Hańba

Piotr Nowina-Konopka
(fot. shutterstock.com)

Nie mogę wyjść ze zdumienia ani pozbyć się poczucia wstydu.

 

W katolickim kraju wysoko niosącym Pana boski sztandar, mimo dość powszechnie znanych wskazań Ewangelii, mimo próśb papieża Franciszka mocno opartych także na nauczaniu "naszego" papieża Jana Pawła II, wreszcie mimo wielowiekowego korzystania przez Polaków z gościnności i empatii innych narodów - znowu odezwały się głosy z cyklu "ani jednego uchodźcy!".


Choć prezydent Duda w obecności nowego prezydenta Niemiec zadeklarował (co nie zabrzmiało nazbyt przekonywająco), że "Polska jest otwarta na tych, którzy chcą do Polski przyjechać, i na tych, którzy będą od Polski potrzebowali pomocy, jest i była zawsze otwarta", to jednak w tym samym czasie premier Szydło orzekła, że "Nie ma w tej chwili możliwości, by do Polski byli przyjmowani uchodźcy".

 

Sekundował jej natychmiast minister od spraw wewnętrznych Błaszczak, stwierdzając, że przyjęcie uchodźców "z całą pewnością byłoby gorsze" i dodając, że "to jest problem zachodu Europy" - jakby Polska była wschodem Europy.

 

Minister od dyplomacji Waszczykowski wytacza argument, że Polska przyjęła 1,25 mln uchodźców z Ukrainy i pół miliona z Białorusi, co stoi w jaskrawej sprzeczności z faktami, zwłaszcza że większość naszych wschodnich współbraci to klasyczni emigranci ekonomiczni. Czary mojej goryczy dopełnili przywódcy opozycyjni, gdy przewodniczący Schetyna krótko i węzełkowato stwierdził, że "Platforma nie jest za przyjęciem uchodźców" i "Jestem za tym, by nie przyjeżdżali do Polski", a przewodniczący Kosiniak-Kamysz złożył wspaniałomyślną ofertę "przyjmijmy sieroty, mężczyźni niech walczą o wolność swoich krajów".


"Larum grają" zawołałby Wołodyjowski. Nuncjusz apostolski abp Pennacchio wysłał w imieniu Sekretariatu Stanu (a więc i papieża) list do polskiej premier z supliką, żebyśmy przynajmniej zaangażowali się w pomoc w tworzeniu korytarzy humanitarnych, według "patentu" opracowanego i skutecznie realizowanego przez Wspólnotę Sant'Egidio.

 

Polscy biskupi od ponad roku bezskutecznie orędują za takim działaniem u naszych władz. Są wśród nich i tacy, którzy expressis verbis apelują do polskich sumień, by z empatią otworzyć się na uchodźców, chrześcijańskich i muzułmańskich, i żeby ich w Polsce przyjmować. Pozostaje to jednak wołaniem na puszczy. W ślad za propagandą polityczną statystycznie skłonni jesteśmy wierzyć w pasożyty i ryzyko odebrania nam tożsamości wyznaniowej i narodowej. Takie jesteśmy słabe sierotki, że nam 7000 obcych zrujnuje polskość i katolickość…


Całkiem niedawno uczestniczyłem w zorganizowanej w Umbrii konferencji poświęconej Świętym Patronom Europy. Poza miejscowym biskupem i byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim uczestniczyło w niej 6 moich przyjaciół i byłych kolegów, będących nadal ambasadorami przy Stolicy Apostolskiej. Wszyscy mówili "ludzkim głosem", także w niedającym się ominąć temacie uchodźców.

 

Najdobitniej wyraził to nasz były prezydent. Przypomniał, że swego czasu przyjęliśmy w Polsce uchodźcę z Pragi, który nazywał się Adalbert. Został polskim biskupem i jako swojski Wojciech jest obecnie głównym patronem kraju, który go przyjął po ucieczce z jego własnej ojczyzny. Zabrzmiało to jak praktyczny argument za tym, że warto choćby dla własnego interesu otwierać się przed "obcymi".


Całkiem niedawno dowiedziałem się, że w pobliskim Attigliano, gdzie nota bene od dziesięcioleci proboszczują Polacy, imigranci - pochodzący głównie z Afryki Środkowej - stanowią 20 proc. populacji gminy i nie ma z nimi żadnych poważniejszych kłopotów. Poczułem się, jakby ktoś dał mi w twarz.


Papież Franciszek wielokrotnie przyznawał się, że jego widzenie świata i Kościoła jest w znacznej mierze uwarunkowane własnym doświadczeniem rodzinnym włoskich emigrantów (i to nie uchodźców wojennych…). Przynajmniej raz w tygodniu, jeśli nie częściej staje w obronie migrujących milionów i domaga się przynajmniej drobnego wkładu z naszej - chrześcijan i Europejczyków - strony. Sam doprowadził do zainstalowania w Watykanie rosnącej liczby rodzin z Bliskiego Wschodu, których nie pytał o wyznanie. Nie przestraszył się jakoś, że mu Watykan zmuzułmanieje…


W ostatnich dniach kwietnia tego roku papież spotkał się z bliską jego sercu i wrażliwości Wspólnotą Sant'Egidio. Spotkanie odbyło się w miejscu szczególnym. W centrum Rzymu, na jedynej wyspie na Tybrze, znajduje się bazylika św. Bartłomieja Apostoła, którą jeszcze Jan Paweł II udostępnił tejże Wspólnocie i w której przechowuje się relikwie męczenników XX wieku i czasów najnowszych (także Polaków: Kolbego, Kózkówny, Starowieyskiego Popiełuszki, Matuszewskiego i Kurzawy). Paradoks polega na tym, że w dawniejszych czasach ta sama bazylika dedykowana była św. Adalbertowi, czyli naszemu św. Wojciechowi…


Przedmiotem liturgii i spotkania byli męczennicy najświeższej daty, a w konsekwencji także uchodźcy. Papież przypomniał publicznie swą zeszłoroczną rozmowę z uchodźcą na wyspie Lesbos, który powiedział mu tak: "Ojcze, jestem muzułmaninem. Moja żona była chrześcijanką. Do naszego kraju przyszli terroryści (…), zobaczono u niej krzyż i zażądano od niej, by go wyrzuciła. Nie zrobiła tego i zarżnięto ją na moich oczach. Tak bardzo się kochaliśmy…". Czy tego muzułmanina też wyślemy na front, żeby walczył tam u siebie na miejscu?


Włoskim działaczom papież powiedział: "Gdyby we Włoszech każda miejscowość przyjęła dwoje emigrantów, starczyłoby miejsca dla wszystkich. A wspaniałomyślność okazywana na Południu, na Lampedusie, na Sycylii, na Lesbos - mogłaby zarazić choć trochę Północ. Jesteśmy cywilizacją bezdzietną i równocześnie zamykamy drzwi przed migrantami. To się nazywa samobójstwo".


Mało kto opublikował ostatnie zdanie papieskiej modlitwy wypowiedzianej u św. Bartłomieja - św. Wojciecha: "Tobie, Panie, chwała, a nam, Panie, hańba".

 

 

*  *  *

"W kręgu Franciszka" to nowy cykl felietonów autorstwa Piotra Nowiny-Konopki. Kolejne części tylko na DEON.pl

 

Moje 3-letnie ambasadorowanie przy Watykanie było niespodziewanym przywilejem i okazją do codziennego śledzenia niezwykłego pontyfikatu sprawowanego przez jezuitę "z drugiego końca świata". Niemal każdego dnia patrzyłem na zwierzchnika Kościoła, który postanowił pozostać "zwykłym człowiekiem", jak każdy z nas. Od 13 marca 2013 roku Franciszek zaskakuje, a nawet szokuje, wciąż przecież gromadząc wokół siebie osoby i grupy znajdujące w nim inspirację, autorytet i wzór pasterza na nowe czasy. Chcę Państwu o tym opowiadać w sposób w miarę możności regularny, odwołując się do słów Papieża i pokazując ludzi, o których można powiedzieć, że znalazły się "w kręgu Franciszka". Stąd nadtytuł mojej pisaniny.

 

*  *  *

 

Piotr Nowina-Konopka - działacz katolicki, w latach 1980-1989 w opozycji demokratycznej, w latach 1991-2001 poseł, kilkukrotny minister, negocjator członkostwa RP w UE, przewodniczący Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, były ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, obecnie na emeryturze.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.37

Liczba głosów:

652

 

 

Komentarze użytkowników (73)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 14:40:58 | 2017-05-25
Terroryści islamscy osiągnęli swój cel. Polacy się panicznie boją.

Oceń 9 54 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Byniol 00:53:56 | 2017-05-24
Ilu uchodźców Autor przyjął pod swój dach - na własny koszt i ryzyko?

Oceń 78 19 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR "CZEŚĆ i CHWAŁA BOHATEROM!" 19:58:43 | 2017-05-23
W tym samym wątku, ten sam durny arguement w 2 wersjach LOL

"W Polsce mieszka 38 mln ludzi, gdyby w Polsce przyjąć tych 6-8 tysięcy muzułmańkich uchodźców, nikt by nawet nie zauważył różnicy."

"Jeśli państwo liczące 38 mln ludzi ma się rozpaść po przyjęciu 6-8 tysięcy muzułmańskich uchodźców, to państwo to stoi na bardzo cienkich nóżkach."

Oceń 82 24 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 19:27:38 | 2017-05-23
Jeśli państwo liczące 38 mln ludzi ma się rozpaść po przyjęciu 6-8 tysięcy muzułmańskich uchodźców, to państwo to stoi na bardzo cienkich nóżkach.
Jeśli wiara katolicka w tym państwie stoi przed ryzykiem rozpuszczenia sie w morzu kilku tysięcy muzułmanów, to wyraźnie 1050 lat chrześcijaństwa zapuściło tutaj bardzo płytkie korzenie.

Oceń 9 75 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

bonaventura 19:07:58 | 2017-05-23
Dawno nie byłem w szkole.
Ciekawe czy Jan Kochanowski nie jest już zakazany:

"Córy szlacheckie (żal się mocny Boże!) 

Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże." 
 I dalej w tej samej "Pieśni o spustoszeniu Podola":

Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie":

Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,

Nową przypowieść Polak sobie kupi,

Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Oceń 46 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR "CZEŚĆ i CHWAŁA BOHATEROM!" 18:34:41 | 2017-05-23
"Ja się boję" słychać na filmie na którym ludzie uciekają z centrum handlowego w Manchesterze. To pewnie jedna z tych Polek opisywanych na deonie, które nigdy w życiu nie spotkały obcokrajowca, opiera się na przesądach i przekazie pisowskich mediów.

https://BreakingNLive/status/866968342904680448

Oceń 75 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ro.jarromir.cu797 19:27:57 | 2017-05-23
Drogi panie, bardzo łatwo jak widzę (ale też pamiętam) używa Pan mocnych słów. Jak rozumiem z tego co Pan pisze, należy uznać że jest Pan osobiście (również finansowo) w sposób znaczący zaangażowany w pomoc ofiarom wojen. Tak, to jest jak najbardziej po katolicku, to jest jak najbardziej po prostu po Bożemu.
Postawa papieża Franciszka jest pełna miłości wobec tych którzy cierpią tam daleko, ale też wobec tych którzy przyjechali szukając lepszego życia do Europy. Papież pokazuje postawę miłości, kieruje się sercem i nie zawraca sobie zbytnio głowy konsekwencjami.

Trochę inaczej muszą myśleć i postępować ci, od których zależy los i przyszłość państwa, społeczeństwa, czy choćby własnej rodziny. Ludzie odpowiedzialni którzy są przy władzy, nie mogą nie dostrzegać konsekwencji takich ruchów, które juz przecież dosięgły wiele krajów Europy i z całą pewnością będą tylko narastać. Papież kieruje się miłością, a czym kierują się politycy krajów zachodnich? Z tego co mówią i jak mówią wynika że kierują się ideologią. Tak mocną  ideologią, że nie potrafią dostrzec że wprowadzają swoje kraje na równię pochyłą z której nie ma już odwrotu. Ta ideologia, ateistyczna ideologia, stała się czymś w rodzaju religii, z którą nie można w żaden sposób dyskutować, którą po prostu trzeba przyjąć. I tego właśnie domagają się teraz od wszystkich krajów w sposób bardzo agresywny zresztą, dominujące elity europejskie. I dlatego także obecne problemy Polski. Polski rząd, jeśli poważnie traktuje los i przyszłość Polski i Polaków nie może zamykać na to wszstko oczu.

Obecnej władzy na szczęście obca jest ta ideologia samozagłady, ale jak widzę na szczęście nie jest jej obce miłosierdzie wobec potrzebujących. Dlatego całkowicie popieram ogromny wzrost pomocy naszego rządu dla ofiar wojen tam gdzie ona jest najbardziej potrzebna, tam gdzie jest najwięcej i najbardziej cierpiących. Byli już tacy którzy policzyli ilu ludzi np. tam w Syrii można by uratować, za pieniądze przeznaczone tu w Europie na jednego migranta. Choćby samo to powinno ludziom rozjaśnić w głowach, ale cóż, ideologia jest nie do przeskoczenia. Rozumiem działania obecnych polskich władz, czekam jeszcze tylko na korytarze humanitarne i szczerze mówiąc nie wiem dlaczego czekamy na to tak długo...

Oceń 44 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~WDR 17:39:23 | 2017-05-23
Zamach w Anglii: Salman Abedi, 23-latek znany służbom.

Jak z Polski deportowano "znanego służbom" Irakijczyka to były protesty przed ABW. Hańba!

Oceń 67 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 15:03:56 | 2017-05-23
Przykro jest czytać komentarze katolików, którzy nie ufają Ojcu Świętemu i za nic mają nauczanie św. Jana Pawła II, obecny papież cały czas nawołuje do pomagania uchodźcom, Jan Paweł II robił bardzo wiele dla pojednania katolików z żydami, komentujący wiedzą jednak swoje. Gdzież się podziała pokora?

Oceń 32 144 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 11:40:43 | 2017-05-23
cytat:
==========
Światli Polscy intelygenci nie dali wiary tym pomówieniom i przyjęli "starszych braci w wierze" do swojego domu.
W latach 1940- 42 z rąk potomków tamtych emigrantów została wymordowana w Katyniu...... większa część Polskiej elity.
=======
Mit "żydokomuny" to trwały wkład polskiej myśli w dzieje światowego antysemityzmu.Ma nawet swoje hasło w wikipedii. Pomimo tego, że Zydów nie ma, a "komuna" istnieje głównie w rządowej propagandzie i w partyjnych mediach, ciągle żywy. Nawet nie trzeba do tego badań antropologicznych.

Oceń 18 129 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook