałsz. Czarno- i brązowoskórzy mężczyźni są dalece częściej skazywani na karę śmierci za to samo przestępstwo niż ich biali odpowiednicy. Dowody na dyskryminację i uprzedzenie organów prawa i ich przedstawicieli są stałą (chociaż niewielką) częścią naszego systemu sprawiedliwości. I chociaż taka stronniczość nie pojawia się przy wszystkich przypadkach zastosowania kary śmierci, bez wątpienia jest obecna przy niektórych z nich.

 

Co bardzo ironiczne, wiele osób, które opowiadają się za karą śmierci, nie ufa aparatowi państwa w żadnej innej kwestii. Takie osoby bardzo szybko krytycznie oceniają posunięcia wybranych przedstawicieli władz i ich propozycje wprowadzania nowych przepisów. A jednak zakładają, że kara śmierci jest zapisem nie możliwym do zniesienia. Oczywiście kiedy raz wykona się wyrok kary śmierci, nie ma już żadnej możliwości korekty nieprawidłowego procesu prawnego. Jeśli nie ufasz państwu w kwestii tego, w jaki sposób wydaje pieniądze z twoich podatków, to jakim cudem jesteś w stanie mu zaufać w kwestii stracenia twoich współobywateli?

 

Odkładając na bok przywołane powyżej kwestie systemowe, niektórzy teoretycy dowodzą, że państwo ma moralny obowiązek zabijania tych osób, które zostały uznane za winne popełnienia najwyższych przestępstw, ponieważ jeśli takim osobom okaże się łagodność, będzie to rozminięcie się ze sprawiedliwością. Państwo, jako organ wykonawczy wymiaru sprawiedliwości, jest w idealnej pozycji do tego, aby sprawiedliwie zabijać takich przestępców. Jest jednak pewien problem z tym argumentem - jest on zaprzeczeniem wiary chrześcijańskiej. Bóg nie postępuje z nami tak, jak na to zasługujemy. Zamiast tego oferuje nam nieskończone miłosierdzie. Apostołowie nie byli warci tego, aby ich powoływać, a jednak Jezus otoczył się grzesznikami.

 

Kiedy Jezus spotyka się z przestępstwem najwyższej rangi, kobietą przyłapaną na cudzołóstwie, w miejsce kary wybiera miłosierdzie. Kiedy Jego samego skazano na śmierć, wybaczył tym, którzy Go zabili. Jeśli w swoim życiu chrześcijanin ma naśladować Mistrza, to dlaczego chcemy traktować ludzi proporcjonalnie do ich najgorszych czynów?

 

Oczywiście nie znaczy to, że powinniśmy znieść wszystkie kary i pootwierać więzienia - państwo musi strzec społecznego bezpieczeństwa. Jednak bezpieczeństwo państwa i jego obywateli nie wymaga zabijania sprawcy przestępstwa. Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do miłosierdzia, do traktowania tych, którzy nas krzywdzą w sposób miłosierny oraz do miłowania naszych nieprzyjaciół i modlitwy za nich. Jeśli upieramy się, że śmierć jest jedynym wyjściem, jak możemy nazywać siebie chrześcijanami?

 

To bardzo kuszące, aby dostosowywać prawdy wiary tak, aby odpowiadały naszym politycznym zapatrywaniom. To sprawia, że chrześcijaństwo staje się łatwiejsze. A umiłowanie swoich nieprzyjaciół jest trudne. Jednak jeśli będziemy dostosowywać wiarę do okoliczności, ryzykujemy to, że stracimy z oczu Chrystusa i przestaniemy rozumieć, co to znaczy być chrześcijaninem.

 

***

 

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu: America Magazine

 

Sean Hagerty SJ - amerykański jezuita, nauczyciel teologii w Cheverus High School w Portland

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.15

Liczba głosów:

600

 

 

Komentarze użytkowników (24)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 11:43:52 | 2017-09-20
Proponuję innym uważać na użytkownika o nicku abraham. Od tego osobnika otrzymałem pogróżki (groźby karalne) które zostały zgłoszone na Policję.

Oceń 13 75 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 19:50:43 | 2017-09-18
Przesyłam link do dyskusji sprzed roku na ten temat.[Pro forma]
https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,4469,mocne-slowa-papieza-franciszka-ws-kary-smierci.html

Zapraszam do grzecznej, szerokiej, merytorycznej dyskusji na temat kary śmierci[również redakcję deonu.pl].
Oczywiście po zapoznaniu się z definicjami podstawowych pojęć(sprawiedliwość, kara, religia[również definicje określające społeczny wymiar sterowania], zabójstwo.
Życzyłbym sobie rzeczowej wymiany zdań nie ckliwych pisków albo smrodliwych wydechów Bazyliego.]Człowieku zainwestuj w szczoteczke do zębów.]

Oceń 97 20 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 19:33:02 | 2017-09-18
Temat już stary, tak jak samo Chrześcijaństwo.

Proszę zajrzeć do Dziejów Apostolskich rozdz 5 - sprawa Ananiasza i Safiry.

Gdyby wartość życia ludzkiego była większa od Bożej Sprawiedliwości to Bóg nigdy by nie karał śmiercią za żadne przewinienie, lecz przeciwnie uczył o miłosierdziu i modlitwie wstawinniczej.

Jednak prawda o Miłosierdziu Bożym jest inna niż ją głoszą zwiedzeni iluzjami upadłych, nawet ci zwiedzeni którzy powinni nauczać Prawdy.

Miłosierdzie owszem jest, ale nigdy nie uchyla Sprawiedliwości Bożej.

Oznacza to, że nawet skruszony "morderca", który pojmie ciężar swojej winy i będzie bardzo żałował, będzie musiał ponieść sprawiedliwą karę, a w akcie Miłosierdzia Bożego być może będzie mu dane odkupić zbrodnię i naprawić winę, tak by kiedyś stać się najmniejszym z najmniejszych z owieczek Bożych.

Nie twierdzę, iż wszyscy "zabójcy" trafią do Nieba, bo jeśli już to będą musieli odpokutowć swoje winy i czekać, aż do czasu powtórnego przyjścia Pana Jezusa. Dopiero potem być może  Pan widząc, iż poddali się dobrowolnie sprawiedliwej karze, odstąpi od kary Piekła Wiecznego.

Jednak takich "zabójców" (aborcjonistek, pijanych którzy zabili za kierownicą, lekarzy, którzy niedostatecznie walczyli o życie pacjenta, księży, którzy zaniedbali posługi egzorcyzmów i wielu wielu innych) będzie niewielu, których Pan ułaskawi od Piekła.

A jeśli, ktoś nie wierzy w Piekło to już sam na siebie wydaje wyrok wyrzeczenia się Nieba.

Pan i owszem obdarowuje ogromnym Miłosierdziem owce ze swoich trzód.
Jednak kozły budzą w Nim obrzydzenie i odwraca On Swoje Święte Oblicze od tych kozłów.

Biada nam wierzącym, gdybyśmy nieświadomie zasłużyli sobie, by kiedyś dołączyć do wielkiego grona zebranych, a będzie to grono kozłów i koźlic.

Dlatego gorąco prośmy Pana o Dar poznania Prawdy, by zły nas nie zwodził, byśmy wyrwali się z jego niewoli i kroczyli ścieżkami ku własnej świętości.

Oceń 46 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 16:51:06 | 2017-09-18
Wiadomo nie od dziś, że Kościół rzymskokatolicki dba opowiada się za życiem od momentu poczęcia do kary śmierci. Z karą śmierci KRK problemu nie miewa, swiadczą o tym jego ofiary które straciły życie na przestrzeni wielu wieków. Oczywiście KRK sam mordowal mało, za to często wskazywał władzy świeckiej kogo ma zabić. W przypadku gdy władza świecka odmawiała to w krótkim czasie sama stawała się ofiarą która zasługiwała na karę śmierci. 

Oceń 4 78 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 14:25:24 | 2017-09-17
https://www.youtube.com/watch?v=VeXYnQWHGmM

Oceń 152 21 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 12:51:51 | 2017-09-17
Jakiś jezuicki osesek z uśmiechem na ustach poucza katolików co jest dobre a co złe.
Dobra jest demokracja ale już nie dla nacjonalistów.
Pan Bóg jest miłosierny ale już nie dla zwolenników kary śmierci.
Czego natomaist o karze śmierci naucza nas Pius XII:
"Jeżeli chodzi o egzekucję skazanego na śmierć, państwo nie rozporządza prawem życia osoby. W takim przypadku władza publiczna ogranicza się do pozbawienia skazanego wartości życia jako zadośćuczynienie za jego winy, przez które on sam już pozbawił się prawa do życia"Termin pozbawienie się prawa do życia nie jest jednak jak widać zrozumiały dla karmionych demo-liberalną papką jezuickich ideologów

Oceń 297 50 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook