Największy problem z islamem

Karol Wilczyński
(fot. shutterstock.com)

Brak chęci reformy, zbyt literalne podejście do Koranu, karanie osób porzucających wiarę, stosunek do kobiet - oto litania problemów, które wymieniają przeciwnicy islamu. Zapominają jednak o tym jednym, najważniejszym.

 

O islamie mówią ostatnio wszyscy. Mówi sąsiad z góry, sprzedawczyni w sklepie, polscy politycy i ministrowie, kapłani i zakonnice. Każdy ma na ten temat coś do powiedzenia. Nic dziwnego, islam stał się w ciągu ostatnich kilku lat jednym z głównych tematów medialnych. Każdy coś tam słyszał.

 

Każdy jest specjalistą

 

Popyt rodzi podaż, akcja - reakcję. Od czasu ogłoszenia tzw. kryzysu migracyjnego w sierpniu 2015 roku na rosnące zainteresowanie Polaków tematyką islamu odpowiedziały dziesiątki samozwańczych "specjalistów": dziennikarzy, teologów czy naukowców, którzy tak często zamiast wiedzy pozostawili nam ignorancję.

 

"Ignorancja prowadzi do strachu, strach prowadzi do nienawiści, a nienawiść - do przemocy. Oto jest równanie" - mówił Averroes, jeden z najważniejszych myślicieli arabskich. Na którym etapie równania znajdujemy się my, Polacy?

 

Choć samo zainteresowanie tematem spada, "specjaliści" pojawiają się zawsze wtedy, gdy trzeba pobudzić nasz strach i nienawiść. Zamach? To na pewno muzułmanie. Wynik wyborów we Francji? To "ich" sprawka. Spadek powołań? A jakże: to wina islamu. "Specjalistom" tak łatwo jest budować swoją popularność i wizerunek na naszej ignorancji, a przede wszystkim - lęku. Ale to dopiero początek naszego największego problemu z islamem.

 

Muzułmanin? Nie znam

 

Niestety nie natknąłem się jak dotychczas na badania wskazujące, jaki odsetek Polaków widział muzułmanina na oczy (na żywo, nie w mediach). Jaki odsetek - jeśli już zobaczył - nie obawiał się podejść i chwilę porozmawiać? A jeśli już porozmawiał, to czy stać nas było na dialog, wysłuchanie? Czy raczej był to pełny niechęci monolog, mający przekonać rozmówcę, jak to zła jest jego wiara?

 

Podejrzewam, że naprawdę niewielu naszych rodaków miało okazję rozmawiać z wyznawcami islamu. Nic dziwnego - skutkiem naszej ignorancji i lęku jest nieumiejętność prowadzenia dialogu. Tak bardzo boimy się muzułmanów, że jeśli już mamy szansę na rozmowę, to nie chcemy, by doszła ona do skutku. Obawiamy się, że ta dziewczyna w hidżabie lub mężczyzna z brodą coś nam zrobi. Boimy się, że tak naprawdę nic o nich nie wiemy - i ta niewiedza może wyjść na jaw. Może okazać się, że nie mieliśmy racji, a ci ludzie... są tacy jak my.

 

I nie chcę znać

 

Ten strach nie powinien nikogo dziwić. Po codziennej dawce nagonki medialnej na muzułmanów i uchodźców opanowanie lęku i nienawiści przez "szarego Kowalskiego" to wyczyn niemal heroiczny.

 

Jednak ogarnia mnie mnóstwo wątpliwości, ilekroć spotykam duchownych czy wykształconych świeckich katolików, twierdzących, że "z islamem się nie da prowadzić dialogu" lub że "taki dialog może prowadzić tylko do konwersji (muzułmanów na katolicyzm)". Z takim podejściem rzeczywiście niewiele osiągniemy.

 

Warunkiem dialogu jest znalezienie płaszczyzny lub choćby jednego punktu, który jest wspólny dla obu stron. A w przypadku muzułmanów i katolików ta płaszczyzna jest naprawdę ogromna - począwszy od wiary w Miłosiernego Stwórcę, przez wspólne doświadczenie modlitwy czy rachunku sumienia, aż po elementy kultury: historię filozofii czy nauki.

 

Przykład z życia wzięty: niedawno znajome muzułmanki podczas swojego pobytu na stypendium w Krakowie zaczęły wychodzić razem z lokalną wspólnotą Sant'Egidio na spotkania z ubogimi. Taki mały dialog miłosierdzia.

 

Dziewczyny po powrocie do swojego kraju przyłączyły się do lokalnej organizacji charytatywnej, rozpowszechniając paradygmat działania, który poznały w Krakowie: na pierwszym miejscu jest relacja z ubogimi, a nie zupa czy pomoc materialna. Taka mała rewolucja miłosierdzia.

 

Dialog to konieczność

 

Doświadczenie zwykłych rozmów czy spotkań pozwala zobaczyć, że dialog nie musi polegać na dyskusji o tym, kto ma rację lub kto jest bliżej prawdy. Nie musi też być walką, swoistymi zawodami, w których wygrywa lepszy.

 

Do tak rozumianego dialogu wielokrotnie wzywał papież Franciszek. Tym bardziej dziwi fakt, że nie tylko świeccy, ale również duchowni mają tak mało katolickie spojrzenie na kwestię dialogu z muzułmanami.

 

"Nie popadając w pojednawcze synkretyzmy, naszym zadaniem jest modlenie się za siebie nawzajem, prosząc Boga o dar pokoju, spotykanie się, prowadzenie dialogu i krzewienie zgody w duchu współpracy i przyjaźni" - apelował Ojciec Święty na uniwersytecie al-Azhar w czasie wizyty w Kairze.

 

Papież Franciszek dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że pełen dobrej woli i transparencji dialog ("bez ukrytych celów") może nas wyprowadzić nie tylko z drogi konfliktu i przemocy, ale również ignorancji i lęku. Do tego potrzebna jest jednak otwartość na spotkanie, a nie uprawianie prozelityzmu. Potrzebna jest nadzieja i zgoda, a nie lęk i nienawiść.

 

Dlatego zamiast słuchać domorosłych "specjalistów", warto samemu zacząć prowadzić dialog na własną rękę. Choć nie każdy ma możliwość spotkania muzułmanów czy włączenia się w działania na rzecz migrantów, to warto chociaż poczytać teksty czy obejrzeć filmy, które dają wiedzę i nadzieję, a nie te, które - oparte na manipulacji - przynoszą tylko ignorancję i strach.

 

Wtedy też zniknie przynajmniej jeden problem z islamem - ten największy.

 

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl. Wraz z żoną prowadzi bloga islamistablog.pl.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.4

Liczba głosów:

222

 

 

Komentarze użytkowników (29)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 16:18:05 | 2017-05-15
Polska stawała się krajem coraz bardziej cywilizowanym, który dążył do poziomu cywilizacyjnego krajów europejskich. Niestety wybory wygrał PiS. Teraz w Polsce daje sie zauważyć wzrost rasizmu, agresji do osób które wyróżniają się, kolorem  skóry, wyznawaną religią, używanym językiem. 
Wzrasta brak toleracji . Ludzie żyjący w małych miejscowaościach a nawet w większych miastach dziwią się, że isnieją np. restauracje wegetariańskie. Osoba homoseksualna to dla nich czyste zło. Pojawiaja się ataki na ulicach z powodów rasistowskich.
Z przerażeniem odbieram te wszystki sygnały wskazujące na wszechorganiający nas ciemnogórd.

Oceń 1 16 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 19:44:25 | 2017-05-11
Ryba psuje się od głowy. Jeśli w Polsce przywódca ówczesnej partii opozycyjnej a teraz partii rządzącej powiedział, że arabscy uchodźcy roznoszą choroby, a ten pogląd poparł Prezydent RP Andrzej Duda, to takie są i będą skuki. Z zatrutego drzewa spadają zatrute owoce.
Tym bardziej, ze w Polsce tych uchodżców nie ma i pewnie nigdy nie będzie. Niemniej jednak nieistniejący uchodźcy jak najbardziej istnieją w publicznej debacie. Partia rządząca i największa partia opzycyjna się licytują, kto jest bardziej zasłużony w niewpuszczeniu tych nieistniejących uchodźców, jakby to był powód do tryumfu i chwały.
Rok temu z wielką duma obchodziliśmy 1050 rocznicę chrztu Polski. Jakie owoce dało te 1050 lat chrześcijaństwa w Polsce? Czy Pan Bóg jest z nas dumny, czy raczej patrzy na nas ze smutkiem.

Oceń 5 30 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~k.jarkiewicz.ign 00:07:03 | 2017-05-11
Przyszłam na studia,gdy zaczęła się pierwsza wojna w Zatoce Perskiej i wszyscy w Krakowie nosili arafatki.Potem koledzy zaczęli jeździć na handel do Berlina Zachodniego (mur był rozwalony,ale podział trwał) i przywozić szisze.Ja zaś chodziłam do Biblioteki Jagiellońskiej i jadałam tam obiady w restauracji przejętej przez Kurda Zijada,który osiedlił się w Tomaszowicach. Pamietam ten szok,że w kuchni pracują sami mężczyźni i nie ma kelnerek. Na mieście obok zapiekanek pojawiły się pierwsze budki z kebabem (pamiętam taką na Starym Kleparzu). Na przełomie stuleci już poleciało: mydlarnia na Krakowskiej,gdzie kupowało się mydło z Alleppo, arganowy olejek i glinkę berberyjską z Maroka, na Kalwaryjskiej była gorseciarnia z bielizną z Damaszku (jedynie tam można było nabyć biustonosz z miseczką F), w Realu i Krokusie były stoiska z kuwejckimi dywanami (pamiętam do dziś sympatycznego sprzedawcę, który do każdej kobiety mówił "Habibi"). Kraków opanowali Kurdowie,Syryjczycy,Libańczycy na długo przed kryzysem uchodźczym. Moda na islam była powszechna: wyjazdy do Turcji,Tunezji,Egiptu,Maroka, Jordanii, potem do Libanu,Syrii, Uzbekistanu, Azerbejdżanu i w końcu Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru. Mówienie,że Polacy nie zetknęłi się z muzułmanami  i islamem,nie znają muzułmanów żyjących w Polsce (nie wspominam nawet o Tatarach w Bohonikach i Kruszynianach, bo ich się ma za swoich) i wogóle dialog muszą prowadzić, bo są ignorantami i mają ciasne horyzonty to jakieś teorie z Marsa.

Oceń 3532 1003 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

asyz 22:12:12 | 2017-05-10
700 głosów na nie, to jest zmyłka Deona!!!

Oceń 23 702 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

bonaventura 18:53:55 | 2017-05-10
"Niestety nie natknąłem się jak dotychczas na badania wskazujące, jaki odsetek Polaków widział muzułmanina na oczy (na żywo, nie w mediach). "- napisał Karol Wilczyński.

A kto z nas widział na własne oczy Hitlera, Stalina czy Jezusa ? A jednak mamy na ich temat wyrobione zdanie.

Oceń 3476 702 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

asyz 18:01:48 | 2017-05-10
Nakaz Pana Jezusa dla chrześcijan jest jeden:
"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony'' Mk 16,15.

Oceń 3433 703 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR . 16:55:41 | 2017-05-10
@ red.Wilczyński:

Krytyka islamistów - islamofobia
krytyka żydów - antysemityzm
krytyka katolików - sztuka


Jak te trzy się wyrównają, albo w jedną, albo w drugą stronę, to porozmawiamy...

Oceń 3432 703 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 11:34:44 | 2017-05-10
"...naszym zadaniem jest modlenie się za siebie nawzajem, prosząc Boga o dar pokoju, spotykanie się, prowadzenie dialogu i krzewienie zgody w duchu współpracy i przyjaźni"
Pytanie do p.Wilczyńskiego- wiedząc,że jest Jeden Bóg w Trójcy Świętej Jedyny i nie ma innego do jakiego Boga (boga) modlą się muzułmanie?
"...pełen dobrej woli i transparencji dialog ("bez ukrytych celów") może nas wyprowadzić nie tylko z drogi konfliktu i przemocy, ale również ignorancji i lęku"
Pytanie do p.Wilczyńskiego-Czy Chrystus Pan przyszedł po to abyśmy poczuli się dobrze czy też po to aby dać świadectwo prawdzie?
Panie Wilczyński ,pana obowiązkiem jako katolika czy się panu to podoba czy nie jest nawracanie wyznawców innych religii.
No chyba,że pan się boi, ale od lęku to juz pan jest specjalistą. 
 

Oceń 3439 702 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 10:23:22 | 2017-05-10
Przede wszystkich islam, podobnie jak chrześcijaństwo, nie ma jednego oblicza. Wrzucanie wszystkich muzułmanów do jednego worka, ma dokładnie tyle samo sensu, co wrzucanie wszystkich chrześcijan do jednego worka. Ostatnio spędziłem dwa tygodnie w Maroku w sprawach biznesowych. I owszem, w ciągu dnia była przerwa na modły, a sam szef fimy gdzie byłem, który mówił po anglo-amerykańsku z prędkością karabinu maszynowego, miał przenośny dywanik i aplikację na komórkę, która przypominała mu, że czas na modlitwę, ale zarazem moi rozmówcy podkreślali, że Maroko to nie Arabia Saudyjska. To twój wybór, czy chcesz być dobrym muzułmaninem czy nie. Ten szef spędził sporo czasu w USA, ale wyjechał, gdy po zamachu 9/11 atmosfera wokół muzułmanów zaczęła się zagęstniać. Wszyscy mówią biegle po francusku i arabsku, niestety, gorzej z angielskim. Jeden z moich rozmówców nawet miał obywatelstwo francuskie, ale z wyboru mieszkał w Maroku, nawet za dużo mniejsze pieniądze, gdyż się lepiej tu czuje. Samo społeczeństwo się składa z dwóch narodowości, Arabów i Berberów, zas na ulicy widać cały przekrój: od czarnych do białych, gdyż ten kraj to mieszanka rasowa. Osobiście znacznie lepiej się czułem na ulicy, w tramwaju czy na plaży, bo byłem tam w weekend, niż w hotelu, gdzie czasami bardzo dziwne towarzystwo się złaziło.
Gdy byłem w Turcji, w Istambule, to pamiętam po dziś dzień jeden obrazek z zatłoczonego metra. Z jednej strony stała muzułmanka zakwefiona od stóp do głów, miała nawet rękawiczki i przesłoniętą twarz, po mojej drugiej stronie namiętnie się całująca parka. Ani jedno ani drugie nikogo nie dziwiło, jeśli ktos miał z tym problem, to wyłącznie ja.

Oceń 20 21 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 16:00:40 | 2017-05-10
Islam jest zasadniczo bardzo złożonym zjawiskiem. Dość powiedzieć że w Iranie jest ponad 80 świątyń chrześcijańskich odwiedzanych przez wiernych a w Arabii Saudyjskiej za posiadanie Biblii grozi kara śmierci.
I jak tu poważnie rozmawiać o Islamie?
Najkrócej rzecz ujmując - religia Islamu ma cechy doktryny polityczno-wojennej mającej podbić świat w imię Allaha. Muzułmanie śmiertelnie poważnie podchodzą do spraw wiary i tu jest różnica cywilizacyjna między nimi a zgniłym zachodem Europy.

Oceń 3441 708 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook