Bierzmowanie - pożegnanie czy szansa?

ks. Artur Stopka
(fot. Zvonimir Ćorić, The Catholic news agency of the Bishops' Conference of Bosnia and Herzegovina via Wikimedia Commons)

Nie bez powodu w tegorocznym liście biskupów polskich do kapłanów na Wielki Czwartek bardzo dużo uwagi poświęcono młodzieży, w tym również sakramentowi bierzmowania. Od lat jest on realnym problemem, z którym mierzy się Kościół katolicki w Polsce.

 

Używane nawet przez bardzo zatroskanych o Kościół wiernych stwierdzenie, że często dzień bierzmowania jest dla młodego polskiego katolika "uroczystym pożegnaniem z Kościołem w obecności biskupa" jest wyrazem nie tyle złośliwości, ile pełnego bezradności smutku.

 

Pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy w tej sprawie skazani na bezradność. "Otrzymujemy szansę, ale i wielkie zobowiązanie wobec młodych w okresie ich przygotowania do przyjęcia sakramentu bierzmowania" - napisali biskupi do polskich księży. Dodali, że pomimo możliwych zwątpień duchowni nie powinni przeoczyć ogromnej szansy, jaka płynie z tego czasu dla młodych i całej wspólnoty Kościoła. Dlaczego? Ponieważ w młodych właśnie w tym czasie dokonuje się wiele dobra. Otrzymują oni możliwość odkrycia wartości swojego miejsca we wspólnocie Kościoła. "Wówczas zawierzają swoje życie mocy Bożego Ducha a nasza odpowiedzialność za nich nie ustaje z chwilą zakończenia uroczystości. Wielką wartością jest towarzyszenie tym młodym, świadectwo naszej wiary i pomoc w pierwszych próbach odkrywania przez nich życiowego powołania" - przypomnieli kapłanom polscy biskupi.

 

Niemal miesiąc po 375. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski opublikowane zostały "Wskazania KEP dotyczące przygotowania do przyjęcia sakramentu bierzmowania". Czytając ten dokument trudno uciec przed pytaniem, na ile zawartą w nim wizję uda się przełożyć na parafialną rzeczywistość. Zaczynając od tak fundamentalnej kwestii, jak wskazanie, aby "Ze względów duszpasterskich do bierzmowania powinna przystępować młodzież, która odznacza się dojrzałością intelektualną, emocjonalną i religijną adekwatnie do swojego wieku oraz możliwości". To niesłychanie ważne, w jaki sposób poszczególni przygotowujący młodzież do przyjęcia sakramentu zinterpretują powyższy zapis i jak to wpłynie na liczbę kandydatów do bierzmowania dopuszczanych. Czy miarą dojrzałości okaże się komplet podpisów w indeksie albo dzienniczku kandydata do bierzmowania?

 

Gdy przed laty katecheza wracała w szkolne mury, niejeden polski proboszcz alarmował, że właśnie traci z parafii młodzież. Pod wieloma względami te pełne zaniepokojenia głosy znalazły później potwierdzenie w rzeczywistości. Wskazania dotyczące przygotowania do bierzmowania najwyraźniej próbują temu problemowi zaradzić, akcentując, że uprzywilejowanym miejscem przygotowania bliższego i bezpośredniego do sakramentu bierzmowania jest parafia zamieszkania, a nie parafia, na terenie której znajduje się szkoła. Uzasadnienie tej wytycznej brzmi: "Na tym etapie rozwoju religijnego chodzi bowiem o włączenie kandydata w życie jego parafii". Rodzi się jednak pytanie, czy również pierwsza spowiedź i pierwsza Komunia święta nie powinny mocniej łączyć z macierzystą parafią. Ma ono sens w świetle dość powszechnej w Polsce praktyki prowadzenia dzieci do Stołu Pańskiego w grupach odpowiadających szkolnym klasom, a nie miejscu zamieszkania.

 

Logiczne i uzasadnione wydaje się zalecenie, aby świadkiem bierzmowania był ktoś z rodziców chrzestnych kandydata. Dokument KEP wskazuje, że świadek powinien uczestniczyć w trzyletnim przygotowywaniu młodego człowieka do sakramentu bierzmowania, a później "pomóc bierzmowanemu w wiernym wypełnianiu przyrzeczeń chrzcielnych, zgodnie z natchnieniami Ducha Świętego". Warto się jednak zastanowić nad realizacją tego zadania w czasach, gdy coraz częstszym problemem w Kościele w Polsce okazuje się znalezienie przez rodziców nowo narodzonych dzieci osób spełniających wymagania stawiane chrzestnym.

 

Podczas spotkania papieża Franciszka z liczącą 80 tysięcy grupą kandydatów do bierzmowania, które miało miejsce 25 marca br. w Mediolanie, doszło do zastanawiającej sytuacji. Na pytanie Franciszka, czy lubią chodzić na Mszę św., większość odpowiedziała "nie". Chwilę wcześniej nad mediolańskim stadionem zabrzmiało gromkie "tak", gdy Papież pytał, czy lubią chodzić do parafialnych oratoriów. To świetna ilustracja sytuacji, w jakiej odbywa się przygotowanie młodych do sakramentu bierzmowania. Między innymi od tego, w jaki sposób ono przebiega, zależy, ilu z nich w przyszłości "polubi" chodzenie na Mszę św., a dla ilu uroczystość przyjęcia bierzmowania stanie się na długo (oby nie na zawsze), początkiem rozstania nie tylko z Kościołem, ale przede wszystkim z wiarą.

 

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.43

Liczba głosów:

35

 

 

Komentarze użytkowników (7)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Lukasz86 14:52:02 | 2017-04-19
Powiem tak... Mnie bardzo boli gdy ateiści wyśmiewają się z Kościoła a zlaicyzowani "wierni" mówią, że z Bierzmowanie to akt pożegnania :-( CO JEST GRANE??? Nasza wiara jest NIESAMOWITA. Dlaczego dziś nie mówi się o niej tak jak w pierwszych wiekach. Co jest z wami pasterze? Dlaczego w nauczaniu pomija się EPICKI Stary Testament, który ukazuje wiarę żywą i Boga prawdziwie istniejącego...

ehh... zapraszam na epickiego bloga: Jezus Zmartwychwstał

Oceń 6 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jan.antoni.klys 21:09:36 | 2017-04-18
Mnie zaniepokoiła tylko jedna kwestia związana z nowymi przepisami. Sprawa patrona.
"Od zawsze" (nie wiem od kiedy, ale odkąd sięgam pamięcią) było tak, że bierzmowany wybierał sobie świętego, którego chciał mieć za pośrednika w szczególnej relacji z Duchem Świętym. Jeśli to czynił świadomie - wybór procentował przez całe życie.
Byłem bierzmowany 50 lat temu. Jako patrona świadomie przyjąłem św. Tomasza z Akwinu. I nie zliczę ilekroć - bo to są najmniej setki przypadków - prosiłem go o pomoc w różnych trudnych terminach. O wyjednanie Łask Ducha Świętego.
I nie znam sytuacji, w której by mi nie pomógł. Egzaminy, trudne rozmowy, niezwykłe sytuacje, problemy do rozstrzygnięcia, prace do napisania - wyliczać można długo. Doktór Anielski zawsze mi był podporą.
I choć czczę Patronów chrzcielnych i też ich o wstawiennictwo proszę - nie ja ich wybierałem, ale moi Rodzice. Patron od Bierzmowania był (w moim pokoleniu) symbolem, patronem, jakimś wyrazem wyboru drogi życiowej. Dlaczego współczesny Episkopat chce odebrać tę piękną możliwość dookreślenia wizji dorosłości na jej wiekowym progu - nie wiadomo.
Tak jak ongiś zniszczył piekno postnej wigilii przed Bożym Narodzeniem. No bo zabełkotał: postu nie ma, ale pościć należy. Również konia z rzędem kto pojmie różnicę między oktawą Bożego Narodzenia (post w piątek jest, jakby w piątek przypadał sylwester - niezbędna jest dyspensa), a oktawą Wielkiej Nocy (postu nie ma).
Cóż z tego, że za sprawą wstawiennictwa mojego Patrona od Bierzmowania dystynkcję rozumiem? Ja tak, ale co powiedzą nowo bierzmowani, pozbawieni szczególnego wstawiennictwa swojego Patrona? Nic, bo przestaną się takimi niuansami przejmować.
Przykro mi tak podsumować, ale obecnie polscy Biskupi zwyczajnie "w piętkę gonią".

Oceń 28 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR (Angelo! Przeproś za żubra!) 18:53:25 | 2017-04-18
Ks.Stopka pyta: "Bierzmowanie - pożegnanie czy szansa?". Odpowiadam: szansa!

Mamy w Polsce o 5 lat dłuższą edukację religijną niż w krajach gdzie wygrali postępowcy. Tam pożegnanie następuję po I Komunii Świętej, a nie bierzmowaniu. Trzeba więc jak najlepiej wykorzystać ten czas, który mamy. Nie jest go wcale mało!

Oceń 28 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 18:03:50 | 2017-04-18
Pamiętam jak kiedyś były katechezy dla najmłodszych. Kapłan wybierał jakąś postać ze znanej bajki i tłumaczył Ewangelię przez pryzmat takiej postaci. Dzici lubiały słuchać takich katachez, a gdy oglądały kolejny odcinek bajki przypominały sobie słowa kapłana.

Zdecydowanie rzadziej były katechezy dla młodzieży, poza rekolekcjami.

Niestety teraz takiej szkoły goszenia Ewangelii do różnych grup odbiorców jest jak na lekarstwo.
A przecież młodzież wychowuje się od lat najmłodszych, by w młodości nadal kontynuować jakże trudną naukę zrozumienia Pism, wiary, a także drugiego człowieka, choćby brata z Prawosławia, czy Ewangelika.

Jak obecnie jest w Kościele, tego K tego P czy E, każdy chyba widzi.
Z przykrością muszę to powiedzieć, że prawie wszędzie rządzi pieniądz.

Oceń 12 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewelinamar 10:27:36 | 2017-04-18
«Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?» A oni do niego: «Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty». 3 «Jaki więc chrzest przyjęliście?» - zapytał. A oni odpowiedzieli: «Chrzest Janowy». 4 «Jan udzielał chrztu nawrócenia, przemawiając do ludu, aby uwierzyli w Tego, który za nim idzie, to jest Jezusa» - powiedział Paweł. 5 Gdy to usłyszeli, przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa.

"chrzest w imię Pana Jezusa"

Oceń 7 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 10:12:27 | 2017-04-18
Moze zamiast kolejnego utyskiwania nad młodymi warto zastanowić się, jak prowadzić edukację religijną w szkołach, aby naturalne odejście młodych od Kościoła było bezpieczne i aby po okresie młodzieńczego buntu wracali już jako dojrzali katolicy.

Kościół nie powinien konkurowac o wzgledy młodych poprzez infantylność, emocjonalność metodami zaczerpniętymi ze świata. Kościół wzorem Ojca z przypowieści o synu marnotrawnym winien czekać na powrót młodych.

Oceń 33 19 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook